Makijaż permanentny brwi krok po kroku [Lilamo]

Oczy są zwierciadłem duszy, dlatego zasługują na piękną oprawę w postaci naturalnych i symetrycznych brwi. Niestety wiele z nas nie jest zadowolona z ich wyglądu. Także i ja należę do tej grupy. Moje brwi są specyficzne i niekiedy bardzo trudno jest mi wykonać perfekcyjny makijaż. Aby wyglądały naprawdę dobrze, czasami potrzebuję nawet kilku poprawek kredką lub cieniem, co bywa bardzo męczące. A to wszystko przez to, że na samym ich początku mam niewielką ilość włosków. Moje brwi są także cienkie. Nie dlatego, że tak je reguluję, ale po prostu taka już moja natura. Gdy plemniki były w modzie, nie miałam żadnych kompleksów, jednak teraz, gdy nastała era szerokich, naturalnych brwi, chwilami czułam się zwyczajnie goła.

O makijażu permanentnym brwi myślałam już od jakiegoś czasu i cieszę się, że w końcu się na niego zdecydowałam. W dzisiejszym wpisie przeczytacie, jak wygląda zabieg krok po kroku i jakich efektów możemy się spodziewać.

Makijaż permanentny w Lilamo

Zabieg wykonałam w salonie Lilamo w Gnieźnie. Zależało mi na naturalnym i nie przerysowanym efekcie, dlatego właścicielka salonu - przesympatyczna Pani Natalia, poleciła mi metodę pudrową.





Przed samym zabiegiem wykonuje się rysunek techniczny brwi. Dzięki niemu będą one symetryczne i wspaniale podkreślą rysy twarzy. Rysunek tworzy się nitką, która przyłożona do skóry pozostawia po sobie linię. 




Kolejny etap to obrysowanie brwi kredką w celu nadania im kształtu, który później akceptujemy, lub wprowadzamy poprawki. Ja poprawek nie zgłaszałam. Pani Natalia tak perfekcyjnie wykonała rysunek, że od razu go zaakceptowałam :) Przy okazji okazało się, że moja prawa brew jest niesymetryczna, o czym przez całe życie nie miałam pojęcia. Dowiedziałam się o tym dopiero za sprawą rysunku technicznego. Konieczne było zatem wprowadzenie minimalnej korekty kształtu, co możecie zobaczyć na powyższych zdjęciach.


Zanim linergistka przystąpiła do właściwej części zabiegu, dobrała jeszcze odpowiedni odcień barwnika. W tym celu nałożyła na czoło trzy kolory i doradziła, który najlepiej pasuje do mojego  typu urody. Po tym mogłyśmy już przejść do właściwej części zabiegu, jakim jest aplikacja pigmentu.

Na początek pani Natalia obrysowała kontur brwi. Zabieg wykonywany jest przy użyciu jednorazowej igły, za pomocą której wprowadza się pigment pod skórę. Zastanawiałam się wcześniej, czy to będzie bolało, jednak okazało się, że jest do przeżycia. Zabieg nie był dla mnie bolesny, jednak pod jego koniec czułam już pewien dyskomfort. Jeśli miałabym go do czegoś przyrównać, to z pewnością byłoby to takie drapanie końcówką pęsety po skórze, a nie nakłuwanie igłą.



Podczas zabiegu skóra pigmentowana jest dokładnymi ruchami. Każda brew w moim przypadku była opracowywana trzykrotnie. Pomiędzy seriami linergistka nakładała na nie produkt znieczulający, bym nie odczuwała żadnego dyskomfortu. Odczuwanie bólu to zawsze indywidualna kwestia, dlatego znieczulenie bywa bardzo pomocne. Ja akurat mogę się poszczycić wysokim progiem bólowym i dla mnie ten zabieg był praktycznie nieodczuwalny.


Po skończonym makijażu mogłam przejrzeć się w lustrze i podziwiać proste, symetryczne dzieło. Efekt końcowy naprawdę mnie zaskoczył. Nigdy nie miałam takich pięknych brwi. Na koniec otrzymałam zalecenia pozabiegowe oraz produkt, który powinnam na nie aplikować po trzech dniach od pigmentacji.

Efekty

Brwi po zabiegu mogą wydawać się ciemne i przerysowane, jednak ten stan utrzymuje się tylko przez jakiś czas. Po kilku dniach rozpoczyna się proces ich wyłuszczania i jest on chyba bardziej męczący, niż sam zabieg. Skóra może wtedy delikatnie szczypać i dlatego należy ją smarować otrzymanym preparatem. Ten stan utrzymuje się do czasu odpadnięcia wszystkich strupków. Kolor staje się również bledszy, a miejscami wygląda tak, jak gdyby wcale go nie było. Na szczęście to mija. Po miesiącu możemy umówić się na korektę, która jest wliczona w cenę zabiegu.

O brwi permanentne należy dbać, dlatego po zabiegu nie wolno m.in. opalać się, korzystać z sauny oraz basenu. Do 3 dni po zabiegu nie powinno się także nakładać na nie makijażu. Nie wolno również odrywać tworzących się strupków, które utrzymują się ok. 7-10 dni. Jeśli zastosujemy się do tych zaleceń, będziemy mogły cieszyć się pięknymi brwiami przez bardzo długi czas.

Efekt po pierwszej serii

Brwi - dzień po zabiegu

Jestem ciekawa, co sądzicie o makijażu permanentnym.
Dajcie znać, czy Wam się podoba i czy planujecie zrobić go w niedalekiej przyszłości.

21 komentarzy:

  1. Ja na razie nie muszę, wystarczy mi pomadą, a nawet jak zapomnę, to też tragedii nie ma. Twój makijaż jest perfekcyjny według mnie, rysunek brwi piękny, do tej pani warto się zwrócić. U nas jedna robi takie dziadostwo, że za darmo bym nie poszła. Widziałam u znajomych kształt podkówek, dosłownie prl-owskie brwi :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ja myślałam o makijażu permanentnym brwi - ale to na razie tylko luźne myśli..

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja cały czas myślę o tym i może się skuszę!!

    OdpowiedzUsuń
  4. ja mam usta i kreski na powiekach górnych od ponad 2 lat :) czas to poprawić ale sporo pigmentu zostało

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałabym, a tak się boję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przesympatyczna pani Natalia robi przepiękne brwi permanentne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja również bardzo bym chciała, u mnie to praktycznie brwi nie ma ;) Pięknie zrobione masz brwi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Od pewnego czasu zastanawiam się nad makijażem brwi. Mam z natury rzadkie i jasne i codziennie muszę je malować co mnie zaczyna irytować.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja posiadam i to była dobra decyzja:) Trzeba tylko wybrać odpowiednie miejsce, sprawdzone.

    OdpowiedzUsuń
  10. Efekt rewelacja, Ja cały czas się zastanawiam czy nie zrobić sobie właśnie tą metodą brwi

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajnie to wygląda, ale jakos nie skusialabym się na taki krok. Wiem że jest to idealne dla osób które nie mają brwi alby znikome.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale piekny i naturalny efekt. Sama marzę o makijażu permamentnym.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja jestem bardzo zadowolona ze je zrobilam, tylko zastanawiam sie czasem dlaczego tak dlugo zwlekalam ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. ja o tym nie myślałam, ale w sumie Twój efekt mega mi się podoba ;)!

    OdpowiedzUsuń
  15. efekt jest naprawdę bardzo ładny.chciałabym , abyś pokazała się w całości teraz :)

    OdpowiedzUsuń
  16. wow efekt super! Ja mam rzadkie i jasne brwi więc taki zabieg jest dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Taki zabieg w ogóle nie jest dla mnie i raczej nigdy bym się na niego nie zdecydowała ;) Chyba, że naprawdę, ale to naprawdę bym go potrzebowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kilka cech mojej twarzy niekoniecznie mi się podoba, ale brwi odziedziczone po ojcu spełniają moje oczekiwania, w zasadzie nie potrzebują żadnej korekty. :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2018 Toksyczna kosmetyczka