Strony

26 maja 2017

Sekretne sposoby na domowe wyroby. Recenzja poradnika "Tajniki DIY" Ewy Grzelakowskiej-Kostoglu.

W ubiegłym roku (dokładnie 9 listopada) miała swoją premierę druga książka Ewy Grzelakowskiej-Kostoglu, znanej wszystkim jako Red Lipstick Monster, której nikomu przedstawiać raczej nie trzeba :) Z sympatii do Ewy i jej kanału na YouTube postanowiłam się na nią rzucić mimo, iż pierwsza pozycja którą nas uraczyła, nie do końca trafiła w mój gust. Mam oczywiście na myśli poradnik „Tajniki makijażu”, który został okrzyknięty prawdziwym bestsellerem. Dla przypomnienia: [KLIK]
 
Tym razem RLM postawiła na nieco inną tematykę, a mianowicie Do It Yourself. W poradniku „Tajniki DIY” - bo tak właśnie Ewa nazwała swoja książkę, znajdziemy przepisy nie tylko na domowe kosmetyki ale i gadgety, które staną się praktycznymi pomocnikami na co dzień. Jednym słowem wszystko, a zarazem nic… 
 
 
 
 
 
„Tajniki DIY” zakupiłam w oficjalnym sklepie Allegro, gdyż stacjonarnie nie mogłam jej już nigdzie dostać. W tym miejscu muszę pochwalić serwis za ekspresową dostawę, gdyż paczka z książką była już u mnie na drugi dzień od złożenia zamówienia. Nie zmienia to jednak faktu, że mam focha na Allegro za wprowadzanie coraz dziwniejszych funkcji, które z założenia mają pomagać kupującym, a w rzeczywistości wszystko utrudniają. Nie o tym jednak ma być ten wpis, dlatego też szybciutko powracamy do Ewy i jej „drugiego dziecka”. 
 
 
Poradnik Ewy został wydany na wysokiej jakości papierze, który zdobią kolorowe i przyciągające wzrok fotografie. Całość domyka porządna sztywna okładka z wytłoczonymi literami oraz postacią Red Lipstick Monster. Książka liczy sobie 224 strony i jest stosunkowo gruba. Posiada też niestandardowe wymiary - jest znacznie szersza od zeszytu o formacie A5. To mnie trochę irytuje, gdyż lubię kiedy książki na półce są ustawione pod linijkę, a odmienny format chociaż jednej z nich powoduje, że muszę wszystkie przesuwać do przodu, a to wiąże się z utratą sporej przestrzeni, którą mogłabym zagospodarować w inny sposób. Wiem, że marudzę, ale tak już wygląda życie perfekcyjnej pedantki :)
 
 
Jak już wspomniałam wcześniej - poradnik został przyozdobiony barwnymi fotografiami, które stanowią znaczną jego część. Podobnie było z „Tajnikami makijażu”. Tam bardzo mi się to nie podobało i tutaj niestety też nie. Aby uświadomić Wam, jaką część poradnika zajmują tylko zdjęcia, postanowiłam je skrupulatnie zliczyć. Łącznie wyszło ich aż 89. Oczywiście pomijałam fotki opatrzone jakimkolwiek tekstem. Gdybym zliczyła dodatkowo strony rozdziałowe oraz te, na których tekstu jest tyle co kot napłakał, zapewne wyszło by mi drugie tyle. 
 
 
 
 
Osobiście wolałabym, aby poradnik zawierał znacznie więcej treści, kosztem idealnie dopracowanych zdjęć. Gdybym chciała oglądać fotografie, to kupiłabym sobie album. Żeby nie było, że jestem tak totalnie na nie to wspomnę, że w „Tajnikach DIY” spodobała mi się czcionka, która przewija się przez wszystkie strony poradnika. Jest ona bardzo prosta, przez co cały tekst zdecydowanie lepiej się czyta. 
 
 
 
Książka została podzielona na trzy główne rozdziały:
  • „DIY kosmetyczne”
  • „DIY przechowywanie i organizacja”
  • „DIY prezenty” 
 
Oczywiście z racji mojej pasji bardziej zainteresował mnie pierwszy z nich, który zajmuje blisko 3/4 książki. Gdyby te proporcje rozkładały się inaczej, zapewne byłabym mocno zawiedziona. 
 
W kosmetycznym DIY znajdziemy 27 przepisów, dzięki którym przygotujemy kosmetyki w dosłownie kilka minut. Jeśli wydaje się Wam, że jest to trudne i stanowi nie lada wyzwanie, to muszę Was uspokoić. Przepisy zamieszczone w „Tajnikach DIY” są na tyle proste i oczywiste, że i bez dodatkowych zdjęć typu „krok po kroku”, każdy da sobie z nimi radę. Myślę, że spokojnie można było by zrezygnować z takiej formy podpowiedzi i w to miejsce dać np. znacznie więcej przepisów. Być może wówczas „Tajniki DIY” nie kojarzyły by mi się tak bardzo z kucharskim poradnikiem. 
 
 
 
Wśród przepisów znajdziemy zarówno takie, które przewijały się już na kanale RLM oraz takie, których jeszcze tam nie było. To duży plus, gdyż książka „Tajniki makijażu” zawierała w sobie odnośniki do filmów na You Tube, które były czystym odzwierciedleniem tekstu z książki. Subskrybenci kanału Ewy, którzy zakupili pierwszy poradnik z pewnością mogli się poczuć troszkę rozczarowani powielaniem w kółko tych samych informacji. 
 
Rozdział „DIY kosmetyczne” został podzielony na kilka mniejszych: „Demakijaż”, „Włosy”, „Maski do twarzy”, „Peelingi do ciała”, „Dłonie i paznokcie”, „Urozmaicenie wieczornej pielęgnacji” oraz „Ciekawostki kosmetyczne’. Można zatem powiedzieć, że RLM zadbała o to, aby każda część naszego ciała została poddana domowej pielęgnacji. Dobierając przepisy skupiła się również na tym, aby składniki potrzebne do ich wykonania były naturalne i przede wszystkim niedrogie i bardzo łatwo dostępne. Za to oczywiście należy się jej spory plus :) 
 
W poradniku RLM znajdziemy również kilka rozwiązań, które pomogą nam w zagospodarowaniu własnej przestrzeni oraz ułatwią przechowywanie np. kosmetyków. Na samym końcu poradnika Ewa zamieściła natomiast klika pomysłów na przydatne gadżety oraz prezenty. Moim zdaniem nie należą one do zbyt odkrywczych, ale jeśli ktoś lubuje się w tego typu rozwiązaniach, to z pewnością będzie bardzo zadowolony. 
 
 
 
 
Podsumowanie

„Tajniki DIY” nie należy do pozycji, które po przeczytaniu od razu podbijają moje serducho. Nie jest jednak z gatunku tych, które czytamy i żałujemy, że w ogóle zaczęliśmy. Myślę, że z tego poradnika ucieszą się głównie nastolatki, które maja okrojony budżet na kosmetyki i inne gadgety oraz te, które lubią eksperymentować i robić coś z niczego :) 
 
Jestem bardzo ciekawa, czy ten poradnik również zagościł w Waszej biblioteczce. 
Jeśli tak to koniecznie dajcie znać, co o nim sądzicie. 
 
A tak na marginesie - co sądzicie o wydawaniu książek przez znanych blogerów / vlogerów?