Niechemiczne sposoby na problem cellulitowy

Z cellulitem boryka się każda kobieta i nie ma wyjątków od tej reguły. Walka z nim przeważnie jest bardzo długa i nie gwarantuje zadowalających efektów. Ze skórka pomarańczową można jednak wygrać i to bez użycia jakichkolwiek produktów kosmetycznych.
 
Co to za magiczny i w pełni naturalny sposób?
Odpowiedz jest prosta – bańki chińskie.
 
Masaż bańką chińską uchodzi za jeden z najpopularniejszych zabiegów kosmetycznych pomagających zwalczyć cellulit zarówno tłuszczowy, jak i wodny. Poprawia on mikrokrążenie, rozbija tkankę tłuszczową, a także wygładza i ujędrnia skórę. Sprawdza się nie tylko jako zabieg antycellulitowy, lecz także ujędrniający i modelujący sylwetkę, i co najważniejsze - nie jest on skomplikowany, dlatego też możemy bez problemu wykonać go same. Wcześniej należy zaopatrzyć się jednak w dobrej jakości olejek. Ja używam oleju migdałowego z KTC, gdyż posiada on znakomite właściwości nawilżające i pielęgnujące skórę. Olej jest niezwykle istotny, gdyż ułatwia bezproblemowe przesuwanie gumowych baniek po skórze.
 
Sam zabieg wygląda natomiast następująco : bańkę aplikuje się na skórę po wcześniejszym wyciśnięciu z niej powietrza. Dzięki temu wytwarza się w niej podciśnienie, które powoduje zassanie fałdów skóry dotkniętych cellulitem do jej wnętrza. Następnie przesuwa się bańkę od kolan w kierunku ud. W ten sposób następuje rozszerzenie naczyń krwionośnych i przyspieszenie wchłaniania substancji czynnych zawartych w oliwce.
 
Prawda, że proste?
 
Aby zabieg przyniósł efekty powinno się go wykonywać kilka razy w tygodniu, ale nie rzadziej niż co 3 dni. Niektóre z Was zapewne zniechęcą się już na starcie, ale te wytrwalsze już po kilku seriach zrozumieją, że wysiłek się opłaca :) Jeśli po pierwszym zabiegu wyjdą Wam siniaki – nie przejmujcie się. Ja po pierwszej serii wyglądałam tak, jak by mi ktoś porządnie przyłożył. Potem zrozumiałam, że na pierwszy raz zbyt mocno zasysałam bańki (nadgorliwość w tym przypadku nie popłaca). Warto zatem robić to delikatnie, lecz zdecydowanie. W końcu masaż ma być przyjemnością, a nie torturą.
 
Bańki chińskie możecie zakupić praktycznie w każdej aptece. Koszt nie powinien przekroczyć 20 zł. W zestawie znajduje się kilka sztuk o różnej wielkości, które można wykorzystać do przeróżnych partii ciała. Ja swoje zakupiłam na Allegro ponad rok temu i nadal służą mi bez zarzutu. Jedyne co mnie w nich denerwuje to gumowy smrodek, którego nie jestem w stanie niczym usunąć (nie pomaga namaczanie, wietrzenie i inne cuda wianki). No cóż – taka już ich uroda :)
 
Co do olejku, to można go nabyć już za niecałe 10 zł (oczywiście także na Allegro). Koszt zakupu zarówno baniek, jak i olejku nie jest wygórowany. Leniuszki mogą oczywiście wybrać się na masaż do salonu kosmetycznego, ale muszą liczyć się z tym, że cena jednorazowego zabiegu to około 150 – 100 zł za 45 minut przyjemności, którą trzeba oczywiście regularnie powtarzać, by utrzymać zadowalające efekty. Jak dla mnie strata czasu i pieniędzy :)

 
A co Wy sądzicie o takim sposobie walki walkę z cellulitem?
 
Jak zwykle jestem ciekawa Waszych opinii :)

Komentarze