Piękne i długie rzęsy w dwa miesiące? Recenzja odżywki LongLash.

Do moich rzęs najlepiej pasuje określenie nijakie. Nie są one wprawdzie krótkie, ale do miana długich też wiele im brakuje. Z zazdrością spoglądam więc na kobiety posiadające gęste i długie firanki. Sytuacji nie poprawia fakt, że wielu mężczyzn z mojego otoczenia natura również hojnie obdarzyła. Rzęsami ma się oczywiście rozumieć :)
Weźmy na przykład takiego mojego micha. Niby facet a posiada długie, gęste i w dodatku podwinięte rzęsy. 
I gdzie tu sprawiedliwość!

Dążąc do perfekcyjnego wyglądu przez całe swoje dotychczasowe życie wspomagałam się pogrubiająco - wydłużającymi maskarami. Uzyskane za ich pomocą efekty nie zawsze były jednak zadowalające. Kilka osób doradzało mi, abym swoje rzęsy po prostu przedłużyła. Nie jestem jednak zwolenniczką takiego rozwiązania. Po pierwsze - na doczepiane rzęsy trzeba wybitnie uważać. Po drugie - efekt utrzymuje się zdecydowanie zbyt krótko. Zaczęłam zatem poszukiwać alternatywnego rozwiązania. Takim oto sposobem trafiłam na odżywkę LongLash, z którą chciałabym Was dziś zapoznać.


Na stronie producenta znajdziemy taką oto informację:

„Odżywka LongLash to rewolucyjny produkt, który sprawia, że rzęsy stają się o wiele dłuższe, grubsze oraz nieco ciemniejsze. Wreszcie możemy cieszyć się własnymi, długimi i spektakularnymi rzęsami. Pierwsze efekty mogą być widoczne już po 3-4 tygodniach codziennego stosowania, jednak bardziej spektakularne wyniki uzyskujemy przeważnie po ok. 2 miesiącach” - zapewnia producent.

Odżywka posiada niewielkie opakowanie, przez co bez problemu wciśnie się do każdej kosmetyczki czy torebki. Mimo swoich gabarytów jest ono poręczne i pewnie trzyma się w dłoni. Odżywkę aplikuje się tuż u nasady rzęs, dlatego opakowanie wyposażono w mięciutki pędzelek zamiast szczoteczki. Pozwala on na precyzyjne odmierzenie i rozprowadzenie produktu. To dość istotne, ponieważ pozwala uniknąć zalania oczu. Mnie to się jeszcze ani razu nie przydarzyło mimo, iż stosuję odżywkę od kilku tygodni i zawsze staram się nałożyć grubszą jej warstwę.


Odżywka posiada oleistą konsystencję, która perfekcyjnie otula nasze rzęsy. Producent zaleca nakładanie jej tylko na noc, ale ja kilka razy zaaplikowałam ją za dnia. Odżywki oczywiście nie stosowałam już na noc. Aplikowanie kosmetyku więcej niż raz dziennie i tak nie przyspieszy efektu, a jedynie zwiększy możliwość podrażnienia oczu. 

Odżywkę należy nakładać na czystą i suchą skórę oraz pozbawione tuszu oczy, przeciągając pędzelkiem wzdłuż całej ich linii.



Produkt starałam się stosować systematycznie. Cały eksperyment trwał około 2 miesięcy. Chciałam wykończyć opakowanie i dopiero wówczas napisać rzetelną recenzję. Niestety pomimo nakładania grubej warstwy odżywki odniosłam wrażenie, że w ogóle się ona nie kończy. Opakowanie mieści w sobie niby tylko 5 ml produktu, ale tak naprawdę starcza na bardzo długi okres czasu. 

Przyzwyczajona do faktu, iż wiele tego typu produktów szybko się kończy z góry założyłam, że poziom mojej odzywki też będzie już na wykończeniu. Spotkało mnie jednak pozytywne zaskoczenie :) Zapewnienia producenta o tym, że przy codziennym stosowaniu odżywki wystarczy nam na ponad rok wydają się być zatem prawdziwe.

Produkt można stosować nawet na przedłużone i zagęszczone rzęsy, gdyż serum nie zawiera składników rozpuszczających klej. Odżywka nadaje się też dla osób po zakończonej chemioterapii.


Efekty kuracji

Po kilku tygodniach stosowania odżywki mogę śmiało stwierdzić, że zauważyłam znaczące zmiany. Moje rzęsy stały się widocznie dłuższe i nie wypadają tak często jak przed rozpoczęciem kuracji. Nie umiem jednak stwierdzić czy się przyciemniły, ponieważ kilka razy podczas zjazdów w szkole miałam wykonywaną hennę. Sądzę jednak, że skoro produkt spełnił swoje zadanie w przypadku wydłużenia i zagęszczenia rzęs to radzi sobie świetnie również z ich przyciemnieniem.


Poniżej możecie obserwować efekty, jakie udało mi się uzyskać dzięki odżywce LongLash:

A tutaj jeszcze pełny skład produktu:

  • Purified Water (woda oczyszczona)
  • Sodium Chloride (chlorek sodu, czyli pospolita sól) - substancja polerująca, ścierająca i redukująca nieprzyjemny zapach. Może wysuszać skórę i wywoływać świąd.
  • Benzalkonium Chloride (chlorek benzalkoniowy) - może wywołać podrażnienia skóry i oczu oraz doprowadzić do zapalenia spojówek i kontaktowego zapalenia skóry. Jego spożycie w wysokiej dawce może doprowadzić do śmierci.
  • Citric Acid (kwas cytrynowy) - usuwa przebarwienia i rozjaśnia skórę. Może jednak wywoływać podrażnienia skóry, oczu i dróg oddechowych.
  • Disodium Phosphate (wodoroortofosforan disodu) - pełni rolę substancji zapachowej oraz ułatwiającej tworzenie emulsji. Jest również regulatorem pH. Jako ciekawostkę mogę Wam podać, że bywa on również składnikiem niektórych środków przeczyszczających.
  • Phenoxyethanol (fenoksyetanol) - pospolity konserwant zabezpieczający przed bakteryjnym zakażeniem kosmetyku przy codziennym użytkowaniu. Wywołuje wypryski i pokrzywkę na skórze. Jest szkodliwy w przypadku wdychania, połknięcia, czy wchłonięcia przez skórę. Może doprowadzić do uszkodzeń w obrębie układu rozrodczego. Fenoksyetanol może także zaburzać pracę mózgu i układu nerwowego, dlatego też w Japonii jest on całkowicie zakazany.
  • Glycerin (gliceryna) - tworzy ochronny film, zapobiega ucieczce wody, wzmacnia odporność skóry na szkodliwe czynniki pochodzenia zewnętrznego oraz łagodzi podrażnienia i stany zapalne. Substancja ta przyciąga cząsteczki wody z otoczenia i gromadzi je na powierzchni skóry. Taki efekt uzyskuje się jednak tylko wtedy, gdy wilgotność powietrza nie jest mniejsza niż 65%. W innym przypadku gliceryna pobiera wodę z dolnych warstw skóry i może ją wysuszać.
  • Biotin (biotyna, witamina H) - odpowiada za prawidłowy wzrost włosów oraz hamuje ich przetłuszczanie się. Dodatkowo zapobiega siwieniu oraz wzmacnia skórę.
  • Cellulose Gum (guma celulozowa)  - naturalna substancja (polimer) o wysokiej lepkości. Nie należy do substancji toksycznych i alergennych.
  • Butylene Glycol (glikol butylenowy) - powoduje wzrost lepkości kosmetyku i zapobiega jego wysychaniu. Posiada zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka. Glikol butylenowy zatyka pory w skórze, wywołuje pokrzywkę oraz wysięki wokół gruczołów łojowych. Jeśli jest zanieczyszczony dioksanem (1,4-dioxane), staje się kancerogenny (rakotwórczy).
  • Octapeptide (oktapeptyd) - substancja pobudzająca komórki macierzyste w mieszkach włosowych. Stymuluje odrost włosów oraz hamuje ich nadmierne wypadanie.





Co sądzicie o efektach, jakie udało mi się uzyskać dzięki tej odżywce? Mieliście już okazję się z nią zapoznać?

Czekam na Wasze komentarze :)

P.S. Jeśli chcielibyście uzyskać więcej informacji o tym kosmetyku, to odsyłam Was do strony producenta: [KLIK]

Komentarze

  1. Skoro wybrałaś tą odżywkę do rzęs to znaczy że uznałaś ją za bezpieczną? Też od dłuższego czasu kuszą mnie różne odżywki do rzęs bo moje są bardzo liche a ostatnio jeszcze strasznie wypadają :( ale boję się stosować odżywki które mają w składzie lek na jaskrę, bo widziałam jakie skutki uboczne może spowodować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta odżywka nie jest wprawdzie produktem naturalnym, ale jeśli stosuje się ją zgodnie z zaleceniami producenta, to nie powinno się nic złego wydarzyć :)

      Usuń
  2. Różnice są widoczne gołym okiem, że się tak wyrażę ;) U mnie na blogu właśnie jest rozdanie, może weźmiesz udział? Buźka!

    OdpowiedzUsuń
  3. Różnica jest widoczna gołym okiem. Jednak ja jestem przewrażliwiona na punkcie tego typu produktów po tym jak zobaczyłam w internecie relację dziewczyn, u których spowodowało to uczulenie. Niestety nie wiem jaki składnik dokładnie spowodował taki efekt...
    Jednak nie można zrzucić temu produktowi, że nie działa ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. faktycznie widać efekt :) wow :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi bardzo pomagają takie produkty. Chętnie po nie sięgam i efekty są równie widoczne ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie używam takich produktów bo zapominam o systematyczności.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja stosuję ten produkt od roku i nie miałam problemu z uczuleniem. Na początku miałam problem z regularnością i odstawiłam na miesiąc. Od lutego stosuje regularnie i wydaje mi się że teraz dopiero się kończy. Rzęsy mam długie i gęste, niektórzy pytają gdzie tak naturalnie doczepiają rzęsy :D Więc polecam gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
  8. SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU I SZAMPAŃSKIEJ ZABAWY! :*

    Zapraszam do mnie: http://roxyolsen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi bardzo pomogła odżywka z RevitaLash :)
    Miałam wcześniej też jakąś, ale z innej firmy co się totalnie nie spisała. Tą chętnie kiedyś wypróbuję :)
    Szczęśliwego Nowego Roku ! :) :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś miałam odżywkę z regenerum i szału nie było... teraz już nie ryzykuję z odżywkami ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja chyba bym jej nie wypróbowała. Wystarczy niewielka ilość a rzęsa może w złym miejscu urosnąć :(

    OdpowiedzUsuń
  12. O ile na zdjęciu z zamkniętym okiem różnicy niemal nie widać, to przy otwartym - wow. Szczególnie przy dolnych rzęsach!

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdecydowanie widać różnicę. Ja nigdy nie stosowałam niczego na rzęsy oprócz olejku rycynowego.

    OdpowiedzUsuń
  14. wow super, muszę wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem ciekawa tej odżywki, bo po dwóch miesiącach widzę u Ciebie efekt.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz