Strony

25 września 2015

Bloker spod ciemnej gwiazdy

Witajcie Kochani. Dawno mnie tu nie było. Nawał obowiązków zawodowych oraz osobistych sprawił, że ostatnio nie mam na nic czasu :/ Dziś postanowiłam jednak troszkę się zmotywować i znaleźć chwilę na wystukanie opinii o kosmetyku, który wszyscy z pewnością znają. Do stworzenia wpisu namówiła mnie Judyta, która jakiś czas temu poprosiła mnie o recenzję produktu, który rzekomo ma nam pomóc w walce z wrednym potem. Mowa o blokerze marki Ziaja.

Znacie go? Na pewno znacie :) W końcu za darmo nie dostał on Perły Rynku Kosmetycznego w 2011 roku.


Bloker Ziaji to dość kontrowersyjny produkt. Z jednej strony bywa wychwalany pod niebiosa za swoje działanie w walce z potem, z drugiej zaś – obrywa m.in. powodowanie podrażnień oraz za brzydki zapach. 

A co o kosmetyku mówi jego producent? 

Zacznijmy od tego, iż jego głównym zadaniem jest skuteczna redukcja nadmiernej potliwości oraz przykrego zapachu. Ma przy tym zapewniać długotrwałe uczucie świeżości. Bloker powinno się aplikować na noc przez 2-3 dni. Po tym okresie należy go stosować tylko 1-2 razy w tygodniu. Skóra pod pachami powinna być sucha i czysta. W żadnym wypadku nie należy nakładać produktu na skórę podrażnioną i po depilacji. 

Jeśli o mnie chodzi to jak zwykle mam mieszane odczucia. Po nałożeniu blokera skóra pod pachami szczypie. Szczególnie mocno da się to odczuć podczas pierwszej aplikacji. Odradzam drapanie, bo efekt będzie jeszcze gorszy. Wiem co mówię, bo przekonałam się o tym na własnej skórze. Piekło tak nieziemsko, że tylko prysznic przyniósł mi ukojenie. Jeśli komuś przyjdzie do głowy, żeby drapać pachy paznokciami, to niech lepiej na nie podmucha. Głupio to wygląda, ale uwierzcie, że pomaga :) Blokerem najlepiej posmarować się przed samym pójściem do łóżka i szybko zasnąć, zanim dopadnie nas uporczywe swędzenie. 

U mnie na początku pojawiło się także podrażnienie w postaci czerwonych plam i krostki przypominające wyglądem potówki. Zniechęciło mnie również to, że preparat bardzo powoli się wchłania i lepi. Pocenie zostało wprawdzie zminimalizowane, ale za to jakim kosztem. Drugi raz nie podjęłabym się już takiego wyzwania. 

Na stronie internetowej producenta znalazłam informację, że bloker nie zawiera parabenów, alkoholu oraz barwników. To się akurat zgadza. Niestety kosmetyk posiada w sobie o wiele gorsze substancje.


Oto pełen jego skład:

  • Aqua (Water
  • Aluminium Chloride (chlorek glinu) - zatyka pory w skórze, przez co hamuje naturalne zjawisko pocenia się. Substancja ta podrażnia układ immunologiczny, oraz może uszkadzać układ rozrodczy. Naukowcy są także zdania, iż może powodować Alzheimer’a, ponieważ aluminium bardzo łatwo odkłada się w mózgu (jego złogi odkryto przy okazji wielu sekcji zwłok osób, które zmarły na tę chorobę). 
  • Glycerin (gliceryna) - przyciąga cząsteczki wody z otoczenia i w kremie gromadzi je na powierzchni skóry. Taki efekt uzyskuje się jednak tylko wtedy, gdy wilgotność powietrza nie jest mniejsza niż 65%. W innym przypadku gliceryna pobiera wodę z dolnych warstw skóry i czyli silnie ją wysusza. 
  • Hydroxyethylcellulose (hydroksyetyloceluloza) - pochodna celulozy, którą stosuje się m.in. w lekach przeczyszczających. Wprawdzie rzadko wywołuje podrażnienia, ale uczuleniowcy powinni mieć się na baczności. 
  • Potassium Sorbate (sorbinian potasu) - pochodzenia chemicznego. Wprawdzie bardzo rzadko wywołuje reakcje alergiczne, ale i tak nie zapominajmy o tym, iż nie jest to składnik pochodzenia naturalnego.


A Wy mieliście styczność z blokerem od Ziaji?
Jakie macie na jego temat zdanie?