Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zielony sklep. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zielony sklep. Pokaż wszystkie posty
Jak uporałam się z koszmarnym bólem pleców? O magicznych właściwościach indyjskiego balsamu Patanjali słów kilka [zielonysklep.com]

Jak uporałam się z koszmarnym bólem pleców? O magicznych właściwościach indyjskiego balsamu Patanjali słów kilka [zielonysklep.com]

Od pewnego czasu zmagam się z bólem mięśni, a szczególnie pleców. Nie jest to związane z żadną chorobą ale z sytuacją, do której sama doprowadziłam. Spędzanie pół dnia przed ekranem komputera i tzw. wymuszona pozycja ciała, odbiły się niestety na moim samopoczuciu. Niby każdy zdaje sobie sprawę z tego, że garbić się nie powinniśmy, ale pracując lub wykonując szereg rozmaitych obowiązków, kompletnie o tym zapominamy. 

Kiedy zdrowie szwankuje większość z nas od razu sięga do domowej apteczki. Nie da się ukryć, ale my Polacy lubimy łykać tabletki bez konsultacji z lekarzem i naiwnie wierzymy w to, co producenci leków dostępnych bez recepty przekazują nam za pośrednictwem wszechobecnych mediów. Pod tym względem bijemy na głowę wszystkie państwa Europy. 

Jeśli o mnie chodzi to leki przeciwbólowe zażywam jedynie w ostateczności. Właściwie, to gdyby nie potworny ból ósemki, jaki towarzyszył mi do niedawna, w ogóle bym ich nie łykała. Nauczyłam się, że łagodniejsze przypadłości da się bowiem zwalczyć bez pomocy przeciwbólowych medykamentów. Najczęściej pomaga mi wyjście na świeże powietrze lub sen. Stosuję również maści i balsamy skomponowane na bazie naturalnych składników. Jeden z nich - indyjski balsam na ból głowy i przeziębienie Patanjali przedstawię Wam w dzisiejszym wpisie. 


Krótko o marce 

„Marka kometyków PATANJALI została założona przez słynnego jogina Babę Ramadeva. Propaguje on na całym świecie styl życia zgodny z zasadami ajurwedy. Prowadzi także sesje jogi na całym świecie. Jest częstym gościem w licznych programach telewizyjnych, których mówi o zdrowiu i naturalnej pielęgnacji ciała. 

Głównym celem marki kosmetyków Patanjali jest naturalna pielęgnacja i troska o ciało. Każdy produkt Patanjali oparty jest na ajurwedyjskiej recepturze. Kosmetyki są stworzone na bazie naturalnych, roślinnych składników, pochodzących z własnych upraw, dlatego odznaczają się ogromną skutecznością działania. 

Produkty marki Patanjali są wytwarzane z wielką dbałością o środowisko. Marka szczególnie dba o cały proces wytwarzania kosmetyków. Dzięki temu produkty, które trafiają do klienta, są zawsze wysokiej jakości.” Źródło: [KLIK]

Patanjali funkcjonuje na rynku od 2006 roku i obecnie jest najszybciej rozwijającą się marką w Indiach. W ubiegłym roku firma postanowiła, że zacznie wytwarzać także ubrania i to nie tylko te tradycyjne, ale i nowoczesne np. jeansy. 


Balsam na ból głowy i przeziębienie Patanjali otrzymałam za pośrednictwem sklepu internetowego - zielonysklep.com. Produkt przywędrował do mnie w niewielkich rozmiarach kartoniku, którego na zdjęciach niestety nie zobaczycie, gdyż został on przez przypadek wyrzucony do kosza, zanim został sfotografowany. Jeśli jednak interesuje Was to, jak dokładnie się ono prezentuje, to odsyłam Was do strony sklepu, gdzie będziecie mogli dokładnie je sobie obejrzeć. 


Sam balsam natomiast został umieszczony w niewielkim plastikowym pojemniczku o pojemności 25 gram, zakręcanym pomarańczową nakrętką. Opakowanie opatrzono dwujęzyczną etykietą, co ułatwia jej rozczytanie. 

Balsam posiada lekko tłustą i bezbarwną konsystencję, która przyjemnie się rozprowadza i tworzy na skórze dość nietypowy film. Zdecydowałam się użyć słowa „nietypowy”, ponieważ jak do tej pory nie spotkałam się jeszcze z takim efektem. Produkt po rozsmarowaniu sprawia, że skóra zachowuje się tak, jak by została potraktowana kremem z wysoką zawartością silikonów. Nie jest ona przy jednak tym ani tłusta, ani lepka. Jeśli zatem posmarujecie balsamem np. plecy, to będziecie mieli pewność, że nie wytrze się on w Waszą koszulkę. 


Balsam od Patanjali wyróżnia również intensywny zapach. Moim zdaniem jest on najmocniejszy ze wszystkich tego typu produktów, jakie zdarzało mi się stosować do tej pory (np. Vicks VapoRub lub Rub-arom). Zapach jest dość silny ale nie na tyle, by powodować jakikolwiek dyskomfort. Mimo wszystko potrafi zakręcić w nosku. Traktuję to jednak jako zaletę, ponieważ dzięki temu błyskawicznie udrażnia drogi oddechowe. 


Kiedy i jak stosować balsam Patanjali? 

Balsam możemy stosować w przypadku przeziębienia, bólu głowy, a nawet bólu stawów. W przypadku przeziębienia należy nacierać nim klatkę piersiową 2 - 3 razy dziennie. W tym okresie chory powinien nosić lekkie ubrania, które ułatwiają rozprzestrzenianie się składników lotnych i wpływają na działanie inhalacji. 

Ja najczęściej wykorzystuję go jednak do nacierania pleców. Balsam w mgnieniu oka rozgrzewa skórę i uśmierza ból. Dobrze sprawdza się w połączeniu z matą do akumpresury. Jeśli nie wiecie, jak ona wygląda, to odsyłam Was tutaj: [KLIK] Po nasmarowaniu placów i ułożeniu się na wypustkach od razu czuję ulgę i zapominam o nieprzyjemnym bólu mięśni. 


Balsam dobrze rozprawia się też z bólami głowy. Nie wiem, jak sprawdzi się przy ciężkich migrenach, ale przy moich lekkich bólach naprawdę pomaga. Wystarczy, że położę się, zbliżę pojemnik do nosa i wykonam kilka mocniejszych wdechów. Po kilku minutach ból ustępuje. Jeśli jest on jednak mocniejszy i inhalacja nie pomaga, wówczas aplikuję balsam na skronie i wykonuję delikatny masaż techniką rozcierania kolistego. Wdychanie leczniczych oparów przynosi ukojenie również w przypadku nieżytu nosa, jak i kaszlu. 

Produkt możemy wykorzystać także jako środek kojący dla bolących stóp. Po ciężkim dniu wystarczy, że weźmiemy prysznic lub kąpiel, a przed położeniem się spać wmasujemy w nie balsam Patanjali i nałożymy bawełniane skarpetki. Taki zabieg sprawi, że rano będą one nie tylko lekkie i zrelaksowane ale także miękkie. 


Ostatni sposób sprowadza się do wykorzystania balsamu jako środka odstraszającego komary. Owady te nie znoszą intensywnego zapachu, dlatego tez posmarowanie się nim ochroni nas przed ukąszeniami. Produkt możemy stosować także jako środek łagodzący po ugryzieniach. 

Skład balsamu 

Jak już wcześniej wspomniałam, balsam został wyprodukowany na bazie naturalnych komponentów, więc jest całkowicie bezpieczny i nie powoduje uczuleń (oczywiście pod warunkiem, że nie jesteście uczuleni na któryś ze składników w nim zawartych). 

W jego środku odnajdziemy następujące substancje: 

  • Gaultheria Fragrantissima (krzew himalajski) - uśmierza ból mięśni i stawów, działa łagodząco, przeciwbólowo, przeciwreumatyczne, przeciwartretycznie, antyseptyczne oraz aromatyczne. 
  • Mentha Piperita (mięta pieprzowa) - wykazuje lekkie działanie miejscowo znieczulające, przeciwświądowe i kojące. Ponadto posiada właściwości przeciwbakteryjne i odkażające oraz stymuluje naturalny proces regeneracyjny błon śluzowych. 
  • Eucalyptus Globulus (eukaliptus gałkowy) - działa pobudzająco na wydzielanie śluzu w górnych drogach oddechowych, pobudzając odkrztuszanie. 

Jak widzicie, skład balsamu Patanjali jest bardzo krótki ale jednocześnie treściwy
i to właśnie sprawia, że cały produkt odbieram jak najbardziej na plus. 


A jak Wy sobie radzicie z bólem? 

Sięgacie po tabletki, czy preferujecie naturalne i bezpieczniejsze sposoby?
Olejki eteryczne w kosmetyce i medycynie niekonwencjonalnej - czy naprawdę czynią cuda? Recenzja poradnika "Ajurweda i aromaterapia"  [zielonysklep.com].

Olejki eteryczne w kosmetyce i medycynie niekonwencjonalnej - czy naprawdę czynią cuda? Recenzja poradnika "Ajurweda i aromaterapia" [zielonysklep.com].

Do moli książkowych wprawdzie nie należę, ale od czasu do czasu chętnie sięgnę po ciekawą pozycję. W mojej domowej biblioteczce nie znajdziecie jednak romansideł i innego rodzaju powieści. Zamiast tego spotkacie masę fachowej literatury z zakresu kosmetyki oraz różnego rodzaju poradniki podpowiadające, co należy uczynić, aby jak najdłużej trwać w zdrowiu i przede wszystkim z dobrym samopoczuciem. 

Dziś zapoznam was z pozycją, która stanowi idealne połączenia kosmetologii oraz medycyny. „Ajurweda i aromaterapia” autorstwa państwa Miller - to o niej mowa, trafiła do mojego domu pod koniec ubiegłego miesiąca, albo nawet wcześniej. Niestety nie pamiętam dokładnie - czas w moim przypadku zdaje się biec dwa razy szybciej niż powinien. 


„Publikacja stanowi unikalny ilustrowany podręcznik ajurwedy i aromaterapii, zawierający szczegółowy opis właściwości ponad 100 olejków eterycznych. Książka jest owocem dwudziestopięcioletniego doświadczenia autorów w stosowaniu aromaterapii i ajurwedy w celach leczniczych. Przedstawia w jasny i praktyczny sposób obie te dziedziny. Uczy, jak rozpoznać swój typ metaboliczny i jak stosować właściwe olejki eteryczne, by go zrównoważyć. Czytelnik znajdzie tu kwestionariusz służący do samodzielnej diagnozy i określenia swojego typu metabolicznego, opis olejków eterycznych oraz ich zastosowania oraz receptury na powszechne dolegliwości.” Źródło: [KLIK]

Poradnik został wydany na dobrej jakości papierze i otulony miękką okładką, utrzymaną w stonowanej kolorystyce. Książka liczy sobie 344 strony i do najcieńszych z pewnością nie należy. Posiada też niestandardowe wymiary - jest troszkę większa od zeszytu o formacie A5. 

Poradnik „Ajurweda i aromaterapia” został podzielony na cztery główne rozdziały: 

  • Ajurweda nauką o życiu 
  • Aromaterapia i olejki eteryczne 
  • Zastosowanie olejków ajurwedyjskich 
  • Charakterystyka olejków 


Najobszerniejszy z nich to ten ostatni, który zawiera w sobie charakterystykę aż 109 olejków. Zostały one ułożone alfabetycznie, przez co łatwo będzie nam odnaleźć akurat ten, którego w danej chwili potrzebujemy. Tutaj znajdziemy także szczegółowy opis roślin z jakich pozyskuje się olejki eteryczne oraz informacje, w jaki sposób oddziałują one na ludzki organizm. Więcej o tym rozdziale przeczytacie troszkę niżej. 

Poradnik zawiera w sobie bardzo dużo treści, kosztem fotografii. Dla mnie jest to oczywiście rozwiązanie idealne. Wiecie zresztą doskonale, że nie przepadam za pozycjami opatrzonymi masą kolorowych i niepotrzebnych nikomu zdjęć. W książce „Ajurweda i aromaterapia” znajdziemy fotografie w czarno - białym kolorze, odwołujące się do danego tekstu. Nie brak w niej również przejrzystych tabel ułatwiających odszukanie i zapamiętanie najistotniejszych informacji. 


Ajurweda nauką o życiu 

W tym rozdziale znajdziemy masę ciekawostek dotyczących ajurwedy. Autorzy poradnika przybliżają czytelnikowi definicję samego pojęcia jak i historię, która jest z nim związana. Podpowiadają również, w jaki sposób wykorzystać ją do odzyskania zdrowia oraz przywrócenia wewnętrznej równowagi. 

„Ajurweda to najstarszy na świecie udokumentowany system leczniczy. Stosowany od 5000 lat przez tysiące lekarzy na milionach pacjentów, jest sprawdzoną metodą zapobiegania chorobom i leczenia ich. Celem ajurwedy jest osiągniecie zdrowia poprzez dążenie do stanu równowagi i harmonii, nie zaś przez zwalczanie chorób. Profilaktyka ma pierwszeństwo przed stosowaniem leków.” [fragment książki]


Podczas czytania pierwszego rozdziału szczególną uwagę zwróciłam na teorię pięciu elementów która mówi, że wszystko składa się z kilku podstawowych komponentów: ziemi, wody, ognia, powietrza oraz eteru i to właśnie dzięki nim jesteśmy w stanie osiągnąć wewnętrzną równowagę organizmu. One z kolei łączą się ze sobą w pary i tworzą trzy dynamiczne siły nazywane doszami. Na ich podstawie specjaliści są w stanie dobrać najbardziej efektywny sposób leczenia dla danego pacjenta. 

Poniżej zamieściłam Wam skróconą charakterystykę wszystkich trzech dosz. Ominęłam zagadnienia medyczne, skupiając się na kwestiach kosmetycznych. Po przeanalizowaniu wszystkich typów dajcie znać w komentarzach, do jakiego najbardziej pasujecie :) 

Typ pitta 

  • Nadwrażliwa, delikatna, tłusta skóra o miedzianym lub żółtawym zabarwieniu, łatwo ulegająca poparzeniom 
  • Obecność piegów, pieprzyków lub zmian trądzikowych 
  • Delikatne włosy w kolorze blond lub rude z tendencją do wczesnego siwienia, przerzedzania, a nawet łysienia 

Typ wata 

  • Przesuszona, szorstka, chłodna w dotyku skóra, ciemniejsza niż u pozostałych osób w rodzinie i łatwo opalająca się 
  • Włosy w ciemnych odcieniach, kręcone i suche 
  • Obecność długich i łamliwych paznokci 

Typ kapha 

  • Skóra gruba, tłusta, blada, opalająca się równomiernie i jaśniejsza niż u pozostałych osób w rodzinie 
  • Włosy gęste i falujące, ze skłonnością do przetłuszczania 
  • Gęste brwi oraz rzęsy 

Jestem ciekawa ilu z Was idealnie wstrzeli się w dany typ. Ja niestety zaliczam się do mieszańców, gdyż łączę w sobie zarówno cechy pitta, jak i watta :) 


Aromaterapia i olejki eteryczne 

Wstęp do tego rozdziału stanowi treściwy opis historii aromaterapii począwszy od czasów starożytnych, aż do współczesności. Znajdziemy tutaj nie tylko masę istotnych informacji ale i ciekawostek. Jedna z nich mówi chociażby o naturalnym sposobie antykoncepcji, jakim posługiwały się Egipcjanki. Kobiety łączyły ze sobą akację, kolokwinę, daktyle i miód, po czym umieszczały skomponowaną mieszaninę w narządach rodnych. Pod wpływem naturalnych bakterii i zachodzącego procesu fermentacji, dochodziło do wytworzenia kwasu mlekowego, który działał plemnikobójczo i zabezpieczał je przed niechcianą ciążą. 

Autorzy poradnika „Ajurweda i aromaterapia” piszą także o perfumach, jakie mieli zwyczaj wytwarzać egipscy kapłani. Stworzyli oni również prototyp dezodorantu. W zależności od okazji i pory dnia posługiwali się różnorodnymi zapachami. Substancje zapachowe wykorzystywano również podczas balsamowania ciał. Odkryto bowiem, że znakomicie konserwują zwłoki. 

Mieszkańcy Indii mogą się natomiast poszczycić wynalazkiem w postaci olejku różanego. Oczywiście odkryto go całkiem przypadkowo. Z okazji ślubu córki pewien radża wypełnił fosę wokół zamku olbrzymią ilością płatków róż. Po pewnym czasie zauważono, że na wodzie unosiła się warstwa esencji różanej, która pachniała i smakowała jak te kwiaty. Od tego momentu rozpoczęto masową produkcję olejku. 

Obecnie do wyprodukowania blisko pół kilograma cieczy metodą destylacji zużywa się aż 900 kilogramów płatków róż. Ze względu na tak wysokie koszta produkcji, za dobrej jakości olejek o pojemności 30 ml musimy zapłacić około 400 dolarów. To bardzo spora suma zważywszy, że za olejek pomarańczowy o tej samej pojemności zapłacimy jedynie 3 dolary. 


Z tego rozdziału dowiemy się także, czym są olejki eteryczne oraz za pomocą jakich metod zostają pozyskane najczęściej. Znajdziemy tu również wzmiankę o tym, w jaki sposób powinno się je prawidłowo przechowywać. To bardzo cenna informacja szczególnie dla tych osób, które posługują się nimi na co dzień. 

Olejki powinny być przechowywane w szczelnie zamkniętych buteleczkach, wykonanych z ciemnego szkła. Należy zatem uważać na te sprzedawane w przeźroczystych opakowaniach. Najczęściej nie są to olejki eteryczne, a jedynie sztucznie aromatyzowane kompozycje chemiczne wyprodukowane w laboratoriach. Równie ważna jest sama cena produktu. Jeśli jest ona nieadekwatna do ogólnie przyjętej wartości produktu możemy mieć pewność, że został on rozcieńczony roślinnym olejem. Pamiętajcie również, że nie istnieją olejki o zapachu gumy do żucia, arbuza czy piña colady. Jeśli na taki natraficie to wiedźcie, że to syntetyczny produkt. 

Zastosowanie olejków ajurwedyjskich 

Dzięki informacjom zawartym w przedostatnim rozdziale dowiemy się, jak funkcjonuje nasza skóra i jak dobrać właściwe substancje w celu poprawy jej kondycji. Autorzy podają gotowy zestaw olejków, które mają nam pomóc przy konkretnej dolegliwości. Poniżej zamieściłam Wam kilka przykładów: 

  • Cellulit: olejek eteryczny z pomarańczy, olejek z brzozy, cyprysu, jałowca, cytryny i rozmarynu 
  • Cysty: bergamotka, szałwia muszkatołowa, kadzidło, geranium
  • Popękane naczynka: olejek z rumianku pospolitego, róży, neroli, lawendy, nasiona pietruszki i drzewa różnego 
  • Wypadające włosy: olejki eteryczne z brzozy, brahmi, rumianku, kolendry, mięty pieprzowej, róży i drzewa różanego 
  • Przetłuszczające się włosy: cedr, lawenda, cytryna, szałwia, melisa, cyprys 
  • Rozdwojone końcówki: drzewo różane, drewno sandałowe i wetyweria

W tym rozdziale znajdziemy również informacje o tym, w jaki sposób wykonać maści na bazie olejków eterycznych. Nie jest to wcale tak trudna i skomplikowana czynność, jak może się wydawać. Wystarczy połączyć kilka kropel olejku z olejem roślinnym i woskiem pszczelim. Czynność tą wykonujemy w niewielkim rondelku lub garnku, najlepiej ze stali nierdzewnej. Wykonana w ten sposób maść szybko nabierze właściwości leczniczych. 


Autorzy poradnika pokazują nam również, w jaki sposób wykorzystać olejki eteryczne nie tylko do celów kosmetycznych i leczniczych, ale również w kuchni. Podpowiadają również jak za pomocą prostych przepisów stworzyć zmysłowe afrodyzjaki i jak wzmocnić działanie olejków za pomocą szlachetnych kamieni. 

Charakterystyka olejków 

Ostatni rozdział poradnika zawiera opis aż 109 olejków. Autorzy zadbali o to, aby każdy z nich zawierał szczegółowy opis tego, z jakiej rośliny został pozyskany, do jakiej rodziny przynależy, jaki ma smak i aromat oraz w jaki sposób wpływa na ludzki organizm. Ponadto podają oni nazwy pod jakimi najczęściej występują oraz wskazania i przeciwwskazania do zastosowania konkretnego olejku. Tutaj znajdziemy również szczegółowe opisy nie tylko roślin które znamy i z którymi spotykamy się bardzo często ale również i takie, o których zapewne nigdy nie słyszeliśmy. 

Opinia końcowa 

Poradnik „Ajurweda i aromaterapia” to prawdziwa skarbnica wiedzy o olejkach eterycznych, za pomocą których w prosty i szybki sposób możemy uporać się z meczącymi dolegliwościami jak i wzmocnić nasz organizm. Książka zawiera dużą dawkę cennych informacji, dlatego też będzie znakomitym prezentem nie tylko dla pasjonatów naturalnego stylu bycia, ale i zwolenników alternatywnych metod leczenia jak i pielęgnacji.


Copyright © 2018 Toksyczna kosmetyczka