Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ecostory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ecostory. Pokaż wszystkie posty
Niezwykłe właściwości oleju z nasion konopi siewnej w balsamie Bio karité od Saloos Naturcosmetic (ecostory.pl)

Niezwykłe właściwości oleju z nasion konopi siewnej w balsamie Bio karité od Saloos Naturcosmetic (ecostory.pl)

W ostatnim wpisie wspomniałam Wam o swojej współpracy ze sklepem internetowym ecostory.pl, w ramach której otrzymałam do testowania dwa produkty. O pierwszym z nich, czyli pomadce z melisą i olejkiem tea tree pisałam tutaj: [KLIK]
Dziś przedstawię Wam drugi kosmetyk - balsam konopny Bio karité marki Saloos Naturcosmetic




Krótko o marce

Saloos należy do najlepiej rozpoznawalnych producentów aromaterapeutycznych biokosmetyków. Dbałość o najwyższą jakość i dobrą cenę produktów sprawiła, że bardzo szybko stała się jedną z najpopularniejszych na rodzimym rynku marek, cieszącą się uznaniem klientów w ponad 15 krajach. To ona jako pierwsza w Czechach uzyskała certyfikat CPK BIO będący potwierdzeniem, że oferuje swoim klientom produkty bazujące na składnikach pochodzących jedynie z upraw ekologicznych. Więcej o certyfikacie CPK BIO przeczytacie tutaj: [KLIK] 

Zapewnienia producenta

„Kompozycja składników balsamu została specjalnie dobrana do potrzeb skóry wymagającej i problemowej - suchej, przesuszonej lub pękającej. Wyjątkowe połączenie oleju z konopi siewnej, masła shea i cennych wosków roślinnych, ma doskonałe właściwości natłuszczające, zmiękczające i regenerujące. Bio karité balsam konopny jest również odpowiedni do pielęgnacji skóry z zagojonymi oparzeniami.” Brzmi bardzo ciekawie :) 
Kosmetyk został umieszczony w okrągłym plastikowym opakowaniu. To, co wyróżnia go na tle innych tego typu produktów to jego wielkość. Opakowanie jest znacznie mniejsze i bardziej płaskie, przez co bez problemu wrzucimy je do torebki, czy też kieszeni w spodniach. Ma ono jeszcze jedną zaletę - wydobędziemy z niego taką ilość produktu, jakiej faktycznie potrzebujemy. Wieczko opakowania nawiązuje nie tylko do natury, ale i barwy samego balsamu, która jest nietypowa, bo ciemnozielona. Zapach z kolei jest bardzo delikatny, nienachalny oraz przyjemny dla mojego nosa, gdyż go nie drażni. 

Mimo, iż balsam konopny posiada kremową, lekko tłustawą i nie przeciekającą przez palce konsystencję, to nie pozostawia na skórze nieprzyjemnego lepkiego filmu. Dobrze się rozciera, przez co można go stosować nawet podczas masażu całego ciała. 




Balsam Bio karité nakładam zawsze po wyjściu spod prysznica i tuż przed pójściem spać. Stosuję go na całe swoje ciało, za wyjątkiem twarzy. Producent oczywiście nie wyklucza możliwości aplikacji kosmetyku na buźkę, ale ja akurat tego nie robię. Balsam konopny doskonale koi moją skórę oraz sprawia, że staje się ona aksamitnie gładka, jędrna oraz przyjemna w dotyku. Dzieki niemu odzyskała ona właściwy poziom nawilżenia i zregenerowała się, a ja zapomniałam o dyskomforcie w postaci nieprzyjemnego ściągnięcia oraz miejscowego przesuszenia (głównie w okolicach łokci jak i łydek). 

Skład balsamu konopnego Bio karité


  • Butyrospermum Parkii / Shea Butter (masło shea) - składnik bogaty w kwasy tłuszczowe oraz witaminy A, E i F. Regeneruje i odnawia zniszczony naskórek, łagodzi podrażnienia, przyspiesza procesy gojenia oraz wygładza skórę, chroniąc ją jednocześnie przed niesprzyjającymi czynnikami zewnętrznymi.
  • Cannabis Sativa (Hemp) Seed Oil (olej z nasion konopi siewnej) - działa przeciwzapalnie i przeciwtrądzikowo, posiada zdolność głębokiej penetracji tranek oraz ułatwia przenikanie składników aktywnych w głąb skóry.
  • Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil (olej nasion jojoba) - wykazuje ogromne właściwości pielęgnacyjne, wspomaga naturalne funkcjonowanie skóry, reguluje ilość wydzielanego sebum oraz wzmacnia warstwę cementu międzykomórkowego, zachowując naturalną, kwaśną warstwę ochronną skóry.
  • Cera Alba (wosk pszczeli) - substancja natłuszczająca, uelastyczniająca i zmiękczająca skórę. Zapobiega również jej przesuszeniu.
  • Candelila Cera (wosk candelila, wosk kandelila) - substancja pochodzenia roślinnego, otrzymywanya z liści i łodyg wilczomlecza. Stabilizuje emulsję, natłuszcza skórę oraz sprawia, że staje się ona elastyczna i gładka.
  • Tocopherol (witamina E w czystej formie) - biologiczny antyutleniacz przyspieszający tworzenie kolagenu i elastyny oraz zwalczający wolne rodniki.
  • Ascorbyl Palmitate (palmitynian askorbylu, trwała postać witaminy C) - substancja przywracająca jędrność i elastyczność skóry. Wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych, rozjaśnia skórę oraz wpływa na spłycenie zmarszczek. Dodatkowo wydłuża datę przydatności kosmetyku i zabezpiecza go przed powstawaniem nieprzyjemnego zapachu oraz zmianami w konsystencji i barwie. 
  • Ascorbic Acid (kwas askorbinowy, witamina C) - działa przeciwzapalnie, wyrównuje koloryt skóry, rozjaśnia plamy i przebarwienia oraz spowalnia procesy starzenia. 




Co sądzicie o balsamie konopnym Bio karité? Mieliście okazję już się z nim spotkać? 
Czekam na Wasze komentarze :)

Ukoić spierzchnięte i popękane usta - recenzja pomadki Regina Kosmetika z melisą i olejkiem tea tree

Ukoić spierzchnięte i popękane usta - recenzja pomadki Regina Kosmetika z melisą i olejkiem tea tree

Jakiś czas temu podjęłam współpracę ze sklepem internetowym ecostory.pl, który posiada w swojej ofercie godne uwagi kosmetyki. Co mnie do tego przekonało? Przede wszystkim fakt, że sklep posiada w swoim asortymencie produkty naturalne, których próżno szukać u innych sprzedawców. Skusiły mnie również przystępne ceny oraz informacja, że sklep nie rozprowadza produktów, które testowano na zwierzętach.

Z oferty sklepu ecostory.pl wybrałam dwa kosmetyki. Dziś przedstawię Wam jeden z nich - pomadkę z melisą i olejkiem tea tree.




Kosmetyk polecany jest szczególnie dla ust suchych, spękanych oraz skłonnych do tworzenia się tzw. kącików, czy opryszczki. Bazą pomadki jest naturalny kompleks triglicerydów pochodzących z tłuszczu zwierzęcego, rozpuszczony w mieszance farmaceutycznej wazeliny i parafiny. Takie połączenie składników nadaje pomadce doskonałe właściwości okluzyjne i natłuszczające, dzięki którym doskonale chroni wrażliwą skórę ust przed przesuszeniem, podrażnieniami, czy niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. Źródło: [KLIK]

Pomadka została zapakowana w klasyczny kartonik o biało - zielonej kolorystyce. W środku znajduje się solidne plastikowe opakowanie, a w nim kosmetyk w formie poręcznego sztyftu, który możemy wykręcać i wkręcać do woli. Takie rozwiązanie sprawia, że pomadka jest bardzo wygodna w użytkowaniu i wyklucza możliwość zanieczyszczenia kosmetyku, co może się zdarzyć w przypadku produktów zamkniętych w słoiczku, które musimy nakładać palcami.




Pomadka posiada dość specyficzną woń. Jeśli lubujecie się w ziołowych zapachach, to z pewnością nie będzie on Wam przeszkadzał. Dla mnie jest jednak troszkę za intensywny i przypomina miętę, której niestety nie znoszę. Koleżanka, której pomadkę podsunęłam pod nos stwierdziła natomiast, że ten zapach kojarzy się jej z maścią, którą kiedyś nacierano dzieci w celu udrożnienia dróg oddechowych. Mogę zatem stwierdzić, że ilu ludzi - tyle różnych opinii. Najlepiej zatem samemu przetestować na sobie kosmetyk i przekonać się, czym tak naprawdę pachnie :)

Pomadka ma lepką konsystencję, która trzyma się warg, ale ich nie skleja. Kosmetyk dobrze się nakłada i stapia z naturalnym kolorem ust. Raz zaaplikowana pomadka pozostaje na swoim miejscu dwie - trzy godziny. Jest dość odporna na spożywane pokarmy, wypijane napoje, jak i skradane całusy :) 




Moje usta smaruję pomadką kilka razy w ciągu dnia - jak mi się przypomni. Nakładam ją nie tylko przed wyjściem na dwór, ale i będąc w domu, np. siedząc przed laptopem lub kładąc się spać. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że aplikacja pomadki stała się dla mnie pewnego rodzaju rytuałem. 

Pomadka zapewnia ukojenie suchym i spierzchniętym wargom oraz chroni je przed wpływem czynników atmosferycznych tj. słońce, wiatr czy mróz. Dzięki niej z dnia na dzień stają się one miękkie i gładkie oraz odpowiednio natłuszczone i nawilżone. Jednym słowem - regeneracja totalna :) 

Skład pomadki z melisą i olejkiem tea tree

  • Petrolatum (wazelina) - substancja syntetyczna, otrzymywana z ropy naftowej. Uniemożliwia odparowywanie wody z naskórka, przez co nawilża, zmiękcza i natłuszcza. Wazelina wpływa także na konsystencję kosmetyku, nadając mu odpowiednią lepkość.
  • Paraffin (olej parafinowy / olej mineralny) - substancja otrzymywana w wyniku destylacji ropy naftowej. Często ukryty pod nazwami: Mineral Oil, Paraffin Oil, White Oil. Ma działanie zmiękczające i antystatyczne. Niestety może zapychać skórę, sprzyjać powstawaniu zaskórników oraz obciążać włosy. W przypadku pomadek jednak nam to nie grozi :)
  • Isopropyl Myristate (and) Melissa Officinalis Leaf Extract (mirystynian izopropylu, ekstrakt z melisy) - emolient dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych. Wykazuje działanie przeciwzapalnie, tonizuje, odświeża i oczyszcza. Łagodzi wszelkiego typu podrażnienia i uszkodzenia naskórka oraz chroni skórę przed promieniowaniem ultrafioletowym. Ponadto posiada właściwości antyoksydacyjne i przeciwstarzeniowe. 
  • Caprylic/Capric Triglyceride (trójgliceryd kaprylowo - kaprynowy) - substancja natłuszczająca oraz wygładzająca. Sprawia, że skóra staje się miękka, elastyczna i gładka.
  • Copernicia Cerifera Cera (wosk karnauba) - substancja natłuszczająca, zmiękczająca oraz uelastyczniająca skórę. Jest również regulatorem konsystencji oraz wpływa na lepkości kosmetyku.
  • Squalane (skwalen) - aktywny składnik otrzymywany z oliwy z oliwek. Posiada własności antybakteryjne, przeciwgrzybiczne, odżywcze i regenerujące.
  • Butyrospermum Parkii Butter (masło shea) - składnik bogaty w kwasy tłuszczowe oraz witaminy A, E i F. Regeneruje i odnawia zniszczony naskórek, łagodzi podrażnienia oraz przyspiesza procesy gojenia. Ponadto wygładza skórę i chroni ją przed niesprzyjającymi czynnikami zewnętrznymi.
  • Melaleuca Alternifolia Leaf Oil (olejek z liści drzewa herbacianego) - silny antyspetyk. Działa przeciwbakteryjnie i przeciwwirusowo oraz pomaga w zaleczaniu już istniejących zmian pochodzenia bakteryjnego i wirusowego.
  • Tocopherol (witamina E w czystej formie) - biologiczny antyutleniacz przyspieszający tworzenie kolagenu i elastyny oraz zwalczający wolne rodniki. Działa promieniochronnie, przyczynia się do wygładzenia skóry i koi ewentualne stany zapalne.
  • Ubiquinone (koenzym Q10) - chroni kolagen i elastynę przed degradacją, spowalnia proces starzenia się skóry oraz chroni ją przed działaniem wolnych rodników. Dodatkowo wpływa na jej elastyczność, jędrność i koloryt. 
  • Limonene (limonen) - potencjalnie alergenny wzmacniacz zapachu. Imituje zapach skórki cytrynowej


I jak Wam się podoba moja pielęgnująca pomadka?

Copyright © 2018 Toksyczna kosmetyczka