Strony

29 stycznia 2015

Moje pasty do zębów bez fluoru

Tak jak obiecałam, dziś kontynuuję temat fluoru, a właściwie past do zębów, które w swoim składzie go nie posiadają (Yupii). 

Od kiedy sięgnę pamięcią zawsze używałam czyścideł z linii Blendamed. Do innych jakoś nie mogłam się przekonać (kwestia przyzwyczajenia). Pewnego pięknego dnia powiedziałam jednak dość i przerzuciłam się na pastę nie zawierającą w sobie fluoru. Swoją przygodę rozpoczęłam od firmy LAVERA, która uchodzi za najlepszą markę kosmetyków naturalnych w Europie. Jako zamiennik wybrałam natomiast pastę Himalaya Sparkty White. Z niej korzystam jednak rzadziej ze względu na to, że posiada ona w sobie jeden ze składników na który jestem szczególnie wyczulona, a mianowicie SLS (!).


Czym urzekła mnie pasta LAVERA? Przede wszystkim bogatym składem INCI, który opiera się na składnikach ekologicznych pochodzących jedynie z własnej produkcji. Pasta zawiera w sobie leczniczy propolis i bio-echinaceę, a dzięki zawartości kredy i drobinek krzemu skutecznie usuwa nagromadzony osad nazębny. Jej niebywałą zaletą (w moim odczuciu) jest to, że się nie pieni i nie posiada odrzucającego zapachu mięty, którego też nie znoszę. 

Inaczej sprawa wygląda w przypadku pasty Himalaya. Ta pieni się obficie i posiada mocny miętowy zapach. Jeśli ktoś lubi jednak takie zestawienie, to pasta ta błyskawicznie stanie się jego ulubieńcem.

A Wy jakich past używacie - fluorowanych, czy też naturalnych?

Może polecicie jakiś inny, godny uwagi produkt? 
Zachęcam do dyskusji :)

27 stycznia 2015

Arcygroźny fluor


Kto z Was wiedział, że fluor uchodzi za substancję szkodliwą, gorszą od samego ołowiu?

Nie, to nie jest jakiś żart. Kwestię tą od dawna poruszają przedstawiciele Akademii Medycznych z całego świata. W Europie pierwszym krajem, który zabronił wprowadzania tej toksycznej substancji do produktów dentystycznych była Belgia. Sprawą zajął się też UNICEF. Dlaczego zatem w Polsce nie mówi się głośno o tym, jakie spustoszenie w organizmie sieje fluor?


Pamiętacie te słynne akcje fluorowania zębów dzieciom w podstawówkach? Sama przez to przeszłam. Mało tego ~ wpajano mi, że zabieg ten znacząco wpłynie na kondycję moich zębów. Jako dziecko nie przejmowałam się tym zbytnio. Problem ten powrócił do mnie jednak po latach, kiedy to zaczęłam interesować się tym, co zawierają stosowane przeze mnie produkty. Co się wówczas okazało? 

Fluor tylko pozornie wpływa na stan naszego uzębienia. W rzeczywistości może prowadzić do ciężkich przebarwień szkliwa. Może także powodować wiele chorób somatycznych, jak i psychicznych. Substancja ta może doprowadzić do uszkodzeń kości i zaburzeń pracy tarczycy, trzustki oraz nadnerczy. Past z fluorem nie powinny zatem stosować dzieci oraz osoby cierpiące na trądzik o ciężkim przebiegu i dermatozę. 

Szkodliwość fluoru zależy w dużej mierze od tego, w jakiej ilości go przyjmujemy. Optymalna dawka dzienna wynosi 1 mg. Jaką jednak możemy mieć pewność, że jej nie przekraczamy, skoro fluor występuje nie tylko w pastach do zębów, ale i artykułach spożywczych tj.: herbata, ryby, sery i produkty zbożowe? Nie wspomnę już o tym, że fluor jest także obecny w naszym środowisku, a to za pośrednictwem zakładów przemysłowych, które wydzielają szkodliwe pyły do atmosfery. 


Co należy zatem zrobić, aby obniżyć ryzyko wystąpienia wyżej wymienionych objawów? Przede wszystkim zrezygnować z past zawierających fluor. Ja zrobiłam to już dawno temu i nie żałuję decyzji. 

O tym, jakie pasty stosowałam i jakie polecam opowiem w kolejnym poście :)

26 stycznia 2015

Dobry wieczór wszystkim :)

Od dawna nosiłam się za zamiarem założenia bloga o tematyce kosmetycznej. Niestety brak odpowiedniej ilości czasu wolnego spowodował, iż plany te odkładałam w czasie. Na szczęście jednak udało mi się zmobilizować i tak o to powstała stronka, którą obecnie przeglądacie.

Od prawie 3 lat zgłębiam wiedzę na temat popularnych na rynku kosmetyków oraz ich wpływu na nasz organizm. Zgromadzoną wiedzą uporczywie starałam się zarazić do tej pory wszystkie bliskie mi osoby, co niejednokrotnie skutkowało tym, iż patrzono na mnie jak na kosmitkę :) Ci z Was, którzy zechcą „wstąpić do mojego świata” z pewnością nie raz będą mogli odnieść takie wrażenie. 

Myślicie sobie teraz zapewne: skąd wzięła się u mnie ta „fanaberia” i dlaczego chcę nią zarazić cały świat? Jeśli oczekujecie skomplikowanej odpowiedzi, to muszę Was niestety zawieść. Powód jest bowiem dość banalny. Staram się żyć w zgodzie z naturą i unikać wszelkiej chemii, którą producenci kosmetycznych specyfików karmią nas na co dzień. Stosuję jedynie kosmetyki naturalne, pozbawione wszelkiego toksycznego zła i dzięki nim czuję się nie tylko piękniejsza, ale przede wszystkim zdrowsza, bo o to przecież chodziło.

Jeśli poszukujecie inspiracji i macie już dość funkcjonowania z przypięta łatką „nieświadomego konsumenta” to możecie być pewni, że dobrze trafiliście.
Pozdrawiam :)