Relacja z Beauty Days Blogger i Influencers About Beauty - dlaczego dopiero teraz?

Relacja z Beauty Days Blogger i Influencers About Beauty - dlaczego dopiero teraz?

Wiem, że ten wpis powinien pojawić się w październiku. Tak jednak wyszło, że publikuję go dopiero teraz. Potrzebowałam ochłonąć, a tak właściwie potrzebowaliśmy (wspólnie z Julkiem). Dziś nie do końca będzie pięknie i kolorowo, choć chcielibyśmy, aby jednak tak było. Dziś poznacie naszą szczerą opinię na temat dwóch wydarzeń, jakie odbyły się z końcem września (dokładnie 20 - 22 września), a mianowicie Targów Beauty Days oraz Targów Beauty Forum, jak i towarzyszącym im wydarzeniom dla blogerów beauty: Beauty Days Blogger i Influencers About Beauty.


Te dwa wydarzenia odbywały się praktycznie w tym samym czasie, z tym że Beauty Days Blogger wystartowało dzień wcześniej, czyli w piątek. Z tego też powodu zawitaliśmy do stolicy już w czwartek. Lubimy uczestniczyć w targach kosmetycznych, gdyż jest to dla nas znakomita okazja do poznania różnych marek, w tym także tych, o których istnieniu nie mieliśmy dotychczas pojęcia. Poza tym uwielbiamy spotykać się twarzą w twarz z ludźmi, którzy stoją za daną firmą, dowiadywać się o historii i wizji, jaka im przyświecała oraz produktach i nowościach, a to że w tym samym czasie możemy uczestniczyć w prelekcjach i spotkać się także z innymi blogerami, to tylko jeszcze bardziej zachęca nas do podróży.

Targi Beauty Days i Beauty Days Blogger

Jak już wcześniej wspominałam, targi te wystartowały w piątek. Całe wydarzenie odbywało się na Ptak Warsaw Expo w Nadarzynie. Byliśmy tutaj już nie raz i mimo, że nasze wrażenia nie zawsze były pozytywne, to i tak z sentymentem lubimy tu powracać. A jak będzie w tym roku? Tego niestety nie wiemy. Po ubiegłorocznej edycji mamy bowiem bardzo mieszane uczucia.

W ubiegłym roku (i dwa lata temu) bardzo dużo osób narzekało na organizację targów, która mówiąc szczerze - nie popisała się. My również jesteśmy zdania, że potencjał targów Beauty Days został w pewien sposób zmarnowany. Nie chodzi tu już nawet o samo spotkanie Beauty Days Blogger. Wiem, że niekiedy my blogerzy uchodzimy za niezwykle roszczeniowe osoby, które uważają, że wszystko im się należy. W każdym środowisku zdarzają się przecież czarne owce i nie przeczę, że tak jest i w naszym. Na targi narzekały jednak całkiem postronne osoby: wystawcy oraz odwiedzający. Pamiętam, jak w dwa lata temu wywiązała się ciekawa dyskusja wśród osób czekających w kolejce do szatni. Rozczarowaniom nie było wówczas końca. Zapamiętałam tę sytuację dość dobrze, ponieważ miałam dokładnie takie same odczucia. Podobne towarzyszyły mi (nam) podczas pierwszej wizyty na Ptak Warsaw Expo, a z każdym rokiem było niestety coraz gorzej :/


Wróćmy jednak do samego wydarzenia Beauty Days Blogger. W piątek planowaliśmy zapoznać się z terenem oraz markami, które miały tu swoje stoiska. Odwiedziliśmy strefę przeznaczoną dla blogerów, gdzie dla każdego czekał kosmetyczny box, coś słodkiego na ząb i kieliszek szampana. Tutaj również miały się odbywać niektóre z warsztatów. Niestety miejscówka była tak usytuowana, że zrozumienie osoby mówiącej (mimo iż miała mikrofon), było chwilami niemożliwe. Zdziwiło nas także to, że w strefie tej znajdowały się tylko trzy kanapy, na których mogło się zmieścić zaledwie kilka osób. Jak to się ma do tego, że w wydarzeniu miało wziąć udział 1500 influencerów?

Strefa, mimo iż piękna, nie spełniała do końca swoich zadań. Dużo ludzi stało za barierkami, inni siedzieli na podłodze. My również na początku spoczęliśmy na fioletowym dywanie, jednak po pewnym czasie stwierdziliśmy, że udział w prelekcji nie ma sensu, gdy słyszymy zaledwie co drugie słowo. Skupiliśmy się zatem na poszukiwaniu innej strefy - tej, w której odbywały się warsztaty. Zapowiadało się wyjątkowo ciekawie. Okazało się bowiem, że kilka z nich prowadzą marki oferujące produkty naturalne, które w końcu nie są nam obce. Nie mogliśmy zatem przepuścić takiej okazji.

Rozpoczęliśmy poszukiwania wspomnianej wcześniej strefy. To jednak okazało się bardzo trudnym wyzwaniem. Obeszliśmy targi dookoła - nigdzie żadnej informacji. Udaliśmy się do punktu, gdzie rozdawano informatory - stamtąd odesłano nas jednak do innego miejsca. Niestety w trzech, do których dotarliśmy, nikt nic nie wiedział. Hmm... Rozumiem, że targi są ogromne, ale dlaczego żaden z pracowników nie miał pojęcia o istnieniu sal konferencyjnych?

Wszyscy rozkładali ręce. Poprosiliśmy zatem o harmonogram i mapkę z nadzieją, że sami je znajdziemy. Organizacja targów informowała wcześniej, że będą one do odbioru w wersji drukowanej w recepcji. Ku naszemu zaskoczeniu okazało się, że mapek nie ma, bo drukarnia, która miała je dostarczyć, zawaliła sprawę. Po wędrówce od punktu do punktu w końcu zainteresował się nami jeden z pracowników, który wydrukował roboczą mapkę z laptopa i zadeklarował się, że zaprowadzi nas do celu. Przeszliśmy z jednego końca hali do drugiego, by jednak usłyszeć, że miejsce, które widniało na mapie jest, ale jest zamknięte, bo nic tu się nie dzieje. Napomknęliśmy, że niektóre z warsztatów mają odbywać się w sali konferencyjnej Eco/Care, więc miły pan zasugerował, że powinniśmy przejść się do strefy wystawienniczej i zapytać wystawców, gdzie prowadzą swoje warsztaty! Odpuściliśmy sobie i poszliśmy coś zjeść. Stwierdziliśmy, że poczekamy do godz. 13:00 i ponownie udamy się do punktu informacyjnego. Wcześniej powiedziano nam, że o tej godzinie plan targów ma być już dostępny. Niestety nie był i jak się potem okazało - dotarł dopiero następnego dnia.

Wspomnianą strefę udało nam się odnaleźć samemu i to ostatkiem sił. Przez ten cały chaos byliśmy już tak bardzo zrezygnowani, że odechciało nam się nawet dreptania po stoiskach. Coś, co powinno być przyjemnym doświadczeniem, niestety nim się nie stało. Zastanawiamy się tylko, co musieli sobie myśleć pozostali odwiedzający. My w ramach wydarzenia otrzymaliśmy bezpłatne wejściówki, ale przecież pozostali musieli za nie zapłacić.

Strefa, w której odbywały się warsztaty została podzielona na kilka boxów. Przed każdym z nich wisiała informacja o tym, w jakim dniu i o której godzinie odbywają się konkretne warsztaty. To wyglądało bardzo profesjonalnie i przez chwilę odetchnęliśmy z ulgą, że jeszcze coś pozytywnego spotka nas podczas tego wydarzenia. Po pewnym czasie podjechał do nas jednak pan na hulajnodze i oznajmił, że strefa wprawdzie funkcjonuje, jednak prelegenci odchodzą z kwitkiem, gdyż nikt chętny, by ich wysłuchać, jak do tej pory się nie zjawił. Dla nas było to nie do pomyślenia.

Tematyka warsztatów była naprawdę dopracowana pod każdym względem i nie mogliśmy uwierzyć, że całe nasze poszukiwania poszły na marne. Usiedliśmy więc i stwierdziliśmy, że poczekamy na kolejne spotkanie - a nuż ktoś się pojawi. I pojawił się! Takim oto sposobem trafiliśmy na warsztaty „NUTKA naturalnie polska - kosmetyki bez tajemnic - zrób swój własny eliksir pod prysznic”, podczas których mieliśmy okazję wykonać własne kosmetyki. Zainteresowanych do udziału w warsztacie było jednak bardzo niewiele. Jak się potem okazało (podczas rozmowy z uczestnikami, którzy dotarli) - inni blogerzy nie wiedzieli wcześniej o istnieniu tej strefy, a druga połowa miała taki sam problem z jej odnalezieniem jak my. Gdyby było inaczej, z pewnością pojawiły by się tu tłumy.

Podczas Beauty Days Blogger uczestniczyliśmy jeszcze w warsztatach z marką Natura Medica, której naturalne kosmetyki powstają niedaleko nas oraz w warsztatach „Mity i fakty kosmetyczne. Jak pisać wiarygodnie?” i „Naturalne i organiczne. Jak odróżnić chwyt marketingowy od autentycznych właściwości produktów?” zorganizowanych przez Instytut Badań Kosmetyków Dr Koziej (najlepsze i najbardziej merytoryczne naszym zdaniem), a także w spotkaniu z marką Ambasz („Ambasz - olejki eteryczne w pielęgnacji skóry - jak aromaterapia wpływa na naszą kondycję fizyczną i psychiczną”). Piszę o spotkaniu, a nie o warsztatach, gdyż na nim oprócz mnie i Julka zjawiła się jeszcze tylko jedna osoba. Tutaj pojawiliśmy się całkiem przypadkiem, gdyż prowadzący warsztaty z marką Dr. Hauschka niestety się nie zjawili. I na koniec: o godz. 15:00 miały się odbywać warsztaty „Fontanna Młodości - wielozadaniowy makijaż mineralny marki jane iredale”, na których szczególnie nam zależało. Nikt się jednak nie zjawił. Później okazało się, że prowadzące nie zostały poinformowane o istnieniu strefy konferencyjnej dla blogerów i sądziły, że ich pokaz został zaplanowany w strefie blogera, o której już wcześniej Wam wspominałam. Dowidzieliśmy się o tym już po fakcie, ale udało nam się mimo to posłuchać o nowościach marki jane iredale i zobaczyć, jak za ich pomocą wykonuje się naturalny makijaż.

Ubiegłoroczną edycję tych targów, jak i spotkanie blogerów możemy podsumować krótko - jeden wieli chaos. Jak już wcześniej pisałam - potencjał tego wydarzenia został zmarnowany, a wszystko było organizowane jakby na ostatnią chwilę.

Jest jeszcze jedna kwestia, jaką chciałabym poruszyć odnośnie organizacji Targów Beauty Days. Pisałam już, że narzekali na nie odwiedzający, jak i blogerzy. Niezadowoleni byli jednak także i wystawcy. Rozmawialiśmy z kilkoma na stoiskach i okazało się, że organizatorzy targów nie dotrzymali obietnic zawartych w umowach. Wystawcy nie otrzymali regałów i innych mebli na swoje stoiska. Niektórzy skarżyli się, że nie mają z nimi żadnego kontaktu, a jeśli już udało się go nawiązać, to byli szybko zbywani. Okazało się także, że produkty, jakie firmy przekazały w formie upominków dla blogerów, wcale do nich nie dotarły. O tym fakcie dowiedzieliśmy się przypadkiem, gdy podejmowaliśmy temat współpracy. Usłyszeliśmy, że w paczkach czekają na nas kosmetyki danej marki, a firmy chętnie poznają naszą opinię, gdy już je przetestujemy. Tyle tylko, że w paczkach, jakie otrzymaliśmy, nie było tych kosmetyków. Sprawdziliśmy zawartość naszych boxów z innymi dziewczynami - na 5 osób, żadna nie posiadała ich w swoim zestawie. Nie wiemy, co było tego powodem, ale marki zaczęły się niepokoić. Wcale się im zresztą nie dziwię. Ktoś tu po prostu nabił innego w przysłowiowego balona i to nie jest wcale śmieszne.

W tym momencie nie chodzi nam już nawet o te blogerskie paczki - dla nich nie uczestniczymy w eventach i naszym zdaniem mogłoby ich w ogóle nie być. Chodzi jednak o fakt, że ktoś wykłada setki produktów z nadzieją, że zostaną one rozdane osobom, do których miały trafić, a mimo to jednak nie trafiają. To są przecież pieniądze, które firma inwestuje w swoją promocję, a potem okazuje się, że nic z tego nie wyszło. Jak zakończyła się sprawa zaginionych kosmetyków? Tego niestety nie wiemy. Mamy jednak cichą nadzieję, że cała ta nieprzyjemna sprawa została wyjaśniona.

Podsumowując: to przez ww. sytuacje długo nosiłam się z napisaniem tego wpisu. Z jednej strony chciałam się z Wami podzielić spostrzeżeniami, jednak z drugiej nie chciałam, by tekst został odebrany jako próba dyskredytacji tego wydarzenia. Nie chciałam też sztucznie zachwycać się i udawać, że wszystko było na najwyższym poziomie, jak zrobiła to większość osób tworzących relacje. Zauważyłam też, że tylko nieliczni zdecydowali się podjąć temat niedociągnięć organizacyjnych podczas Targów Beauty Days. Reszta natomiast rozpływała się nad wydarzeniem. Pytanie tylko po co?

Mam nadzieję, że te wszystkie opisane przeze mnie sytuacje uświadomią organizatorom, że czas na zmiany i dzięki temu poprawią wszystkie niedociągnięcia, a kolejna edycja jeszcze wszystkich zaskoczy - pozytywnie oczywiście.

Targi Beauty Forum i Influencer about Beauty

Targi Beauty Forum odbyły się w Centrum Targowo - Konferencyjnym Global Expo w Warszawie w sobotę oraz w niedzielę. W porównaniu z Beauty Days były one znacznie mniejsze, a na ich obejście nie trzeba było poświęcać aż tak dużo czasu. Trochę żałujemy, gdyż nastawiliśmy się na masę stoisk kosmetycznych, natomiast podczas wydarzenia najwięcej stoisk oferowało sprzęty do salonu. Mimo wszystko udział w tych targach wspominamy niezwykle ciepło. Wszystko było dopięte na ostatni guzik, a do każdego miejsca można było bez problemu trafić.

A tutaj dla przypomnienia relacja z pierwszych targów Beauty Forum, na których miałam okazję się pojawić: [KLIK].


Wydarzeniem towarzyszącym targom była I edycja konferencji Influencer about Beauty, zorganizowanej przez agencję BLOGmedia, na którą zaproszono blogerów, vlogerów oraz influencerów, tworzących treści związane z szeroko pojętą kategorią beauty.

Na miejsce, gdzie odbywało się spotkanie, trafiliśmy bez problemu, gdyż wcześniej otrzymaliśmy konkretne wskazówki. Brak kolejki i minimum formalności sprawił, że rejestracja przebiegła niezwykle szybko i już po chwili mogliśmy rozejrzeć się po kameralnej sali. Tutaj czekała na nas sporej wielkości ścianka wykonana z różowych kwiatów i stoiska trzech marek, do których można było swobodnie oraz bez ścisku podejść i porozmawiać: Uzdrovisco, Teaology i Physicians Formula. Uzdrovisco zorganizowało nawet kreatywne warsztaty DIY, podczas których można było stworzyć swój własny obrazek z suszonych kwiatów.

Wydarzenie rozpoczęło się powitaniem przez organizatorów o godzinie 10:00, a zaraz potem - dokładnie o 12:00, miały miejsce prelekcje. Sala, w której odbywała się konferencja Influencer about Beauty znajdowała się na I piętrze, dzięki czemu nie dochodził do nas żaden zgiełk z targów i można było spokojnie skupić się na przekazywanych nam treściach.

Najbardziej w pamięci zapadły nam dwie prelekcje. Pierwsza z nich marki Uzdrovisco: „Wydaje Ci się, że na temat naturalnej pielęgnacji wiesz już wszystko?„ oraz Teaology i jej siostrzanej marki Physicians Formula: ”Piękno przyjazne Twojej skórze w pielęgnacji i makijażu”. O ile pierwsza z marek jest nam bardzo znana, to na temat pozostałych do tej pory jeszcze nic nie słyszeliśmy. Z przyjemnością słuchało nam się zatem o filozofii, historii i produktach. Nie do końca jednak mogliśmy zgodzić się z niektórymi twierdzeniami dot. surowców kosmetycznych. Obserwując dyskusję po zakończeniu prelekcji utwierdziliśmy się w przekonaniu, że nie tylko my posiadaliśmy odmienne zdanie. Niedzielna prelekcja marki Victoria Vynn była z kolei jedną z najlepiej poprowadzonych i, mimo że tematyka paznokciowa nie jest naszym konikiem, to i tak spędziliśmy ciekawie czas.

Podczas konferencji Influencer about Beauty mieliśmy także okazję wyposażyć się w przydatną wiedzę, choć nie związaną ze światem beauty. Łukasz Zdrodowski i Zuza Ledworowska w prelekcji „Pogromcy influencerskich mitów, czyli dlaczego czasem tak trudno dogadać się na dobrą współpracę” przekazali nam sporą dawkę konkretnych informacji. Sobotnie wydarzenie zamknął panel dyskusyjny „Nie taki barter straszny, jak go malują”.

Na koniec chciałabym wtrącić jeszcze kilka słów o organizacji I edycji konferencji Influencer about Beauty. W zasadzie mogłabym wspomnieć, że nie było się do czego przyczepić i na tym zakończyć, jednak Julek już mi na samym początku zapowiedział, że robiąc podsumowanie mam wspomnieć o Kasi, która dzielnie walczyła z ekspresem do kawy i o to, aby każdy z zaproszonych uczestników mógł się napić czegoś ciepłego. Tak więc wspominam, a od siebie dodam jeszcze, że ekipa BLOGmedia zrobiła naprawdę kawał dobrej roboty. Mało tego, do dziewczyn można było w każdej chwili podejść i porozmawiać. To się chwali.

PS. Przepraszam, że tekst jest ubogi w zdjęcia. Nie zabraliśmy ze sobą aparatu, jednak małą relację z dwóch wydarzeń znajdziecie w wyróżnionych stories na Instagramie.

Co myślicie o udziale w targach kosmetycznych?
Mieliście już okazję pojawić się na Beauty Days lub Beauty Forum?
Nowości od Shy Deer, czyli o słońcu zamkniętym w słoikach

Nowości od Shy Deer, czyli o słońcu zamkniętym w słoikach

Z dzisiejszym wpisem przynoszę Wam odrobinę słońca i lata. Wiem, że do wakacji zostało jeszcze sporo czasu, jednak najnowsze produkty z oferty Shy Deer już teraz przeniosły mnie do tego okresu. Mam nadzieję, że i Wy dzięki nim poczujecie ciepełko i zapomnicie na chwilę o aurze panującej za oknem. Nie przedłużając - zapraszam Was na recenzję naturalnego masła do ciała i balsamu brązująco - pielęgnującego.



Naturalne masło do ciała

Tropikalne masło mieści się w szklanym słoiczku o pojemności 100 ml, zamykanym drewnianą, charakterystyczną dla produktów Shy Deer nakrętką. Kosmetyk posiada zbitą konsystencję, która w kontakcie z ciepłem naszych dłoni błyskawicznie się topi. Początkowo można wyczuć pod palcami małe grudki, jednak kosmetyk bardzo dobrze rozprowadza się na skórze. Te mikrogranulki po rozpuszczeniu w dłoniach tworzą bogaty olejek, który następnie aplikujemy na skórę ciała.



W składzie kosmetyku odnajdziemy kilka olejów, jednak mimo to masło nie jest tłuste i nie pozostawia po sobie lepkiego filmu. Czuć wprawdzie, że zaaplikowaliśmy je na naszą skórę, jednak nie wiąże się to z żadnym dyskomfortem. Możemy zatem śmiało wskoczyć do łóżka po nasmarowaniu się i to bez obaw, że kosmetyk pozostawi ślady na naszej pościeli.

Naturalne masło do ciała posiada energetyzujący zapach, który nie dość, że otula moje ciało subtelnym aromatem, to jeszcze długo utrzymuje się na skórze. Zapach ten jest bardzo naturalny, a nie chemiczny.



Kosmetyk staram się aplikować na swoje ciało każdego wieczoru. Po wyjściu z kąpieli i osuszeniu skóry ręcznikiem smaruję nim nogi oraz ręce. Te partie ciała w okresie jesienno - zimowym są u mnie najbardziej narażone na przesuszenia, więc nie szczędzę im tropikalnego masła.

Produkt w ekspresowym tempie nawilża i odżywia skórę, niwelując dyskomfort związany ze ściągnięciem i przesuszeniem. Dzięki niemu staje się ona bardzo miękka i przyjemna w dotyku. Masło dba także o moje dłonie. Kilka razy w tygodniu (oczywiście wieczorem) nakładam na nie większą ilość produktu i zakładam bawełniane rękawiczki, a po przebudzeniu mogę się cieszyć ich wyjątkową gładkością.


Skład naturalnego masła do ciała

  • Butyrospermum Parkii (Shea) Butter* (masło shea) - składnik bogaty w kwasy tłuszczowe oraz witaminy A, E i F. Regeneruje i odnawia zniszczony naskórek, łagodzi podrażnienia oraz przyspiesza procesy gojenia. Ponadto wygładza skórę i chroni ją przed niesprzyjającymi czynnikami zewnętrznymi.
  • Cocos Nucifera (Coconut) Oil* (olej kokosowy) - wykazuje działanie nawilżające, odżywiające, regenerujące, natłuszczające, ochronne oraz zmiękczające. Dodatkowo poprawia nastrój i aromatyzuje.
  • Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter* (masło kakaowe) - uzupełnia w skórze niedobory witamin, nawilża, regeneruje, wygładza, przyspiesza opalanie i nadaje skórze piękny blask. Ponadto działa przeciwzmarszczkowo i stanowi naturalny filtr słoneczny.
  • Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil* (olej słonecznikowy) - uelastycznia skórę oraz dostarcza witaminy E.
  • Mangifera Indica (Mango) Seed Butter* (masło mango) - wykazuje właściwości nawilżające i regenerujące. Jest również naturalnym filtrem przeciwsłonecznym. Masło mango poleca się osobom o skórze suchej i bardzo suchej.
  • Tocopherol* (witamina E w czystej formie) - przyczynia się do wygładzenia skóry oraz koi ewentualne stany zapalne.
  • Isoamyl Laurate (and) Isoamyl Cocoate* (mieszanina laurynianu izoamylu oraz estrów kwasów tłuszczowych i alkoholu izoamylowego) - wykazuje działanie wygładzające oraz sprawia, że kosmetyk staje się mniej lepki i tłusty.
  • Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil* (olej sezamowy) - działa przeciwzapalnie oraz odżywia skórę.
  • Caprylic/Capric Triglyceride (and) Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Extract* (masło aloesowe) - substancja o działaniu nawilżającym, regenerującym, przeciwzapalnym oraz łagodzącym stany zapalne.
  • Mauritia Flexuosa (Buriti) Fruit Oil* (olej buriti) - substancja nawilżająca i wygładzająca. Chroni skórę przed wolnymi rodnikami i jest naturalnym filtrem przeciwsłonecznym.
  • Persea Gratissima (Avocado) Oil* (olej z awokado) - posiada 7 witamin: A, B, D, E, H, K, PP. Silnie nawilża i odżywia naskórek. Poleca się go szczególnie osobom o skórze suchej, dojrzałej, starzejącej się i wrażliwej.
  • Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil* (olej jojoba) - wspomaga naturalne funkcjonowanie skóry, reguluje ilość wydzielanego sebum oraz wzmacnia warstwę cementu międzykomórkowego, zachowując naturalną, kwaśną warstwę ochronną skóry.
  • Azadirachta Indica (Neem) Seed Oil* (olej z miodli indyjskiej) - wykazuje właściwości łagodzące, antybakteryjne i przeciwwirusowe, zapobiega oznakom starzenia oraz łagodzi objawy trądziku i atopowego zapalenia skóry.
  • Parfum** (substancja zapachowa) - kompozycja zapachowa, mieszanina olejków eterycznych. Może działać alergennie.
  • Moringa Oleifera Seed Oil* (olej z nasion moringi olejodajnej) - wykazuje właściwości nawilżające, odżywcze, regenerujące i łagodzące. Polecany szczególnie osobom o skórze suchej, wrażliwej oraz dojrzałej.
  • Citral*** (citral) - imituje zapach cytryny. Substancja ta znajduje się na liście potencjalnych alergenów.
  • Limonene*** (limonen) - imituje zapach skórki cytrynowej. Substancja ta znajduje się na liście potencjalnych alergenów.
  • Citronellol*** (cytronellon) - imituje zapach róży i geranium. Substancja ta znajduje się na liście potencjalnych alergenów.
  • Geraniol*** (geraniol) - imituje zapach pelargonii. Substancja ta znajduje się na liście potencjalnych alergenów.

* składnik pochodzenia naturalnego
** składnik akceptowany w kosmetykach naturalnych
*** składnik substancji zapachowej


Naturalne masło do ciała możecie zakupić tutaj: [KLIK].

Balsam brązująco - pielęgnujący

Kosmetyk mieści się w dużej szklanej butelce o pojemności 200 ml, który wydobywamy ze środka za pomocą wygodnej pompki. Balsam brązująco - pielęgnujący posiada piękną słoneczną barwę i przyjemną, gładką konsystencję. Podoba mi się także jego zapach. Jest on zbliżony do aromatu wcześniej wspomnianego masła i także utrzymuje się przez dłuższy czas na skórze.



Balsam brązująco - pielęgnujący od Shy Deer pozwala w naturalny sposób przedłużyć wakacyjną opaleniznę i uzyskać efekt muśniętej słońcem skóry, który jest widoczny po kilku godzinach od aplikacji. Powstaje on w wyniku naturalnej reakcji składników preparatu z aminokwasami zawartymi w naskórku, bez konieczności narażania skóry na negatywny wpływ promieniowania UV.


Kosmetyk nie jest tradycyjnym samoopalaczem, którego nieumiejętne nakładanie wiąże się z wystąpieniem nieestetycznych plam. Balsamem brązująco - pielęgnującym możemy więc smarować się bez obaw i to nawet codziennie. Zanim jednak przystąpimy do tej czynności, warto potraktować nasze ciało peelingiem, a po aplikacji odczekać chwilę, aby całkowicie wchłonął się on w skórę. Oprócz funkcji brązującej produkt posiada jeszcze jedną zaletę - wspaniale pielęgnuje skórę i zapewnia jej odpowiedni poziom odżywienia i nawilżenia. Dzięki niemu jest ona jędrna i wyjątkowo przyjemna w dotyku.


Skład balsamu brązująco - pielęgnującego

  • Aqua* (woda).
  • Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Water* (hydrolat z lawendy) - działa odmładzająco, łagodząco, tonizująco, antyseptycznie, wygładzająco oraz dezynfekująco.
  • Propanediol** (propanediol) - naturalny konserwant otrzymywany z kukurydzy. Propanediol nawilża skórę oraz poprawia konsystencję produktu.
  • Isoamyl Laurate (and) Isoamyl Cocoate* (mieszanina laurynianu izoamylu oraz estrów kwasów tłuszczowych i alkoholu izoamylowego) - wykazuje działanie wygładzające oraz sprawia, że kosmetyk staje się mniej lepki i tłusty.
  • Cetyl Alcohol** (alkohol cetylowy) - alkohol tłuszczowy. Tworzy na powierzchni skóry tzw. film, który zapobiega odparowaniu wody, przez co zmiękcza ją i wygładza.
  • Dihydroxyacetone** (dihydroksyaceton) - posiada właściwości samoopalające. Zabarwia skórę w wyniku reakcji z aminokwasami zawartymi w naskórku.
  • Glycerin** (gliceryna) - tworzy ochronny film, zapobiega ucieczce wody, wzmacnia odporność skóry na szkodliwe czynniki pochodzenia zewnętrznego oraz łagodzi podrażnienia i stany zapalne. Substancja ta przyciąga cząsteczki wody z otoczenia i gromadzi je na powierzchni skóry. Taki efekt uzyskuje się jednak tylko wtedy, gdy wilgotność powietrza nie jest mniejsza niż 65%. W innym przypadku gliceryna pobiera wodę z dolnych warstw skóry i może ją wysuszać.
  • Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil* (olej słonecznikowy) - uelastycznia skórę oraz dostarcza witaminy E.
  • Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil (and) Beta-Carotene* (olej marchwiowy) - wpływa na zwiększenie jędrności i napięcia skóry oraz likwiduje drobne zmarszczki. Zawarte w nim karoteny przyspieszają proces opalania, nadając skórze jednolity kolor. Dzięki właściwościom fotoochronnym, olej marchwiowy chroni skórę także przed szkodliwym działaniem promieni UV.
  • Mauritia Flexuosa (Buriti) Fruit Oil* (olej buriti) - substancja nawilżająca i wygładzająca. Chroni skórę przed wolnymi rodnikami i jest naturalnym filtrem przeciwsłonecznym.
  • Glyceryl Stearate Citrate* (ester gliceryny z kwasami cytrynowym i stearynowym) - naturalny emulgator pozyskiwany z soi. Pełni rolę substancji zapachowej oraz działa nawilżająco i zmiękczająco.
  • Caprylic/Capric Triglyceride (and) Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Extract* (masło aloesowe) - substancja o działaniu nawilżającym, regenerującym, przeciwzapalnym oraz łagodzącym stany zapalne.
  • Citrus Sinensis (Orange) Peel Oil* (olejek eteryczny pomarańczowy) - wykazuje działanie oczyszczające, odżywcze, regenerujące, tonizujące i odmładzające.
  • Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter* (masło kakaowe) - uzupełnia w skórze niedobory witamin, nawilża, regeneruje, wygładza, przyspiesza opalanie i nadaje skórze piękny blask. Ponadto działa przeciwzmarszczkowo i stanowi naturalny filtr słoneczny.
  • Tocopherol* (witamina E w czystej formie) - przyczynia się do wygładzenia skóry oraz koi ewentualne stany zapalne.
  • Saccharide Isomerate (and) Aqua (and) Citric Acid (and) Sodium Citrate** (Pentavitin) - substancja naturalnego pochodzenia. Głęboko nawilża oraz redukuje efekt swędzenia, pieczenia, zaczerwienienia i łuszczenia się skóry.
  • Aqua (and) Lactobacillus/Bambusa Arundinacea Stem Extract Ferment (and) Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate* (ekstrakt z bambusa) - substancja o działaniu nawilżającym, oczyszczającym, tonizującym i odświeżającym. Stymuluje produkcję kolagenu w skórze.
  • Benzyl Alcohol (and) Salicylic Acid (and) Glycerin (and) Sorbic Acid** (mieszanina alkoholu benzylowego, kwasu salicylowego, gliceryny i kwasu sorbowego) - konserwant zatwierdzony przez Ecocert. Przedłuża trwałość kosmetyku oraz chroni go przed grzybami i drobnoustrojami.
  • Sodium Hyaluronate** (kwas hialuronowy małocząsteczkowy) - posiada umiejętność tworzenia na skórze cienkiej, niewidzialnej, przepuszczającej światło, elastycznej warstwy. Warstwa ta nie dopuszcza do utraty wilgotności w skórze. Dzięki niemu skóra jest gładka, elastyczna i jędrna. Skutki działania kwasu nie są jednak trwałe. Skóra ma lepszy wygląd tylko w czasie jego stosowania.
  • Parfum* (substancja zapachowa) - kompozycja zapachowa, mieszanina olejków eterycznych. Może działać alergennie.
  • Xanthan Gum* (guma ksantanowa) - substancja produkowana przez mikroorganizmy na liściach kapusty. Posiada certyfikat EcoCert i jest dobrze tolerowana przez skórę.
  • Limonene*** (limonen) - imituje zapach skórki cytrynowej. Substancja ta znajduje się na liście potencjalnych alergenów.
  • Citral*** (citral) - imituje zapach cytryny. Substancja ta znajduje się na liście potencjalnych alergenów.

* składnik pochodzenia naturalnego
** składnik certyfikowany jako organiczny
*** składnik naturalnego olejku eterycznego


Balsam brązująco-pielęgnujący możecie zakupić tutaj: [KLIK].

Jak Wam się podobają nowości od marki Shy Deer?
Mieliście już okazję po nie sięgnąć?
Ekocuda są z nami już 3 lata - czas na podsumowanie.

Ekocuda są z nami już 3 lata - czas na podsumowanie.

Miłośnikom naturalnej pielęgnacji targów Ekocuda przedstawiać raczej nie trzeba. Każdy bowiem wie, że jest to wyjątkowe wydarzenie, na którym swoje produkty prezentują polscy oraz zagraniczni producenci.

fot. Joanna Oleszek

7. edycja targów kosmetyków naturalnych Ekocuda odbyła się pod hasłem „Zero waste w praktyce”. Temat był motywem przewodnim panelu dyskusyjnego z udziałem ekspertek, które aktywnie działają na rzecz szerzenia edukacji związanej ze zmniejszeniem liczby odpadów. Trend ten był widoczny także na stoiskach wystawców - kilka marek oferowało możliwość uzupełnienia opakowań, zamiast zakupu pełnowymiarowych produktów. Podczas targów wielu wystawców przygotowało dla odwiedzających także specjalne oferty, co sprawiło, że zakupy stały się czystą przyjemnością. 

Rekordowa liczba odwiedzających, bo aż ponad 27 tysięcy osób, potwierdza rosnącą świadomość i potrzebę wyborów skierowanych na ekologię. 

fot. Joanna Oleszek

Trzy lata temu, kiedy organizowaliśmy 1. edycję Ekocudów wystawców było 69. Pamiętam, że liczba odwiedzających sięgnęła ponad 7 tysięcy, co było dla nas dużym sukcesem. Trzy lata później - chętnych do wystawienia się marek jest więcej niż stoisk, a frekwencja wynosi ponad 27 000 osób. - mówi Zuzanna Mierzejewska, właścicielka marki Ekocuda. Dodaje: Cieszę się, że coraz więcej osób dba o swoje zdrowie i wybiera kosmetyki, które mają dobre składy. A im większe będzie zapotrzebowanie, tym więcej marek znajdzie swoich odbiorców. Z dużą ciekawością zawsze czekam na kolejne edycje, ponieważ każda daje możliwość poznania nowych ekocudów

fot. Joanna Oleszek

Sponsorem wydarzenia po raz kolejny została marka Annabelle Minerals, oferująca mineralne kosmetyki do makijażu. 

Więcej informacji na temat targów znajdziecie tutaj: 

www.ekocuda.com 
www.facebook.com/ekocudacom 
www.instagram.com/ekocuda 

A czy Wy byliście na Ekocudach?
Napiszcie, jakie macie zdanie na temat uczestnictwa w targach kosmetyków naturalnych.
Świeże, austriackie kosmetyki naturalne Ringana. Jak wypadły w moich oczach?

Świeże, austriackie kosmetyki naturalne Ringana. Jak wypadły w moich oczach?

O kosmetykach marki Ringana wspominałam Wam już wielokrotnie na moim Instagramie. To właśnie za pośrednictwem tego serwisu społecznościowego oraz Patrycji, spotkałam się z nimi po raz pierwszy.

Miałam już okazję przetestować kilka produktów tej marki, a niedawno do mojego domu zawitały kolejne, z którymi do tej pory jeszcze się nie spotkałam. Mam nadzieję, że dla Was również będą one nowością i z chęcią przeczytacie recenzję sprayu chłodzącego oraz mleczka do ciała aż do samego końca :)




Kosmetyki marki Ringana pochodzą z Austrii i są pełne natury. Są również produkowane na świeżo, dzięki czemu do klienta zawsze trafia nowy produkt, a nie taki, który leżakował na półce w magazynie sporą ilość czasu. Więcej informacji o filozofii marki i jej produktach znajdziecie tutaj: [KLIK].

Fresh cooling spray - chłodzący spray

To chyba pierwszy tego typu kosmetyk, jaki mam okazję zaprezentować Wam na blogu. Spray chłodzący mieści się w przejrzystym opakowaniu wyposażonym w praktyczny atomizer, który dobrze rozpyla produkt. Jestem pod wrażeniem, gdyż już jedno - dwa psiknięcia pozwalają spryskać całe stopy. Z pewnością nie jest to atomizer wytwarzający słabą mgiełkę, której praktycznie nie czuje się na skórze. Jeśli chodzi o opakowanie, to muszę jeszcze przyznać, że bardzo podoba mi się ten prosty i przejrzysty design. Nie ma tu zbędnych grafik i kolorowego miszmaszu, od którego kręci się w głowie. W takiej stylistyce zostały utrzymane wszystkie produkty marki Ringana. Każde opakowanie dodatkowo zostało owinięte papierową rolką, na której znajdziemy informacje o danym kosmetyku oraz jego pełny skład.



Chłodzący spray ma za zadanie przynieść nam natychmiastowe uczucie ulgi w przypadku zmęczonych nóg oraz stóp. Można nim także spryskiwać pozostałe części ciała, np. w upalne dni oraz, co ciekawe - stosować go na rajstopy i pończochy. Tego ostatniego sposobu akurat nie próbowałam, jednak kto wie - może kiedyś się odważę :) Na chwilę obecną stosuję go tylko na stopy, gdyż właśnie to miejsce potrzebuje takiego produktu.


Cooling spray przed użyciem należy wstrząsnąć. Producent podaje, że powinno się go aplikować na nogi i stopy kilka razy dziennie. Mnie wystarcza całkowicie jedna aplikacja (ta wieczorna), gdyż to właśnie wtedy najbardziej zależy mi na dawce orzeźwienia. Po kąpieli spryskuję swoje stopy, czekam chwilę, aż produkt wchłonie się w skórę i wskakuję do łóżka. Już po chwili czuję, że zmęczenie odchodzi i moje stopy stają się lekkie niczym piórko. Co więcej - czuję takie delikatne mrowienie, które jest bardzo przyjemne i pozwala się zrelaksować. Do tego dochodzi jeszcze piękny zapach, który w połączeniu z rewelacyjnym działaniem sprayu sprawia, że od razu zapominam o wszystkim :)



Jestem pod wrażeniem działania sprayu i sądzę, że zasłużył sobie na pochwały. Jestem jednak ciekawa, jak sprawdzi się on w roli chłodzącej mgiełki podczas letnich upałów. Niestety na to muszę poczekać jeszcze trochę czasu.

Skład chłodzącego sprayu

  • Aqua (woda).
  • Alcohol** (alkohol) - konserwant otrzymywany z roślin, np. z buraków cukrowych. Wykazuje działanie dezynfekujące.
  • Glycerin (gliceryna) - tworzy ochronny film, zapobiega ucieczce wody, wzmacnia odporność skóry na szkodliwe czynniki pochodzenia zewnętrznego oraz łagodzi podrażnienia i stany zapalne. Substancja ta przyciąga cząsteczki wody z otoczenia i gromadzi je na powierzchni skóry. Taki efekt uzyskuje się jednak tylko wtedy, gdy wilgotność powietrza nie jest mniejsza niż 65%. W innym przypadku gliceryna pobiera wodę z dolnych warstw skóry i może ją wysuszać.
  • Polyglyceryl-3 Cocoate (ester kwasów tłuszczowych oleju kokosowego i poliglicerolu) - bezpieczny emulgator.
  • Borago Officinalis Seed Oil* (olej z ogórecznika lekarskiego) - wygładza zmarszczki, wzmacnia naczynia krwionośne, zwęża pory, ujędrnia, regeneruje i odżywia.
  • Menthyl Lactate (mleczan mentylu) - wykazuje właściwości odświeżające i chłodzące oraz maskuje niepożądane zapachy w kosmetyku.
  • Mentha Haplocalix Extract (ekstrakt z mięty) - pobudza krążenie, wzmacnia naczynia krwionośne oraz chłodzi i łagodzi podrażnioną skórę. Ekstrakt z mięty pieprzowej zawiera wysoką zawartość mentolu, przez co działa przeciwgrzybiczo i odświeżająco. Stosowany zewnętrznie przez osoby nadwrażliwe może wywołać pokrzywkę lub świąd.
  • Olea Europaea Leaf Extract (ekstrakt z liści oliwki europejskiej) - posiada właściwości przeciwgrzybiczne, antybakteryjne, przeciwzapalne i antyoksydacyjne. Przyspiesza gojenie ran, zmniejsza przebarwienia, zapobiega starzeniu się skóry oraz chroni ją przed niekorzystnymi czynnikami środowiskowymi.
  • Porphyridium Cruentum Culture Conditioned Media (substancja czynna z alg czerwonych z gat. Porphyridium Cruentum) - regeneruje, łagodzi obrzęki oraz wzmacnia naczynia krwionośne.
  • Backhousia Citriodora Leaf Oil* (olejek z mirtu cytrynowego) - wykazuje działanie przeciwbakteryjne i przeciwgrzybiczne, jest pomocny w walce z trądzikiem oraz relaksuje.
  • Ruscus Aculeatus Extract (ekstrakt z ruszczyka kolczastego) - substancja o działaniu przeciwzapalnym, tonizującym oraz łagodzącym. Pozwala zwalczyć uczucie ciężkich nóg oraz zapobiega obrzękom.
  • Aesculus Hippocastanum Extract (ekstrakt z kasztanowca zwyczajnego) - likwiduje obrzęki, przyśpiesza gojenie ran, uszczelnia naczynia krwionośne oraz posiada działanie przeciwzapalnie i przeciwbakteryjnie.
  • Vitis Vinifera Friut Extract (ekstrakt z pestek winogron) - działa przeciwgrzybicznie i antybakteryjnie.
  • Zingiber Officinale Root Extract* (ekstrakt z imbiru) - poprawia krążenie krwi, koi, działa przeciwwirusowo i przeciwbakteryjnie.
  • Maltodextrin (maltodekstryna) - odżywia i wygładza skórę. Substancja bezpieczna.
  • Silica (kwas krzemowy) - idealnie sprawdza się w przypadku wyprysków, oparzeń i ran. Nie podrażnia skóry i nie wywołuje alergii.
  • Lavandula Hybrida Oil* (olejek lawandynowy) - działa odmładzająco, antyseptycznie, wygładzająco oraz dezynfekująco.
  • Phenethyl Alcohol (alkohol fenyloetylowy, fenyloetyl) - naturalny konserwant pozyskiwany z kwiatów. Wykazuje działanie bakteriostatyczne, antyseptycznie i nawilżające. Stosuje się go również jako substancję zapachową.
  • Xanthan Gum (guma ksantanowa) - substancja produkowana przez mikroorganizmy na liściach kapusty. Posiada certyfikat EcoCert i jest dobrze tolerowana przez skórę.
  • Citric Acid (kwas cytrynowy) - usuwa przebarwienia i rozjaśnia skórę. Może jednak wywoływać podrażnienia skóry, oczu i dróg oddechowych.
  • Citral° (citral) - imituje zapach cytryny. Substancja ta znajduje się na liście potencjalnych alergenów.
  • Linalool° (linalol) - imituje zapach konwalii. Substancja ta znajduje się na liście potencjalnych alergenów.

* składniki z kontrolowanych upraw ekologicznych
** wyprodukowano zeskładników ekologicznych
° składnik naturalnych olejków eterycznych


Fresh body milk - mleczko do ciała

Ten produkt został specjalnie opracowany z myślą o potrzebach skóry suchej czyli takiej, jak moja. W okresie jesienno - zimowym zmagam się z przesuszeniami, dlatego oczekiwałam od tego kosmetyku naprawdę wiele.



Mleczko do ciała mieści się w smukłej butelce o pojemności 200 ml, wyposażonej w aplikator w postaci pompki, która znacznie ułatwia dozowanie produktu. Zaskoczyła mnie bardzo jego konsystencja. Spodziewałam się w miarę gęstej formuły, jak dla typowych balsamów, a tutaj proszę - niespodzianka. Mleczko posiada rzadką konsystencję, jednak dzięki temu dobrze się rozsmarowuje i błyskawicznie wchłania, zapewniając mojej skórze sporą dawkę odżywienia oraz nawilżenia. Jeśli chodzi o zapach, to jest on naturalny i praktycznie niewyczuwalny dla nosa.


Po mleczko sięgam przy wieczornej pielęgnacji, jednak w ciągu dnia zdarza mi się aplikować je na dłonie, które ostatnio żyją własnym życiem i sprawiają mi problemy. Są stale przesuszone i nieprzyjemnie ściągnięte, jednak po zastosowaniu mleczka marki Ringana zapominam o tym. Skóra dłoni jest ukojona, a także miękka i przyjemna w dotyku. Dzięki temu produktowi odzyskuję zatem komfort, który towarzyszy mi przez długi czas. Mleczko ma jeszcze jedną zaletę - nie pozostawia na skórze tłustego filmu, dlatego po rozsmarowaniu mogę usiąść do pracy przy komputerze lub położyć się spać bez obaw, że ubrudzę klawiaturę lub pościel.

Skład mleczka do ciała

  • Aqua (woda).
  • Aloe Barbadensis Leaf Juice* (sok z liści aloesu) - zawiera dużo mikroelementów (potas, magnez, cynk, żelazo, wapń, fosfor) oraz witaminy A i C. Działa łagodząco, nawilżająco, wygładzająco oraz przeciwzapalnie.
  • Ethyl Palmitate (ester alkoholu etylowego i kwasu palmitynowego) - substancja zmiękczająca i perfumująca.
  • Persea Gratissima Oil (olej z awokado) - posiada 7 witamin: A, B, D, E, H, K, PP. Silnie nawilża i odżywia naskórek. Poleca się go szczególnie osobom o skórze suchej, dojrzałej, starzejącej się i wrażliwej.
  • Polyglyceryl-2-Dipolyhydroxystearate (diester kwasu polihydroksystearynowego i poliglicerolu) - bezpieczny dla zdrowia emulgator wpływający na konsystencję kosmetyku i poprawiający jego lepkość.
  • Simmondsia Chinensis Seed Oil* (olej jojoba) - wspomaga naturalne funkcjonowanie skóry, reguluje ilość wydzielanego sebum oraz wzmacnia warstwę cementu międzykomórkowego, zachowując naturalną, kwaśną warstwę ochronną skóry.
  • Squalane (skwalen) - aktywny składnik otrzymywany z oliwy z oliwek. Posiada własności antybakteryjne, przeciwgrzybiczne, odżywcze i regenerujące.
  • Xylitol (ksylitol) - alkohol cukrowy występujący naturalnie np. w soku brzozowym. Działa silnie nawilżająco, wzmacnia funkcje ochronne skóry, łagodzi, przyspiesza gojenie się ran i podrażnień oraz hamuje rozwój obcych szkodliwych mikroorganizmów, nie szkodząc przy tym istniejącej, naturalnej florze bakteryjnej skóry.
  • Urea (mocznik) - składnik sklasyfikowany jako potencjalny alergen. Może nasilać problemy trądzikowe, powodować wypryski i stany zapalne skóry. Nie wiadomo, czy jest bezpieczny dla kobiet w ciąży.
  • Macadamia Ternifolia Seed Oil (olej makadamia) - składnik idealny dla wrażliwej skóry. Silnie nawilża oraz wygładza.
  • Heptyl Undecylenate (undecylenian heptylu) - substancja zmiękczająca i wygładzająca skórę, naturalny zamiennik silikonów i olejów mineralnych.
  • Butyrospermum Parkii Butter (masło shea) - składnik bogaty w kwasy tłuszczowe oraz witaminy A, E i F. Regeneruje i odnawia zniszczony naskórek, łagodzi podrażnienia oraz przyspiesza procesy gojenia. Ponadto wygładza skórę i chroni ją przed niesprzyjającymi czynnikami zewnętrznymi.
  • Pentylene Glycol (glikol pentylenowy) - nawilża skórę, pozostawia ją jedwabiste miękką oraz zapobiega wysychaniu kosmetyku. Glikol pentylenowy został zatwierdzony przez organizacje certyfikujące naturalne kosmetyki i jest bezpieczny nawet w stężeniu 50% w gotowym produkcie.
  • Zinc Stearate (stearynian cynku) - substancja pozyskiwana z kwasów tłuszczowych. Wpływa na konsystencję kosmetyku i zmniejsza jego pylistość. Dodatkowo hamuje parowanie wody ze skóry i zapobiega jej odwodnieniu.
  • Betaine (betaina) - związek hydrofilowy o działaniu silnie nawilżającym i wiążącym wilgoć.
  • Bisabolol (alfa-bisabolol) - substancja czynna pozyskiwana z rumianku lekarskiego. Posiada właściwości antybakteryjnie, przeciwzapalne oraz łagodzące.
  • Lactobacillus Ferment (wyciag z fermentacji bakterii Lactobacillus) - posiada właściwości łagodzące, reguluje pracę gruczołów łojowych oraz wzmacnia naczynia krwionośne.
  • Rosa Damascena Flower Oil (olejek z róży damasceńskiej) - to najcenniejszy spośród wszystkich olejków eterycznych. Posiada silne działanie odmładzające, pobudza mikrocyrkulację krwi, wzmacnia naczynia krwionośne oraz łagodzi objawy trądziku.
  • Sodium Hyaluronate (kwas hialuronowy małocząsteczkowy) - posiada umiejętność tworzenia na skórze cienkiej, niewidzialnej, przepuszczającej światło, elastycznej warstwy. Warstwa ta nie dopuszcza do utraty wilgotności w skórze. Dzięki niemu skóra jest gładka, elastyczna i jędrna. Skutki działania kwasu nie są jednak trwałe. Skóra ma lepszy wygląd tylko w czasie jego stosowania.
  • Tocopherol (witamina E w czystej formie) - przyczynia się do wygładzenia skóry oraz koi ewentualne stany zapalne.
  • Phenethyl Alcohol (alkohol fenyloetylowy, fenyloetyl) - naturalny konserwant pozyskiwany z kwiatów. Wykazuje działanie bakteriostatyczne, antyseptycznie i nawilżające. Stosuje się go również jako substancję zapachową.
  • Soy Sterol (sterole sojowe) - łagodzą, odżywiają, regenerują, zmiękczają i ujędrniają skórę.
  • Glycine Soja Oil (olej sojowy) - odbudowuje naturalną barierę ochronną skóry, wygładza ją i uelastycznia. Ponadto łagodzi stany zapalne oraz reguluje nadmierne wydzielanie łoju.
  • Allantoin (alantoina) - nawilża oraz zmniejsza podrażnienia spowodowane obecnością silnych detergentów lub środków z dużą ilością alkoholu w produkcie.
  • Arginine (arginina) - naturalny aminokwas otrzymywany z trzciny cukrowej. Przyspiesza gojenie ran, koi podrażnienia oraz nawilża i uelastycznia skórę.
  • Dicaprylyl Ether (eter dikaprylowy) - nawilża, zmiękcza i wygładza skórę oraz pełni funkcję rozpuszczalnika. Posiada jednak tendencję do tworzenia na skórze warstwy okluzyjnej, która może zapychać pory i tworzyć zaskórniki.
  • Magnolia Officinalis Bark Extract (ekstrakt z kory magnolii) - wykazuje właściwości antybakteryjne, przeciwzapalne, łagodzące, tonizujące, nawilżające i regenerujące. Ponadto zwalcza wolne rodniki, chroni skórę przed promieniowaniem UV i nadaje zapach kosmetykom.
  • Glyceryl Stearate (stearynian glicerolu) - substancja zapobiegająca nadmiernemu odparowywaniu wody, zmiękczająca, wygładzająca i nawilżająca skórę.
  • Lecithin (lecytyna) - naturalny emulgator. Wykazuje właściwości odżywcze i zmiękczające oraz ułatwia wchłanianie substancji aktywnych.
  • Zinc PCA (pirolidynokarboksylan cynku) - mikroelement pozyskiwany z cynku. Posiada działanie antybakteryjne, przeciwstarzeniowe, ściągające i wysuszające.
  • Phospholipids (fosfolipidy) - regenerują, nawilżają i uelastyczniają skórę, a także regulują pracę gruczołów łojowych i pomagają w walce ze zmarszczkami.
  • Magnesium Sulfate (siarczan magnezu, sól angielska - Epsom) - odtruwa, oczyszcza, odmładza i relaksuje. Działa przeciwzapalnie, przeciwłojotokowo, przeciwpotnie, antygrzybicznie i antybakteryjnie. Ponadto łagodzi skutki ukąszenia owadów i oparzeń słonecznych oraz pomaga na bóle głowy, mięśni, stawów oraz opuchnięte stopy.
  • Citric Acid (kwas cytrynowy) - usuwa przebarwienia i rozjaśnia skórę. Może jednak wywoływać podrażnienia skóry, oczu i dróg oddechowych.
  • Ascorbyl Palmitate (palmitynian askorbylu, trwała postać witaminy C) - substancja przywracająca jędrność i elastyczność skóry. Wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych, rozjaśnia skórę oraz wpływa na spłycenie zmarszczek. Dodatkowo wydłuża datę przydatności kosmetyku i zabezpiecza go przed powstawaniem nieprzyjemnego zapachu oraz zmianami w konsystencji i barwie.

* składniki z kontrolowanych upraw ekologicznych


Jeśli zainteresowały Was kosmetyki marki Ringana, to polecam odwiedzić profil Patrycji.
Tam również możecie złożyć zamówienie 

Miałyście okazję używać kosmetyków firmy Ringana? 
Jak się u Was sprawdziły?
Copyright © 2018 Toksyczna kosmetyczka