Relacja z Beauty Days Blogger i Influencers About Beauty - dlaczego dopiero teraz?
16 stycznia
88
Wiem, że ten wpis powinien pojawić się w październiku. Tak jednak wyszło, że publikuję go dopiero teraz. Potrzebowałam ochłonąć, a tak właściwie potrzebowaliśmy (wspólnie z Julkiem). Dziś nie do końca będzie pięknie i kolorowo, choć chcielibyśmy, aby jednak tak było. Dziś poznacie naszą szczerą opinię na temat dwóch wydarzeń, jakie odbyły się z końcem września (dokładnie 20 - 22 września), a mianowicie Targów Beauty Days oraz Targów Beauty Forum, jak i towarzyszącym im wydarzeniom dla blogerów beauty: Beauty Days Blogger i Influencers about Beauty.
Te dwa wydarzenia odbywały się praktycznie w tym samym czasie, z tym że Beauty Days Blogger wystartowało dzień wcześniej, czyli w piątek. Z tego też powodu zawitaliśmy do stolicy już w czwartek. Lubimy uczestniczyć w targach kosmetycznych, gdyż jest to dla nas znakomita okazja do poznania różnych marek, w tym także tych, o których istnieniu nie mieliśmy dotychczas pojęcia. Poza tym uwielbiamy spotykać się twarzą w twarz z ludźmi, którzy stoją za daną firmą, dowiadywać się o historii i wizji, jaka im przyświecała oraz produktach i nowościach, a to że w tym samym czasie możemy uczestniczyć w prelekcjach i spotkać się także z innymi blogerami, to tylko jeszcze bardziej zachęca nas do podróży.
Te dwa wydarzenia odbywały się praktycznie w tym samym czasie, z tym że Beauty Days Blogger wystartowało dzień wcześniej, czyli w piątek. Z tego też powodu zawitaliśmy do stolicy już w czwartek. Lubimy uczestniczyć w targach kosmetycznych, gdyż jest to dla nas znakomita okazja do poznania różnych marek, w tym także tych, o których istnieniu nie mieliśmy dotychczas pojęcia. Poza tym uwielbiamy spotykać się twarzą w twarz z ludźmi, którzy stoją za daną firmą, dowiadywać się o historii i wizji, jaka im przyświecała oraz produktach i nowościach, a to że w tym samym czasie możemy uczestniczyć w prelekcjach i spotkać się także z innymi blogerami, to tylko jeszcze bardziej zachęca nas do podróży.
Targi Beauty Days i Beauty Days Blogger
Jak już wcześniej wspominałam, targi te wystartowały w piątek. Całe wydarzenie odbywało się na Ptak Warsaw Expo w Nadarzynie. Byliśmy tutaj już nie raz i mimo, że nasze wrażenia nie zawsze były pozytywne, to i tak z sentymentem lubimy tu powracać. A jak będzie w tym roku? Tego niestety nie wiemy. Po ubiegłorocznej edycji mamy bowiem bardzo mieszane uczucia.
W ubiegłym roku (i dwa lata temu) bardzo dużo osób narzekało na organizację targów, która mówiąc szczerze - nie popisała się. My również jesteśmy zdania, że potencjał targów Beauty Days został w pewien sposób zmarnowany. Nie chodzi tu już nawet o samo spotkanie Beauty Days Blogger. Wiem, że niekiedy my blogerzy uchodzimy za niezwykle roszczeniowe osoby, które uważają, że wszystko im się należy. W każdym środowisku zdarzają się przecież czarne owce i nie przeczę, że tak jest i w naszym. Na targi narzekały jednak całkiem postronne osoby: wystawcy oraz odwiedzający. Pamiętam, jak w dwa lata temu wywiązała się ciekawa dyskusja wśród osób czekających w kolejce do szatni. Rozczarowaniom nie było wówczas końca. Zapamiętałam tę sytuację dość dobrze, ponieważ miałam dokładnie takie same odczucia. Podobne towarzyszyły mi (nam) podczas pierwszej wizyty na Ptak Warsaw Expo, a z każdym rokiem było niestety coraz gorzej :/
Wróćmy jednak do samego wydarzenia Beauty Days Blogger. W piątek planowaliśmy zapoznać się z terenem oraz markami, które miały tu swoje stoiska. Odwiedziliśmy strefę przeznaczoną dla blogerów, gdzie dla każdego czekał kosmetyczny box, coś słodkiego na ząb i kieliszek szampana. Tutaj również miały się odbywać niektóre z warsztatów. Niestety miejscówka była tak usytuowana, że zrozumienie osoby mówiącej (mimo iż miała mikrofon), było chwilami niemożliwe. Zdziwiło nas także to, że w strefie tej znajdowały się tylko trzy kanapy, na których mogło się zmieścić zaledwie kilka osób. Jak to się ma do tego, że w wydarzeniu miało wziąć udział 1500 influencerów?
Strefa, mimo iż piękna, nie spełniała do końca swoich zadań. Dużo ludzi stało za barierkami, inni siedzieli na podłodze. My również na początku spoczęliśmy na fioletowym dywanie, jednak po pewnym czasie stwierdziliśmy, że udział w prelekcji nie ma sensu, gdy słyszymy zaledwie co drugie słowo. Skupiliśmy się zatem na poszukiwaniu innej strefy - tej, w której odbywały się warsztaty. Zapowiadało się wyjątkowo ciekawie. Okazało się bowiem, że kilka z nich prowadzą marki oferujące produkty naturalne, które w końcu nie są nam obce. Nie mogliśmy zatem przepuścić takiej okazji.
Strefa, mimo iż piękna, nie spełniała do końca swoich zadań. Dużo ludzi stało za barierkami, inni siedzieli na podłodze. My również na początku spoczęliśmy na fioletowym dywanie, jednak po pewnym czasie stwierdziliśmy, że udział w prelekcji nie ma sensu, gdy słyszymy zaledwie co drugie słowo. Skupiliśmy się zatem na poszukiwaniu innej strefy - tej, w której odbywały się warsztaty. Zapowiadało się wyjątkowo ciekawie. Okazało się bowiem, że kilka z nich prowadzą marki oferujące produkty naturalne, które w końcu nie są nam obce. Nie mogliśmy zatem przepuścić takiej okazji.
Rozpoczęliśmy poszukiwania wspomnianej wcześniej strefy. To jednak okazało się bardzo trudnym wyzwaniem. Obeszliśmy targi dookoła - nigdzie żadnej informacji. Udaliśmy się do punktu, gdzie rozdawano informatory - stamtąd odesłano nas jednak do innego miejsca. Niestety w trzech, do których dotarliśmy, nikt nic nie wiedział. Hmm... Rozumiem, że targi są ogromne, ale dlaczego żaden z pracowników nie miał pojęcia o istnieniu sal konferencyjnych?
Wszyscy rozkładali ręce. Poprosiliśmy zatem o harmonogram i mapkę z nadzieją, że sami je znajdziemy. Organizacja targów informowała wcześniej, że będą one do odbioru w wersji drukowanej w recepcji. Ku naszemu zaskoczeniu okazało się, że mapek nie ma, bo drukarnia, która miała je dostarczyć, zawaliła sprawę. Po wędrówce od punktu do punktu w końcu zainteresował się nami jeden z pracowników, który wydrukował roboczą mapkę z laptopa i zadeklarował się, że zaprowadzi nas do celu. Przeszliśmy z jednego końca hali do drugiego, by jednak usłyszeć, że miejsce, które widniało na mapie jest, ale jest zamknięte, bo nic tu się nie dzieje. Napomknęliśmy, że niektóre z warsztatów mają odbywać się w sali konferencyjnej Eco/Care, więc miły pan zasugerował, że powinniśmy przejść się do strefy wystawienniczej i zapytać wystawców, gdzie prowadzą swoje warsztaty! Odpuściliśmy sobie i poszliśmy coś zjeść. Stwierdziliśmy, że poczekamy do godz. 13:00 i ponownie udamy się do punktu informacyjnego. Wcześniej powiedziano nam, że o tej godzinie plan targów ma być już dostępny. Niestety nie był i jak się potem okazało - dotarł dopiero następnego dnia.
Wszyscy rozkładali ręce. Poprosiliśmy zatem o harmonogram i mapkę z nadzieją, że sami je znajdziemy. Organizacja targów informowała wcześniej, że będą one do odbioru w wersji drukowanej w recepcji. Ku naszemu zaskoczeniu okazało się, że mapek nie ma, bo drukarnia, która miała je dostarczyć, zawaliła sprawę. Po wędrówce od punktu do punktu w końcu zainteresował się nami jeden z pracowników, który wydrukował roboczą mapkę z laptopa i zadeklarował się, że zaprowadzi nas do celu. Przeszliśmy z jednego końca hali do drugiego, by jednak usłyszeć, że miejsce, które widniało na mapie jest, ale jest zamknięte, bo nic tu się nie dzieje. Napomknęliśmy, że niektóre z warsztatów mają odbywać się w sali konferencyjnej Eco/Care, więc miły pan zasugerował, że powinniśmy przejść się do strefy wystawienniczej i zapytać wystawców, gdzie prowadzą swoje warsztaty! Odpuściliśmy sobie i poszliśmy coś zjeść. Stwierdziliśmy, że poczekamy do godz. 13:00 i ponownie udamy się do punktu informacyjnego. Wcześniej powiedziano nam, że o tej godzinie plan targów ma być już dostępny. Niestety nie był i jak się potem okazało - dotarł dopiero następnego dnia.
Wspomnianą strefę udało nam się odnaleźć samemu i to ostatkiem sił. Przez ten cały chaos byliśmy już tak bardzo zrezygnowani, że odechciało nam się nawet dreptania po stoiskach. Coś, co powinno być przyjemnym doświadczeniem, niestety nim się nie stało. Zastanawiamy się tylko, co musieli sobie myśleć pozostali odwiedzający. My w ramach wydarzenia otrzymaliśmy bezpłatne wejściówki, ale przecież pozostali musieli za nie zapłacić.
Strefa, w której odbywały się warsztaty została podzielona na kilka boxów. Przed każdym z nich wisiała informacja o tym, w jakim dniu i o której godzinie odbywają się konkretne warsztaty. To wyglądało bardzo profesjonalnie i przez chwilę odetchnęliśmy z ulgą, że jeszcze coś pozytywnego spotka nas podczas tego wydarzenia. Po pewnym czasie podjechał do nas jednak pan na hulajnodze i oznajmił, że strefa wprawdzie funkcjonuje, jednak prelegenci odchodzą z kwitkiem, gdyż nikt chętny, by ich wysłuchać, jak do tej pory się nie zjawił. Dla nas było to nie do pomyślenia.
Tematyka warsztatów była naprawdę dopracowana pod każdym względem i nie mogliśmy uwierzyć, że całe nasze poszukiwania poszły na marne. Usiedliśmy więc i stwierdziliśmy, że poczekamy na kolejne spotkanie - a nuż ktoś się pojawi. I pojawił się! Takim oto sposobem trafiliśmy na warsztaty „NUTKA naturalnie polska - kosmetyki bez tajemnic - zrób swój własny eliksir pod prysznic”, podczas których mieliśmy okazję wykonać własne kosmetyki. Zainteresowanych do udziału w warsztacie było jednak bardzo niewiele. Jak się potem okazało (podczas rozmowy z uczestnikami, którzy dotarli) - inni blogerzy nie wiedzieli wcześniej o istnieniu tej strefy, a druga połowa miała taki sam problem z jej odnalezieniem jak my. Gdyby było inaczej, z pewnością pojawiły by się tu tłumy.
Podczas Beauty Days Blogger uczestniczyliśmy jeszcze w warsztatach z marką Natura Medica, której naturalne kosmetyki powstają niedaleko nas oraz w warsztatach „Mity i fakty kosmetyczne. Jak pisać wiarygodnie?” i „Naturalne i organiczne. Jak odróżnić chwyt marketingowy od autentycznych właściwości produktów?” zorganizowanych przez Instytut Badań Kosmetyków Dr Koziej (najlepsze i najbardziej merytoryczne naszym zdaniem), a także w spotkaniu z marką Ambasz („Ambasz - olejki eteryczne w pielęgnacji skóry - jak aromaterapia wpływa na naszą kondycję fizyczną i psychiczną”). Piszę o spotkaniu, a nie o warsztatach, gdyż na nim oprócz mnie i Julka zjawiła się jeszcze tylko jedna osoba. Tutaj pojawiliśmy się całkiem przypadkiem, gdyż prowadzący warsztaty z marką Dr. Hauschka niestety się nie zjawili. I na koniec: o godz. 15:00 miały się odbywać warsztaty „Fontanna Młodości - wielozadaniowy makijaż mineralny marki jane iredale”, na których szczególnie nam zależało. Nikt się jednak nie zjawił. Później okazało się, że prowadzące nie zostały poinformowane o istnieniu strefy konferencyjnej dla blogerów i sądziły, że ich pokaz został zaplanowany w strefie blogera, o której już wcześniej Wam wspominałam. Dowidzieliśmy się o tym już po fakcie, ale udało nam się mimo to posłuchać o nowościach marki jane iredale i zobaczyć, jak za ich pomocą wykonuje się naturalny makijaż.
Tematyka warsztatów była naprawdę dopracowana pod każdym względem i nie mogliśmy uwierzyć, że całe nasze poszukiwania poszły na marne. Usiedliśmy więc i stwierdziliśmy, że poczekamy na kolejne spotkanie - a nuż ktoś się pojawi. I pojawił się! Takim oto sposobem trafiliśmy na warsztaty „NUTKA naturalnie polska - kosmetyki bez tajemnic - zrób swój własny eliksir pod prysznic”, podczas których mieliśmy okazję wykonać własne kosmetyki. Zainteresowanych do udziału w warsztacie było jednak bardzo niewiele. Jak się potem okazało (podczas rozmowy z uczestnikami, którzy dotarli) - inni blogerzy nie wiedzieli wcześniej o istnieniu tej strefy, a druga połowa miała taki sam problem z jej odnalezieniem jak my. Gdyby było inaczej, z pewnością pojawiły by się tu tłumy.
Podczas Beauty Days Blogger uczestniczyliśmy jeszcze w warsztatach z marką Natura Medica, której naturalne kosmetyki powstają niedaleko nas oraz w warsztatach „Mity i fakty kosmetyczne. Jak pisać wiarygodnie?” i „Naturalne i organiczne. Jak odróżnić chwyt marketingowy od autentycznych właściwości produktów?” zorganizowanych przez Instytut Badań Kosmetyków Dr Koziej (najlepsze i najbardziej merytoryczne naszym zdaniem), a także w spotkaniu z marką Ambasz („Ambasz - olejki eteryczne w pielęgnacji skóry - jak aromaterapia wpływa na naszą kondycję fizyczną i psychiczną”). Piszę o spotkaniu, a nie o warsztatach, gdyż na nim oprócz mnie i Julka zjawiła się jeszcze tylko jedna osoba. Tutaj pojawiliśmy się całkiem przypadkiem, gdyż prowadzący warsztaty z marką Dr. Hauschka niestety się nie zjawili. I na koniec: o godz. 15:00 miały się odbywać warsztaty „Fontanna Młodości - wielozadaniowy makijaż mineralny marki jane iredale”, na których szczególnie nam zależało. Nikt się jednak nie zjawił. Później okazało się, że prowadzące nie zostały poinformowane o istnieniu strefy konferencyjnej dla blogerów i sądziły, że ich pokaz został zaplanowany w strefie blogera, o której już wcześniej Wam wspominałam. Dowidzieliśmy się o tym już po fakcie, ale udało nam się mimo to posłuchać o nowościach marki jane iredale i zobaczyć, jak za ich pomocą wykonuje się naturalny makijaż.
Ubiegłoroczną edycję tych targów, jak i spotkanie blogerów możemy podsumować krótko - jeden wieli chaos. Jak już wcześniej pisałam - potencjał tego wydarzenia został zmarnowany, a wszystko było organizowane jakby na ostatnią chwilę.
Jest jeszcze jedna kwestia, jaką chciałabym poruszyć odnośnie organizacji Targów Beauty Days. Pisałam już, że narzekali na nie odwiedzający, jak i blogerzy. Niezadowoleni byli jednak także i wystawcy. Rozmawialiśmy z kilkoma na stoiskach i okazało się, że organizatorzy targów nie dotrzymali obietnic zawartych w umowach. Wystawcy nie otrzymali regałów i innych mebli na swoje stoiska. Niektórzy skarżyli się, że nie mają z nimi żadnego kontaktu, a jeśli już udało się go nawiązać, to byli szybko zbywani. Okazało się także, że produkty, jakie firmy przekazały w formie upominków dla blogerów, wcale do nich nie dotarły. O tym fakcie dowiedzieliśmy się przypadkiem, gdy podejmowaliśmy temat współpracy. Usłyszeliśmy, że w paczkach czekają na nas kosmetyki danej marki, a firmy chętnie poznają naszą opinię, gdy już je przetestujemy. Tyle tylko, że w paczkach, jakie otrzymaliśmy, nie było tych kosmetyków. Sprawdziliśmy zawartość naszych boxów z innymi dziewczynami - na 5 osób, żadna nie posiadała ich w swoim zestawie. Nie wiemy, co było tego powodem, ale marki zaczęły się niepokoić. Wcale się im zresztą nie dziwię. Ktoś tu po prostu nabił innego w przysłowiowego balona i to nie jest wcale śmieszne.
W tym momencie nie chodzi nam już nawet o te blogerskie paczki - dla nich nie uczestniczymy w eventach i naszym zdaniem mogłoby ich w ogóle nie być. Chodzi jednak o fakt, że ktoś wykłada setki produktów z nadzieją, że zostaną one rozdane osobom, do których miały trafić, a mimo to jednak nie trafiają. To są przecież pieniądze, które firma inwestuje w swoją promocję, a potem okazuje się, że nic z tego nie wyszło. Jak zakończyła się sprawa zaginionych kosmetyków? Tego niestety nie wiemy. Mamy jednak cichą nadzieję, że cała ta nieprzyjemna sprawa została wyjaśniona.
W tym momencie nie chodzi nam już nawet o te blogerskie paczki - dla nich nie uczestniczymy w eventach i naszym zdaniem mogłoby ich w ogóle nie być. Chodzi jednak o fakt, że ktoś wykłada setki produktów z nadzieją, że zostaną one rozdane osobom, do których miały trafić, a mimo to jednak nie trafiają. To są przecież pieniądze, które firma inwestuje w swoją promocję, a potem okazuje się, że nic z tego nie wyszło. Jak zakończyła się sprawa zaginionych kosmetyków? Tego niestety nie wiemy. Mamy jednak cichą nadzieję, że cała ta nieprzyjemna sprawa została wyjaśniona.
Podsumowując: to przez ww. sytuacje długo nosiłam się z napisaniem tego wpisu. Z jednej strony chciałam się z Wami podzielić spostrzeżeniami, jednak z drugiej nie chciałam, by tekst został odebrany jako próba dyskredytacji tego wydarzenia. Nie chciałam też sztucznie zachwycać się i udawać, że wszystko było na najwyższym poziomie, jak zrobiła to większość osób tworzących relacje. Zauważyłam też, że tylko nieliczni zdecydowali się podjąć temat niedociągnięć organizacyjnych podczas Targów Beauty Days. Reszta natomiast rozpływała się nad wydarzeniem. Pytanie tylko po co?
Mam nadzieję, że te wszystkie opisane przeze mnie sytuacje uświadomią organizatorom, że czas na zmiany i dzięki temu poprawią wszystkie niedociągnięcia, a kolejna edycja jeszcze wszystkich zaskoczy - pozytywnie oczywiście.
Mam nadzieję, że te wszystkie opisane przeze mnie sytuacje uświadomią organizatorom, że czas na zmiany i dzięki temu poprawią wszystkie niedociągnięcia, a kolejna edycja jeszcze wszystkich zaskoczy - pozytywnie oczywiście.
Targi Beauty Forum i Influencer about Beauty
Targi Beauty Forum odbyły się w Centrum Targowo - Konferencyjnym Global Expo w Warszawie w sobotę oraz w niedzielę. W porównaniu z Beauty Days były one znacznie mniejsze, a na ich obejście nie trzeba było poświęcać aż tak dużo czasu. Trochę żałujemy, gdyż nastawiliśmy się na masę stoisk kosmetycznych, natomiast podczas wydarzenia najwięcej stoisk oferowało sprzęty do salonu. Mimo wszystko udział w tych targach wspominamy niezwykle ciepło. Wszystko było dopięte na ostatni guzik, a do każdego miejsca można było bez problemu trafić.
A tutaj dla przypomnienia relacja z pierwszych targów Beauty Forum, na których miałam okazję się pojawić: [KLIK].
Wydarzeniem towarzyszącym targom była I edycja konferencji Influencer about Beauty, zorganizowanej przez agencję BLOGmedia, na którą zaproszono blogerów, vlogerów oraz influencerów, tworzących treści związane z szeroko pojętą kategorią beauty.
Na miejsce, gdzie odbywało się spotkanie, trafiliśmy bez problemu, gdyż wcześniej otrzymaliśmy konkretne wskazówki. Brak kolejki i minimum formalności sprawił, że rejestracja przebiegła niezwykle szybko i już po chwili mogliśmy rozejrzeć się po kameralnej sali. Tutaj czekała na nas sporej wielkości ścianka wykonana z różowych kwiatów i stoiska trzech marek, do których można było swobodnie oraz bez ścisku podejść i porozmawiać: Uzdrovisco, Teaology i Physicians Formula. Uzdrovisco zorganizowało nawet kreatywne warsztaty DIY, podczas których można było stworzyć swój własny obrazek z suszonych kwiatów.
Na miejsce, gdzie odbywało się spotkanie, trafiliśmy bez problemu, gdyż wcześniej otrzymaliśmy konkretne wskazówki. Brak kolejki i minimum formalności sprawił, że rejestracja przebiegła niezwykle szybko i już po chwili mogliśmy rozejrzeć się po kameralnej sali. Tutaj czekała na nas sporej wielkości ścianka wykonana z różowych kwiatów i stoiska trzech marek, do których można było swobodnie oraz bez ścisku podejść i porozmawiać: Uzdrovisco, Teaology i Physicians Formula. Uzdrovisco zorganizowało nawet kreatywne warsztaty DIY, podczas których można było stworzyć swój własny obrazek z suszonych kwiatów.
Wydarzenie rozpoczęło się powitaniem przez organizatorów o godzinie 10:00, a zaraz potem - dokładnie o 12:00, miały miejsce prelekcje. Sala, w której odbywała się konferencja Influencer about Beauty znajdowała się na I piętrze, dzięki czemu nie dochodził do nas żaden zgiełk z targów i można było spokojnie skupić się na przekazywanych nam treściach.
Najbardziej w pamięci zapadły nam dwie prelekcje. Pierwsza z nich marki Uzdrovisco: „Wydaje Ci się, że na temat naturalnej pielęgnacji wiesz już wszystko?„ oraz Teaology i jej siostrzanej marki Physicians Formula: ”Piękno przyjazne Twojej skórze w pielęgnacji i makijażu”. O ile pierwsza z marek jest nam bardzo znana, to na temat pozostałych do tej pory jeszcze nic nie słyszeliśmy. Z przyjemnością słuchało nam się zatem o filozofii, historii i produktach. Nie do końca jednak mogliśmy zgodzić się z niektórymi twierdzeniami dot. surowców kosmetycznych. Obserwując dyskusję po zakończeniu prelekcji utwierdziliśmy się w przekonaniu, że nie tylko my posiadaliśmy odmienne zdanie. Niedzielna prelekcja marki Victoria Vynn była z kolei jedną z najlepiej poprowadzonych i, mimo że tematyka paznokciowa nie jest naszym konikiem, to i tak spędziliśmy ciekawie czas.
Podczas konferencji Influencer about Beauty mieliśmy także okazję wyposażyć się w przydatną wiedzę, choć nie związaną ze światem beauty. Łukasz Zdrodowski i Zuza Ledworowska w prelekcji „Pogromcy influencerskich mitów, czyli dlaczego czasem tak trudno dogadać się na dobrą współpracę” przekazali nam sporą dawkę konkretnych informacji. Sobotnie wydarzenie zamknął panel dyskusyjny „Nie taki barter straszny, jak go malują”.
Na koniec chciałabym wtrącić jeszcze kilka słów o organizacji I edycji konferencji Influencer about Beauty. W zasadzie mogłabym wspomnieć, że nie było się do czego przyczepić i na tym zakończyć, jednak Julek już mi na samym początku zapowiedział, że robiąc podsumowanie mam wspomnieć o Kasi, która dzielnie walczyła z ekspresem do kawy i o to, aby każdy z zaproszonych uczestników mógł się napić czegoś ciepłego. Tak więc wspominam, a od siebie dodam jeszcze, że ekipa BLOGmedia zrobiła naprawdę kawał dobrej roboty. Mało tego, do dziewczyn można było w każdej chwili podejść i porozmawiać. To się chwali.
PS. Przepraszam, że tekst jest ubogi w zdjęcia. Nie zabraliśmy ze sobą aparatu, jednak małą relację z dwóch wydarzeń znajdziecie w wyróżnionych stories na Instagramie.
Co myślicie o udziale w targach kosmetycznych?
Mieliście już okazję pojawić się na Beauty Days lub Beauty Forum?