Arbonne? Stanowcze nie!

Do napisania tego postu zbierałam się przez dłuższy czas. Nie to, że mi się nie chciało. Analizowałam zwyczajnie wszelkie możliwe informacje na temat firmy Arbonee i oferowanych przez nią produktów. Pochłonęło mi to sporo czasu, a że ostatnio praktycznie nim nie dysponuję, musieliście czekać na tą notkę aż pół roku. OMG!

Krótko o marce

Marka Arbonee wywodzi się ze Szwajcarii. Koncepcja jej utworzenia zapadła w 1975 roku, natomiast firmę założono oficjalnie w Stanach Zjednoczonych w roku 1980. Jej twórcą był Petter Morck. Wizja kierowania własnym koncernem kosmetycznym zrodziła się pod wpływem braku satysfakcji z wykonywanej przez niego pracy. Morck kierował bowiem działem pielęgnacji skóry i makijażu w jednej z norweskich firm. Obserwował przy tym, jakie składniki dodaje się do kosmetyków i jaki ma to wpływ na ludzką skórę. Będąc zwolennikiem działań proekologicznych, zapragnął stworzyć linię bezpiecznych produktów, opartych na naturalnych komponentach. Nie mam bladego pojęcia jaki skład posiadały pierwsze wyprodukowane przez niego kosmetyki, ale jeśli taki sam jak te ówczesne, to śmiało mogę stwierdzić, że Morck’owi zwyczajnie ten plan nie wypalił.

Kosmetyki Arbonee znane są nie tylko w USA, ale także w Wielkiej Brytanii, Kanadzie oraz Australii. Do naszego kraju zawitały w październiku 2014 roku. Media donoszą, że jeszcze przed wprowadzeniem marki na polski rynek, firma zorganizowała huczne imprezy w Warszawie, Krakowie oraz Sopocie. Podobno uczestniczyło w nich blisko 1200 osób zainteresowanych współpracą z firmą oraz Niezależni Konsultanci z innych krajów. 

Arbonee przynosi obecnie około 500 milionów dolarów zysku w skali roku i zrzesza ponad 200 000 Niezależnych Konsultantów. W Polsce jest ich od groma. Wystarczy chociażby wpisać w facebookową wyszukiwarkę: Arbonne konsultant i wyskoczy nam pełno profili konsultantów tej marki. Skromny wycinek wstawiłam Wam poniżej.


Arbonne posiada w swojej ofercie produkty do pielęgnacji skóry i włosów, kosmetyki kolorowe oraz suplementy diety. Marka szczyci się tym, że jej wyroby są bezpieczne, gdyż bazują na ekstraktach roślinnych i zawierają nie więcej niż 1% sztucznych konserwantów. Do tego są bezglutenowe i nietestowane na zwierzętach. 

Dr. Peter Matravers - Dyrektor ds. Naukowych twierdzi, że:

"W Arbonne inspirujemy się darami natury i łączymy je z odkryciami naukowymi oraz prawdziwymi innowacjami. Każdy nasz produkt tworzymy z rozwagą i w oparciu o skuteczne składniki roślinne, aby wspomóc piękno, zdrowie i dobre samopoczucie. Zmieniamy Twoje życie na lepsze - wewnątrz i na zewnątrz."

Moje śledztwo

O kosmetykach Arbonne dowiedziałam się przypadkiem. Kilka miesięcy temu odezwała się do mnie konsultantka, która zaproponowała, że wciągnie mnie w ten cały biznes. Nie mam czasu bawić się w takie rzeczy i nie lubię wciskać innym jakichkolwiek produktów na siłę, dlatego też odmówiłam. Pani (mimo, że bardzo sympatyczna) wykazała się wyjątkowym uporem w przekonywaniu mnie, że współpraca z Arbonne to dla mnie życiowa szansa. Bez przerwy nalegała na spotkanie mimo, iż mieszkamy na dwóch krańcach naszego kraju. Ze spotkania skutecznie udało mi się wymigać. Konsultantka zaproponowała, że wyśle mi próbki kosmetyków bym mogła przekonać się, że faktycznie są takie cudowne i żadne inne nie są w stanie im dorównać. Zgodziłam się dla świętego spokoju.

Próbki dotarły do mnie bardzo szybko. Zdziwiłam się, że było ich aż tyle. W paczce otrzymałam tubeczki produktów pochodzących z linii RE9 Advanced® oraz CALM.


Linia RE9 Advanced® zawiera:

- Kremowy żel oczyszczający do twarzy
- Tonik regenerujący
- Serum intensywnie regenerujące
- Korygujący krem pod oczy
- Krem regenerujący na dzień z SPF 20 
- Krem regenerujący na dzień, dodatkowe nawilżenie, SPF 20
- Krem regenerujący na noc


W skład linii CALM wchodzi natomiast:

- Delikatny żel do codziennego mycia twarzy 
- Łagodzące serum do twarzy
- Delikatny krem nawilżający do codziennego stosowania
- Łagodzący żel pod oczy


Każda tubka zawiera 3 ml kosmetyku. Zapowiadało się więc ciekawie. Serię RE9 Advanced® zamierzałam podarować mamie, natomiast sama wypróbować próbki z linii CALM.

Już miałam zabrać się za testowanie a tu BACH! Skład INCI powalił mnie na łopatki - dosłownie. Moje oczy nie widziały jeszcze kosmetyków, które zostały wyprodukowane z tak wielkiej ilości składników. Dowód zamieszczam poniżej (w nawiasach podałam liczbę wszystkich substancji mieszczących się w danym produkcie).

Linia RE9 Advanced®:

- Kremowy żel oczyszczający do twarzy (32)

- Tonik regenerujący (34)
- Serum intensywnie regenerujące (60)
- Korygujący krem pod oczy (58)
- Krem regenerujący na dzień z SPF 20 (54)
- Krem regenerujący na dzień, dodatkowe nawilżenie, SPF 20 (66)
- Krem regenerujący na noc (88)

Linia CALM:

- Delikatny żel do codziennego mycia twarzy (20)

- Łagodzące serum do twarzy (19)
- Delikatny krem nawilżający do codziennego stosowania (27)
- Łagodzący żel pod oczy (20)

Jak widać składy są straaaaasznie długie. Nic jednak nie pobije regenerującego kremu na noc zawierającego aż 88 składników. 

A jak wygląda kwestia składników ulokowanych w kosmetykach Arbonne?

Zacznijmy od tego, iż całe to przekonywanie klientów o tym, że są to bezpieczne i ekologiczne kosmetyki, to jedne wielkie kłamstwo. Zanim dotarły do mnie próbki, na własną rękę szukałam składów produktów u wujka Google. To spotkałam się z ogromnym rozczarowaniem - nigdzie ich nie znalazłam! Pomyślałam sobie, że to dziwne, że tak wielka korporacja wytwarzająca kosmetyki eko nie szczyci się na prawo i lewo tym, jakie substancje zawierają jej produkty. Od razu zapaliła mi się czerwona lampka. 

Prowadząc swoje małe śledztwo, odwiedzałam wiele stron zawierających opinie na temat marki Arbonne. Niestety nie było ich zbyt wiele. Z największą ilością komentarzy od kobiet stosujących produkty Arbonne spotkałam się natomiast na forach internetowych. Do myślenia dał mi fakt, iż były to jedynie pochlebne opinie. Nie wydaje się Wam to podejrzane? A co jeśli na forach grasują płatni lobbyści wynajęci przez Arbonne moderujący komentarze innych i dodający swoje własne? 

Z chwilą, kiedy dotarła do mnie przesyłka z próbkami wszystko zrozumiałam. Okazało się, że produkty Arbonne nie są wcale tak "czyste, bezpieczne i skuteczne", jak zapewnia producent. Arbonne jest więc kolejnym dowodem na to, że dla firm kosmetycznych ważniejsze są pieniądze, aniżeli zdrowie klienta. I weź tu człowieku wierz innym na słowo :/

Poniżej wymieniłam kilka szkodliwych substancji, jakie zawiera w sobie każdy z kosmetyków.

Linia RE9 Advanced®:


- Kremowy żel oczyszczający do twarzy (PEG-80 Sorbitan Laurate, sodium C14-16 olefin sulfonate, Sodium Trideceth Sulfate, polysorbate 20, Butylene Glycol, Hexylene Glycol, Disodium EDTA, Phenoxyetanol, Limonene)

- Tonik regenerujący (polysorbate 80, Butylene Glycol, Urea, Disodium EDTA, Sodium Hydroxide, 
Phenoxyetanol, Limonene)

- Serum intensywnie regenerujące (Cyclopentasiloxane, Polymethyl Methacrylate, Acrylates/Dimethicone Copolymer, polysorbate 40, Polyacrylate-13, Butylene Glycol, Sodium Hydroxide, Dimethiconol, Carbomer, 
polysorbate 20, Urea, Tetrasodium EDTA, Phenoxyetanol, Limonene)

- Korygujący krem pod oczy (PEG-100 Stearate, Carbomer, Tromethamine, Hydroxypropyl Cyclodextrin, 
Urea, Ceteareth-20, Disodium EDTA, Titanium Dioxide)

- Krem regenerujący na dzień z SPF 20 (polysorbate 20, ethylhexyl methoxycinnamate, Carbomer, Urea, 
Butylene Glycol, Limonene, Linalool)

- Krem regenerujący na dzień, dodatkowe nawilżenie, SPF 20 (ethylhexyl methoxycinnamate, etylhexyl salicytate, 
Butyl Methoxydibenzoylmethane, Octocrylene, Dimethicone, Isopropyl Isostearate, Butylene Glycol, Carbomer, polysorbate 20, Urea, Acrylates/C10-C30 Alkyl Acrylate Crossopolymer, Aminomethyl Propanol, Limonene)

- Krem regenerujący na noc (Dimethicone, PEG-100 Stearate, Polysorbate 60, Urea, Phenoxyetanol, 
Benzyl Alcohol, Alcohol, Limonene, Citral)

Linia CALM:

- Delikatny żel do codziennego mycia twarzy (Sodium Lauroyl Sarcosinate, Chlorphenesin)

- Łagodzące serum do twarzy (Mathyl Gluceth-20, Benzyl Alcohol, Carbomer)

- Delikatny krem nawilżający do codziennego stosowania (Dimethicone, Carbomer, Caprylyl Glycol)

- Łagodzący żel pod oczy (Mathyl Gluceth-20, Carbomer, Benzyl Alcohol, Aminomethyl Propanol)

Kwestia koszerności

Arbonne szczyci się tym, że wystąpiła o nadanie jej produktom certyfikatu koszerności.

"Koszerność, kaszrut (z hebr. כשרות, od כשר – dosł. właściwy) to pojęcie odnoszące się do reguł obowiązujących w prawie żydowskim (halacha), określających rodzaje produktów dozwolonych do spożywania (pokarmy, napoje i leki) oraz warunki, w jakich powinny być produkowane oraz spożywane". [źródło]

"W zasadzie wszystkie kosmetyki są koszerne na dzień powszedni, jakkolwiek w czasie trwania święta Pesach niekoszerne są (nie wolno ich nawet posiadać) kosmetyki zawierające chamec (a więc np. wyprodukowane na bazie alkoholu ze zbóż lub posiadające inne składniki wyprodukowane z ziaren zboża). Ponadto np. w Szabat nie można używać tych kosmetyków, które wymagają np. robienia makijażu lub malowania oczu lub ust, a także rozsmarowywania kremów, maści a także past i mydeł w kostce, ponieważ te czynności to toladot, czyli prace należące do kategorii melachot - działań zabronionych. Jednak zakaz wykonywania tych czynności nie czyni samych kosmetyków niekoszernymi".[źródło]

Osobiście jestem za nadawaniu kosmetyków certyfikatów, ale certyfikat koszerności nieco mnie rozbawił. W obliczu całej tej chemii, jaką Arbonne pakuje do swoich produktów, certyfikat ten wydaje się być zwyczajnym nieporozumieniem. 

Nieco inne spojrzenie ma oczywiście Michael D‘arminio - Dyrektor ds Kreatywnych marki Arbonne:

"(…) rozpoczęliśmy starania o przyznanie certyfikatów koszerności dla naszych kosmetyków. Cały proces zajmie około 9 miesięcy, wszystkie wykorzystywane przez nas składniki i urządzenia będą musiały zostać sprawdzone i zaakceptowane przez rabina. Naprawdę widzę sens przechodzenia przez formalności związane z procesem uzyskiwania certyfikatów. (…) Jest to bardzo drogie, ale na szczęście Kay Napier Prezes Arbonne ma podobną wizję i wie, jak ważne jest, aby uzyskać oficjalne potwierdzenia. Szczególnie tutaj, na polskim rynku, to jest bardzo ważne. Polscy klienci są bardzo wymagający i wiele rzeczy kwestionują. W USA jest odwrotnie, ludzie wierzą prawie we wszystko co przeczytają lub usłyszą. Społeczeństwo w Europie potrzebuje dowodów, dlatego też zajmuję się tym, czym się zajmuję. (…) Staramy się pokazać, że „mniej znaczy więcej” w kwestii selekcji składników. Jesteśmy bardzo ostrożni dobierając oraz sprawdzając surowce w naszych produktach. Wierzymy, że poprzez zmniejszenie alergenów i irytantów w kosmetykach i suplementach, promujemy tym samym zdrowy styl życia. Podczas stosowania kosmetyków skóra narażona jest na wchłonięcie sporej ilości toksyn do organizmu. Naszym celem jest usunięcie jak największego liczby tych „złych rzeczy”, pozostawiając jedynie niezbędne elementy. (…) Unikamy składników drażniących, kładąc nacisk na połączenie natury z nową technologią." [źródło]

Dla mnie wypowiedz tego pana to jedna wielka bujda. Jedyne z czym się zgodzę to fakt, że rzeczywiście Polacy są bardziej wymagający i nie dają robić się w balona. Nie wiedziałam natomiast, że naród amerykański jest aż tak naiwny.

Ceny kosmetyków Arbonne

Arbonne posiada w swojej ofercie nie tylko kosmetyki. Znajdziemy tu bowiem m.in. preparaty pomocne w zrzuceniu wagi, batoniki, herbatki itp. Jeśli chodzi o kosmetyki, to firma posiada sześć podstawowych linii dopasowanych do każdego typu cery i wieku kobiet. Znajdziecie je poniżej. Dodatkowo w nawiasach podałam Wam aktualną cenę za dany produkt widniejącą na stronie producenta.

RE9 Advanced®
to seria odmładzająca, w której znajdziemy:

- Krem regenerujący na noc (327 zł)
- Krem zwalczający oznaki starzenia (323 zł)
- Krem liftingujący i modelujący SPF 15 (272 zł)
- Intensywnie nawilżającą maskę na noc (266 zł)
- Ujędrniający krem do ciała (259 zł)
- Maseczkę stymulującą odnowę komórkową (254 zł)
- Krem liftingujący i modelujący pod oczy (246 zł)
- Serum intensywnie regenerujące (225 zł)
- Korygujący krem pod oczy (215 zł)
- Krem regenerujący na dzień dodatkowe nawilżenie SPF 20 (195 zł)
- Krem regenerujący na dzień SPF 20 (195 zł)
- Żel liftingujący o natychmiastowym działaniu (181 zł)
- Instant wrinkle filler (35th anniversary) (174 zł)
- Nawilżający balsam do ciała (169 zł)
- Kremowy żel oczyszczający do twarzy (156 zł)
- Odżywczy płyn do mycia ciała (149 zł)
- Tonik regenerujący (137 zł)

FC5® 
to linia przeznaczona do codziennej pielęgnacji skóry dla całej rodziny. 
Zawiera ona następujące produkty:

- Nawilżający krem na noc (231 zł)
- Balsam na dzień wchłaniający nadmiar sebum SPF 20 (169 zł)
- Odżywczy balsam na dzień SPF 20 (169 zł)
- Intensywnie nawilżającą maskę (159 zł)
- Głęboko oczyszczająca maska (159 zł)
- Nawilżający krem pod oczy (143 zł)
- Peeling złuszczający (128 zł)
- Oczyszczający żel do mycia twarzy + tonik (128 zł)
- Odżywczą emulsję do ciała (123 zł)
- Chłodzący krem do stóp (108 zł)
- Intensywnie nawilżający krem do rąk (108 zł)
- Nawilżająco-odświeżające mleczko do mycia twarzy (108 zł)- Orzeźwiający płyn do mycia ciała (103 zł)
- Puder matujący (102 zł)
- Odżywczy olejek do skóry (72 zł)

CALM
to linia przeznaczona do pielęgnacji skóry wrażliwej. 
W jej skład wchodzi:

- Łagodzące serum do twarzy (171 zł)
- Delikatny krem nawilżający do codziennego stosowania (127 zł) 
- Łagodzący żel pod oczy (112 zł).
- Delikatny żel do codziennego mycia twarzy (83 zł)

Clear Future 
ma za zadanie pielegnować cerę trądzikową. 
W tej serii znajdziemy:

- Płatki oczyszczające do cery z niedoskonałościami (184 zł)
- Matujące mleczko do cery z niedoskonałościami (149 zł)
- Kojącą maskę na noc (133 zł)
- Płyn oczyszczający pory do cery z niedoskonałościami (128 zł)
- Krem punktowy o intensywnym działaniu do cery z niedoskonałościami (118 zł)

Arbonne Intelligence® 
to kosmetyki wielozadaniowe, wspomagające pielęgnację skóry wszystkimi kosmetykami Arbonne. 
Ta seria zawiera:

- Genius Płatki kosmetyczne i płyn regenerujący na noc (410 zł) !!!
- Genius Serum stymulujące do ciała (215 zł)
- Serum do ust (149 zł)
- Arbonne Intelligence CC Cream (146 zł)

Arbonne RE9 Advanced® for Men 
to seria stworzona dla naszych Panów, w której znajduje się:

- Krem nawilżający do twarzy SPF 20 (166 zł)
- Emulsja peelingowa do mycia twarzy (122 zł)
- Balsam po goleniu (122 zł)
- Żel do golenia (93 zł)

Najniższymi cenami mogą pochwalić się oczywiście produkty dedykowane mężczyznom. Niestety my kobiety (jak zwykle) musimy zajrzeć do portfela znacznie głębiej. Prawdziwym zaskoczeniem (!!!) okazała się dla mnie cena płatków kosmetycznych, która wynosi aż 410 zł. Toż to kwota wzięta z kosmosu! Gdyby produkty Arbonne były w pełni naturalne i działały tak, jak zapewnia producent, to być może były by warte swojej ceny. W tym przypadku lepiej zatem odpuścić sobie ich zakup. 

W ogóle to jestem bardzo ciekawa, jak wygląda sprzedaż produktów tej firmy. Mogę domniemywać, że konsultanci wcale nie mają lekko. Upchnąć mało wartościowy kosmetyk i to w dodatku za wygórowana cenę wydaje się być mega wyzwaniem. Nie wiem, co kieruje ludźmi w chwili kiedy decydują się nawiązać współpracę z Arbonne. Prowizje od sprzedaży przekładające się na wysokie zarobki? Bonusy i zniżki? A może wczasy i Dodatek Pieniężny Mercedes-Benz? Tak, tak - nie przesłyszeliście się. Firma za wszelką cenę próbuje przyciągnąć do siebie ludzi. Nie dajcie się jednak zwieść możliwością szybkiego i łatwego zarobku. Żeby dojść do tego o czym wyżej wspomniałam trzeba przejść przez wszystkie szczeble kariery, które w Arbonne przedstawiają się następująco:

- Niezależny Konsultant
Menedżer Okręgu
District Manager (Menedżer Okręgu)
Executive District Manager (Starszy Menedżer Okręgu)
Area Manager (Menedżer Strefy)
Executive Area Manager (Starszy Menedżer Strefy)
Regional Vice President (Dyrektor Regionu)
Executive Regional Vice President (Starszy Dyrektor Regionu)
National Vice President (Dyrektor Krajowy)
Executive National Vice President (Starszy Dyrektor Krajowy)

Jeśli ktoś z Was choć raz zetknął się z piramidą finansową, to doskonale wie, czym to pachnie. Na początku trzeba oczywiście zebrać zespół, który będzie wciskał coś innym. W pojedynkę zarobimy bowiem niewiele lub zwyczajnie wyjdziemy na zero. A co z tym dodatkiem na zakup lub leasing samochodu Mercedes-Benz? Cóż - trzeba wspiąć się wysoko i osiągnąć poziom Regional Vice President (dyrektora regionu). Życzę powodzenia :)

I jeszcze jedna kwestia - kontrakt z Arbonne. Każdy konsultant podpisuje umowę z firmą na okrągły rok. Po tym okresie musi ją zwyczajnie odnowić. Dodatkowo należy uiścić opłatę w wysokości 90 zł brutto na poczet różnego rodzaju materiałów reklamowych i próbek. Co za zdzierstwo!

A czy ktoś z Was stosował kosmetyki tej marki? Co o nich sądzicie?

Komentarze

  1. Krzywdzaca opinia, bo nieprawdziwa. Piramidy sa nielegalne a etyczny I nowoczesny network marketing nie ma nic wspolnego z piramida. Poza tym cena 420zl (glowna przed znizkami!) to nie cena za platki kosmetyczne a za produkt Genius czyli retinoid botaniczny z peelingiem migdalowym, ktory naklada sie owymi platkami. Poza tym nikt nie twierdzi ze kosmetyki Arbonne sa naturalne i organiczne, w stosunku do calej masy produktow na rynku maja nieporownywalnie dobry sklad. A biznes jest genialny... Robie go od 17 miesiecy i jestem bardzo zadowolona. Arbonne sie globalizuje i konsultanci Arbonne jeszcze niejeden rynek otworza... Szansa Google sprzed wielu lat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od 17 miesięcy sprzedajesz produkty i nie wiesz, jakie kosmetyki firma produkuje. Dla Twojej wiadomości: "Każdy nasz produkt opracowujemy na bazie specjalnie dobranych, skutecznych i bezpiecznych składników naturalnych. Nieustannie podnosimy nasze standardy, aby znaleźć idealną równowagę pomiędzy tym, co jest naturalnie czyste, a tym, co skuteczne.Nasze produkty są bezpieczne, nietoksyczne i przyjazne dla środowiska naturalnego. Bazujemy na najnowszych osiągnięciach naukowych, aby ostrożnie i z rozwagą wykorzystywać substancje chemiczne. Nieustannie poszukujemy najczystszych i nieskażonych składników roślinnych z naturalnych źródeł." Informacja zamieszczona na stronie Arbonne.

      Usuń
  2. Certyfikat koszernosci u nas byc moze nie ma takiego znaczenia jak np w Israelu ale po co go wysmiewac zaraz to nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niczego nie wyśmiewam. Użyłam jedynie sformułowania: "nieco mnie rozbawił". Od rozbawienia do wyśmiewania jednakże długa droga :)

      Usuń
    2. W US też im się przyda ten certyfikat koszerności, tam mieszka wielu żydów.

      Usuń
  3. To mi wyglada na tekst sponsorowany... Takiej aroganckiej postawy juz dawno nie widzialam. poza tym tekst jest niekompetentny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę zatem poprawić tekst, skoro uważa Pani/Pan, że jest niekompetentny i podpisać się pod tym własnym imieniem i nazwiskiem.

      Usuń
    2. Na jakiej podstawie twierdzisz że te kosmetyki mają w sobie tyle chemii ?? Sama wczesniej stwierdziłaś, że w google nie mozesz znalezc nic o skladnikach zawartych w tych produktach?? tekst bardzo słaby i nieprofesjonalny!

      Usuń
    3. Pozwolę sobie zacytować fragment swojego wpisu: "na własną rękę szukałam składów produktów u wujka Google. To spotkałam się z ogromnym rozczarowaniem - nigdzie ich nie znalazłam!"

      Kłania się czytanie ze zrozumieniem.

      Zdanie odnosiło się do tego, że "Wasza" firma nie zamieszcza składów swoich produktów w Internecie, więc potencjalny klient nigdy nie dowie się ile chemii mają w sobie te kosmetyki, dopóki ich nie zakupi.

      PS. W odróżnieniu od Pani posiadam wiedzę nt. chemii kosmetycznej i wiem, jakie składniki są szkodliwe dla ludzkiego organizmu. Proszę nie mierzyć innych swoją miarą. Ja na Pani miejscu nie brałabym się za sprzedaż kosmetyków, bez podstawowej wiedzy o surowcach w nich zawartych.

      Usuń
  4. Sadząc po komentarzach tych konsultantek jest naprawdę sporo. Czy wszystkie już macie białe mercedesy? bo z tego co słyszałam tym firma kusi:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Biznes jest swietny pod wieloma wzgledami i wierz mi, ze w tym jest znacznie wiecej niz biale mercedesy. Firma ma ciekawa nietypowa kulture i niczym nie kusi a jak juz to wynagradza. Mozna miec ambiwalentny stosunek do firm network marketingowych ale zeby taka arogancka postawe miec.... a konsultantek bedzie jeszcze duzo wiecej jak i mercedesow wiec no worries. Firma petarda, wiec ogarniamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że odezwała się starsza dyrektorka krajowa. Dziwne jest, że musicie dorabiać nawet na komentarzach pod blogami.

      Usuń
  6. Witajcie - po pierwsze, nie wiem skad autorka tekstu zaczerpnela swoja wiedze ale firma ARBONNE NIGDY nie obiecywala ani nie chwalila sie tym, ze jej produkty sa ECO czy NATURALNE. To co firma gwarantuje i czym sie szczyci - tego dotrzymuje - a mianowicie, ze jej kosmetyki nie zawieraja w swoich skladach wielu szkodliwych substancji (co nie oznacza ze sa w 100% naturalne, na Boga, nie czytajmy pomiedzy wierszami, bo nie na tym polega dziennikarska rzetelnosc) ze nie maja: parabenow, olejow mineralnych, tluszczow zwierzecych, konserwantów uwalniajacych formaldehyd , ftalanow, substancji poprawiajacych kolor I smak, wazeliny, glutenu,sztucznych barwnikow I substancji zapachowych. O tym autorka nie wspomina - wytyka wszystyko to czego firma ARBONNE nigdy nie gwarantowala! nie jest to niestety ani rzetelny ani merytorycznie przygotowany tekst ....a szkoda, po prostu bełkot pseudodziennikarski bo brak fachowosci w opinii. dodatkowo autorka wysmiewa formy zarobkowania I model biznesu. na szczescie w demokracji jest wolnosc slowa ale rowniez wolosc wyborow. oferta biznesowa firmy jest w 100% legalna a wysmiewaja ja ci, ktorzy operaja swoja wiedze na utartych stereotypach - bo tak najprosciej - porownanie jej do piramidy jest nie tylko krzywdzace ale nieprawdziwe I proponuje nie pisac takich rzeczy.... Arbonne NIKOGO NIE ZMUSZA do wspolpracy - natomiast Ci ktorzy ja podjeli są BARDZO ZADOWOLENI I to jest ich WYBOR ktory fajnie byloby uszanowac a nie wyszydzac - widac, ze ludzi jednak koli to w oczy? najwyrazniej tak - no ale coz, na to juz nic nie poradzimy. kosmetyki arbonne maja swoich licznych zwolennikow na calym swiecie i dzialaja , firma dziala w sposob etyczny - mysle ze stwierdzenie - ILU ZWOLENNIKOW TYLU PRZECIWNIKOW ma tutaj doskonale zastosowanie. szkoda tylko ze prowadzac bloga - Pani nie byla dobrze przygotowana a pisala co jej pasowalo aby oczernic firme - to uwazam za mega nieprofesjonalne. ale bloga dzisiaj kazdy moze prowadzic, bez zadnych predyspozycji merytorycznych czy fachowosci - dlatego w wielu takich przypadkach przygoda dziennikarska zaczyna sie I konczy tylko na blogu ..... zaden porzadny magazyn nie pozwoliby sobie na taka chalture. pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, skąd takie stwierdzenie, że uprawiam zawód dziennikarza? Nigdy niczego takiego nie podawałam do publicznej wiadomosci. Pozwolę sobie zacytować fragment Pani wypowiedzi: "(...) na Boga, nie czytajmy pomiędzy wierszami (...)"

      Usuń
    2. Proszę poczytać tutaj: http://www.arbonne.com/odkryj/promise/our-promise.shtml

      Firma chwali się, że bazuje na "specjalnie dobranych, skutecznych i bezpiecznych składnikach naturalnych."

      Usuń
  7. ...Absolutnie zgadzam się z powyższą opinią z unknown 22 marca 2016 z 13:02...Żenujący i oszczerczy tekst.
    Jeśli prowadzi się bloga, przeprowadza się tak "profesjonalne" testy, to wypadałoby z czystej uczciwości podpisać się z imienia i nazwiska. Bo jeśli dochowało się staranności i uczciwości w swojej pracy, to dlaczego by nie podpisać się pod tym....retorycznie pytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli komentuje się wpisy na blogu, także warto było by podpisać się z imienia i nazwiska :) Zachęcam do zapoznania się z oświadczeniem, jakie przed chwilą pojawiło się na blogu.

      Usuń
  8. Bardzo lubię ten blog. Doceniam autorkę z jej dociekliwość i sumienność. Dziękuję też za ten artykuł. Porusza on wiele ważnych kwestii, m.in. czy kosmetyki Arbonne są zdrowe, bo firma tak je reklamuje. Ma swoim blogu pisze też "W Arbonne wierzymy, że kosmetyki powinny zawierać najlepsze, pochodzące z natury składniki, przynosić korzyści i oferować zachwycające kolory." Nie wspominają, że oprócz tych "najlepszych, pochodzących z natury składników" zawierają też sporo chemii. Faktem jest też, że na stroni firmy ze świecą szukać składów kosmetyków. Zastanawia mnie, dlaczego?
    Pomimo, że jestem fanką tego bloga, oburza mnie porównywanie marketingu sieciowego do piramidy finansowej. Świadczy to o tym, że autorka bloga nie ma wiedzy na temat tego czym jest "piramida finansowa" (https://pl.wikipedia.org/wiki/Piramida_finansowa) - nielegalna w Polsce, ani czym jest "marketing sieciowy/wielopoziomowy" - legalny model biznesowy, który setkom tysięcy ludzi daje możliwość zarabiania uczciwych pieniędzy. Proponuję uzupełnić braki w tym temacie, lub ograniczyć się do tematów stricte kosmetycznych. Nadmienię, że nie jestem związana z firmą Arbonne, ale od półtora roku pracuję w ramach innego marketingu wielopoziomowego (Perfect Coll) i bardzo sobie cenię tę pracę. Mam też rozległe grono klientów, którym nigdy niczego nie "wcisnęłam". Wręcz przeciwnie, moi klienci przetestowali produkty, które im zaproponowałam, i teraz sami dokonują zakupów poprzez stronę internetową. O dziwo, dobrowolnie :)
    Nie bez kozery marketing wielopoziomowy (MLM) jest też zwany "marketingiem rekomendacyjnym". Ponieważ opiera się na rekomendacjach, produkty sprzedawane w tym modelu są zawsze najwyższej jakości. Klient podejmujący decyzję o ich nabyciu dokonuje świadomego zakupu (od tego ma konsultanta, żeby mu dostarczył wiedzę na temat produktu i odpowiedział na wszelkie pytania) - dużo bardziej świadomego niż wtedy, gdy sięga po produkt z półki sklepowej bazując na reklamie. Twierdząc, że konsultanci "wciskają" swoje produkty, obnaża Pani wielu ludzi, którzy z powołaniem wykonują zawód sprzedawcy i obnaża Pani swoją ignorancję także na temat tego na czym polega "sprzedaż".
    Jakby nie było, Pani też sprzedaje treści znajdujące się na swoim blogu (nawet jeśli walutą nie są pieniądze). A może też Pani nam tu coś "wciska" ? Pozdrawiam serdecznie Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej, Arbonne, wiecie że bardziej profesjonalnie wygląda, jeśli odezwiecie się jako Arbonne, a nie podsyłacie unknown komentatorów? Marketing szeptany działa troszkę inaczej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. A jak już koniecznie inwestujecie w anonimów, to niech chociaż znajdą zasady języka polskiego i nie piszą wielokropków tak: .... i używają polskich znaków diakrytycznych.

      Usuń
    2. Świetny tekst autorki! Bardzo dziękuję za te informację. Faktem jest to, iz firma obiecuje same cuda i szczyci sie ze nie uzywaja chemii a na skladnikach kosmetykow lista samych swinstw dluga... Ja od lat stosuje naturalne kosmetyki i nigdy z tak długim skladem sie nie spotkalam.

      Usuń
  10. Witaj blogerko Agato Struzik.Jestes gołosłowna co innego pisałas mi na wiadomosci prywatnej a co innego teraz jesli chcesz zeby wszyscy zobaczyli co pisałas w wiadomosci prywatnej o Arbonne upublicznie je. Nie ma problemu. Arbonne to fantastyczna marka ale nie dla kazdego.Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko ładnie i pięknie, ale ja nie nazywam się Agata Struzik. Najwyrazniej pisała Pani z kimś innym :)

      Usuń
  11. Niech nie przejmuje się Pani powyższymi komentarzami. Taki atak ma miejsce gdy brak sensownych argumentów. Chociaż nie znam kompletnie tej firmy - to świadczy tylko o ich jakości. Gdyby były takie świetne to pocztą pantoflową każda kobieta by o nich wiedziała - to nigdy nic nie kupię. I będę namawiać do tego moje koleżanki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Kamilo nie przejmuje się krytyką. Dzięki niej mam jeszcze większy zapał do pisania. Dziękuję za ciepłe słowa :)

      Usuń
  12. Przede wszystkim GROMKIE BRAWA za tak świetnie rozwinięty MARKETING firmy Arbonne! Jednak tylko w połowie świetny, bowiem UŁÓŻCIE JEDNĄ WERSJĘ I SIĘ JEJ TRZYMAJCIE. Jednak co do szybkości i agresji to brawa brawa... Gdyby taka była polska polityka, bylibyśmy hegemonem!

    Jak już bronicie tej firmy, to spójrzcie najpierw, co Wasz wspaniały właściciel zamieścił na swojej stronie o naturalnych składnikach.
    Na pierwszy ogień hasło widniejące na zdjęciach: "PURE, SAVE, BENEFICIAL". Jeżeli pracujecie w międzynarodowym koncernie, wypadałoby znać chociaż troszkę obcy język...
    Idąc dalej, cytuję: Łączymy najbardziej wartościowe naturalne składniki roślinne z najnowszymi trendami w ekologii, a tworząc nasze produkty, kierujemy się badaniami naukowymi, doświadczeniem i innowacyjnością." - CZY TO OZNACZA, ŻE NIE WIECIE CO SPRZEDAJECIE?! Jak byk macie napisane słowo w słowo o ekologii, a czytam Wasze komentarze, że nie ma nic w Arbonne o EKOLOGII!
    Jaki z tego wniosek? Nie wiecie, co wciskacie ludziom! Tutaj napiszecie, że nic nie jest o ekologii, a gdy pójdziecie łowić "nowe rybki"- będziecie taki kit z ekologią wciskać!!!
    Jesteście jak call center- wpychacie produkt do upadłego... do celu po trupach:)

    Co do piramidy finansowej, która jest "nielegalna" w Polsce... Jeżeli piramida jest nielegalna, to zastępczo można udawać, że bawimy się w marketing wielopoziomowy. Jednak lepiej jest oszukiwać samych siebie, że to co innego:) Proszę Was, obłuda.
    Jeżeli marketing wielopoziomowy charakteryzuje się tym, że "Klient podejmujący decyzję o ich nabyciu dokonuje świadomego zakupu (od tego ma konsultanta, żeby mu dostarczył wiedzę na temat produktu i odpowiedział na wszelkie pytania) - dużo bardziej świadomego niż wtedy, gdy sięga po produkt z półki sklepowej bazując na reklamie", to współczuję klientowi.
    Wcisną kosmetyk "ekologiczny", a potem się tego wyprą...

    Pomimo, że artykuł negatywnie przedstawia produkty Arbonne ( może i dobrze, bo wiem co się w nich znajduje), spróbowałabym tego kosmetyku, GDYBY NIE TE KOMENTARZE KONSULTANTEK, które nie wiedzą, CO SPRZEDAJĄ! Nie piszę komentarzy i się nie udzielam, ale dawno mnie tak nikt z równowagi nie wyprowadził. :) I jeszcze biedną dziewczynę będziecie szykanować, bo NAPISAŁA PRAWDĘ?! DO POLITYKI IDŹCIE, pasujecie do obecnej władzy!

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny artykuł! Dziekuję Ci! Strasznie chciwa i żenująca marka. Ich produktów nawet za darmo bym nie chciała! No i nie stety, całkowity brak profesjonalizmu. Greed will bite you back. -Magda

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakis dramat, przecież naturalne skladniki nie sa az tak drogie jak te produkty! Dziekuje za ten tekst, utwierdzil mnie tylko w przekonaniu, ze jednak nie sa to dobre produkty. Kiedys dostalam propozycje wejscia do firmy, kiedy wchodzili na polski rynek. Wcale nie zaluje,ze odmowilam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Arbonne to jedna wielka ściema. Sami wystawiacie sobie opinię. Takiego chamstwa ze strony przedstawicieli firmy kosmetycznej to jeszcze nie widziałam. Zachowujecie sie jak jakaś sekta bo wierzycie w to, co wam sie mówi i takie brednie powtarzacie klientowi, a jak się cos nie podoba to potraficie zmieszać człowieka z błotem. Na pewno będę się trzymać z dala od kosmetyków tej fałszywej marki i do tego samego bede namawiać rodzinę i znajomych!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy wspominając o możliwościach miała Pani na myśli dorabianie się na swoich klientach?

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Jestem ciekawa, co Pani powie po kilkunastu latach, kiedy nagromadzone w Pani organizmie toksyny zaczną wpływać negatywnie na stan Pani zdrowia. Oczywiście nie życzę tego ani Pani, ani nikomu.

      Z całego serca polecam obejrzeć wykład Katarzyny Lewkowicz-Siejki "Toksyny wokół nas". Może wówczas zmieni Pani tok swojego myślenia.

      Usuń
    4. Nie mam NIC wspólnego z firmą o której Pani pisze . NIC . ZERO !
      Chciała Pani napisać "coś mądrego" i napisała Pani ( w swoim mniemaniu)
      Biochemik by się uśmiał.
      A skoro Pani tak bardzo uważa na wszystko co eco i bio to ... proszę uważać co zje Pani dziś na kolację i czym Pani oddycha , wzdychając nad tym co teraz Pani czyta ;)
      "Młodości wyrastaj Ty nad poziomy ..."
      O branży MLM , jako o legalnej formule dystrybucji (jednej z wielu) już mi się nie chce pisać bo jestem nie obiektywny , a z laikiem i ignorantem jakim się Pani okazała zwyczajnie nie warto .
      Zdrówka życzę i smacznej kolacji.

      Usuń
    5. Zadziwiające, że nie ma Pan nic wspólnego z tą marką, a pofatygował się i założył konto tylko po to, by skomentować mój wpis. Sądząc po tonie pańskiej wypowiedzi, mogę z pełną stanowczością stwierdzić, że należy Pan do orszaku Arbonne. Tylko "wam" brakuje umiaru i przede wszystkim kultury w stosunku do innego człowieka i jego przekonań.

      "Biochemik by się uśmiał" - tak zgadzam się z Panem całkowicie. Biochemik upadł by na ziemię i zataczał się ze śmiechu czytając wpisy ludzi, którzy nie wiedzą co sprzedają i wmawiają innym, że to co mają do zaoferowania jest super naturalne.

      Dziękuje za troskę, jaką mnie Pan otoczył. Uświadomił mi Pan, że w moim przypadku jeden blog to zbyt mało. Dzięki Panu już wiem, że wystartuję z kolejną ą propozycją dla czytelników. Tym razem będzie to blog dotyczący szeroko pojętej ekologii, w tym również zdrowego jedzenia, jakim na co dzień się żywię.

      I jeszcze jedno - proszę wszystkim zdradzić, jaki koncern Pan reprezentuje, skoro nie potrafi Pan być w tej kwestii (MLM) całkowicie obiektywny.

      Ignorantka pozdrawia i życzy miłego dnia :)

      Usuń
  17. Ja również dziękuję za artykuł. Wiele mi wyjaśnił.
    Pokuszę się natomiast o podanie mojego przykładu kontaktu z firmą Arbonne. Przyjaciółka, która z wielkim powodzeniem prowadziła salon kosmetyczny przez 10 lat, dziś na moich oczach traci regularnie stałych klientów, którzy są po prostu zmęczeni systematycznym nakłanianiem do stosowania kosmetyków Arbonne lub wręcz do wstąpienia w szeregi.
    Próbuję ratować przyjaciółkę przed utratą kontaktu z rzeczywistością, a co za tym idzie, przed utratą dobrze prosperującego biznesu.
    Życzę Paniom Konsultantkom przyjaciół.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że uda się Pani wyciągnąć przyjaciółkę z tej patowej sytuacji. 3-mam kciuki :)

      Usuń
  18. Zetknęłam się z tą marką niedawno i kupiłam kilka kosmetyków Arbonne. Są świetne. Pachną bardzo przyjemnie i naturalnie, a efekty widać na skórze. Co do struktury sprzedaży... myśli Pani, że tradycyjna sprzedaż kosmetyków w sklepach jest bardziej etyczna? Proszę uzasadnić. Byłam uczestniczką wieczoru pokazowego kosmetyków Arbonne. Cóż może być przyjemniejszego? Babskie plotki, śmiech i przy okazji relaks z kąpielą stóp, maseczka. To o wiele bardziej uczciwe, niż ustne przekonywanie w sklepach, że dany kosmetyk będzie odpowiedni. Nikt nie zmuszał mnie do kupienia produktów. Sama miałam na to ochotę. Gdybym nie miała - nie kupiłabym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak Pani, ale ja nie spotkałam się z nachalnym przekonywaniem sprzedawców o wyjątkowości oferowanych przez nich produktów. Po dobry kosmetyk klient sięgnie przecież sam. Nie potrzebuje do tego żadnych spotkań z przedstawicielami, gdzie (nie ukrywajmy) chodzi tylko o zaszczepienie w nim przekonania, że na "gwałt" potrzebuje jakiegokolwiek z oferowanych produktów.

      Dla mnie to nic innego jak zwykła manipulacja mająca na celu zachęcanie innych do podejmowania działań, których tak naprawdę wcale nie mają ochoty podejmować. Klient nie zdaje sobie nawet sprawy, w jaki sposób szkoli się tego typu przedstawicieli. Wiem co mówię - w "mojej" firmie przez ponad rok jedna z bardziej znanych marek przeprowadzała szkolenia dla swoich pracowników, podczas którym wpajano im różnorodne techniki manipulacji, o których potencjalny klient nie ma bladego pojęcia.

      Jak działa większość tego typu firm? Odpowiedź jest prosta. Umawiamy się na spotkanie podczas którego przedstawiciel miłym i spokojnym głosem w samych superlatywach przedstawia dany produkt. Tworzy do tego wyjątkową atmosferę, próbując się z nami zwyczajnie "zaprzyjaźnić". Klient zaczyna wówczas wierzyć, że można mu zaufać. To jednak zwykłe sztuczki, które mają doprowadzić do efektywnej sprzedaży. A to, że klient po takim spotkaniu wychodzi z chudym portfelem, za to bogatszy o kolejną porcję do niczego mu nie potrzebnych gratów już się nie liczy. Towar został sprzedany - statystyki idą w górę. Reszta nie ma znaczenia. O efektach naiwności wielu klientów możemy sobie potem posłuchać/poczytać w mediach, gdzie większość z reportaży rozpoczyna się od słów: "ale ta pani była przecież taka miła...."

      Usuń
  19. Widać, że ma Pani niewielką wiedze nt.kosmetyków i technologii produkcji. Zasatanwiam się też jak długo stosowała Pani produkty Arbonne - te kosmetyki bronią się same, kilka tygodni stosowania i skóra twarzy jest zdecydowania w lepszej kondycji. Dziwi mnie,że tak mocna atakuje Pani akurat tą firmę, kiedy inne "topowe marki" nie mogą się pochwalić nawet w połowie tak dobrymi składami. A co do zasad pracy to radziłabym poczytać czym jest nowoczesny MLM :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać, że nie potrafi Pan/i czytać ze zrozumieniem...

      W którym miejscu napisałam o tym, że stosowałam te produkty? Za nic w świecie nie pozwoliłabym sobie nałożyć tak toksycznej chemii na jakąkolwiek część mojego ciała.

      Produkty Arbonne bronią się same? Czym się pytam? Szkodliwą chemią, którą w sobie zawierają? A może wygórowaną ceną nijak mającą się do jakości składników stosowanych w procesie ich produkcji? Proszę wybaczyć, ale znam lepsze marki od Arbonne. Te które sobie cenię mają świetne składniki i ceny oscylujące na rozsądnym poziomie. I jeszcze jedno - żadna z tych marek nie wciska swoim konsumentom kitu o naturalnym pochodzeniu i selekcji składników stosowanych w procesie produkcji kosmetyków.

      Mam wrażenie, że kolejny rozżalony konsultant tej marki próbuje przelać na mnie swoje frustracje. Jak bowiem nazwać kogoś, kto zakłada konto tylko po to by hejtować posty innych osób.

      PS. Ostatni raz komentuję teksty "ludzi", którzy ukrywają się pod anonimami. Zapraszam do kulturalnej i otwartej rozmowy. Chętnie posłucham, co ma Pan/i do powiedzenia. Zarzuca mi Pani, że nie posiadam wiedzy o kosmetykach i technologii produkcji? A jaka wiedzę Pan/i posiada? Czekam na komentarz zwrotny ze spersonalizowanego konta. Jeśli Pana/Pani nie stać na taki krok - proszę darować sobie podsyłanie podobnych wypowiedzi.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Sporo firm może się pochwalić lepszymi składami - chociażby Lavera albo nasza rodzima marka Sylveco. To są marki, które naprawdę mogą pochwalić naturalnymi składnikami swoich produktów. Co z tego, że wyeliminowaliście część szkodliwych składników podczas gdy nadal stosujecie inne (np. cyclopentasiloxane, acrylates, itp.), a składy waszych produktów to istna tablica mendelejewa? Nie wierzę, że posiada pani profesjonalną wiedzę o kosmetykach i technologii produkcji, bo mając taką wiedzę, na pewno nie zostałaby pani konsultantem tej firmy.

      Na szczęście każda osoba, która choć trochę zna się na biochemii kosmetycznej, po analizie składu nie nabierze się na Arbonne. Gorzej z osobami, które zostaną zmanipulowane przez konsultantów. Szkoda, że tak trudno znaleźć jakiekolwiek informacje na temat składu waszych produktów. Skoro tak się nimi szczycicie, chyba powinny być na stronie internetowej?

      Usuń
  20. Witam,
    z zaciekawieniem przeczytałam Pani wpis, ponieważ kupuję i używam kosmetyki Arbonne od jakiegoś czasu. Miałam duży problem z trądzikiem różowatym i żadna kosmetyczka ani żaden dermatolog nie mogli sobie z tym poradzić przez 2 lata, natomiast po zakupie kosmetyków Arbonne z linii re9 moja skóra wyzdrowiała po 3 miesiącach. Potem użyłam płatków geniusz, to była 60-cio dniowa kuracja, która wyczyściła mi skórę, mam na myśli, że trądzik wrócił w niektórych miejscach, ale pod koniec kuracji zniknął. Używam tych kosmetyków nadal, bo nigdy nie miałam tak pięknej skóry.
    Wcześniej niestety traciłam miesięcznie 600 zł na zabiegi w renomowanym salonie kosmetycznym, nabywałam od kosmetyczek kremy za 250 zł, które miały działać a niestety było coraz gorzej. Jeśli ten Arbonne byłby taki zły, myślę, że nie wyleczyłby mi skóry... wcześniej testowałam wszystko, nawet zamawiałam półprodukty w sama mieszałam kremy, które potem trzyma sie w lodówce bo mają trwałość kilku dni, również koleżanki produkujące eko kosmetyki przygotowywały dla mnie specjalne mieszanki za nie małe pieniądze... ale niestety były to pieniądze wyrzucone w błoto. Testowałam również wszystkie dostępne kosmetyki dermatologiczne... generalnie pozbyłam się paru tysięcy zlotych... Kuracja kosmetykami Arbonne była mniej kosztowna i jako jedyna zadziała...
    Także nie wiem co myśleć o Pani wpisie, bo jestem w szoku, że według Pani te kosmetyki są złe, a mnie jako jedyne wyleczyły. Nie wspomniałam, że kremy od dermatologa i różne lekarstwa doustne też testowałam...ale nic nie dały.
    A jakich kosmetyków Pani używa? Pisze Pani że ma niedrogie i bardzo dobre bez chemii. Może mogłabym tez spróbować.
    Dziękuję serdecznie za odpowiedź.
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,
      we wpisie starałam się położyć nacisk na to, że kosmetyki tej marki nie są naturalne, jak to zakłada producent. To nic innego jak celowe wprowadzanie klientów w błąd. Jeśli Pani pomogły to bardzo się cieszę. Proszę jednak mieć na uwadze to, że te produkty są naszpikowane koszmarną chemią, która wcześniej czy później da o sobie znać. Nasz organizm ma tendencję do kumulowania w sobie niektórych składników, a których nadmiar może indukować złośliwe nowotwory.

      Każdego dnia wystawiamy się na działanie wielu toksycznych substancji, jakie płyną do nas chociażby z otaczającego nas środowiska, pożywienia itp. Niektórych z nich nie da się wyeliminować. Tych zawartych w kosmetykach możemy jednak unikać. Po co nacierać się czymś, co nam szkodzi? Czy to jest cena piękna? Sama borykałam się z trądzikiem i innymi problemami skórnymi. Po przejściu na naturalne kosmetyki problem znikł.

      Jeśli chodzi o polskie kosmetyki naturalne w rozsądnych cenach to polecam chociażby SMOOTH, Orientana, Sylveco, Vianek, Nova i Biolaven. Sama je stosuję i mam do nich pełne zaufanie. I najważniejsze - żadna z tych marek nie okłamuje swoich klientów, że sprzedaje produkty naturalne i bezpieczne. Jakość potwierdzona przez znane organizacje certyfikujące obroni się sama.

      Usuń
  21. Jaki wstyd usuwa się niewygodne wypowiedzi zamiast na nie odpowiedzieć ?
    Czy może Pani powiedzieć dlaczego usunęła moją wypowiedź czy usunie kolejną ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstydem jest obrażać innych za to, jakie mają przekonania. Nie zamierzam komentować podobnych wypowiedzi. Przypominam, ze to mój blog i to ja jestem jego moderatorem. Mam więc prawo usuwać komentarze, które obrażają moją osobę. Tyle mam do powiedzenia w tej kwestii.

      Usuń
  22. Szczerze powiedziawszy bawi mnie to, że tekst został dodany w marcu, a w październiku firma nadal robi "nagonkę" na osobę, która pozwoliła sobie na krytykę. Ludzie nie macie innych problemów? Zajmijcie się, na przykład czymś, co nazywa się ŻYCIE. Zamiast przyjąć że stoickim spokojem krytykę i coś z tym zrobić, przyznać się do błędów, że kosmetyki jednak naturalne nie są, wolicie bawić się w teatrzyk prezentowany na co dzień na ulicy Wiejskiej w Warszawie. Zamiast gadać, ruszcie się do roboty i tyle. Wiecie, co to jest konstruktywna krytyka? Jak dzieci w piaskownicy- obrażacie się i nic z tym nie robicie. Jeszcze się popłaczcie. AMEN.

    OdpowiedzUsuń
  23. z całego serca dziękuję za rzete;ną analizę oraz otworzeniu oczu wielu kienykom oraz konsultantkom tej dziwacznej fitmu,,, no cóż ostatnio i mnie zaatakowała jedna Pani z tej fitmy z bardzo oryginalną ideologią: otóż chce mnie nakłonić na udział w jakiejś konferencji online, która spowoduje, ze wiele zyskam. Chodziło oczywiście o kosmetyki Arbonne. Przekonywała mnie, że jej życie nabrało sensu, że jest szczęśliwa, że szuka osób, które nie chcą tylko zajmować się sprawami życia codziennego tylko szukać sensu w życiu.. Stwierdziłam, że chyba szczęście nie zależy od sprzedaży kosmetyków haha. Pani odpowiedziała ŻE NIE CHODZI o żadną sprzedaż! No powiem, że to chyba największe zdziwnienie ostatnich lat. Czym to pachnie? Jak dla mnie sekciarksim naciąganiem w stylu amway, bo znam osobę ktora wpadła w ich szpony i zrobili jej wodę z mózgu. Same kosmetyki potwornie drogie, zarabiam okolo 6 tys zł miesiecznie nie jest to mało... ale NIGDY nie kupiłabym kremu za 200 czy 300 zł... Znam mnostwo fantastycznych firm z naturalnymi, prawdziwie kosmetykami gdzie ta cena jest kilka razy niższa. Dzięki wielkie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. proszę o poprawienie moich literowek, piszę jak jest ciemno:)

      Usuń
  24. Artykuł w pełni zgadza się z moimi odczuciami na temat tych kosmetyków. Usiłowała wciskać mi je sąsiadka, zgodziłam się dla świętego spokoju na jakąś prezentację - szczerze mówiąc miałam nadzieję, że po latach prania ludziom mózgu produktami typu amway i jakąś patologiczną ideologiczną otoczką z nimi związaną firmy dały sobie już z tym spokój, bo nikt się już na to nie nabiera. Nic bardziej mylnego. Na początek musiałam wysłuchać historii o zawodowym sukcesie mojej sąsiadki, dla której bycie de facto domokrążcą stanowiło świadomy wybór i poprawę jakości życia po rezygnacji z pracy etatowej (więcej czasu dla dzieci i te sprawy), choć od jej matki wiem, że po prostu została zwolniona. Po tym przydługim wstępie dotyczącym błyskawicznie rozwijającej się kariery w handlu obwoźnym nastąpiła prezentacja kosmetyków Arbonne z całą historią firmy, opisem niezwykłej rzekomej popularności w całym cywilizowanym świecie oraz niesamowitego unikalnego składu (wegańskiego - cokolwiek miałoby to oznaczać). Co dziwne - jak słusznie zauważyła autorka artykułu - skład ten nie jest podany na żadnym z tych cudownych kosmetyków (nawiasem mówiąc, nie wiem, czy jest to w ogóle zgodne z prawem polskim). Po prezentacji kosmetyków (moczenie nóg w soli, jakieś maseczki, smarowanie kremami i inne "magiczne zabiegi, po których miało mi ubyć 20 lat)nastąpił atak frontalny, czyli próba sprzedania mi jak największej liczby tych cudownych specyfików wraz z nachalnymi pytaniami i sugestiami, bym nie tylko ja sama rozważyła podjęcie się handlu obwoźnego kosmetykami Arbonne pod auspicjami ww. sąsiadki, lecz także naraiła jej swoje koleżanki jako ewentualne klientki lub potencjalne dystrybutorki. Na odczepnego wzięłam jakiś super odmładzająco-rewitalizujące mega skoncentrowane serum w jakiejś super promocyjnej cenie 135 zł (cóż, przyznam że w głębi duszy miałam jakąś 5-% nadzieję, że "TO" być może jednak działa). Dziś pozostaje mi śmiać się z własnej głupoty, zgodnie z artykułem to tylko jakiś tam kolejny kosmetyk o żadnym działaniu, za to za kosmiczne pieniądze. Nigdy więcej! Współczuję tylko wszystkim tym, którzy uwierzyli, że dorobią się na tym fortuny i będą jeździć mercedesami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję ludziom którzy żyją w przekonaniu, że zostali wybrańcami i dumnie noszą miano "konsultanta Arbonne". Najbardziej zaskoczył mnie jednak fakt, że tak wielu z nich dało by sobie odciąć głowę za koncern, który tak naprawdę ma ich głęboko w poważaniu. Ludzie, to jest biznes i liczy się tylko kasa. Jeśli uważasz, że spotkało Cie wielkie szczęście i czeka na Ciebie wspaniała kariera, to pozostaje mi tylko współczuć. Myślisz, że Arbonne (czy inna marka działająca na podobnej zasadzie) utrzymało by się, gdyby nie granty i inne pierdółki mające na celu przyciągniecie do siebie potencjalnych pracowników?

      PS. Chyba wybiorę się (incognito) na prezentację produktów Arbonne. Nie obawiajcie się - nie zmienię swoich przekonań. Myślę jednak, że warto było by nagrać i pokazać światu to, w jaki sposób traktuje się klientów i jak robi im się wodę z mózgu...

      Usuń
  25. hahahahahaaahaaha
    ja jestem klientką tej firmy bardzo sobie chwale
    zobaczymy za parę lat jak wasze buzie będą wyglądały :P

    szkoda że toksyczna kosmetyczka nie napisała że jest z innego MLM tak się składa że ją znam.... Ale lepiej jest oczerniać lepszą firmę skoro sama używa dziadostwa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My się znamy?
      Raczej mało o mnie wiesz skoro twierdzisz, że jestem "z innego MLM".

      Ludzie naprawdę nie macie nic innego do roboty, poza wymyślaniem kolejnych bajek?
      Zajmijcie się może ulepszeniem składów swoich "cudownych" kosmetyków.

      Ja i "MLM" - uśmiałam się :)

      Usuń
  26. Zgadzam sie, sama widze, jak kosmetyki Arbonne działają na moje klientki. Na szczęście konsultanci Arbonne zachowują sie bardziej etycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie widzę jak się zachowujecie. Wasze postępowanie z etyką nie ma nic wspólnego.

      Dziękuję, ze założyła Pani konto tylko po to, aby hejtowac mój post.

      To jest dopiero etyka :)

      Usuń
  27. Ja się tak tylko zastanawiam kto kupuje kosmetyki za takie pieniądze? Nigdy nie słyszałam o takiej firmie, a skoro tak jest, to wcale nie jest taka dobra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się zastanawiam, bo istnieje wiele firm posiadających w swojej ofercie znacznie lepsze i przede wszystkim tańsze kosmetyki. Ale kto bogatemu zabroni :)

      Usuń
  28. Hahaha, ale się uśmiałam. Przeczytałam wpis i całą dyskusję i stwierdzam, że ci "pożal się boże" konsultanci mają wyprane mózgi jak w jakiejś sekcie. Zgadzam się z autorką odnośnie tych kosmetyków. Co to za kosmiczna cena? Podejrzewam że bierze się z troski o użycie naturalnych składników. Jest bardzo dużo firm, które są wegańskie, eco i naturalne, ale nie straszą cenami z kosmosu. Przykładowo Origins. Są trochę droższe, ale nie mają cen rzędu kosmetyków Arbonne. A wy szanowni konsultanci, z całym szacunkiem ale jesteście żałośni. Nigdy nie kupię tych kosmetyków i będę namawiać do tego moją rodzinę i znajomych oraz każdego kogo znam i poznam :) autorkę proszę o jeszcze jeden post obnażający działania tej firmy i kosmetyków. Pozdro 600! ;))

    OdpowiedzUsuń
  29. Jak można się z Panią skontaktować w sprawie konsultacji na temat innej marki? :)
    Pozdrawiam,
    Marcin Markowski

    OdpowiedzUsuń
  30. Byłam ostatnio na "spotkaniu spa" w domu mojej koleżanki. Jest to strasznie smutne. Pani, która opowiada o cudownych kosmetykach i sukcesie, jaki na nią spływa ma tragiczne zmarszczki - czy te kremy nie zdążyły zadziałać? Kosmetyki nie mają składu na bezpośrednim opakowaniu. W katalogach zdjęcia przed i po kilku stosowaniach. Koleżanka zapytała o glicerynę - usłyszała, że jest bardzo szkodliwa - a ja akurat trzymałam pudełko jakiejś odżywki do włosów, która glicerynę miała wymienioną w składzie. To wszystko jasno świadczy o tym, że firma działa nieuczciwie. No cóż, być może jest to jakiś nowy test na inteligencję i ludzie o zbyt niskim IQ są z góry skazani na patrzenie na cienie w jaskini.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "a ja akurat trzymałam pudełko jakiejś odżywki do włosów, która glicerynę miała wymienioną w składzie" ... zero konkretnych informacji.. jakiejś odżywki... firmy arbonne? podaj jakiej jeśli już piszesz takie komentarze. Poza tym z tego co widzę, naturalna gliceryna występuje wśród składników, więc nie wiem o czym piszesz.. może nie o tych kosmetykach? :/

      Usuń
    2. A Pani pamięta nazwy wszystkich produktów które trzymała w rękach, a których z jakiś powodów nie zakupiła? Założę się, że nie.

      Odnoszę wrażenie, że bezpodstawnie czepia się Pani wypowiedzi osób, które niepochlebnie wypowiadają się o "Waszej" firmie.

      Usuń
  31. Od jakiegoś czasu obserwuję moje znajome które zarażają się firmą Arbone, wyskakują jak grzyby po deszczu wchodząc na Facebooka, każda chwali się, postępami jakie robią kosmetyki. Nie czepiałam się, ani nie zwracałam uwagi, przecież każdy ma prawo robić i używać to co mu się podoba. Po jakimś czasie chciałam spróbować tych oto specjałów, ale nie stać było mnie na kupienie kosmetyków, użyłam próbek. Podczas używania, zauważyłam że cera się troszkę polepszyła, ale czekałam. Po skończeniu myślałam o ich zakupie. Ale to co się wydarzyło potem... Dziewczyny zaczęły mi wyskakiwać zgrubienia, jakby podskórne ropne syfy, które były grube wielkie i bolące. Zaczerwienienie i zgrubienie trwało około kilku dni. Teraz zostały grudki. Napisałam do znajomej czy coś takiego może się komuś zdarzyło, ona stwierdziła, że nie no co ty. Zaczęłam szperać w internecie i znalazłam ten artykuł. Nie znam się może wy mi podpowiecie czy te kosmetyki mogły tak zadziałać? Również spotkałam się z informacją o tych kosmetykach, że są w 100% naturalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stosuję próbki od trzech dni i też mi się takie coś pod ustami zrobiło! Myślałam, że to nie od tego. Przyjrzę się jeszcze temu. WOW!!!
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Niestety nie jesteś pierwszą i ostatnią kobietą, która miała takie doświadczenia w kontakcie z kosmetykami tej marki :/

      Usuń
  32. To nie jest pierwszy negatywny artykuł na temat tej firmy, a stwierdzenia co niektórych komentujących utwierdzają mnie, FACETA, w przekonaniu, że ta firma kłamie i jej kosmetyki nie mają nic wspólnego z ekologią. Na Fb w polecanych wyświetliło mi się (za sprawą należących znajomych) kilka "kosmetycznych" grup i w ich regulaminach znajdowałem informacje o tym, że za reklamowanie Arbonki jest natychmiastowy wylot.
    A jak tu trafiłem ? Szukam informacji o składnikach pasty do zębów :D i ten blog mi wyskoczył w komentarzu. To tyle od laika :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Zgadzam się z powyższym stwierdzeniem, że wszystko to jest bardzo smutne, a szczególnie to, że takie firmy w perfidny sposób wykorzystują sieć powiązań rodzinnych i towarzyskich swoich konsultantek. No bo co innego obca osoba, ale kto odmówi koleżance, sąsiadce, kuzynce, która proponuje miłe spotkanie przy kawie, aby pogadać o urodzie i kosmetykach? Ja również byłam nagabywana, abym przyprowadziła na prezentację swoje koleżanki - no i co potem, sąsiadka się napracuje, zrobi nam fajne spa, i głupio tak nic nie kupić. No i biznes się kręci... A firma, która tak bardzo szczyci się genialnym, w pełni naturalnym i wegańskim składem swoich wyrobów, ale nie podaje ich na żadnym opakowaniu przeczy niestety sama sobie.

    OdpowiedzUsuń
  34. Wlasnie staram sie zwrocic ich krem regenerujacy i konsultantaka stawia ogromny opor, choc posiadaja polityke zwrotu produktu podobno. Krem zwyczajnie podraznil mi twarz. Bylam tak czerwona ze nawet pod makijazem bylo to widac... spodziewalam sie czego lepszego za 35 funtow, ale zwyczajnie dalam sie nabic w butelke. I jeszcze jedno: nigdzie wczesniej nie slyszalam o tak uniwersalnych produktach, nie stosuja podzialu na rodzaj cery. A to dosc niebezpieczne przy cerze wrazliwej jak moja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesteś pierwsza osobą, której te kosmetyki podrażniły twarz. W Internecie pojawia się coraz więcej negatywnych opinii o produktach Arbonne. Mam nadzieję, że udało Ci się już wyleczyć buzię.

      Usuń
  35. Nie rozumiem jak można oczerniać człowieka tylko dlatego, że ma własne i słuszne zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  36. Witam.
    Używam tych kosmetyków od maja zeszłego roku . I faktycznie na poczatku skórami się zaczerwieniła i jakby lekko opuchła. Odstawiłam je w kąt . Potem zostałam przekonana ,że to jednak tylko taka pierwsza reakcja skóry na kosmetyki które naprawdę działają . Zaczęłam używać ich znowu . I dobrze zrobiłam . Nie mam już żadnych problemów z wiecznymi "syfami" na twarzy .
    Nie chcę nikogo przekonywać ani namawiać . Każdy ma swój własny rozum .
    Co do cen - to myślę że są w takiej klasie średniej, bo znam kosmetyki kilka razy droższe no i też kilka razy tańsze.
    A sposób ich sprzedaży- no to chyba zwykła sprzedaż bezpośrednia . Jednym to odpowiada , innym nie.
    Jedni ludzie wolą pracować na własny rachunek i dysponować swobodnie swoim czasem , inni wolą odbębnić dupo-godziny w korporacji , a jeszcze inni wolą zarabiać na pisaniu bloga . Nie należy krytykować nikogo za sposób zarobkowania jaki wybrał , jeśli pracuję rzetelnie i uczciwie .
    Ps. Urea-mocznik- nie jest szkodliwa , a wręcz przeciwnie

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co jest mi wiadomo,są dwa typy mocznika. Jeden zapewnia nawilżenie, a drugi jest szkodliwym konserwantem. Mocznik w wysokim stężeniu może źle wpływać na chore paznokcie, które po prostu rozpuszcza. Skoro w taki sposób wpływa na twarde paznokcie, to strach pomyśleć w jaki sposób zareagują na tą substancję delikatniejsze wytwory naskórka (np.włosy).

      Usuń
    2. Więcej o moczniku można przeczytać tutaj:

      https://en.wikipedia.org/wiki/Urea

      Usuń
  37. Zapomniałam dodać, że pełny skład wszystkich kosmetyków i tych rzeczy do jedzenia jest podany na ich stronie internetowej i tak samo jest podany na opakowaniach .
    Informacja, że jakoby nigdzie nie ma tego składu jest nieprawdziwa .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może producent wprowadził składy poszczególnych produktów na stronę internetową. Wcześniej (przed publikacją wpisu) ich nie znalazłam.

      Usuń
  38. Dziękuję za cały artykuł. Zastanawiałam się nad zakupem kosmetyków tej firmy i trafiłam na Pani blog. To skutecznie ostudziło mój zapał do zakupów. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również pozdrawiam i dziękuję za komentarz :)

      Usuń
  39. Witam :) to niesamowite, że tej zaciętej batalii hejtu za niedługo stuknie roczek :D Może szampana? :D

    Lubię kosmetyki, a że gdzieś zobaczyłam ich produkty zrobiłam mały research w necie i tak trafiłam tutaj.
    Pierwsze na co patrzę w kosmetykach to skład - nie opakowanie, nie opis, nie obietnice producenta, itp. A że wujek Google nic nie wie nt. składu kosmetyków tej marki (a to nie lada wyczyn) - wydało mi się podejrzane. Żadnych zdjęć, opisów... Przecież nawet blogerki w swoich kosmetycznych review zamieszczają skład!! Czyżby marka zabraniała tego?
    I w sumie to już skreśliło produkty. Skład powinien być jawny - ludzie przecież mają uczulenia na różne składniki. Dobrze ktoś napisał wyżej - czy to nie jest łamanie prawa?
    Ktoś także nazwał konsultantki sektą - nie umiałabym znaleźć trafniejszego słowa :)
    Ceny się nie czepiam, bo wiem, że są osoby *rające kasą i nie szkoda im wywalić tysiące na kosmetyki - byleby zatrzymać objawy starzenia (ja osobiście nigdy bym tego nie zrobiła). I oczywiście, to złudne, bo za wizualne starzenie twarzy prędzej odpowiadają tkanki pod skórą (mięśnie, pokłady tłuszczyku) i ich migracja, a nie skóra sama w sobie, która może przez chwilę będzie napięta, ale po zaprzestaniu stosowania kosmetyku prawdopodobnie wróci do kondycji wyjściowej. Biedni ci, którzy się z przerażeniem w oczach wklepują wszystkie mazidła świata w celu zatrzymania czasu i wierzą, że to poskutkuje. Yhm, taak, papierosy, zła dieta, brak snu i ruchu również :D

    Autorko bloga - podziwiam Cię za wytrwałość w odpieraniu hejtu. Co prawda nieźle zjechałaś markę, ale nie brakuje w tym prawdy. Mi się nóż w kieszeni otwiera czytając te wypociny w komentarzach. Konsultantki stają w gorliwej obronie swojego guru, ale żadne rzetelne i konkretne informacje z tego nie wynikają. No tak, bo teraz siłą koncernów jest grono ogłupionych i wiernych konsumentów, którzy wskoczą w ogień za marką. Teraz wartością zaczynają być szerzone opinie w gronie rodziny i najbliższych - bo skoro przyjaciółka poleciła mi krem to na pewno jest dobry, a ona chce dla mnie jak najlepiej...
    Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę dalszej wytrwałości :) Dorota

    OdpowiedzUsuń
  40. Wielu osobom odradzam te kosmetyki, bo ludzie naiwnie w nie wierzą..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy musi mieć swój rozum i umieć wyczuć podstęp. My możemy jedynie uświadamiać. Czytelnik i tak ma prawo zrobić swoje. Niestety naiwnych osób skuszonych możliwością szybkiego zarobku nadal nie brakuje :/

      Usuń
  41. Byłam kiedyś na takim "babskim wieczorze" u swojej kosmetyczki. Była tam konsultantka Arbonne na prezentacji. Chwaliła, że takie naturalne i w ogóle super. Trochę zdziwiło mnie , że za bardzo nie pozwoliła mi wziąc słoiczka z balsamem do ręki. Chciałam przeczytać skład. Zrobiłam to gdy pani zajęła się malowaniem koleżanki. Skład był okropny! Te magiczne ekstrakty w jakimś ułamku procenta. A Pani strasznie się zbłaźniła bo makijaż wyszedł jej okropny. Pewnie to brak jej umiejętności, ale zapewne też jakość kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  42. Też kiedyś odpierałam ataki po recenzji podkładu tej firmy, ale nie aż na taką skalę... Generalnie, mam negatywne doświadczenia z kosmetykami tej marki i nie chcę już więcej mieć z nimi styczności. A przedstawiciele firm, którzy atakują blogerów po szczerej i niezależnej opinii, powinni się zastanowić nad swoim zachowaniem - dla mnie to brak profesjonalizmu i dystansu do siebie. Życzę Ci wytrwałości + głowa do góry! Rób dalej swoje! :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Miałam kontakt z kilkoma kosmetykami tej marki i byłam pod wrażeniem ich działania. Mają najpiękniej pachnącą sól na świecie, na pewno do niej wrócę. Mam też ochotę na serię nawilżającą FCI5.
    Ja nie zwracam aż takiej uwagi na składy, Arbonne jest dla mnie trochę jak Yves Rocher : "bazują na naturalnych składnikach" :)

    Jak spora grupa, przyczepię się jednak do porównania MLM z piramidą finansową. na zasadzie MLM działa Avon czy Oriflame. I jest to po prostu jawne pokazanie, że po kolei zarobi kilka osób. Bo niby jak kupujemy w drogerii to co? Hurtownia nie zarabia, sklep, ekspedientka nie dostaje wypłaty? Wiele osób zarabia po drodze tylko chyba o tym zapominamy.

    Nie spotkałaś się nigdy z namawianiem i przekonywaniem przez ekspedientki w drogerii czy perfumerii? Bo ja wiele razy, szczególnie jak trafią na podatną osobę.

    Co do wypowiedzi powyższych konsultantek - no czasami są fanatycy, w każdej branży, w każdej marce kosmetycznej. Polecam trochę więcej trzeźwego spojrzenia na oferowane przez siebie produkty.

    OdpowiedzUsuń
  44. Nie miałam pojęcia ze w nich jes tyle chemii! :( obserwuje i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Toksyczna kosmetyczko zdradź nam proszę swoje wykształcenie. Kim jesteś z zawodu? Biochemikiem? Może biologiem lub chemikiem? Ja jestem dziennikarką, moim zawodem jest zbieranie informacji. Moja mama jest mgr chemii. Bardzo lubimy kosmetyki Arbonne. Twój wpis to nowelka o emocjach a nie opracowanie merytoryczne. Postraszyłaś, tylko czym? Mnie przestraszył Twój brak elementarnej wiedzy. Co złego jest w UREA? Przecież to mocznik!! A co złego czy toksycznego jest w Limonene??? Czy są tu Panie, które kupują maseczkę z Sephory Glam Glow? Albo krem na słońce Iwostin? Wiecie, że w składzie jest sól aluminium? To dopiero jest przegięcie! Toksyczna kosmetyczko, dlaczego o tym nie piszesz? Nikt nie mówi, że Arbonne to czysta natura. Chcesz natury? Idź na kurs, skręć sobie krem i trzymaj go w lodówce góra 3 tygodnie, bo po tym czasie nie będzie się nadawał do użycia. Nie odpowiada Ci ARBONNE - nie używaj. Nikt Cię nie zmusza. Proste, prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joanno, jeśli byłaby Pani stałą czytelniczką mojego bloga to wiedziałaby, jakie jest jego założenie. Staram się rozbijać skład każdego kosmetyku na czynniki pierwsze i pokazywać, jak dana substancja wpływa na cały nasz organizm. O solach aluminium pisałam już niejednokrotnie. To samo tyczy się mocznika, czy też syntetycznych substancji zapachowych. Wystarczy, że cofnie się Pani wstecz i poczyta moje wpisy. Dla dziennikarki nie powinno to stanowić jakiegokolwiek problemu :) Jeśli jednak nie odpowiadają Pani moje wpisy, polecam wyjść i już nie wracać. Każdy ma swój styl pisania, a mój jest właśnie taki. Nie jestem dziennikarzem i nie interesuje mnie dziennikarski bełkot, nie wnoszący nic do sprawy, poza suchymi faktami. Dziwi mnie to, że jako dziennikarka, nie ma Pani pojęcia o tym, jakie jest założenie blogów kosmetyczno-recenzenckich. Będę tak miła i Pani przypomnę :) Posty publikowane na takich blogach jak mój zazwyczaj mają emocjonalny wydźwięk. W końcu jak mamy pokazać czytelnikowi, czy dany produkt spełnił nasze oczekiwanie, czy też nie, nie odnosząc się do swoich emocji? Pragnę również przypomnieć, że blogi o tej tematyce nie zmuszają czytelników do posiadania takiego samego zdania jak publikujący, a jedynie przekazują odczucia jego autora. To, czy czytelnik poprze zdanie blogera zależy tylko od niego samego.
      Jeśli chodzi natomiast o Arbonne, to na stronie marki widnieje takie oto info: "co sprawia, że produkty Arbonne są bezkonkurencyjne? Są inspirowane naturą, a nauka potwierdza ich skuteczność. Łączymy najbardziej wartościowe naturalne składniki roślinne z najnowszymi trendami w ekologii, a tworząc nasze produkty, kierujemy się badaniami naukowymi, doświadczeniem i innowacyjnością."
      Nadal twierdzi Pani, że producent nic nie wspomina o naturze? Jak dla mnie jest to zwykła manipulacja słowami kluczowymi. Zastanawiam się, jak wygląda u Pani proces rzetelnego zbierania informacji, skoro pominęła Pani aż tak istotny aspekt. A może nie jest Pani dziennikarką, a kolejnym sfrustrowanym przedstawicielem marki Arbonne?
      PS. O swoim zawodzie również niejednokrotnie pisałam. Nie mam zwyczaju powtarzać się, dlatego również odsyłam Panią do wcześniejszych wpisów. Mam nadzieję, że zaspokoiłam Pani „pseudo dziennikarską” ciekawość.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  46. Używam arbonne od kilu lat , żadnych wysypek ani łupieżu nie doświadczyłem , skład każdego produktu jest na opakowaniu, oficjalnie środki utrwalające produkt są zredukowane do jednego procent zawartości opakowania , dla mnie produkty są jak najbardziej NIE SZKODLIWE !
    Tak czy inaczej ktoś kto nie wypróbował produktu i bierze sie za ocenę jest conajmniej mało wiarygodny ! Polecam każdemu produkty Arbonne ! PS. Dla porównania weź po lupę własne kosmetyki których używasz na codzień !
    Zdziwisz sie bardzo.

    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że biorę pod lupę wszystkie kosmetyki których używam. Nie bez powodu decyduję się na zakup tylko tych naturalnych. Widać, że nie jesteś stałym czytelnikiem mojego bloga :)

      Usuń
  47. Dlaczego mocznik (Urea) czy Sodium Lauroyl Sarcosinate są wg Ciebie składnikami szkodliwymi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O moczniku pisałam w komentarzu nieco wyżej:) Co do Sodium Lauroyl Sarcosinate, to jest on szkodliwy ze względu na możliwość zanieczyszczania go nitrozoaminą, która jest składnikiem kancerogennym. Poza tym ułatwia innym szkodliwym substancjom przedostawanie się w głąb naszej skóry.

      Usuń
  48. Firma Arbonne to jest jedno wielkie gówno o której w miasteczku Arbon nad jeziorem bodeńskim w szwajcarii nikt nie slyszał

    OdpowiedzUsuń
  49. Ktoś próbował mnie nakłonić po raz kolejny. Za każdym razem inna osoba. Zawszwe odmawiam. Tak jak nie przepadam za namawianiem religijnym, tak i żadnym innym. Ludzie naprawdę zwariowali myśląc, że dorobią się za wciskanie gówna innym.
    Świetny artykuł i eleganckie odpieranie ataków. Brawo !
    Osobiście rownież preferuje naturalne kosmetyki i wolę sobie "ukręcić" własne na 3 tygodnie, niż wcierać tablicę mendelejewa i czekać na wybuch bomby z opóźnionym zapłonem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  50. Witam. Mnie tylko interesuje czy według osób które na tym nie zarabiają, może tego używać kobieta w ciąży. Przyznaje,że chciałam spróbować i kupiłam kosmetyk. Fajnie oczyścił twarz, jednak teraz dziecko jest ważniejsze. Dziękuje,że otworzyliście mi oczy na te kosmetyki. Pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem takiego zdania jak Ty Kasiu. Lepiej sobie odpuścić. Dziecko jest najważniejsze :)

      Usuń
  51. Bardzo Dziękuje za tak szybką odp, może to przez używanie tego kosmetyku co tydzień bolał mnie brzuch. Liczę,że nie zdążyłam zaszkodzić. Pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to był raczej przypadek ale nigdy nie wiadomo, jak organizm reagowałby podczas dłuższego stosowania tych kosmetyków.

      Usuń
  52. Ciekawe dlaczego ludzie nie piszą o kosmetykach Channel,Dior ecc...tylko się chwalą że je kupują,bo faine to prawda ale skład!!!!szok..wogole nikt nie myśli ślepo wierzy...jedyne rozwiązanie to nie stosować kosmetyków..dlaczego ktoś krytykuje Arbonne,a nie Channel- warto sprawdzić sklady

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marki które wymieniłaś nie produkują kosmetyków pod szyldem "bezpieczne, czyste i naturalne" (jak Arbonne). Myślę, że każdy zdaje sobie sprawę z tego, że nie mają one wartościowych składów. Ja z kolei nie zamierzam wyrzucać kilka stówek na coś, czego nie zużyję. Kupowanie kosmetyków tylko po to by zrobić o nich wpis nie ma dla mnie sensu :)

      Usuń
  53. Dzięki za ten artykuł. Mieszkam w UK i w ciągu ostatniego miesiąca miałam już dwie propozycje od obcych mi Polek, które "złowiły" mnie na facebooku. Oczywiście, nie ma żadnej natarczywości, ale gdy ktoś zwraca się z propozycją pracy, nie mowiąc od razu o jaką markę chodzi, lecz jedynie o sprzedaż online kosmetyków NATURALNYCH (tak drodzy konsultanci, są wśród was tacy, którzy używają tego słowa, mało tego - na swoich profilach robią otoczkę pełnej harmonii z naturą), a reszta informacji wyłącznie na spotkaniu, to już to budzi wątpliwości. Identyczny motyw miałam niedawno z Forever Living i już się nauczyłam, że najpierw trzeba zrobić dokładny research. Jeśli nie można jakimś cudem znaleźć składu kosmetyków na oficjalnych stronach i graniczy to wręcz z cudem, to zazwyczaj jest to karmienie chemią. Bo jeśli nie, to skąd to całe ukrywanie? Nie zapomnę, jak pani z Forever (choć była przemiła) do tego stopnia przekonywała mnie o naturalności kosmetyków, o cudownych mocach aloesu i innych pierdołach, że w swoim galopie powiedziała "wszystkie kosmetyki mają NATURALNE PARABENY!" Dlatego postanowiłam sprawdzić też od razu Arbonne. I co? Chyba jesteś jedyną, która coś rzetelnego napisała w całym Internecie :) I jeszcze dostajesz baty od konsultantów właściwie tylko za to, że po prostu wymieniłaś skład kosmetyków :D Ałć :) Jestem w pełni zgodna, niech sobie producenci sprzedają co chcą. Na codzień mamy masę chemii dookoła z której korzystamy lub nie, nasz wybór. Ale fakt kuszenia NATURALNOŚCIĄ mnie bardzo irytuje. Zwłaszcza, że nie każdy ma wiedzę, na temat tego, co jest szkodliwe co nie i łatwo daje się nabierać takim firmom jak Arbonne lub Forever Living. Chwała za Twój blog i rozszyfrowanie tematu :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Dziewczyny Arbonne to zwykła piradmida finansowa, poczytacie sobie w googlu wujku po angielsku artykuły.

    OdpowiedzUsuń
  55. Nie jestem znawcą kosmetyków ani wyuczonym kosmetologiem. Z kosmetykami Arbonne zetknęłam się przez przypadek. Po wakacjach napadł mnie w wieku 40 lat straszny trądzik - na czole! Wylądowałam u dermatologa, który zlecił kilka badań, przepisał kilka masci, kremów, toników itd. i po zainkasowaniu niezłej sumki za wizyty (chodziłam prywatnie!) stwierdził, że to wina stresu... Może i tak, ale skóra wyglądała okropnie i trzeba ją było maskować pod dobrą warstwą kosmetyków "kolorowych". Zainwestowałam więc w drogie kosmetyki nazwijmy je z drogerii... drogich, bo wydawało mi się, że one będą "lepsze" i że tego trądziku nabawiłam się właśnie przez stosowanie "tanich" kosmetyków. Sytuacja się nie pogarszała ale też nie poprawiała. Nastąpiła stagnacja - trądzik był i się nie zmieniał. Moja przyjaciółka stała się konsultantką Arbonne i przyjechała do mnie z torbą tych kosmetyków. Bałam się stosować, no bo nie chciałam pogorszyć i tak już złej sytuacji skóry... więc przyjaciółka nie naciskała a ja żeby jej nie robić przykrości zamówiłam zestaw pędzli do makijażu, puder sypki i bazę pod makijaż. Potem dokupiłam żel do ciała pod prysznic a następnie taki balsam do ciała w wielkim słoiku co pachnie jak połączenie aloesu z cytryną... Ten balsam stosuję również na twarz na noc... Trądzik po chyba 5 miesiącach stosowania tego wszystkiego znikł. Od czasu do czasu pojawi mi się jakiś wyprysk, ale to jest nic w porównaniu do kaszy która miałam na twarzy... Na początku stosowania tego balsamu do ciała (uwaga na twarz go stosowałam i stosuję nadal!) skóra mnie mega piekła, ale rano była bardzo wygładzona, jakby rozjaśniona, ukojona. Teraz już jest ok, skóra nie piecze, ale balsam nakładam na noc wciąż, bo jest po prostu przyjemnie. Stosuje te kosmetyki od równo roku. Skóra jest lżejsza - przynajmniej to moje odczucie - i jakby oddycha. Wcześniejsze pudry były ciężkie, skóra się męczyła - po całym dniu nie mogłam się doczekać żeby zmyć makijaż z twarzy. Z tym pudrem nie mam takiego wrażenia. Kosmetyki są drogie to fakt, ale mi naprawdę pomogły... Puder przy codziennym stosowaniu starcza na pół roku więc po podzieleniu kwoty ponad 120 zł przez 6 mcy nie wychodzi jakoś strasznie dużo. Teraz nosze się z zamiarem kupienia kosmetyków CALM - dostałam probki o których piszesz powyżej i mam nadzieję przemóc swój strach i wypróbować. Nie jestem jak widać totalnym Arboniarzem czyli stosującym wszystko od nich, bo mnie na to nie stać... mimo wszystko... ale stwierdziłam, że co pół roku będę coś dokupować i stopniowo przerzucę się na te kosmetyki. Nie znam się na składzie, nie bardzo też czytam co obiecują, ja je po prostu stosuję. Nie chce Cię krytykować, ale jestem zdania, że aby coś ocenić należy tego po prostu spróbować. Albo nie krytykować i dalej korzystać "z własnych" kosmetyków. Ja nie mogę nic złego napisac o tych kosmetykach - pewnie zaraz posypią się komentarze, że 3 kosmetyki na krzyż nie czynią ze mnie znawcy... i tak jest. Nie czuję się znawcą. Uważam po prostu, że mi pomogły, a naprawdę przez ponad 2 lata próbowałam różnych rzeczy... po większości było tylko gorzej, a skóra albo była purpurowa, albo schodziła płatami... albo nie dawała się dotknąć... Przeszłam krzyż Pański... Arbonne mi pomógł. Być może pomoże i innym. Dlatego to piszę. Nie jestem tez konsultantką więc nie mam interesu w tym żeby ich biznes się kręcił... Wiem jak czuje się kobieta co ma "coś do ukrycia", jak to doskwiera i powoduje duże obniżenie pewności siebie... Proponuję spróbować czegoś z Arbonne i wyrobić sobie własną opinię :) Mam nadzieję, że komuś pomogłam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  56. Jak ktoś ma opcję zakupu kosmetyków z neobio z ekopiramidy to polecam. Jestem straszną alergiczką i jeśli chodzi przede wszystkim o kosmetykę twarzy to mam z tym ogromny problem, zwłaszcza że nie mogę buzi nawet umyć zwykłą wodą z kranu bo mam od razu zaczerwienienia i swędzenie. Ale ich kosmetyki miło mnie zaskoczyły. Mają bardzo przyjemną konsystencje, ładnie pachną i nie uczulają.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz