Domowa produkcja kosmetyków z Calaya.

Produkcja kosmetyków w domowym zaciszu nie jest tak skomplikowana, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Jest ona wprawdzie bardziej czasochłonna (w końcu stworzenie konkretnego produktu zajmie nam troszkę więcej czasu niż wyciśniecie gotowca z opakowania), ale za to przynosi o wiele więcej przyjemności i przede wszystkim satysfakcji. 

Plusów przemawiających na korzyść domowej produkcji jest bardzo wiele. Przede wszystkim wiemy, jakie substancje zawiera produkt, który sami sobie przygotowaliśmy. Ta wiadomość powinna ucieszyć zwłaszcza osoby o cerze wrażliwej, które reagują podrażnieniem na większość składników zawartych w gotowych kosmetykach. Jeśli nie należymy do osób posiadających obszerną wiedzę z zakresu chemii kosmetycznej i drażni nas analizowanie długiej listy składników zawartych na opakowaniach kosmetyków, domowa produkcja okaże się dla nas idealnym rozwiązaniem, a już z pewnością zajmie nam o wiele mniej czasu niż rozszyfrowanie składu INCI kremu lub balsamu z drogeryjnej półki. Nie wspomnę już o tym, że zapewni świetną zabawę oraz pozwoli zaoszczędzić naprawdę spore pieniądze.

Jeszcze do niedawna stroniłam od domowej produkcji kosmetyków. Moje podejście do tej kwestii uległo jednak zmianie z chwilą, kiedy natrafiłam na stronę marki Calaya oferującą gotowe surowce, z których sami możemy przygotować potrzebne nam kosmetyki. Zaintrygowana możliwością stworzenia domowego laboratorium nie zastanawiałam się zbyt długo i wybrałam kilka atrakcyjnych pozycji, które chciałabym Wam dziś przedstawić. Zanim to jednak nastąpi, zachęcam Was do przeczytania krótkiej notki o powstaniu marki Calaya:

„Nazywam się Małgorzata Figura, jestem właścicielem firmy Calaya. Mam 31 lat. Z wykształcenia jestem psychologiem. Z pasji i miłości do siebie mamą dwóch cudownych córek. Jestem otwartą na nowe doświadczania kobietą i podróżniczką. Bardzo lubię ludzi. Gdy chodzę po ulicach uśmiecham się i czuję wdzięczność, że jestem częścią większej społeczności, dziękuję za zdobycze techniki, nauki, medycyny, które dziś sprawiają, że moje życie jest łatwiejsze, przyjemniejsze w porównaniu do życia naszych przodków. Uwielbiam Matkę Naturę i czas spędzany na jej łonie: morza, góry, jeziora, lasy, pola pełne traw i domowy ogród. Jestem ciekawa świata, i czuję, że urodziłam się po to by być w drodze. Uważam, że życie to podróż, więc żyję podróżując: czasem realnie, czasem placem po mapie. Czasem do lasu obok domu, czasem do Indii.

W roku 2010 założyłam firmę Calaya. Jest ona kontynuacją i dzieckiem większego projektu, jakim jest naturalne-piekno.pl.”

Wierzymy, że natura jest najlepszym specjalistą w dziedzinie pielęgnacji skóry.” Źródło: [KLIK]

Jak już wspomniałam, w dzisiejszym wpisie przedstawię Wam kilka produktów, które możecie nabyć za pośrednictwem w/w sklepu. Z góry uprzedzam, że będzie to dość długi post (chyba najdłuższy w mojej dotychczasowej „karierze” blogerki). Mam wielką nadzieję, że to Was jednak nie zniechęci i zostaniecie ze mną do samego końca :)

Owocowe serum na pierwsze zmarszczki 

Jestem już po 30-stce i z każdym dniem obserwuję, jak czas postępuje z moją skórą. Chciałabym móc powiedzieć, że na produkty przeciwzmarszczkowe przyjdzie jeszcze pora, ale nie widzę sensu oszukiwania się. Zamiast wmawiania sobie, że problem mnie nie dotyczy, postanowiłam ostro zabrać się do pracy przy niwelacji oznak upływającego czasu.

Owocowe serum od razu zakwalifikowałam jako niezawodne narzędzie do walki z moimi niedoskonałościami. Nie wiem jednak dlaczego. Czyżby kobieca intuicja? A może to jednak poniższe informacje skutecznie utwierdziły mnie w przekonaniu, że jest to kosmetyk stworzony dla mnie. 

„Owocowe serum na pierwsze zmarszczki zwiększy elastyczność Twojej skóry, zapobiegnie powstawaniu pierwszych zmarszczek. Co więcej, pewnie często zdarza się, że budzisz się rano a na twarzy masz widoczne odgniecenia, gdyż całą noc spałaś na jednej stronie. Nasze owocowe serum zmniejsza ryzyko powstawania takich sennych zmarszczek. Odpowiednia wieczorna pielęgnacja, np. masaż twarzy olejkiem na bazie naszego owocowego serum, zapewni Ci spokojniejszy sen, bez koszmarnego poranka.” 

„Owocowe Serum na pierwsze zmarszczki to produkt dla Ciebie jeżeli masz więcej niż 25 lat, często się uśmiechasz, a twoje cera ma cechy cery normalnej, suchej, wrażliwiej, mieszanej lub naczynkowej” - czyli dla mnie :)


Swoje wywody dotyczące tego produktu chciałabym rozpocząć od sprawy mniejszej wagi, ale nadal dość dla mnie ważnej. Chodzi oczywiście o opakowanie, w którym mieści się serum od Calaya. Zostało ono wykonane ze szkła i zakończone plastikową pompką ułatwiającą wydobywanie produktu. Takie rozwiązanie bardzo mi odpowiada ponieważ pozwala odmierzyć pożądaną ilość kosmetyku i zapobiega jego rozlewaniu się. Buteleczka jest niewielkich rozmiarów i mieści w sobie 15 ml gotowego serum.

Sam produkt posiada oleistą konsystencję o lekko żółtawej barwie i neutralnym zapachu. Dobrze się rozprowadza i nie lepi. Serum owocowe mieszam z kremem lub olejem kokosowym. W obu przypadkach dobrze się łączy i tworzy jednolitą konsystencję. Składniki zawsze rozcieram w zagłębieniu dłoni, która dodatkowo ogrzewa je i sprawia, że końcowy produkt lepiej się nakłada. Serum możecie oczywiście łączyć także z innymi składnikami. Nie ma ku temu żadnych przeciwwskazań :)

Jeśli chodzi o efekty, to muszę stwierdzić, że kosmetyk spełnił moje oczekiwania. Po aplikacji serum skóra staje się elastyczna, odżywiona i odpowiednio nawilżona. Mimo zyskania zauważalnej elastyczności, nie jest ona nieprzyjemnie ściągnięta i nie piecze. Jednym słowem - nie odczuwamy żadnego dyskomfortu. A zmarszczki? Te stały się płytkie i mniej widoczne. Nie zauważyłam również, by przybyło mi nowych :) Taki oto efekt udało mi się uzyskać po 4 tygodniach regularnego stosowania kosmetyku.

Serum jest produktem naturalnym i wegańskim, a jego w formuła nie zawiera sztucznych barwników, pochodnych ropy naftowej, parabenów, SLS, oraz PEG-ów. Skład INCI jest bardzo króciutki i przedstawia się następująco:

  • Ribes Nigrum Oil (olej z nasion czarnej porzeczki) - łagodzi, nawilża, odżywia, wzmacnia naczynia krwionośne, a także wspomaga leczenie trądziku młodzieńczego. Dodatkowo przywraca prawidłowy skład flory bakteryjnej skóry oraz działa bakterio - i grzybostatycznie. 
  • Rubus Idaeus Seed Oil (olej z pestek malin) - zawiera w sobie Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe (NNKT), głównie kwas linolowy (Omega-6) i alfa-linolenowy (Omega-3), które stanowią główny składnik płaszcza lipidowego skóry. Substancja ta jest silnym antyoksydantem, który chroni skórę przed starzeniem się. Doskonale natłuszcza, uelastycznia, lekko rozjaśnia skórę oraz wpływa na poprawę jej zdolności ochronnych. Jest również naturalnym filtrem przeciwsłonecznym i sprzyja gojeniu rumienia posłonecznego.
  • Fragaria Ananassa Seed Oil (olej z pestek truskawek) - bogate źródło kwasów tłuszczowych, w tym linolowego (40%), linolenowego (38%), oleinowego (15%), palmitynowego (6%), stearynowego (1%). Głęboko nawilża, ujędrnia oraz zapobiega procesom starzenia komórek skóry. Wykazuje także działanie antynowotworowe i przeciwzapalne.

Puder perłowy

Z pudrem perłowym zetknęłam się w swoim życiu po raz pierwszy. Owszem, miałam kilka kosmetyków, które zawierały go w swoim składzie INCI, ale to przecież nie to samo. Jako dociekliwe jajo chciałam sprawdzić, jak prezentuje się ta substancja bez innych domieszek oraz przekonać się, czy faktycznie posiada tak wspaniałe właściwości, o jakich możemy poczytać w Internecie. 

Z informacji zamieszczonych na stronie sklepu Costasy dowiemy się, że puder perłowy to „oryginalny proszek otrzymywany w wyniku mikrozdrabniania drogocennych pereł słodkowodnych, hodowanych w najczystszych zbiornikach wodnych. Niepowtarzalny, ceniony już od 4000 lat przez kobiety w Azji. Zawiera unikalną kombinację naturalnych substancji i minerałów które sprawiają, że cera staje się miękka i jedwabista. Puder perłowy zawiera ponad 20 aminokwasów i drogocennych substancji, które budują nasze komórki.”


Puder przywędrował do mnie w małym plastikowym pojemniczku o pojemności 3 gram. Opakowanie zawiera sitko, które chroni produkt przed jego rozsypaniem. 

Proszek posiada biały odcień i bardzo lekką konsystencję. Jest też całkowicie bezwonny. Nakładam go bezpośrednio na skórę za pomocą pędzelka lub palca. Można go także dodać do gotowych kosmetyków. Mnie wystarcza jednak bezpośrednia aplikacja, dlatego zrezygnowałam z innych opcji.


Puder dobrze się rozciera i tworzy na skórze delikatną transparentną warstwę. Pod jego wpływem cera natychmiast staje się promienna i wygładzona. Substancja ta dobrze matuje i przykrywa niedoskonałości w postaci wyprysków i zmarszczek. Reguluje także wydzielanie sebum. Puder perłowy jest skutecznym antyoksydantem, spowalnia procesy starzenia się skóry oraz regeneruje cerę narażoną na działanie promieni UV.

Puder perłowy nie zapycha moich porów i nie wysusza skóry. Po trzech tygodniach regularnego stosowania mogę z pełną stanowczością stwierdzić, że zauważyłam duże zmiany w wielkości oraz barwie przebarwień potrądzikowych. Właśnie za to jestem mu najbardziej wdzięczna:)

Puder perłowy poleca się osobom o cerze dojrzałej, mieszanej, naczynkowej, normalnej, odwodnionej, suchej, tracącej jędrność, trądzikowej, tłustej, wrażliwej oraz zmęczonej, czyli tak naprawdę wszystkim :) 

Puder perłowy od Calaya nie zawiera PEG-ów, SLS, alkoholu, konserwantów, parabenów, parafiny, pochodnych ropy naftowej, silikonów, składników GMO oraz sztucznych barwników. Jest całkowicie naturalny i hipoalergiczny, co potwierdza jego skład. W słoiczku znajdziemy jedynie czystą substancję o nazwie Pearl Powder. Nie będę powielać informacji dotyczących właściwości tej substancji, ponieważ wszystko co mogłam o niej napisać, zawarłam powyżej :)

Zielona Wstążka: Zestaw do OCM dla cery Suchej i Wrażliwej

To pierwszy z dwóch zestawów, jaki zainteresował mnie podczas buszowania po sklepie naturalne-piekno.pl Skusiłam się na niego, gdyż moja skóra posiada tendencję do przesuszania i muszę traktować ją w sposób szczególny. Zestaw zawiera w sobie trzy produkty:

  • olej awokado (90 ml)
  • olej rycynowy (10 ml)
  • mieszankę olejków eterycznych: z drzewa różanego (5 kropli), i eukaliptusowego (4 krople)

Wszystkie składniki zostały dokładnie odmierzone, abyśmy mogli od razu przejść do przygotowania kosmetyku.


„Zestaw OCM dla cery suchej i wrażliwej to dobrane w odpowiednich proporcjach oleje, z których przygotujesz mieszankę do oczyszczania twarzy, pasującą idealnie do Twojego typu cery. Mieszanka olejowa doskonale oczyszcza twarz z makijażu i zanieczyszczeń. Jednocześnie pozostawia skórę silną, nie zrywa bowiem jej naturalnej bariery ochronnej. Cera jest oczyszczona, nawilżona i gładka” - wzmianka ze strony sklepu.


Obydwa oleje (awokado oraz rycynowy) zostały zamknięte w szklanych buteleczkach z ciemnego szkła i opatrzone białą etykietą. Bardzo mi się to podoba, ponieważ cenię sobie minimalistyczne opakowania. Wyjątek stanowi mieszanka olejków eterycznych, które umieszczono w małym plastikowym zbiorniczku.

Z powyższych produktów możemy przygotować olejek myjący, który znakomicie ukoi przesuszoną skórę. 

Sposób wykonania olejku myjącego

Do oleju awokado należy dodać olej rycynowy oraz mieszankę olejków eterycznych (są one jedynie uzupełnieniem, wiec jeśli nie odczuwamy potrzeby ich dodawania, bądź też posiadamy wrażliwe oczy, możemy z nich całkowicie zrezygnować, a kosmetyk i tak nie straci swoich właściwości nawilżających). Producent zaleca zlać wszystkie składniki do dużej butelki z olejem awokado, aby zmieścił się w niej gotowy kosmetyk. Nie trzeba wówczas szukać dodatkowego opakowania dla stworzonej mieszanki. Ja jednak tego nie uczyniłam. Przygotowuję gotową mieszankę za każdym razem, kiedy chcę ją nałożyć na twarz. Wolę takie rozwiązanie, gdyż mogę łączyć składniki zawarte w tym zestawie ze składnikami z zestawu drugiego (o nim przeczytacie za chwilę). Gotowa mikstura ma również określoną datę przydatności, która wynosi 5 tygodni. Obawiam się, że gdybym połączyła wszystkie składniki w całość, wówczas nie udało by mi się zużyć całego produktu w wyznaczonym przez producenta terminie.

Sposób użycia

Niewielką ilość olejku nakładamy na suchą twarz i wykonujemy delikatny masaż. Powinien on trwać około minuty. Olejek może nam także posłużyć do usunięcia makijażu oczu. 

Do zabiegu z użyciem olejku myjącego przyda nam się ściereczka (bawełniana, muślinowa lub z mikrofibry), a także małe ręczniki czy płatki bawełniane. Ściereczkę należy zamoczyć w ciepłej, ale nie gorącej wodzie i okryć nią twarz. Temperatura wody jest istotna, ponieważ zbyt wysoka może narazić naszą cerę na przegrzanie i doprowadzić do powstawania pękających naczynek. Ściereczkę przytrzymujemy przez chwilę przy twarzy, a następnie używamy jej do zmycia olejku. Koniecznie pamiętajcie o tym, aby po każdym użyciu dobrze ją wyprać, przepłukać i osuszyć.

Po wykonanym zabiegu cera staje się miękka, nawilżona i wygładzona. Olejek usuwa zanieczyszczenia i głęboko oczyszcza cerę. Jestem bardzo zadowolona z osiągniętych rezultatów. Moja skóra w końcu odżyła i wygląda naprawdę dobrze.


Produkty zawarte w zestawie „Zielona Wstążka” to czyste oleje, beż żadnych szkodliwych domieszek. Poniżej zamieszczam Wam właściwości każdego z nich:

  • Persea Gratissima (Avocado) Seed Oil (olej awokado) - posiada 7 witamin: A,B,D,E,H,K,PP, silnie nawilża i odżywia naskórek. Poleca się go szczególnie osobom o skórze suchej, dojrzałej, starzejącej się i wrażliwej.
  • Castor (Ricinus Communis) Seed Oil (olej rycynowy) - doskonale nawilża skórę, stymuluje produkcję kolagenu i elastyny. Dzięki niemu skóra staje się zdrowa, pełna blasku, odmłodzona i odświeżona.

Zestaw Startowy Ekopielęgnacji

To drugi z zestawów, który tak skutecznie przykuł moją uwagę, że zapragnęłam mieć go na własność. Jest on bardziej rozbudowany w porównaniu z zestawem „Zielona wstążka” i zawiera aż siedem różnych produktów:

  • Olej Jojoba Złoty Ekologiczny (50 ml)
  • Olej Kokosowy Extra Virgin White (100 g)
  • Masło Shea Surowe (100 g)
  • Hydrolat z Róży Damasceńskiej (100 ml)
  • Francuską Glinkę Różową (100 g)
  • Lewoskrętną witaminę C (20 g)
  • Ekstrakt z jabłka w płynie (10 ml)

Żaden ze składników nie znalazł się tu bez przyczyny, o czym za chwilę będziecie mieli okazję się przekonać :)



Do zestawu dołączono instrukcję z przykładowymi przepisami, które pozwolą nam na stworzenie gotowych kosmetyków domową metodą. 


Odżywcze masło do ciała

Rozpuszczamy 100 gram masła shea w kąpieli wodnej, nie dopuszczając do zagotowania. Niewtajemniczonym wyjaśniam, iż kąpiel wodna polega na włożeniu mniejszego naczynia z masłem shea do większego, w którym znajduje się gotująca woda. Do całości dodajemy 5 łyżek oleju jojoba i 3 łyżki oleju kokosowego. Wszystko dokładnie mieszamy, przelewamy do wcześniej wybranego pojemnika i zostawiamy do wystygnięcia.

Gotowy kosmetyk nakładamy na ciało, dobrze rozsmarowując. Mieszanka świetnie nawilża i odżywia skórę. U mnie pomogła zwalczyć problem przesuszonych kolan i łokci.

Kąpiel kojąca

Do bawełnianego woreczka (skarpetki, końcówki pończochy itp.) wkładamy 3 łyżki glinki różowej oraz łyżkę masła shea. Opcjonalnie możemy dodać 10 kropli dowolnego olejku eterycznego. Saszetkę umieszczamy w wannie z gorąca wodą i relaksujemy się przez okres 15 minut.

Z tego pomysłu nie skorzystałam, gdyż nie posiadam wanny, a pod prysznicem to przecież nie to samo.

Maseczka rewitalizująca

Łyżeczkę glinki różowej łączymy z 0,5 łyżeczki hydrolatu z róży damasceńskiej oraz 0,5 łyżeczki oleju jojoba. Jeśli posiadamy cerę wrażliwą, wówczas hydrolat zamieniamy na jogurt naturalny lub sojowy. Tak przygotowaną miksturę nakładamy na twarz i pozostawiamy na około 10 minut (nie dłużej). Starajmy się nie dopuścić do przesuszenia maseczki. Od czasu do czasu warto ją spryskać wspomnianym wyżej hydrolatem. Po upłynięciu wyznaczonego czasu zmywamy wszystko i wklepujemy w twarz krem nawilżający. 

Glinka pobudza mikrokrążenie i może lekko zaczerwienić skórę. Nie należy się tym jednak martwić, ponieważ jest to efekt chwilowy.

Ten przepis bardzo mi przypasował, ponieważ uwielbiam naturalne glinki. Maseczkę staram się wykonywać przynajmniej raz w tygodniu. Dzięki niej skóra odzyskuje swoją witalność oraz nabiera jednolitej barwy. Jest również świeża i gładka w dotyku.

Maseczka do cery problematycznej

Łyżeczkę glinki różowej łączymy z łyżeczką jogurtu naturalnego (polecam grecki) lub sojowego i dodajemy 8 kropli ekstraktu jabłka w płynie. Całość mieszamy i nakładamy na twarz omijając okolice oczy. Pozostawiamy maseczkę na 5-10 minut, po czym dokładnie zmywamy wodą i wklepujemy w twarz krem nawilżający lub olej. Tak przygotowaną maseczkę stosujemy 1-2 razy w tygodniu.

Tej maseczki jeszcze nie wypróbowałam, gdyż skupiłam się na tej wcześniejszej - rewitalizującej. 

Mieszanka do olejowania włosów

Łączymy 3 łyżki oleju kokosowego z 5 łyżkami oleju jojoba i nakładamy na wilgotne włosy. Całość trzymamy na głowie przez okres 1-2 godzin.

Tą miksturę stosuję zaraz po kąpieli i pokrywam nią same końcówki włosów. Mieszanka nawilża sianowate kosmyki i sprawia, że staja się one miękkie, nie rozdwajają się i nie plączą. Jeśli macie problem z ujarzmieniem swoich włosów, to koniecznie powinniście wypróbować ten przepis. 

Serum do cery naczynkowej

Rozpuszczamy witaminę C w niewielkiej ilości wody i dodajemy uzyskany roztwór do ulubionego serum lub toniku.

Metoda ta sprawdzi się u osób posiadających nierównomierny koloryt skóry oraz tendencję do pękających naczynek.

Moja cera nie jest wprawdzie typowo naczynkowa, ale mam dwa pęknięte naczynka, które wyglądają nieestetycznie. Mieszankę z witaminą C wykonałam dwa razy i pokryłam nią tylko problematyczne miejsca. Na razie nie odnotowałam rezultatów, ale jestem dobrej myśli. Muszę zadbać o systematykę. Dopiero wówczas będę mogła ocenić, czy ta metoda faktycznie się sprawdza.

Nawilżająca mgiełka do twarzy

100 ml hydrolatu z róży damasceńskiej mieszamy z 0,5 łyżeczki ekstraktu z jabłka i szczyptą witaminy C. Uzyskaną mieszankę przelewamy do pojemnika z atomizerem i spryskujemy swoją cerę rano i wieczorem. 

Nawilżająca mgiełka relaksuje oraz przynosi skórze natychmiastowe ukojenie. Butelkę z nią staram się trzymać zawsze przy sobie i zraszać swoją twarz i ciało, kiedy tylko mam na to ochotę. Jeśli potrzebuję ekspresowego orzeźwienia, wówczas wkładam butelkę na kilka minut do lodówki. Chłodna mgiełka nie tylko wpływa na stan mojej skóry ale również odpręża po ciężkim dniu.

Cukrowy peeling do ciała

Mieszamy 3 łyżki cukru z łyżeczką glinki różowej. Polecam wykorzystać cukier brązowy, który w moim przypadku sprawdził się o wiele lepiej niż biały. Dodajemy do całości 3 łyżki oleju jojoba. Jeśli kosmetyk stanie się zbyt gęsty, wówczas możemy dolać do niego odrobinę wody. Delikatnie mieszamy papkę, po czym umieszczamy w słoiczku z nakrętką. Tak wykonany peeling możemy przechowywać w pojemniku przez okres jednego miesiąca, od daty jego przygotowania. Sam kosmetyk powinniśmy stosować 1-2 razy w tygodniu. 

Cukrowy peeling do ciała usuwa martwy naskórek i wygładza ciało. Stosuję go w połączeniu z rękawicą Kessa, która wspomaga działanie kosmetyku i ułatwia jego rozprowadzanie. Po zastosowaniu peelingu nie musimy nakładać balsamu, co zwykle czynimy po użyciu drogeryjnego kosmetyku. Glinka różowa zadba o poziom nawilżenia naszej skóry i pozwali zaoszczędzić trochę czasu.

Odżywczy balsam pod oczy

Łyżeczkę oleju jojoba łączymy z łyżeczką masła shea i dokładnie mieszamy. Niewielką ilość delikatnie wklepujemy pod oczy. Balsam stosujemy codziennie na noc.

Olej jojoba mieszam czasami dla odmiany z olejem kokosowym. Uzyskany wówczas kosmetyk posiada luźniejszą formułę.

Odżywczy balsam pod oczy sprawia, że sińce stają się mniej widoczne, a skóra nabiera ujednoliconego odcienia. 

Balsam do ust

Łyżeczkę masła shea łączymy z 0,5 łyżeczki oleju kokosowego i 3 kroplami oleju jojoba. Całość przelewamy do zakręcanego pojemniczka.

Balsam regeneruje spierzchniętą skórę ust i nawilża je, a przy tym cudownie pachnie.

Jak widzicie, ulotka zawiera proste, ale jakże inspirujące przepisy. Oczywiście nie musimy ograniczać się wyłącznie do wskazanych wyżej pomysłów. Sami możemy eksperymentować i mieszać ze sobą przeróżne składniki. Ogranicza nas jedynie wyobraźnia :)

Więcej ciekawych przepisów znajdziecie tutaj: [KLIK]

A teraz sprawdźmy, co zawierają w sobie poszczególnie produkty wchodzące w skład Zestawu Startowego Ekopielęgnacji.

Olej Jojoba Złoty Ekologiczny

  • Simmondsia Chinensis (Jojoba) Oil (olej jojoba) - składnik bardzo łagodny i dobrze wchłaniany przez skórę i włosy. Posiada właściwości odżywcze, zmiękczające, nawilżające oraz natłuszczające. Olej jojoba zawiera skwalen, który współgra z naturalnym sebum skóry oraz wykazuje niskie właściwości komedogenne i alergizujące. Wspomaga leczenie zapaleń skóry, np. łuszczycy oraz pomaga w walce z trądzikiem. Łagodzi działanie promieni słonecznych, przynosząc skórze ulgę i łagodząc podrażnienia. Chroni także przed jej fotostarzeniem. Olej jojoba jest najtrwalszym naturalnym olejem, którego skład nie ulega zmianie nawet w ciągu 20 lat. Dzięki niemu możemy wydłużyć stabilność oraz trwałość kosmetyków.



Olej Kokosowy Extra Virgin White

  • Cocos Nucifera (Coconut) Oil (olej kokosowy) - wykazuje działanie nawilżające, odżywiające, regenerujące, natłuszczające, ochronne oraz zmiękczające. Dodatkowo poprawia nastrój i aromatyzuje. Idealny środek do pielęgnacji włosów, rzęs i brwi, a nawet ust. Można go stosować jako balsam do ciała, maseczkę do włosów, olejek do kąpieli lub dodatek do szamponów, odżywek, balsamów, lotionów, kremów, mydeł i peelingów. Polecany do każdego typu skóry a szczególnie suchej, normalnej, dojrzałej i podrażnionej. Olej kokosowy sprawdzi się w przypadku wrażliwej skóry głowy, przy wypadaniu włosów, włosach farbowanych, przesuszonych, łojotokowym zapaleniu skóry (ŁZS) i łupieżu. Świetnie nadaje się do gotowania, pieczenia i smażenia w wysokich temperaturach. Pobudza przemianę materii i wspomaga ubytek wagi przy nadwadze.



Masło Shea Surowe 

  • Butyrospermum Parkii Fruit Butter (masło shea, olej z masłosza) - działa przeciwzapalnie, nawilża i wygładza skórę, przywraca jej elastyczność i sprężystość oraz chroni ją przed skórę przed działaniem czynników zewnętrznych: klimatycznych, mechanicznych i chemicznych. Zawiera witaminę E i F, prowitaminę A, katechiny należące do najsilniejszych przeciwutleniaczy oraz kwas galusowy i cynamonowy posiadające właściwości ochronne, antybakteryjne, przeciwgrzybiczne oraz przeciwzapalne. Masło shea jest bardzo wdzięczne w użyciu: łatwo się rozpuszcza i miesza z innymi składnikami.


Hydrolat z Róży Damasceńskiej

  • Rosa Damascena Flower Water (hydrolat z róży damasceńskiej) - to najcenniejszy spośród wszystkich olejków eterycznych. Posiada silne działanie odmładzające, pobudza mikrocyrkulację krwi oraz wzmacnia naczynia krwionośne. Doskonale nawilża i odżywia oraz łagodzi podrażnienia, ukąszenia i poparzenia. Hydrolat z róży damasceńskiej zapobiega przesuszaniu się skóry, ma także działanie przeciwzapalne. Przywraca właściwe pH skóry, odświeża i nawilża włosy. Ponadto posiada właściwości antydepresyjne oraz pomaga w koncentracji oraz i podejmowaniu decyzji. 
  • Sodium Benzoate (benzoesan sodu) - nie kumuluje się w organizmie, dlatego też nie wywołuje efektów długofalowych. Jego maksymalne stężenie w produkcie nie może jednak przekroczyć 0,5%
  • Gluconolactone (glukonolakton) - substancja pochodzenia naturalnego o właściwościach nawilżających, ujędrniających oraz zwalczających wolne rodniki. Glukonolakton niweluje przebarwienia i niewielkie blizny potrądzikowe poprzez delikatne usunięcie zrogowaciałych komórek. Ponadto zwiększa skuteczność działania innych składników zawartych w kosmetyku.. 
  • Calcium Gluconate (glukonian wapnia) - substancja pochodzenia naturalnego o działaniu przeciwzapalnym, obkurczającym oraz wzmacniającym ściany naczyń krwionośnych. Łagodzi objawy alergii oraz wzmacnia odporność skóry.



Francuska Glinka Różowa 

  • White Kaolin Clay (glinka biała, glinka porcelanowa) - najdelikatniejsza z dostępnych na rynku glinek, polecana szczególnie dla cery tłustej i mieszanej, z nadmierną produkcją sebum. Działa bakteriobójczo, usuwa zanieczyszczenia ze skóry, ściąga pory oraz likwiduje martwy naskórek.
  • Red Illite Clay (glinka czerwona) - głęboko oczyszcza, niweluje niedoskonałości, pomaga w leczeniu trądziku różowatego oraz zapobiega namnażaniu szkodliwych mikroorganizmów. Glinka czerwona poprawia koloryt skóry, matuje ją oraz zapobiega pękaniu naczynek.



Lewoskrętna witamina C 

  • L-Ascorbic Acid (lewoskrętna witamina C, kwas l-askorbinowy) - wyrównuje koloryt skóry oraz rozjaśnia plamy i przebarwienia. Po przejściu przez naskórek stymuluje syntezę kolagenu i hamuje destrukcję włókien kolagenowych, dzięki czemu spowalnia procesy starzenia. Kwas l-askorbinowy chroni skórę przed promieniowaniem UVA i UVB i przyspiesza gojenie się ran.



Ekstrakt z jabłka w płynie 

  • Glycerin (gliceryna) - tworzy ochronny film, zapobiega ucieczce wody, wzmacnia odporność skóry na szkodliwe czynniki pochodzenia zewnętrznego oraz łagodzi podrażnienia i stany zapalne. Substancja ta przyciąga cząsteczki wody z otoczenia i gromadzi je na powierzchni skóry. Taki efekt uzyskuje się jednak tylko wtedy, gdy wilgotność powietrza nie jest mniejsza niż 65%. W innym przypadku gliceryna pobiera wodę z dolnych warstw skóry i może ją wysuszać.Aqua (woda)
  • Pyrus Malus Fruit Extract (ekstrakt z jabłka) - działa antyoksydacyjnie, nawilżająco i ujędrniająco skórę. Jest bogatym źródłem prowitaminy A, witaminy C i witamin z grupy B. Dzięki zawartości kwasów alfahydroksylowych delikatnie złuszcza, wygładza i odświeża skórę. Ekstrakt z jabłka poprawia przenikalność naskórkową dla surowców aktywnych, dlatego warto łączyć go z innymi cenionymi ekstraktami.
  • Pottasium Sorbate (sorbinian potasu) - składnik pochodzenia chemicznego, który rzadko wywołuje reakcje alergiczne.
  • Sodium Benzoate (benzoesan sodu) - nie kumuluje się w organizmie, dlatego też nie wywołuje efektów długofalowych. Jego maksymalne stężenie w produkcie nie może jednak przekroczyć 0,5%



Na temat domowej produkcji kosmetyków mogłabym pisać bez końca, ale na dziś dam Wam już spokój. Tym, którzy dali radę pochłonąć cały ten tekst bardzo dziękuję :) 

Dajcie jeszcze znać, czy mieliście okazję eksperymentować z gotowymi surowców kosmetycznymi i co sądzicie o wytwarzaniu kosmetyków w domowym zaciszu. Mam nadzieję, że tak jak mnie sprawiło Wam to ogromną frajdę. A może znacie inne ciekawe przepisy z użyciem ogólnodostępnych składników? Koniecznie podzielcie się swoimi uwagami w komentarzach :)

Komentarze

  1. Same wspaniałości. Jakiś czas temu eksperymentowałam trochę z domowymi kosmetykami. Naturalne olejki ciągle mam w swojej szafce i chętnie po nie sięgam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe rzeczy, ja jeszcze nie eksperymentowałam w domu, oprócz takich zwykłych peelingów z kawy itp. Jakoś brakuje mi czasu na to, ale może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  3. dla mnie własnoręczne kręcenie kosmetyków jest wyższą matematyką, zbyt wysoką jak na moje umiejętności :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam kiedyś olej z awokado moje włosy bardzo go lubiły

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne propozycje kosmetyków :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyznaje się bez bicia , jestem leń i nie chce mi się własnoręcznie robić kosmetyków .

    OdpowiedzUsuń
  7. Ile wspaniałości :D Nie znam tych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam szczerze, że nie używam takich półproduktów bo wolę sięgnąć po gotowy produkt. No jedynie kupuje glinki w proszku :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam bawić się półproduktami :) Chociaż czasami lenistwo bierze górę i sięgam po gotowe produkty :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem ciekawa takiego olejowania jakby to u mnie zadziałało:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy o tym nie słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przyznam, że nie używam takich rzeczy :( Pewnie przez lenistwo, ale może właśnie czas się za takie coś zabrać :D Bardzo ciekawy wpis, postaram się wpadać częściej :)

    http://definitivex3.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow, to serum z checią kupię!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz