Ekocudowna wiosna nadchodzi!

Ekocudowna wiosna nadchodzi!

Kosmetyki naturalne są coraz chętniej wybierane przez Polaków. Badania przeprowadzone przez Instytut Badawczy SW Research w czerwcu 2019 roku pokazują, że przeważająca liczba ankietowanych kobiet (70 proc.) w ostatnich latach gruntownie zmieniła podejście do składu wybieranych produktów – teraz są o wiele bardziej skłonne sięgać po kosmetyki naturalne, niż w przeszłości. 65 proc. z nich deklaruje natomiast, że jest w stanie wydać więcej na produkty zawierające większą ilość naturalnych składników. Najczęściej pojawiające się kwoty oscylują między 50 a 99 zł. Taki wynik napawa optymizmem.

Kosmetyki naturalne od kilku lat są motywem przewodnim targów Ekocuda. To wydarzenie już tradycyjnie odbywa się dwa razy w roku: wiosną i jesienią - porach idealnych na to, żeby najpierw przygotować skórę na zbliżające się lato, a następnie ją po nim zregenerować. 

Targi Ekocuda to niepowtarzalna okazja do tego, aby spotkać się z polskimi oraz zagranicznymi producentami kosmetyków organicznych, naturalnych i wegańskich. Dają one możliwość poznania nowych marek, o których istnieniu nie mieliście nawet pojęcia. Imprezy w ramach najbliższego wiosennego cyklu odbędą się w Gdańsku, Warszawie oraz Poznaniu. 

Obserwując rozwój rynku kosmetyków naturalnych od ponad trzech lat widzę, że to nie jest chwilowa moda, lecz styl życia, który wybiera coraz więcej Polaków. A co najważniejsze, właśnie podczas Ekocudów producenci spotykają się ze swoimi klientami i uważnie słuchając opinii, tworzą produkty szyte na miarę ich potrzeb. To znakomita przestrzeń do spotkań i wymiany doświadczeń – mówi Zuzanna Mierzejewska, pomysłodawczyni targów oraz właścicielka marki Ekocuda. Dodaje: My już wiemy, jakie niespodzianki dla uczestników mają producenci, którzy zaprezentują się na najbliższych targach. To dla wielu marek znakomity moment na komunikację nowych, premierowych produktów. Tym bardziej, nie możemy się doczekać spotkań na wiosennej ekocudnej trasie.
Misją Ekocudów jest edukowanie na temat zdrowego stylu życia oraz odpowiedzialnej i świadomej konsumpcji. Podczas weekendowych wydarzeń uczestnicy mogą także wziąć udział w warsztatach czy wykładach. Dodatkowo w Warszawie, już po raz trzeci odbędzie się panel dyskusyjny z udziałem zaproszonych gości. Tym razem tematem przewodnim będzie cruelty free.

Podczas wiosennej edycji targów Ekocuda będziecie mieli możliwość poznania
oferty m.in. takich marek jak: 

Sylveco







Be The Sky Girl



Wiosenna edycja targów Ekocuda:

14-15.03.2020 r. – Poznań – Concordia Design, vol. 4
21-22.03.2020 r. – Gdańsk – Stadion Energa, vol. 5
18-19.04.2020 r. – Warszawa – Centrum Praskiej Koneser, vol. 8

Więcej informacji o targach Ekocuda znajdziecie tutaj: 

www.ekocuda.com
www.facebook.com/ekocudacom
www.instagram.com/ekocuda
www.linkedin.com/company/ekocuda.com

Wstęp na targi jest całkowicie bezpłatny. 

Wybieracie się na wiosenną edycję targów Ekocuda?
Macie już zrobioną listę zakupów?
5 sprawdzonych sposobów na relaks

5 sprawdzonych sposobów na relaks

Ostatnio dotarło do mnie, że coraz mniej czasu poświęcam dla siebie, a codzienne obowiązki i praca pochłaniają mnie bez reszty. Wstaję o poranku, robię to, co do mnie należy i kładę się spać – to właśnie według takiego schematu żyję od Nowego Roku. I pomyśleć, że jeszcze w przerwie świąteczno – sylwestrowej obiecałam sobie, że od stycznia zwolnię i skupię się bardziej na sobie. Listy noworocznych postanowień nigdy nie robiłam, bo uważam, że każda chwila jest dobra na wprowadzenie zmian, ale w kajecie zanotowałam sobie, że w 2020 roku postawię na relaks. Nie, żebym się miała relaksować non stop, bo takie życie nie jest dla mnie. Chcę po prostu tak rozplanować swój czas, aby znaleźć chwilę na to, by po prostu odpocząć i rozluźnić się po ciężkim dniu. 

Moje niezawodne sposoby na relaks? Mam ich kilkanaście. Dziś przedstawię Wam pięć z nich – te, z których korzystam najczęściej i które się u mnie najlepiej sprawdziły. Mam nadzieje, że wśród tej listy znajdziecie propozycje także i dla siebie. 


1. Oczyść swoją przestrzeń 

Czy sprzątanie może być relaksujące? Może nie dla wszystkich, ale uwierzcie mi, że gdy uprzątniecie bałagan, który Was otacza, to błyskawicznie poczujecie się lepiej. Spoglądanie na górę ubrań czekających na upranie, kurz na meblach, naczynia w zlewie – czy też Was to irytuje? Jeśli tak, to z pewnością nie zrelaksujecie się, dopóki się z tym nie rozprawicie. Możecie próbować, ale i tak Wasze myśli będą krążyły wokół tego, co pozostało Wam jeszcze do zrobienia. Tylko nie próbujcie oszukiwać. Wepchnięcie bałaganu do szafy nie sprawi, że magicznie zniknie. Nie tędy droga. 

Przestrzeń oczyszczona? Brawo! A wiecie, że ta czynność pozwoliła Wam spalić dodatkowo zbędne kalorie? Wystarczyło zaledwie 30 minut, by pozbyć się ich ponad 100! Może to nie jest zbyt dużo, ale już sama świadomość, że zrobiło się coś nie tylko dla domu i dla siebie, pozwala poczuć się lepiej. 

2. Postaw na wysiłek fizyczny 

Sprzątanie to była tylko rozgrzewka. Teraz czas na prawdziwy trening! Wysiłek fizyczny to świetny sposób na pozbycie się stresu i napięcia pod warunkiem, że nie jesteś przemęczona/y i naprawdę go potrzebujesz. 

Wiem, że obecna pogoda nie zachęca do wystawiania nosa za drzwi, jednak to nie powinno stanowić wymówki. Ćwiczyć można przecież w domu. Postaw zatem na taki rodzaj aktywności, który sprawia Ci przyjemność. W Internecie znajdziesz sporo filmów instruktażowych, które przeprowadzą Cię przez każdy etap treningu. Wolisz ćwiczyć sam – nie ma sprawy. Opracuj własny plan treningowy. Nie zapomnij tylko o rozgrzewce. Pamiętaj też, by nie ćwiczyć w późnych godzinach wieczornych. Z własnego doświadczenia wiem, że to nie najlepsze rozwiązanie. Trening pobudza wyrzut hormonów stresowych i sprawia, że pomimo zmęczenia czujesz, że możesz przenosić góry. Ta dodatkowa energia może jednak sprawić, że pójście spać o zwyczajnej porze okaże się sporym wyzwaniem. 

3. Zorganizuj domowe SPA 

Zdaję sobie sprawę z tego, że po ciężkim dniu nikt nie myśli o organizowaniu SPA. W końcu komu by się chciało spędzać długi czas w łazience, nacierać całe ciało balsamem lub nakładać maseczkę na twarz i trzymać ją kilka minut, a potem zmywać. To przecież takie pracochłonne. Mam jednak sposób na ekspresowe zabiegi, które przynoszą ciału ukojenie, a nam pozwolą rozluźnić się i zrelaksować. 

Pierwszy etap to prysznic. Zażywając kąpieli, warto sięgnąć po olejki myjące. Ciało dzięki nim będzie czyste i przyjemnie nawilżone, a my nie będziemy musieli aplikować na nie balsamu. Na włosy polecam nałożyć ekspresową odżywkę. Moją ulubioną jest ta z Zielonego Laboratorium. Działa tak błyskawicznie, że zaraz po nałożeniu można ją zmyć. Zwróćcie uwagę, że podczas jednej czynności, jaką jest kąpieli, wykonaliśmy kilka zabiegów: umyliśmy i nawilżyliśmy ciało oraz odżywiliśmy i zregenerowaliśmy włosy. 

Czas na pominięte do tej pory partie, a mianowicie twarz i stopy. Te drugie można oczywiście pominąć, jeśli jesteśmy wyjątkowo zmęczeni, jednak o pielęgnacji twarzy nie powinno się zapominać. Co jednak zrobić w sytuacji, gdy marzy nam się nałożenie maseczki, ale nie chce nam się wykonywać tylu kroków, a o czekaniu aż zacznie działać, już nie wspomnę. Rezygnować? Oczywiście, że nie! A gdybym powiedziała Ci, że taki zabieg można wykonać już w 90 sekund? Tyle właśnie trwa pielęgnacja urządzeniem UFO od marki FOREO. Wystarczy, że wyjmiesz niewielkich rozmiarów maseczkę i umieścisz na urządzeniu. Potem możesz już tylko zrelaksować się, gdyż całą pracę wykona za Ciebie to inteligentne urządzenie.





UFO wykorzystuje najnowszą technologię Hiper infusion, która emituje ciepło lub zimno w głąb skóry, oraz pulsacje T-Sonic™, przenoszące aktywne składniki zawarte w wybranej przez nas maseczce. Do moich ulubionych maseczek zaliczam Make My Day z kwasem hialuronowym oraz dodatkiem czerwonych alg oraz Youth Junkie, która głęboko nawilża skórę i ją wygładza. 


Wróćmy jeszcze do stóp. Aby były miękkie i zadbane wystarczy je odpowiednio nawilżać. Jeśli nie macie jednak czasu na ich codzienne smarowanie, to wystarczy, że raz na jakiś czas zaaplikujecie na nie grubszą warstwą kremu i założycie zwykłe bawełniane skarpetki. Zabieg najlepiej wykonać przed położeniem się spać. Polecam Wam zaopatrzyć się w skarpetki kosmetyczne – nie są drogie, a o wiele grubsze, przez co nie przepuszczają kosmetyku i znacznie lepiej się w nich śpi. Taki sam zabieg możecie wykonać także na dłonie. 

4. Włącz tryb offline 

Spędzając czas w pracy jesteś zmuszony/a odbierać telefony i odpisywać na wiadomości. Dlaczego więc po powrocie do domu sięgasz po telefon i zaczynasz zabawę od nowa? Przeskakując z jednego serwisu społecznościowego na drugi, nie zrelaksujesz się i nie poczujesz lepiej. Wręcz przeciwnie – natłok zbyt wielu informacji może się okazać przyczyną frustracji, a przecież nie do tego dążyliśmy. Warto zatem odciąć się na chwilę od świata i skupić tylko na sobie. Może zamiast smartfona weźmiesz do ręki książkę? 


5. Pobaw się z pupilem 

Przebywanie ze zwierzętami niesie za sobą wiele dobrego i to zarówno dla nich, jak i dla nas samych. Pupil to w końcu najlepszy przyjaciel człowieka i kto jak nie on zrozumie, co nam dolega. Po ciężkim i stresującym dniu wyjdź z psem na spacer lub weź kota na kolana i dotknij jego miękkiego futra. Czy życie nie staje się wówczas lepsze, a wszelkie troski odchodzą w niepamięć w ekspresowym tempie? 


A jakie Wy macie sposoby na relaks? 
Co jeszcze dopisalibyście do mojej listy?
V urodziny bloga - czas na małe podsumowanie naszej twórczości

V urodziny bloga - czas na małe podsumowanie naszej twórczości

Miniony miesiąc był dla nas bardzo szczególny. To właśnie w styczniu tego roku minęło dokładnie pięć lat, odkąd nasz blog pojawił się w sieci. Do tej pory aż trudno jest nam w to uwierzyć. Z sentymentem wspominamy ten dzień (a właściwie wieczór), kiedy zapadła decyzja o stworzeniu czegoś własnego, a tym czymś był  własnie projekt pn. „Toksyczna kosmetyczka”. To było bardzo spontaniczne, jednak już kilka godzin wystarczyło nam do nakreślenia wstępnego planu działań.


Jak to się dokładnie zaczęło?

Początkowo działałam na własną rękę na Facebooku. Po pewnym czasie zdałam sobie jednak sprawę z tego, że ta platforma w pewien sposób mnie ogranicza i przeniosłam się na bloga - tego bloga, którego właśnie czytacie. Wtedy też do „toksycznej” ekipy na stałe dołączył Julek, bez którego wsparcia nie powstałoby wiele wpisów.


Blogowanie traktowaliśmy początkowo jako odskocznię od codziennych obowiązków i pracy zawodowej. Bardzo szybko jednak stało się ono naszą pasją. Będąc na samym początku naszej drogi, nie spodziewaliśmy się, że coś takiego jak blogowanie dostarczy nam tylu emocji. Emocji, które nie zawsze niosły za sobą coś dobrego.

Po ponad roku od założenia bloga spadła na nas prawdziwa bomba za sprawą jednego z krytycznych wpisów. Każdego dnia mierzyliśmy się z hejtem i dementowaliśmy plotki. Wpis, który wywołał takie poruszenie napisałam wprawdzie sama, jednak to, co się później stało, dotknęło nas oboje. To wszystko miało miejsce w 2016 roku i zdarza się, że co jakiś czas sprawa ta jest odgrzewana niczym przysłowiowe kotlety. Cieszymy się jednak, że pomimo lawiny szkalujących komentarzy pod wpisem pojawiły się też i takie, które utwierdziły nas w przekonaniu, że to co robimy ma sens. Za ten ogrom przekazanego wsparcia pragniemy Wam w tym miejscu podziękować. Możliwe, że gdyby nie Wy, nie byłoby nas już w sieci.

Zmiany, zmiany…

Przez ubiegłe lata, nasz blog przeszedł sporą metamorfozę. Początkowo był nieco trudny w odbiorze, a nam zajęło trochę czasu, aby się w końcu w tym wszystkim odnaleźć. Czasami brakowało sił, a obawy przed czymś nowym powodowały u nas niepewność. A to głównie przez to, że chcieliśmy, by wszystko było dopięte na ostatni guzik i dobrze się prezentowało. Mówiąc krótko - żeby zwyczajnie miało ręce i nogi :) Teraz na szczęście wierzymy w siebie i w to, co Wam przekazujemy i jak przekazujemy :) 


Zmiany jeszcze nastąpią i to nie jest ich koniec. W tym roku planujemy przenieść bloga na inną platformę, jednak wiąże się to z utratą pewnych treści, dlatego rozkminiamy, jak tego uniknąć i jak zrobić to w miarę bezboleśnie. Gdy porównujemy nasze pierwsze szablony z tym, jak aktualnie wygląda nasz blog, widzimy progres, a czasem i śmiejemy się pod nosem z naszych pierwszych nieudanych zdjęć :) Nie chcemy usuwać jednak żadnych treści. Chcemy, aby każdy miał świadomość, że blogowanie to praca i trzeba przejść kilka etapów, by móc powiedzieć: „jestem perfekcyjny w tym, co robię”. Nam do perfekcji brakuje jeszcze sporo, ale wierzymy w to, że razem z Wami możemy osiągnąć wszystko.

Prywata? Nie tutaj!

Na blogu nie znajdziecie naszych prywatnych zdjęć. W blogowaniu najważniejsze jest dla nas to, jakie treści Wam przekazujemy. Kochamy zdjęcia, lubimy je pstrykać, ale te prywatne pozostawimy we własnym archiwum.

Nie przemawiają do nas fotki szczerzących się influencerów prezentujących różne produkty. Takich zdjęć tutaj nie zobaczycie. Jeśli tworzymy recenzję, skupiamy się na tym, aby to dany produkt był w centrum zainteresowania. Nie chcemy dodatkowej oprawy w postaci chociażby gołych cycków, czy też tyłków. Lubimy to, co naturalne, ale bez przesady :) Poza tym wierzymy w to, że produkty które prezentujemy, obronią się same. Mamy jednak świadomość, że nie wszystko będzie służyć każdemu, dlatego nie namawiamy Was nachalnie do zakupu prezentowanych kosmetyków. Zrobicie przecież, jak będziecie chcieli. Niemniej jednak lubimy, gdy coś z naszego polecenia sprawdziło się u Was i lubimy, gdy dzielicie się z nami swoimi spostrzeżeniami.


Nie chcemy być rozpoznawalni. Chcemy być kojarzeni przez pryzmat naszej pracy, w którą wkładamy wiedzę, czas i serce. Nie przeszkadza nam to, że pojawiając się na różnego rodzaju eventach jesteśmy zwyczajnie anonimowi. Chcemy być kojarzeni przez to, co robimy, a nie przez to, jak wyglądamy. A kojarzeni jesteśmy i jest to dla nas naprawdę spore wyróżnienie.

W ubiegłym roku zostaliśmy wyściskani przez kilka osób na targach kosmetyków naturalnych, a jedna z osób chciała nawet zrobić sobie wspólne zdjęcie. To miłe, że rozmawiając z kimś i mówiąc w pewnym momencie, że to my stoimy za blogiem „Toksyczna kosmetyczka”, spotykają nas tak pozytywne reakcje ze strony nieznanych nam ludzi oraz marek. Serce rośnie :)

Co dalej?

Jesteśmy zadowoleni ze ścieżki, jaką obraliśmy. Idziemy prosto przed siebie i co najważniejsze - nie działamy wbrew sobie. Zdarzają nam się przestoje, ale najważniejsze jest to, że nie zbaczamy z wytyczonej trasy. Czasem narzekamy na brak weny (ostatnio brak weny dopadł nas na Instagramie), jednak wówczas robimy sobie kilka dni na odsapnięcie i naładowanie baterii i to nam zwyczajnie pomaga.

Wiele razy słyszeliśmy, że bycie blogerem to fajna sprawa. Niewielu zdaje sobie jednak sprawę z tego, że jest to po prostu praca (przynajmniej dla nas). Teksty same się nie napiszą, zdjęcia same nie zrobią, a do tego dochodzi jeszcze prowadzenie portali społecznościowych, odpowiadanie na pytania, maile… Czasem zajmuje to więcej czasu niż standardowe osiem godzin na etacie. My to jednak lubimy i nie zamierzamy z tego rezygnować.

Czego sobie życzymy w związku z urodzinami naszego bloga? Możemy życzyć sobie wiele, ale tak naprawdę najważniejsi jesteście Wy, bo to dzięki Wam nasza praca ma sens. Napiszemy to raz jeszcze - bez Was naszego bloga po prostu by nie było i to dzięki Wam tworzymy nasz mały świat. Z całego serca raz jeszcze dziękujemy.


Tyle od nas, a teraz chcielibyśmy, abyście to Wy zrobili coś dla nas.
 Poniżej znajdziecie krótką urodzinową ankietę (anonimową), oceniającą naszą dotychczasową twórczość. Będzie nam bardzo miło, jeśli poświęcicie czas na jej wypełnienie. 
Poznanie Waszego zdania jest dla nas niezwykle cenne. 

Z góry dziękujemy 💚
CulumNATURA - kosmetyki, których nie kupisz w sklepie

CulumNATURA - kosmetyki, których nie kupisz w sklepie

Pod koniec 2018 roku wspólnie z Julkiem miałam okazję przekonać się, jak powstają naturalne kosmetyki CulumNATURA. W tym celu wybraliśmy się do siedziby firmy w Ernstbrunn w Austrii, gdzie miło spędziliśmy weekend. Tych z Was, którzy nie mieli jeszcze okazji przeczytać relacji z tego wypadu, odsyłam tutaj: [KLIK]. Dziś natomiast zapoznam Was z kilkoma produktami tej marki i odpowiem na pytanie, dlaczego tak trudno jest je dostać.






Produkty CulumNATURA - dlaczego są takie dobre i dlaczego nie kupimy ich w sklepie?

Kosmetyki tej marki są wolne od szkodliwych substancji. Nie ma w nich parafiny i jej pochodnych, aluminium, środków pieniących oraz sztucznych barwników i substancji zapachowych. Zamiast tego znajdziemy w nich trzy bazowe składniki: skrzyp polny, rumianek oraz pokrzywę, a także szereg innych wartościowych substancji, w tym m.in. różnorodne oleje, wosk pszczeli, masło kakaowe, proteiny pszenicy czy glinkę. Składy produktów są krótkie i zawierają tylko to, co dla naszej skóry i włosów najlepsze - bez zbędnych dodatków. Jedyne, do czego mogłabym się przyczepić to alkohol denaturyzowany, który jest obecny w składach. Według marki jest on bio, ale dla mnie alkohol to zawsze alkohol :)

CulumNATURA posiada trzy główne linie kosmetyków:
  • oczyszczającą (zieloną),
  • pielęgnacyjną (żółto - pomarańczową),
  • do stylizacji (niebieską).

Plusem jest to, że produkty te nadają się nie tylko do włosów, ale i do całego ciała. Są skoncentrowane i szalenie wydajne. Można je ze sobą łączyć, by uzyskać końcowy produkt dopasowany do naszych potrzeb.

A co z dostępnością? Wiem, że może Wam się wydawać dziwnym to, co teraz napiszę, ale kosmetyków CulumNATURA nie da się zakupić ani w sklepie, ani w sieci. Kosmetyki tej marki są dostępne jedynie w naturalnych salonach współpracujących z marką. W Polsce na chwilę obecną jest ich pięć. Na poniższej mapce możecie zobaczyć, jak wygląda ich rozmieszczenie w Polsce i sąsiadujących z nami krajami. Różnica jest kolosalna, prawda? Czerwony znacznik pokazuje miejsce mojego zamieszkania, a także to, jak daleko mam do najbliższego salonu naturalnego. Ubolewam nad tym nie tylko ja, ale i Julek, gdyż chcielibyśmy mieć te kosmetyki dosłownie na wyciągnięcie ręki.


Glinka Terra

Ten kosmetyk skończył się nam najszybciej, a to dlatego, że stosowaliśmy go zarówno na włosy, jak i na całe ciało.

Glinka Terra ma bardzo ziołowy zapach (jak wszystkie produkty tej marki) i ziemisty kolor. Posiada odpowiednią konsystencję, która umożliwia błyskawiczną aplikację bez konieczności łączenia z płynnym składnikiem, jak np. z hydrolatem. Jej głównym zadaniem jest oczyszczenie skóry oraz włosów z zanieczyszczeń oraz sebum i w tej roli sprawdza się świetnie. Mimo iż działa naprawdę silnie, to mogą ją stosować także osoby o skórze wrażliwej.


Skóra dzięki glince Terra staje się „czysta”, napięta i zmatowiona. Jedyny minus to taki, że pod koniec trudno ją wydobyć z butelki, która została wykonana z twardego plastiku i której nie da się ścisnąć. Ja ją rozcięłam i dzięki temu zużyłam wszystko do samego końca :)


Skład glinki Terra

  • Aqua (woda).
  • Hectorite (glinka ghassoul) - naturalny zagęstnik. Jest bogata w magnez i stanowi naturalny filtr UV.
  • Vinum* (wino ziołowe) - substancja o działaniu leczniczym i wzmacniającym. CulumNATURA przygotowuje je z ziół nagietka, skrzypu polnego i pokrzywy.
  • Alcohol Denat. (alkohol denaturowany) - składnik o działaniu tonizującym, oczyszczającym, odświeżającym i odtłuszczającym. Zabezpiecza kosmetyk przed drobnoustrojami oraz pełni rolę rozpuszczalnika i przekaźnika innych substancji. Może wysuszać, podrażniać skórę oraz alergizować.
  • Helianthus Annuus Seed Oil* (olej słonecznikowy) - uelastycznia skórę oraz dostarcza witaminy E.
  • Urtica Dioica Extract* (ekstrakt z pokrzywy) - wzmacnia zniszczone włosy, przeciwdziała ich przetłuszczaniu i wypadaniu oraz zapobiega łupieżowi
  • Equisetum Arvense Extract* (ekstrakt ze skrzypu polnego) - zawiera głównie krzem, potas i wapń, a także flawonoidy i saponiny. Działa ściągająco oraz poprawia mikrokrążenie krwi.
  • Calendula Officinalis Flower Extract* (ekstrakt z kwiatów nagietka lekarskiego) - substancja bogata w karoteny oraz flawonoidy. Stymuluje proces odnowy naskórka, łagodzi podrażnienia, przeciwdziała nadmiernemu złuszczaniu się naskórka oraz zapobiega niekorzystnym zmianom w śluzówce. Posiada również działanie przeciwgrzybicze i przeciwbakteryjne.
  • Styrax Benzoin Gum (guma benzoesowa) - substancja pochodzenia naturalnego. Wykazuje właściwości antyseptyczne, antybakteryjne, antyoksydacyjne i ściągające. Poprawia elastyczność i gładkość włosów.
  • Pelargonium Graveolens Oil* (olejek geraniowy) - składnik o działaniu przeciwbakteryjnym, przeciwwirusowym i antyseptycznym.

* z kontrolowanych biologicznych upraw (kbA)

Krem bazowy Sanare i balsam Sanare

CulumNATURA posiada w swojej ofercie dwa produkty o tej samej nazwie. Jednym z nich jest krem bazowy umieszczony w słoiczku, natomiast drugi - balsam, posiada takie samo opakowanie jak wcześniej wspomniana glinka Terra.


Krem bazowy ma zbitą formułę, jednak dobrze się aplikuje. Balsam natomiast bez problemu wydobywa się z opakowania, gdyż ma płynną konsystencję. Zapach tych dwóch produktów jest do siebie zbliżony - bardzo ziołowy, ale miły dla nosa.


Krem bazowy Sanare został stworzony z myślą o skórze twarzy. Dobrze nawilża, odżywia i zapewnia maksymalną ochronę. Będzie odpowiedni dla każdej skóry, w tym również tej problematycznej.

Balsam Sanare posiada podobne właściwości do kremu bazowego. Dobrze nawilża i odżywia skórę i dodatkowo otula ją pięknym ziołowym aromatem.

Skład kremu bazowego Sanare

  • Helianthus Annuus Seed Oil* (olej słonecznikowy) - uelastycznia skórę oraz dostarcza witaminy E.
  • Aqua (woda).
  • Beeswax* (wosk pszczeli) - substancja natłuszczająca, uelastyczniająca i zmiękczająca skórę. Zapobiega również jej przesuszeniu.
  • Alcohol Denat. (alkohol denaturowany) - składnik o działaniu tonizującym, oczyszczającym, odświeżającym i odtłuszczającym. Zabezpiecza kosmetyk przed drobnoustrojami oraz pełni rolę rozpuszczalnika i przekaźnika innych substancji. Może wysuszać, podrażniać skórę oraz alergizować.
  • Simmondsia Chinensis Seed Oil* (olej jojoba) - wspomaga naturalne funkcjonowanie skóry, reguluje ilość wydzielanego sebum oraz wzmacnia warstwę cementu międzykomórkowego, zachowując naturalną, kwaśną warstwę ochronną skóry.
  • Sesamum Indicum Seed Oil* (olej sezamowy) - działa przeciwzapalnie oraz odżywia skórę.
  • Zea Mays Starch* (skrobia kukurydziana) - organiczny wypełniacz kosmetyczny o białej lub żółtawej barwie. Skrobia kukurydziana wchłania sebum i wilgoć ze skóry, dlatego polecana jest osobom posiadającym cerę tłustą lub mieszaną. Skóra po jej aplikacji staje się gładka i matowa.
  • Oenothera Biennis Oil* (olej z wiesiołka) - poprawia elastyczność skóry, wpływa na jej prawidłowe funkcjonowanie oraz zapobiega utracie wody. Substancja ta bogata jest w egzogenne kwasy tłuszczowe (NNKT), których nasz organizm nie potrafi sam wytworzyć, a które są bardzo istotne do zachowania młodego wyglądu skóry.
  • Alchemilla Vulgaris Extract* (ekstrakt z przywrotnika pospolitego) - wykazuje właściwości ochronne, regenerujące i wygładzające. Sprawia, że skóra staje się miękka i elastyczna. Dodatkowo pozwala walczyć ze zmarszczkami i przebarwieniami oraz przyśpiesza gojenie ran i łagodzi stany zapalne.
  • Urtica Dioica Extract* (ekstrakt z pokrzywy) - wzmacnia zniszczone włosy, przeciwdziała ich przetłuszczaniu i wypadaniu oraz zapobiega łupieżowi.
  • Equisetum Arvense Extract* (ekstrakt ze skrzypu polnego) - zawiera głównie krzem, potas i wapń, a także flawonoidy i saponiny. Działa ściągająco oraz poprawia mikrokrążenie krwi.
  • Calendula Officinalis Flower Extract* (ekstrakt z kwiatów nagietka lekarskiego) - substancja bogata w karoteny oraz flawonoidy. Stymuluje proces odnowy naskórka, łagodzi podrażnienia, przeciwdziała nadmiernemu złuszczaniu się naskórka oraz zapobiega niekorzystnym zmianom w śluzówce. Posiada również działanie przeciwgrzybicze i przeciwbakteryjne.
  • Citrus Nobilis Peel Oil* (olejek mandarynkowy) - wykazuje działanie tonizujące, odświeżające i antyseptyczne. Wspomaga gojenie ran, walkę z trądzikiem i cellulitem oraz opóźnia procesy starzenia skóry.
  • Tocopherol (witamina E w czystej formie) - przyczynia się do wygładzenia skóry oraz koi ewentualne stany zapalne.
  • Xanthan Gum (guma ksantanowa) - substancja produkowana przez mikroorganizmy na liściach kapusty. Posiada certyfikat EcoCert i jest dobrze tolerowana przez skórę.
  • Pelargonium Graveolens Oil* (olejek geraniowy) - składnik o działaniu przeciwbakteryjnym, przeciwwirusowym i antyseptycznym.
  • Potassium Carbonate (węglan potasu) - regulator pH.
  • Cannabis Sativa Leaf Extract* (ekstrakt z konopi siewnej) - wykazuje właściwości odżywcze, nawilżające, przeciwzapalnie i antyoksydacyjnie oraz chroni skórę przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi.
  • Astragalus Gummifer Gum (guma tragankowa) - posiada właściwości ochronne oraz wygładzające. Ponadto pełni funkcję regulatora lepkości i stabilizatora emulsji.

* z kontrolowanych biologicznych upraw (kbA)

Skład balsamu Sanare

  • Aqua (woda).
  • Helianthus Annuus Seed Oil* (olej słonecznikowy) - uelastycznia skórę oraz dostarcza witaminy E.
  • Alcohol Denat. (alkohol denaturowany) - składnik o działaniu tonizującym, oczyszczającym, odświeżającym i odtłuszczającym. Zabezpiecza kosmetyk przed drobnoustrojami oraz pełni rolę rozpuszczalnika i przekaźnika innych substancji. Może wysuszać, podrażniać skórę oraz alergizować.
  • Oenothera Biennis Oil* (olej z wiesiołka) - poprawia elastyczność skóry, wpływa na jej prawidłowe funkcjonowanie oraz zapobiega utracie wody. Substancja ta bogata jest w egzogenne kwasy tłuszczowe (NNKT), których nasz organizm nie potrafi sam wytworzyć, a które są bardzo istotne do zachowania młodego wyglądu skóry.
  • Calendula Officinalis Flower Extract* (ekstrakt z kwiatów nagietka lekarskiego) - substancja bogata w karoteny oraz flawonoidy. Stymuluje proces odnowy naskórka, łagodzi podrażnienia, przeciwdziała nadmiernemu złuszczaniu się naskórka oraz zapobiega niekorzystnym zmianom w śluzówce. Posiada również działanie przeciwgrzybicze i przeciwbakteryjne.
  • Urtica Dioica Extract* (ekstrakt z pokrzywy) - wzmacnia zniszczone włosy, przeciwdziała ich przetłuszczaniu i wypadaniu oraz zapobiega łupieżowi
  • Equisetum Arvense Extract* (ekstrakt ze skrzypu polnego) - zawiera głównie krzem, potas i wapń, a także flawonoidy i saponiny. Działa ściągająco oraz poprawia mikrokrążenie krwi.
  • Alchemilla Vulgaris Extract* (ekstrakt z przywrotnika pospolitego) - wykazuje właściwości ochronne, regenerujące i wygładzające. Sprawia, że skóra staje się miękka i elastyczna. Dodatkowo pozwala walczyć ze zmarszczkami i przebarwieniami oraz przyśpiesza gojenie ran i łagodzi stany zapalne.
  • Citrus Nobilis Peel Oil* (olejek mandarynkowy) - wykazuje działanie tonizujące, odświeżające i antyseptyczne. Wspomaga gojenie ran, walkę z trądzikiem i cellulitem oraz opóźnia procesy starzenia skóry.
  • Tocopherol (witamina E w czystej formie) - przyczynia się do wygładzenia skóry oraz koi ewentualne stany zapalne.
  • Xanthan Gum (guma ksantanowa) - substancja produkowana przez mikroorganizmy na liściach kapusty. Posiada certyfikat EcoCert i jest dobrze tolerowana przez skórę.
  • Pelargonium Graveolens Oil* (olejek geraniowy) - składnik o działaniu przeciwbakteryjnym, przeciwwirusowym i antyseptycznym.
  • Cannabis Sativa Leaf Extract* (ekstrakt z konopi siewnej) - wykazuje właściwości odżywcze, nawilżające, przeciwzapalnie i antyoksydacyjnie oraz chroni skórę przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi.

* z kontrolowanych biologicznych upraw (kbA)

Balsam do ust Facile

Ten produkt zachwycił mnie, gdy tylko spojrzałam na jego oprawę. Ekologiczne opakowanie tego kosmetyku składa się w 100% z papieru, tuszu na bazie wody i biologicznego kleju kazeinowego, przez co ulega biodegradacji. Marka CulumMATURA stara się dbać o środowisko na każdym kroku, a ten produkt jest tego świetnym przykładem.




Balsam do ust wysuwa się po naciśnięciu opakowania na samym końcu. Jego formuła jest wprawdzie zbita, ale w kontakcie z ustami topi się i dobrze rozprowadza.

Balsam Facile błyskawicznie regeneruje przesuszone wargi i nawilża je sprawiając, że stają się gładkie i miękkie. Produkt chroni także usta przed bolesnymi pęknięciami, a przy katarze łagodzi podrażnioną skórę nosa.

Skład balsamu do ust Facile

  • Papaver Orientale Seed Oil* (olej z maku wschodniego) - substancja antyseptyczna, natłuszczająca, ochronna oraz łagodząca. Ponadto wzmacnia naczynia krwionośne.
  • Beeswax* (wosk pszczeli) - substancja natłuszczająca, uelastyczniająca i zmiękczająca skórę. Zapobiega również jej przesuszeniu.
  • Alcohol Denat. (alkohol denaturowany) - składnik o działaniu tonizującym, oczyszczającym, odświeżającym i odtłuszczającym. Zabezpiecza kosmetyk przed drobnoustrojami oraz pełni rolę rozpuszczalnika i przekaźnika innych substancji. Może wysuszać, podrażniać skórę oraz alergizować.
  • Shellac (szelak) - żywica o właściwościach zmiękczających i natłuszczających.
  • Urtica Dioica Extract* (ekstrakt z pokrzywy) - wzmacnia zniszczone włosy, przeciwdziała ich przetłuszczaniu i wypadaniu oraz zapobiega łupieżowi.
  • Equisetum Arvense Extract* (ekstrakt ze skrzypu polnego) - zawiera głównie krzem, potas i wapń, a także flawonoidy i saponiny. Działa ściągająco oraz poprawia mikrokrążenie krwi.
  • Calendula Officinalis Flower Extract* (ekstrakt z kwiatów nagietka lekarskiego) - substancja bogata w karoteny oraz flawonoidy. Stymuluje proces odnowy naskórka, łagodzi podrażnienia, przeciwdziała nadmiernemu złuszczaniu się naskórka oraz zapobiega niekorzystnym zmianom w śluzówce. Posiada również działanie przeciwgrzybicze i przeciwbakteryjne.
  • Tocopherol (witamina E w czystej formie) - przyczynia się do wygładzenia skóry oraz koi ewentualne stany zapalne.

* z kontrolowanych biologicznych upraw (kbA)

Szczotka z włosa dzika

To chyba mój ulubiony produkt z oferty CulumNATURA. Ta ergonomiczna, idealnie dopasowana do kształtu dłoni szczotka została wyprodukowana z wysokiej jakości drewna (np. orzecha, klonu lub wiśni). Jest nie tylko użytecznym, ale i pięknym przedmiotem o indywidualnym przekroju słojów. Występuje w dwóch wariantach: dla osób prawo- i leworęcznych.

Każda szczotka znajduje się w drewnianej skrzynce wypełnionej siankiem.

W środku oprócz szczotki znajdziemy instrukcję obsługi, ściereczkę oraz czyścik.

Ta szczotka składa się w 100% z naturalnego włosa dzika z pierwszego cięcia. Jest ono bardzo twarde i szorstkie, ale nie robi krzywdy skórze naszej głowy. Wręcz przeciwnie - pobudza mięsień przywłosowy i ułatwia dostarczanie krwi i składników odżywczych do korzenia włosa. Dodatkowo usuwa zanieczyszczenia, które osiadają na włosach, a także sebum, które jest rozprowadzane na całej powierzchni włosów podczas szczotkowania. Włosy dzięki temu zyskują naturalną ochronę i stają się wygładzone.






Szczotka ma jeszcze jedną zaletę. Masaż nią dostarcza przyjemnych doznań i pozwala się zrelaksować. Gdy Julek masuje mi nią głowę zawsze dostaję gęsiej skórki, a potem odpływam :) Żadna inna szczotka, jaką miałam do tej pory nie oferowała mi tyle, co ta od CulumNATURA.

Co sądzicie o produktach marki CulumNATURA i o tym,
że są one dostępne tylko w naturalnych salonach?
Czy któryś z nich szczególnie Was zainteresował?
Copyright © 2018 Toksyczna kosmetyczka