Trujący szamponik

Dziś pozwolę sobie wtrącić kilka słów na temat kosmetyku, bez którego niektóre z Was nie wyobrażają sobie życia, a mianowicie szamponie. Produkt ten towarzyszy nam praktycznie na każdym etapie życia. Mało tego - reklamy obecne w mediach i modelki z pięknymi fryzurami stale przekonują nas o tym, że jest on nam absolutnie potrzebny. Każdy z nas ma inny rodzaj włosów, o czym koncerny kosmetyczne dobrze wiedzą i sprytnie to wykorzystują, oferując nam coraz to nowsze buble. Dlaczego buble? Sięgnijcie pamięcią do czasów naszych babć i dziadków i spróbujcie odpowiedzieć sobie na to pytanie sami. Dawniej cała rodzina stosowała tylko jeden rodzaj szamponu lub naturalne płukanki w jego zastępstwie. Sama raczyłam się domowym specyfikiem w postaci kosmetycznej nafty i żółtka (właśnie zdałam sobie sprawę, że do naturalnych kosmetyków miałam zapędy już w dzieciństwie :)

Wróćmy jednak do naszego szamponu. Zapewne wiecie o tym, iż stosując jakikolwiek produkt, przyzwyczajamy swój organizm do jego działania. Po pewnym czasie musimy stosować go jednak znacznie więcej i częściej. Znam przypadki kobiet, które tak przyzwyczaiły swoje włosy do szamponu, że musiały je myć nawet dwa razy dziennie, by utrzymać je w należytej kondycji. Sama byłam jedną z nich. Ponad dwa miesiące temu powiedziałam jednak dość! Zauważyłam, że to właśnie szampony powodują wszystkie te problemy, które potem nieudolnie próbują rozwiązywać, a firmom kosmetycznym nie zależy w ogóle na naszym zdrowiu i urodzie, skoro na siłę przekonują nas do oferowanej przez siebie chemii.

Dlaczego szampony są złe? Weźcie do ręki butelkę swojego ulubionego szamponu i sprawdźcie jego skład. Zobaczycie wówczas masę substancji chemicznych o skomplikowanych nazwach, których wpływ na nasze zdrowie nie jest obojętny. Szampon myje i usuwa jednocześnie wszystkie zdrowe oleje produkowane przez skórę naszej głowy, a to właśnie one sprawiają, że włosy są miękkie w dotyku i silne zarazem. Stosując mocne detergenty zmuszamy zatem skórę do zwiększonej produkcji sebum i dlatego włosy stają się tłuste. Im częściej używamy szamponu, tym bardziej go potrzebujemy - błędne koło prawda? 




Masowo produkowane szampony zawierają w sobie mnóstwo chemii, w tym m.in:


Sufraktanty anionowe (SLS, SLES, ALS, ALES, MLS, SDS, SMS itp.)

Parabeny (Benzylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, Methylparaben, Propylparaben itp.)

Nitrozaminy (wszystkie substancje z końcówką DEA, MEA, oraz TEA)

Pochodne glikolu polietylenowego i polipropylenowego (substancje z przedrostkiem PEG i PPG w nazwie).

Wszystkie z nich uchodzą oczywiście za rakotwórcze!

Niektórzy z producentów wtłaczają do butelki także olej mineralny, który jest produktem ubocznym destylacji ropy naftowej. To właśnie dzięki niemu włosy uzyskują sztuczny połysk.

Na szczęście istnieje kilka alternatyw dla toksycznych szamponów. Jedną z nich zapoczątkowała Jaquelyn Baers - młoda mama i autorka popularnego bloga LittleOwlCrunchyMomma, na którym to oznajmiła internautom, iż od ponad 5 lat nie myje włosów szamponem. W jej ślady poszła kolejna brytyjska blogerka - Lucy Aitken Read, która nie myje włosów od prawie 3 lat. Tak, tak… wiem co sobie teraz myślicie: „ale jak to tak nie umyć włosów szamponem?”. Do niedawna mój tok myślenia wyglądał identycznie. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie przetestowała tej metody na sobie. Efekt jest taki, że nie używam szamponu już od prawie 3 miesięcy i nie zamierzam do niego kiedykolwiek wracać. Zaszokowani? :)

O tym co sądzę na temat tej metody i jaki ma ona wpływ na kondycję moich włosów, napisze w kolejnym poście .

Jestem także ciekawa, czy słyszeliście kiedykolwiek o tej metodzie i czy ktoś miał już przyjemność ją wypróbować :)

Komentarze