Paskudny blog, paskudna osobowość, nieistniejący prawnik oraz sprawy w sądzie, które nigdy się nie odbyły. Fantazja przedstawicieli Arbonne nie zna granic...

Do napisania tego wpisu podchodziłam kilkukrotnie. Najpierw zrodziła się w moich myślach idea stworzenia czegoś odmiennego od tego, co zwykło pojawiać się do tej pory na blogu. Pomysł na post z przysłowiowej „innej beczki” kiełkował w mojej głowie przez kilka dobrych miesięcy i odnoszę wrażenie, że jeszcze się nie zakończył. Mimo wszystko postanowiłam, że już najwyższy czas na to, aby przelać wszystkie myśli do Worda i puścić w internety.

Ci z Was, którzy śledzą mojego bloga od samego początku, pamiętają z pewnością wpis o Arbonne, który rozpętał w sieci dziwaczną i moim zdaniem nieuzasadnioną burzę, która z kolei przerodziła się w lawinę niewybrednych hejtów, spływających na mnie aż po dziś dzień. W marcu minął roczek od tej publikacji. Normalny człowiek już dawno puścił by to w niepamięć, ale nie oni (czyt. przedstawiciele Arbonne), którzy od czasu do czasu dają się poznać od coraz to gorszej strony. 

Dzisiejszy wpis nie będzie poświęcony produktom tej marki, a jedynie praktykom, jakie jej konsultanci przejawiają w stosunku do osób, które ośmieliły się skrytykować ich chlebodawcę. Antyreklama? Odbierzcie to jak chcecie. Dla mnie jednak najlepszą antyreklamą kosmetyków Arbonne są tylko i wyłącznie jej konsultanci. 

Hejt hejtowi nierówny

Hejterzy mają to do siebie, że obrzucą błotem wszystko to, co im zwyczajnie nie leży. Hejtować jednak też trzeba umieć. Konstruktywna krytyka powinna odnosić się do konkretnej wypowiedzi autora i zawierać w swojej treści sensowny kontrargument. Obrażanie autora i wymyślanie na jego temat niestworzonych historii zdecydowanie przekracza granice dobrego smaku. 

 Źródło: [KLIK]

Jak widać na załączonym obrazku, jedna z przedstawicielek marki Arbonne zjechała mnie po całości wysuwając niepopartą niczym tezę, że założyłam „bloga, by tropić cudze uczulenia” i, że chwalę się kosmetykami, jakie otrzymałam od „dziwnych firm kosmetycznych”

Myślę, że warto w tym momencie dodać komentarz i wyprowadzić panią Elżbietę z błędu.

Po pierwsze - ¾ kosmetyków, których recenzje pojawiły się na blogu zakupiłam sama, za swoje ciężko zarobione pieniądze. Jak na blogerkę kosmetyczną przystało, lubię testować coraz to nowsze produkty. Jestem też kobietą i wiadomo jak to z nami jest - stale powiększamy swoją kosmetyczkę o kolejne produkty i akcesoria. Jeśli jednak otrzymam coś od jakiegoś koncernu kosmetycznego i zrobię na temat tego produktu recenzję, to zawsze będzie ona obiektywna. Darowanemu koniowi w zęby się wprawdzie nie zagląda, ale ja nie zamierzam pisać pozytywnie o prezencie, który mi nie podszedł i zwyczajnie się u mnie nie sprawdził. Poza tym zawsze zamieszczam czytelnikom rozszyfrowany skład INCI danego kosmetyku, by sami mogli ocenić, czy warto go zakupić, czy też lepiej go sobie odpuścić.

Po drugie - zastanawiam się co autorka powyższego komentarza miała na myśli używając stwierdzenia „dziwne firmy kosmetyczne” Dziwne, bo co - bo to nie Arbonne? A może w pani mniemaniu są one dziwne, bo produkują kosmetyki naturalne, którym do Arbonne niestety bardzo daleko?

Najciekawsze jest jednak to, że nie znam tej osoby i ona mnie również, a mimo to stwierdza z pełną stanowczością, że posiadam paskudną osobowość. Cóż mogę rzec pani Elżbieto - mogłabym to samo powiedzieć o Pani, ale wyniesiona z domu rodzinnego kultura, zwyczajnie mi na to nie pozwala.

O tym, że przedstawiciele Arbonne nie przebierają w słowach możecie przekonać się, czytając komentarze pod wpisem: Arbonne? Stanowcze nie!” Dowiedzie się z nich, że jestem m.in. arogantem i ignorantem (swoją drogą w podobny sposób kilka lat temu wypowiadały się feministki o Gowinie) oraz laikiem pozbawionym elementarnej wiedzy z zakresu chemii kosmetycznej. Zobaczcie zresztą sami (jeśli tekst będzie mało widoczny - kliknijcie na fotkę):

Hmmm... nie jestem gołosłowna, a już na pewno nie nazywam się Agata Strózik :)


Ale ja nie znam Pani :)


Konsultanci Arbonne nie raz podsyłali komentarze z ukrytych kont albo zakładali je tylko po to, by obrzucić mnie błotem:



Byli też i tacy, co udawali swoich zadowolonych klientów:


Ale takiego kwiatka to nawet ja sama się nie spodziewałam:

Arbonne i etyka - dobre :)

Hejt i co dalej?

Hejt boli? No boli, ale nie mnie. Będąc narażonym na niego każdego dnia, zwyczajnie się na niego uodporniłam. Teraz każdy negatywny komentarz dotyczący mojej osoby traktuję z przymrużeniem oka. Jak to się zwykło mówić: zwisa mi to i powiewa. Nie wzbudza to we mnie nawet krzty agresji. W końcu należę do osób spokojnych, których taka pierdółka nie jest w stanie podnieść ciśnienia. Poza tym opinia bliskich, którzy mnie lubią i cenią jest dla mnie ważniejsza od głupiego przytyku ze strony obcego mi frustrata, kryjącego się gdzieś tam daleko za monitorem, zastępującym mu cały świat. Mogłabym jeszcze dopisać, że hejty ludzi Arbonne doprowadzają mnie do płaczu, ale ugryzę się w język. Niech żyją w przekonaniu, że mnie to boli. Oj boli, boli (napisała po otarciu łez wywołanych niekontrolowanym atakiem śmiechu). 

No dobra, jak już powiedziałam to dokończę. Cholernie śmieszy mnie to, co ludziska wypisują na mój temat. Mam oczywiście na myśli hejterów, nie stałych czytelników, którzy potrafią z kulturą skorzystać z okienka „dodaj komentarz”. Macie ochotę się ze mną nie zgodzić? To oczywiste, że możecie. Ja Was nie zmuszam do tego, byście posiadali takie samo zdanie jak moje. Zresztą nie takie jest założenie tego bloga. Nie jestem konsultantem Arbonne i żadnego innego MLM i nie odwrócę się od Was plecami jeśli dacie mi znać, że dany kosmetyk Wam nie odpowiada i nie macie zamiaru go zakupić. To się nazywa zdrowy rozsądek, którego wśród arbonnowców niestety nie uraczymy. W tym miejscu zdecydowałam się na uogólnienie, bowiem nie spotkałam na swojej drodze takiego konsultanta, który napisał by: „ok…możesz mieć swoją rację, a mnie (nam) nic do tego”. 

Od czasu powstania bloga naskrobałam blisko 70 wpisów - w tym wiele negatywnych i co? Żadna z marek źle ocenionych produktów nie pofatygowała się, by do mnie napisać i obrzucić jakimikolwiek oszczerstwami. A już na pewno nie zakazywała swoim pracownikom odwiedzania mojego bloga, jak to miało miejsce w przypadku Arbonne. 

Dla przypomnienia:


Tak na marginesie - po publikacji tego zdjęcia, ktoś skopiował je i zrobił z niego demotywator. Ale i tak wiem, że całą winą obarczy się moją osobę. W końcu po takiej arogantce jak ja, można spodziewać się wszystkiego :)

O tym, że hejty lubią chadzać grupami…

Nie jestem jedyną blogerką, która wypowiedziała się negatywnie o kosmetykach Arbonne. Dużo wcześniej, bo już w 2014 roku pisała już o nich autorka bloga naturalnienie.blogspot.com. Pozwolę sobie przytoczyć urywek wpisu poświęconego produktom tej marki:

"Arbonne ma dobrze rozwinięte działania marketingowe, które niejako omijają cała prawdę, a to za pomocą słów:

1. (...) produkty oparte na składnikach pochodzenia roślinnego (...) - oparte lecz nie w pełni naturalne

2. "czyste, bezpieczne i skuteczne"- to zdanie podoba mi się najbardziej, to kwintesencja mówienia półprawdy, niecałej prawdy i tak wymowna, trafiająca w ucho że można w nią uwierzyć! Na pierwszy rzut oka, wydaje się nam, że są to produkty jakże modnego ostatnio stylu naturalnego, eko. Czyste znaczyłoby naturalne, prosto z natury, Jednak, czy mianem czystych możemy określić produkt w którym istnieją np. syntetyczne konserwanty jak phenoxyetanol? Czy dimeticone lub butylene glycol?

To wszystko daje nam poczucie złudnej pewności że mamy do czynienia z kosmetykami naturalnymi. Co ciekawe konsultanci sami w to wierzą. Ba! Oni nawet uzyskują takie informacje „z góry”. Na swoich profilach i w ogłoszeniach niejeden raz widziałam słowo „naturalne” oraz „bez konserwantów” Co bardziej zuchwali piszą nawet, że są to kosmetyki w 100% naturalne a nawet BIO i ekologiczne !!

Podsumowując krótko, uważam, że Arbonne to nie jest zło wcielone ale nie są to stu procentowe, naturalne kosmetyki jakie próbują nam za wszelką cenę (moim zdaniem zdecydowanie za wysoką) wcisnąć, matacząc na okrętkę modnymi słowami jak: czysty czy zielony. Taka polityka mi się nie podoba i mówię jej zdecydowane NIE." Źródło: [KLIK]

Z produktami Arbonne zetknęła się także Kamila Ocieczek. W jednym z wpisów poinformowała swoich czytelników, przez co musiała przejść podczas testowania kosmetyków tej marki (pieczenie, szczypanie) oraz jak wpłynęły one na stan jej skóry po przeprowadzonej kuracji (pojawienie się wielkich, ropnych, podskórnych bąbli). Najgorsze jest jednak to, że stan ten utrzymuje się nadal mimo, iż od odstawienia przez nią felernych kosmetyków minęło już sporo czasu. Źródło: [KLIK]

Pod postem tej blogerki również pojawiło się kilka złośliwych komentarzy:



Znalazł się jednak i taki, który przywrócił mi trochę wiary w ludzi. 
Nie da się jednak ukryć, że i tak ginie on na tle tych wszystkich obrzydliwych hejtów.

Fantazje hejterów, czyli czego jeszcze się o sobie dowiedziałam?

Obrażanie mojej osoby w komentarzach, przestrzeganie przed odwiedzaniem prowadzonego przeze mnie bloga - na tym lista działań arbonnowców wcale się nie kończy. Aby zdyskredytować mnie w oczach innych, posunęli się jeszcze dalej i zaczęli wymyślać niestworzone historie. Oczywiście dowiedziałam się tego od Was, drodzy czytelnicy. Gdyby nie Wy, zapewne nadal żyłabym w błogiej nieświadomości i sądziła, że to wszystko, na co ich stać. A jednak nie.

Jakiś czas temu zaczęłam otrzymywać meile oraz wiadomości za pośrednictwem Messengera. Ze względu na to, że większość z Was prosiła o zachowanie anonimowości - nie zdecyduję się na ich udostępnienie. Za wszystkie wiadomości, przesłane screeny z zamkniętych grup, na których jedzie się po mnie bez umiaru, czy też filmy z wieczorków spa, na których obnażacie brak wiedzy konsultantów na temat tego co sprzedają - serdecznie dziękuję. Zastanawia mnie jednak to, dlaczego tylu z Was prosi o anonimowość i nie udostępnianie tych materiałów w Internecie. Czego się tak naprawdę boicie? Czy Arbonne Was w jakikolwiek zastrasza? Dajcie znać na meila lub na Messengera bo wiem, że tutaj większość z Was nie zechce się odezwać.

Wracając do tematu… 

Wiem, że na spotkaniach grup porusza się kwestie mojego bloga oraz mojej osoby. I teraz pytanie do Was „drodzy” konsultanci. Nie jest wam (pisane celowo z małej litery) wstyd, że…:

  • rozpowszechniacie fałszywe informacje o tym, że wytoczyliście mi sprawę za zniesławienie?
  • wmawiacie swoim klientom, że wasz prawnik zamknie mojego bloga?
  • kłamiecie, ze sprzedawałam kosmetyki Arbonne na Allegro i za to też grozi mi sprawa w sądzie?
  • straszycie mnie prawnikiem, który tak naprawdę nie istnieje ?(a co myśleliście, że nie mam wtyków w tej branży i nie zlecę nikomu odszukania rzekomego prawnika zza oceanu, mając do dyspozycji jego imię i nazwisko, a który ponoć zaraz po publikacji wpisu wytoczył mi sprawę?).

Naprawdę wierzcie mi, zapewniacie mi taką rozrywkę, jak mało kto (i to w dodatku bezpłatną). A może to ja wytoczę Wam sprawę o zniesławienie i w myśl art. 212 § 3 k.k. zapłacicie mi odszkodowanie za poniesione straty moralne? 

Żeby nie było, że ze mnie aż taka wredna zołza (chociaż i tak zapewne usłyszę to z ust arbonnowców), zostawiam was (przedstawiciele Arbonne) i Was (drodzy czytelnicy) z przyjemną dla ucha piosenką. Liczę na to, że u niektórych osób, przyhamuje ona dobitnie rozwiniętą nad wyraz fantazję.


Dla moich kochanych czytelników mam jeszcze jedną ważną sugestię: 

„Nie bierzcie do siebie hejtu. To hejter jest słaby, a nie Wy. Nie rezygnujcie z tego co robicie, myślicie i mówicie, 
tylko ze względu na hejterów” (SKARB, nr 06.2016, str. 33).

Widzę hejterze, że jest ci smutno
Znienawidziłeś już całą ludzkość
Współczuję szczerze ci, bidulo
Przytulę cię, jakbym był twoja matulą
Wiem, że w życiu bywa ciężko
Ale cudzy sukces nie jest twoją klęską
Ciągle piszesz na innych kalumnie
Sfrustrowany hejter, to nie brzmi dumnie
Jesteś zły, emanujesz tym
Kiedyś zmądrzejesz i będzie ci wstyd
Przestań pokazywać swoją słabość
Odłóż niepotrzebne fochy na bok

Komentarze

  1. Weź to olej oni tak mają jedną z dziewczyn które obserwuje na temat produktów Arbonne wyraziła opinię ponieważ miała produkty do testów wyobraź sobie że dalej przedstawiciele,konsultanci i wszyscy powiązani z marką dalej ją nękają... Dosłownie jak jakaś sekta!! I trwa to dłużej niż rok. Stwierdziłam że skoro oni tacy są to nie mam zamiaru próbować ich kosmetyków nawet gdyby ktoś mi oferował je za free! To jest agresywny marketing a takie rzeczy które oni robią i to jak postępują gdy ktoś o tych produktach napisze negatywną opinię nadaje się na rozprawę w w sądzie! Przekraczają granice..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesteś pierwszą osobą, która przyrównała Arbonne do sekty. Spotkałam się już z tym na wielu forach. Mnie też pewnie będą nękać aż do śmierci :)

      Usuń
    2. Dla mnie osobiście tak właśnie to wygląda.. Zakładać się nie będęale jeśli zobaczą ten wpisz to z pewnością znów zaczną swoje ataki. Sami sobie szkodzą i nie zdają sprawy że taki marketing jest mało skuteczny. Nie wiem jak im się chce.. może takie hobby? albo ktoś im płaci, bo to jest naprawdę chore działanie i dziwi mnie to że tak robią. w każdym razie trzymaj się mocno i się nie daj!!!!!!

      Usuń
    3. Oczywiscie, ze naruszaja Pani dobre imie, klamiac i oczerniajac. Paragrafy juz Pani przytoczyla, wiec nie trzeba powtarzac. A najlepsze jest jest to, ze Pani ma dowody w postaci zdjec i screenow i spokojniw moze Pani isc do prokuratury i niech im sie za tylki wezma. To nie jest krytyka Pani Blogu tylko ewidentne nekanie i znieslawienie.

      Usuń
    4. Ja cały czas cierpliwie czekam i zbieram dowody. Mam takie przeczucie, że kiedyś okażą się przydatne.

      Usuń
    5. Z ciekawości weszłam na twój wpis z przed roku aż żal było czytać niektóre komentarze.. no cóż więcej mogę powiedzieć.
      Jakie kosmetyki tacy pracownicy.. 🙄

      Usuń
  2. Ja miałam okazję testować i szału nie bylo. Za tą cenę i opowiadania konsultantem spodziewałam się czegoś woow. Nigdy bliżej się tej marce nie przyglądałam ale po twoim wpisie zerknąłam w składy no i nie wiem gdzie jest to naturalne i bez konserwantów ��
    Sama jestem w jednej firmie mlm choć już od dawna się tym nie zajmuje i jak słyszę od naszych konsultantów naturalne ( a na składach się znam ) to aż mi wstyd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie przedstawiciele innego MLM wiedzą co to kultura. Czyli jednak się da :) Konsultanci Arbonne - uczcie się od lepszych :)

      Usuń
  3. Coś tam mi się kiedyś o uszy o tej firmie obiło, ja tam nie wierzę w te firmy z konsultantami - nie przekonują mnie. Wiesz co - może napisz na fb na kryzysy w social media? Inna sprawa, że hejty podchodzą pod prawo, a prokuratura łatwo może dojść do adresów z których zostały wysłane te komentarze - po ip - operator i administratorzy strony w przypadku postępowania muszą udostępnić takie dane policji llub prokuraturze, ale nie Tobie ze względu na ochronę danych konsumenta.

    OdpowiedzUsuń
  4. Siedzę i cholercia jasna nie wiem co napisać :o po prostu odebrało mi słowa ! Będę omijała tą firmę - niesmak !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację - lepiej z nią nie zaczynać, bo przyczepią się jak rzep do psiego ogona i jeszcze zszargają Ci opinię.

      Usuń
  5. Jestem w niezłym szoku.
    Ogolnie bardzo nieprofsjonalne podejście z ich strony, a do tego sami sobie strzelają w kolano takim zachowaniem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że nie widzą tego, że sami robią sobie antyreklamę.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Oj ciągnie się, ciągnie. Arbonne nie zapomina :D

      Usuń
  7. Ja takim ludziom szczerze współczuję. Rozumiem, że można mieć odmienne poglądy. Jestem bardzo zgodnym i tolerancyjny człowiekiem, jednakże uważam, że przez wpajanie komuś na siłę swoich idei jest co najmniej nie na miejscu. Narzucanie swojego zdania w polityce, religii... a tutaj w kwestii kosmetyków? Co to za instytucja, w której nie dopuszczają do siebie krytyki? Zamiast wziąć to na bary i pomyśleć, czy nie zmienić polityki firmy, ślepo brnąć za wymyślonymi, jak widać również zakłamanymi hasłami? Jak się nie zgadzam z czyjąś ideą to oznacza, że jestem ograniczona umysłowo dla danej osoby, czy jestem wartościowym człowiekiem, ktory ma swój rozum, swoje poglądy i swoją granicę moralności i etyki? Ile osób tyle zdań. To samo spotykam już któryś dzień z rzędu na ulicy, kiedy spotykają mnie religijni pasjonaci, próbujący nakłonić mnie do jakiegoś spotkania na temat jakiegoś tam wszechświata. Tolerujmy się, ale nie negujmy osób, które myślą zupełnie inaczej. Nie istniejący prawnik zza oceanu... dlatego, że ktoś śmiał napisać swoje zdanie? Wiecie co? Idzie wiosna, jutro termometry pokażą 20 stopni... może zamiast bronić nienaturalnego kremu lepiej wziąć faceta pod ramię i iść na spacer? Myślcie, ludzie, Myślcie! Życie mamy jedno, lepiej spędzić je w pokoju, czy nękać anonimowo niczego winnych ludzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie sprawa jest prosta, ale Arbonne zapewne zaraz zaleje mnie lawiną kolejnych hejtów :D

      Usuń
  8. Wiem kto ci napisał wiadomość o witaminie C i jeszcze wypomniał moje nazwisko bez mojej zgody, teraz wiem że Arbone wpisały mój blog na czarna listę z negatywna recenzją

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po przedstawicielach tej marki można się spodziewać wszystkiego. Ja zapewne też znajduję na tej czarnej liście :D

      Usuń
  9. Rany jestem w szoku, że firma może tak postępować, mają pewnie z góry założone"szukajcie negatywnych komentarzy i hejtujcie, nękajcie" to jest chore i powinien być paragraf na takie zachowania ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to, że taka właśnie jest polityka tej firmy.

      Usuń
  10. Pogrążają się na własne życzenie. Żenująca polityka firmy. Tak czy siak od Arbone lepiej trzymać się z daleka. Niezależnie czy to produkt, czy pracownik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem takiego samego zdania. Chciałabym już zamknąć ten rozdział ale niestety nie mogę, bo arbonnowcy wymyślają co chwila coraz to lepsze sposoby na to, bym o nich nie zapomniała.

      Usuń
  11. O matko jak skisłam :D
    Mnie nachodza codziennie konsultantki Arbonne i nie tylko, a jak wstawiłam filmik z moim atakiem dermografizmu to dopiero się zaczęło ! Tylko ich kosmetyki mnie uleczą, nic innego !!! Męczenie dupy codziennie od tego czasu, masakra, blokuję je raz za razem, już mam dość. To nic, że dermografizm tylko zwalczają leki antyhistaminowe - Arbonne sobie przecież też poradzi. Jestem tak zniesmaczona ich marką, a jeszcze nawet nie używałam, przez nachalność nawet nie mam ochoty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnoszę wrażenie, że już Świadkowie Jehowy są mniej napastliwi od konsultantów Arbonne :)

      Usuń
  12. OMG! Nie dość, że pierwszy raz widzę tą nazwę, to jeszcze od raz strzelili sobie w samo kolano. Produktów nie znam i na pewno nie zechcę ich poznać. Rozumiem, być stukniętą. Ale do takiego stopnia to już zakrawa pod perwersję. Olej ich, szkoda klawiatury i transferu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olałabym, bo wcale nie mam ochoty non stop przypominać sobie o Arbonne i o tym, co przedstawiciele tej marki wygadują na mój temat. Z drugiej jednak strony nie pozwolę sobie na to, by ktoś oczerniał moją osobę tylko dlatego, że mam inne zdanie.

      Usuń
  13. Czytałam kiedyś ten pierwszy wpis, ale nie sądziłam, że sprawa nadal się ciągnie... takim zachowaniem firma sama sobie strzela w kolano i dużo ludzi zniechęcą nie same kosmetyki, a zachowanie konsultantów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ciągnie się niczym Moda na sukces :D

      Usuń
  14. Toksyczna, Ty wstrętna arogantko! Jak mogłaś napisać opinię, która nie jest pochlebna? :( Idź do kata się wstydzić...
    A tak serio. Żałosna postawa firmy. Wstyd, żeby dorośli ludzie, którzy dodatkowo funkcjonują w handlu, nie potrafili przyjąć krytyki. I te śmieszne komentarze pisane z różnych kont. Nigdy w życiu nic od nich nie kupię. Strach pomyśleć, co będzie, gdy przypadkiem ich produkt nie będzie mi pasował...
    A Twojego bloga lubię, chętnie tu zaglądam. Dzięki Tobie przynajmniej składy produktów stały się dla mnie bardziej zrozumiałe :)
    pozdrawiam Cię i życzę Ci wszystkiego dobrego :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam początek Twojego komentarza i już myślałam, że to ktoś z Arbonne. Nabrałaś mnie :P

      Usuń
    2. hah, przepraszam :* na żarty mnie wzięło :P cała ta sytuacja w ogóle jest strasznie żenująca i podziwiam Twoją cierpliwość :* trzymaj się i rób swoje, bo robisz to dobrze ;)

      Usuń
  15. Ja nie rozumiem... jeśli sie nie podoba to po co wchodzą i komentują jest tyle innych miejsc i każdy wchodzi tam gdzie lubi.... rok czasu... czy to sie pod jakiś paragraf nie podchodzi...

    OdpowiedzUsuń
  16. Pisali do mnie chcąc współpracować, ale po tym co teraz zobaczyłam nie wiem czy jestem zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
  17. do mnie też pisali. Zastanawiałam się nad dołączeniem do nich ale jak widzę ich metody pracy to podziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były już różne akcje z firmami i blogerkami, pewnie nie pierwsza i nie ostatnia. Kiedyś nawet niektórzy twierdzili, że takie akcje zwiększają "oglądalność" bloga i znajomość firmy. Jak jest, nie wiem.
      Fakt faktem, nieprzyjemna sytuacja.

      Usuń
  18. Współczuje że musisz się jeszcze po takim czasie z nimi użerać, to już podchodzi pod nękanie. A firma robi sobie baaardzo skuteczna antyreklamę ja już na pewno nic od nich nie kupie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arbonne nie zapomina. Będę ich mieć na karku po kres swoich dni albo jeszcze dłużej :D

      Usuń
  19. Sami sobie strzelają w stopę i tyle. Nie znam marki, ale jeśli jej przedstawiciele tak się prezentują to chyba nie chcę poznać.

    OdpowiedzUsuń
  20. jestem po prostu w szoku ;o dobrze,że nie współpracowałam z ta firmą... mam nadzieję,że nigdy taka sytuacja mi się nie przydarzy ;/ ale aż własnym oczom nie wierzę!

    OdpowiedzUsuń
  21. Szok i brak słów. Cieszę się, że nie trafiłam na te kosmetyki i tych "konsultantów"...

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie rozumiem, czy firmy myślą, że jak dadzą coś za darmo to od razu będzie pochlebna opinia?! W końcu zabieram się do testów poświęcając stan mojej skóry jeśli coś pójdzie nie tak i czuję się w obowiązku poinformować o tym swojego czytelnika.
    Działania konsultantów są porażające i świadczy to tylko o nich, znając mnie to bym już im dawno proces wytoczyła i się nie bawiła.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to, że większość firm zdaje sobie z tego sprawę. Niestety Arbonne się do nich nie zalicza.

      Usuń
  23. Szkoda słów. Zastowie te bez komentarza :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jeez, aż ja się zmęczyłam psychicznie czytając ten post :D Pierwsze słyszę o tej marce, ale utwierdzasz mnie w mojej naturalnej awersji do wszelkich kosmetyków rozprowadzanych przez konsultantów. Żeenada.

    OdpowiedzUsuń
  25. Dobrze, że ostrzegasz przed tą firmą.. szkoda słów.

    OdpowiedzUsuń
  26. Wow, muszę przyznać że nigdy nie spotkałam się z taką bezczelnością ze strony firmy/marki z którymi miałam okazję współpracować (na szczęście). Uważam, że to logiczne że jeśli dostaje się kosmetyk do testów, to wyłącznie po to aby go szczerze opisać, a nie bezpodstawnie zachwalać. To, że sprawdził się on u tysiąca innych osób, wcale nas nie zobowiązuje do przedstawienia takich samych odczuć u siebie - wiadomo, że każdy ma inny typ skóry i inne oczekiwania, a marka musi to uszanować.

    Warto jednak pamiętać, że są jeszcze porządne osoby na tym świecie i się nie zniechęcać :)) Ostatnio miałam taką sytuację, że wybrałam nieznacznie zły kolor podkładu do recenzji - po jej przeczytaniu przez osobę z którą korespondowałam, natychmiast przesłała mi ona dwa inne odcienie co bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło bo w sumie było to moją winą ;)

    Sakurakotoo ❀ ❀ ❀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdarzają się oczywiście normalni ludzie o zdrowym podejściu do biznesu, ale w przypadku Arbonne niestety tego nie uświadczymy.

      Usuń
  27. masakra, nie śledzę za bardzo tego co dzieje się w sieci . nie miałam styczności z tą firmą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie możesz się tylko cieszyć, że nie miałaś okazji poznać jakiegokolwiek konsultanta Arbonne.

      Usuń
  28. OMG!!! Nie wierzę w to, co widzę. Co za ludzie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też ciężko było uwierzyć w to co widzę oraz w to, że tak podli ludzie chodzą po tym świecie.

      Usuń
  29. Nie wierzę. Ale wstyd. To, co robią jet żałosne.
    Nie przejmuj się :*

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie wierzę. Ale wstyd. To, co robią jet żałosne.
    Nie przejmuj się :*

    OdpowiedzUsuń
  31. Z każdym zdaniem robiłam coraz większe oczy. W głowie mi się nie mieści taka sytuacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym sama nie przeżyła tego na własnej skórze, pewnie też podchodziłabym do tego z niedowierzaniem.

      Usuń
  32. O rany! To aż do tego potrafią się posunąć?! Szok... No, taka firmę, to od razu skreślam:/
    Nie jestem kosmetyczką, ale lubię testować kosmetyki - po prostu z pozycji przeciętnej ich użytkowniczki:)
    Ostatnio zostałam zjechana przez blogera-kosmetologa, bo skrytykowałam "cudo" Dermofuture - wypełniacz zmarszczek;)
    Co ciekawe admin fanpage Dermofuture zablokował mnie na fejsie i pousuwał moje wpisy;)
    I jeszcze ciekawostka - ten bloger broniący firmy i piszący, że nie ma w tym interesu, był organizatorem warsztatów, w których ta firma brała udział;)
    Ale cieszę się, że są jeszcze blogerzy, tacy jak Ty, szczerze oceniający kosmetyki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądziłam, że inne firmy zachowują się tak samo jak Arbonne. To takie przykre, że ludzie odpowiedzialni za wizerunek marki nie potrafią przyjąć na siebie krytyki i robią wszystko, by zmieszać blogera z błotem.

      Usuń
  33. Co za bezczelność jak widać jest to firma, która liczy tylko na same ochy i achy, a jeżeli ktoś już ma inną opinie to nie dopuszczają oni tego do siebie.Myślą, że jak blogerka dostanie od nich produkty do recenzji to już będzie zachwalać pod niebiosa nie ważne czy prawda jest zupełnie inna.Olać ich masakra ;/

    OdpowiedzUsuń
  34. To ci kwiatki....trzymam się od nich z daleka ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. O matko! To trwa nadal?? Przez tyle czasu?? Jestem w szoku! Jak kiedyś mi się będzie nudziło i zapragnę hejtów oraz wieeelu odsłon bloga to też machnę o nich opinię, co nieco wiem z własnych doświadczeń :D Ich kosmetyki uczulają jak mało co, jedyne co mi pasuje to podkłady, ale przerzuciłam się na minerały i azjatyckie bb :)
    Że też im się chce, w dodatku sami sobie szkodzą, zafiksowali się na "jedynie słusznej racji" i koniec :/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz