Jak wygląda współpraca z markami kosmetycznymi? Trudne początki, barter, rosnące wymagania i wszystko to, o czym być może nie wiecie, a wiedzieć powinniście.

W blogosferze funkcjonuję już od ponad 2 lat. Czas leci tak szybko a ja odnoszę wrażenie, że decyzję o „robieniu Internetów” podjęłam stosunkowo niedawno. Wciąż wspominam tą noc i rozmyślania do białego rana o tym, jak będzie wyglądał mój blog, o czym będę pisała i przede wszystkim - jaką nadam mu nazwę.

Trudne początki

Od czasów powstania bloga poddałam recenzji masę kosmetyków (nie tylko naturalnych) oraz innych produktów. Większość z nich zakupiłam sama, za swoje ciężko zarobione pieniądze. Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że wśród osób nie związanych z blogosferą istnieje mylne przekonanie, że blogerzy mają życie usłane różami i każdego dnia są zasypywani masą różnorodnych produktów. Nie mam zielonego pojęcia skąd wziął się ten mit i kto jest jego twórcą. Z pewnością nie jest to jednak żaden z blogerów bo ci doskonale wiedzą, że złapanie dobrej współpracy wcale do prostych nie należy. Takie osoby jak ja są tego najlepszym przykładem. 



Nie należę do osób wyalienowanych i mało komunikatywnych, dlatego teoretycznie mówiąc, nie powinnam mieć problemów z nawiązaniem współpracy, nawet z wielkimi kosmetycznymi koncernami. Ze względu na treści poruszane przeze mnie na blogu (chodzi tu konkretnie o rozszyfrowywanie składów INCI), wiele firm trzyma się ode mnie z daleka. Najwyraźniej wolą one utwierdzać zarówno siebie jak i potencjalnych klientów, że sprzedają całkowicie bezpieczne produkty.

Współpraca blogerska - czego w niej nie lubię?

Jeśli tak jak i ja prowadzisz bloga, z pewnością nie raz otrzymałeś na meila z propozycją nawiązania współpracy. Niektóre z nich są oczywiście godne uwagi, ale większość i tak trafia do kosza. Dlaczego?

Spora część firm traktuje blogerów po macoszemu, oferując im współpracę na niekorzystnych (czasami nawet śmiesznych) warunkach. Nie wiem, czy nie zdają sobie one sprawy z tego, że prowadzenie bloga to także praca, czy też zwyczajnie chcą na nas (blogerach) zaoszczędzić, wymigując się cięciami kosztów na działania marketingowe. Dlaczego wspomniałam o tym, że prowadzenie bloga to praca? Przygotowanie tekstu do publikacji, zrobienie dobrych zdjęć i ich obróbka zajmują przecież sporo czasu. Jeśli tak jak i ja pracujesz w pełnym wymiarze godzin i dodatkowo prowadzisz bloga, to masz go już pewnie tyle co nic. A teraz pomyśl przez chwilę i znajdź odpowiedź na pytanie: ile pieniędzy musiałaby przeznaczyć każda z firm, jeśli chciałaby zlecić stworzenie profesjonalnych recenzji o oferowanych przez siebie produktach? Dużo prawda? Dlaczego zatem masz poświęcać swój czas i tworzyć wpisy, które zostaną wynagrodzone np. próbkami kosmetyków? Za darmo nikt pracować przecież nie chce.

Blogerze, znaj swoją wartość!

Niedawno otrzymałam meila z zapytaniem, czy w ramach współpracy barterowej podjęłabym się napisania obszernego tekstu o kosmetykach naturalnych. W odpowiedzi na moją wiadomość dotyczącą szczegółów tej współpracy dowiedziałam się, że firma zaoferuje mi pakiet próbek swoich trzech flagowych produktów. Serio? Rozumiem, że blogerzy są traktowani jako źródło taniej promocji, ale proponowanie takiej współpracy to już zwyczajna przesada. Nie zamierzam jednak wspominać, co za marka wyszła z taką propozycją, gdyż nie chcę jej zwyczajnie ośmieszać. 



Inna kwestia - firma wysyła blogerowi próbki kosmetyków, na których to podstawie ma on napisać recenzję. Jak jednak stworzyć wpis o produkcie, którego użyło się zaledwie raz, bądź dwa? Dla mnie jest to nierealne. Aby poznać dany kosmetyk trzeba go przecież odpowiednio przetestować. W moim przypadku testy trwają minimum dwa tygodnie. To najbardziej optymalny czas na to, aby zaznajomić się z danym produktem i przekonać się, jaki ma on wpływ na moją skórę. Jednorazowa próbka mi tego nie zapewni.

Odnoszę wrażenie, że firmy kosmetyczne traktują w taki sposób blogerów, bo ci sami dają im na to przyzwolenie. Nie raz trafiłam na blogi, których autorzy prezentowali swoim czytelnikom próbki kosmetyków. Jeśli nawet kilka osób zgodzi się na tą formę współpracy, to dla marek jest to już sygnał, że bloger - żebrak jest w stanie zrobić wszystko, aby otrzymać od nich próbkowego gifta. Nie wstydzą się więc i innym zaproponować podobną współpracę. Myślę, że to właśnie przez takie zachowanie niektórych blogerów utarło się przekonanie, że jesteśmy tani i zgodzimy się na wszystko, a już sam kontakt z daną marką powinien być dla nas zaszczytem. Jeśli kiedykolwiek otrzymacie podobną propozycję współpracy to odpowiedzcie sobie na pytanie: czy praca za darmo jest jakimś zaszczytem? Zapewniam Was, że dojdziecie do takiego samego wniosku co ja a mianowicie, że nie jest to żadne wyróżnienie, a zwyczajny brak szacunku.

Odmawiać, czy nie odmawiać? Oto jest pytanie...

Jeśli otrzymasz wiadomość z zapytaniem o współpracę koniecznie dopytaj, jak wyglądają jej warunki i przedstaw wyraźnie swoje oczekiwania. Jeśli jest to barter, nie zgadzaj się na wszystko, co Ci zaproponują. Negocjuj, negocjuj i raz jeszcze negocjuj - nie masz przecież nic do stracenia. Lepiej przecież zrezygnować na samym wstępie, niż później się rozczarować. Pamiętaj też o swoich czytelnikach, którzy mogą w pewnym momencie stwierdzić, że jesteś łasy na prezenty i zgadzasz się na wszystko jak leci. Współpracę podejmuj zatem rozważnie i nie rzucaj się na pierwsze lepsze kosmetyki. Twój blog jest Twoją wizytówką - pamiętaj o tym. 



Większość firm, z którymi współpracowałam do tej pory w ramach barteru, przekazywała mi swoje produkty na zasadzie zaufania, co zawsze niezmiernie mnie cieszyło. Pozostali proponowali umowę lub innego rodzaju zabezpieczenie, np. protokół z otrzymania kosmetyków, który podpisywałam, skanowałam i odsyłałam. Każdy zabezpiecza się jak umie i nie neguję tego. Jeśli i Tobie zaproponują podobną umowę, przeczytaj ją dokładnie (najlepiej 2-3 razy), zanim cokolwiek podpiszesz. Jeśli nie jesteś w stanie spełnić wymagań w niej zawartej, po prostu zrezygnuj. Dzięki temu zaoszczędzisz sobie niepotrzebnych problemów oraz nerwów. 

Niektóre firmy stosują jeszcze jedną taktykę - proszą blogera o przesłanie do siebie gotowego tekstu przed jego publikacją. Osobiście podchodzę do tego na dwa razy. Z jednej strony to wartościowa opcja, bowiem pozwala na dopasowanie tekstu do konkretnych wymagań zleceniodawcy. Z drugiej jednak strony blogerzy uważają się za niezależnych twórców i nie do końca lubią, kiedy ktoś inny ingeruje w to, co właśnie napisali. O ile drobne poprawki jestem w stanie zaakceptować, to już poprawianie całego tekstu nie wchodzi w ogóle w grę.

Cukru? Dzięki, nie słodzę!

Otrzymałeś od firmy kosmetyk i co dalej? Oczywiście zabierasz się za jego testowanie. Poddajesz go skrupulatnej ocenie, badasz jego wpływ na Twoją skórę i po jakimś czasie zaczynasz tworzyć recenzję. Bogu dzięki, jeśli dany produkt spełnił Twoje oczekiwania. Co jednak zrobić, kiedy tak się nie stało?

Wiele firm zabezpiecza się na taką ewentualność i zaznacza, że w przypadku kiedy kosmetyk nie przypadnie blogerowi do gustu, odstępujecie od umowy, a Ty nie musisz pisać już o nim notki. Mnie zdarzyło się to na szczęście tylko jeden jedyny raz :)

Inna kwestia - mimo swojej antypatii stworzyłeś post i umieściłeś go na blogu, a firma od której otrzymałeś dany kosmetyk zażądała jego usunięcia. Tak też niestety może się zdążyć mimo, że przecież każdy produkt ma jakieś wady, a Ty masz prawo mieć o nim właśnie takie, a nie inne zdanie. Osobiście nie spotkałam się jeszcze z taką sytuacją ale znam blogerki, które niestety musiały przez to przejść. Nie ma jednoznacznej reguły na to, jak postąpić w takiej sytuacji. Wszystko zależy od tego, jakich argumentów użyje ta druga strona. Pamiętaj jednak o tym, ile czasu i energii poświeciłeś na to, aby napisać swoją recenzję i niech to się stanie Twoim kluczowym argumentem podczas konwersacji. 




Bez względu na to, czy dany produkt spełnił Twoje oczekiwania czy też nie - wspomnij o tym w recenzji. Nie lukruj i nie naciągaj faktów tylko dlatego, że dostałeś coś od danej marki. Dzięki temu będziesz mógł spokojnie spać i unikniesz głosu sumienia, który będzie Ci podpowiadał, że jesteś wyjątkowo nieszczery w stosunku do swoich czytelników. Pamiętaj też, że kłamstwo ma krótkie nogi i prawda wcześniej czy później wyjdzie na jaw. Pamiętaj też, że większość firm czyta wpisy blogera, zanim zdecyduje się zaproponować mu współpracę. Przekonałam się o tym stosunkowo niedawno, kiedy w sytuacji dopinania współpracy na ostatni guzik otrzymałam meilem zapytanie, czy nie postąpię z daną firmą tak samo jak z Arbonne. Do współpracy oczywiście doszło, ale cała ta sytuacja dała mi sporo do myślenia. 

Mam nadzieję, że udało mi się przekazać wszystkie swoje sugestie w miarę przejrzysty sposób i, że jakaś cześć z Was posłuży się nimi podczas podejmowania pierwszej, bądź też kolejnej współpracy. Dajcie mi znać, jakie macie doświadczenia z firmami i jak postępujecie w trudnych przypadkach.

Miłego dnia Kochani :*

Komentarze

  1. Ja dostałam kiedyś 2 propozycję które rozbawiły mnie do łez. Pierwsza to płatny pakiet próbek *tak to ja miałam płacić * 😂😂

    Druga pokazała że dana firma nic o mnie nie wie a była to propozycja napisania wpisu o pozytywnym działaniu szczepionek w zamian za pakiet medyczny . Jestem przeciwnikiem szczepionek. Oba e-maile zostawiłam bez odpowiedzi bo dosłownie nie wiedziałam co napisać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fakt, w prowadzenie bloga trzeba włożyć naprawdę dużo czasu i cierpliwości. Sama po sobie wiem, że początki bywają trudne, brakuje czytelników, wejść jest mało, wpisy są marne. Dlatego niektórzy powinni choć trochę docenić blogerów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie wszyscy nas szanują. Może to też dlatego, że w ostatnim czasie dużo osób decyduję się na prowadzenie bloga i jest nas już tyle, że niektórym wydaje się, że założenie i prowadzenie bloga to błahostka i każdy może to zrobić.

      Usuń
  3. Bardzo fajny i mądrze napisany wpis. Chociaż nie traktuję bloga jako pracy czy źródła dochodu to jednak poświęcam mu mnóstwo czasu i uwagi i oczekuję, że firmy z którymi podejmuję współpracę to szanują. W związku z tym nie idę na żadne próbki czy recenzje typu "dajemy Ci produkt i opisz go po tygodniu". O ile z kolorówką to jeszcze możliwe tak z pielęgnacją niekoniecznie. Na to potrzeba czasu, a skoro przedstawiciele firmy tego nie rozumieją to widocznie pomylili pracę. Miałam też tak, że zjechałam produkt z góry na dół, a mimo to firma chciała nadal ze mną współpracować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwyraźniej trafiła Ci się normalna firma :)

      Usuń
  4. Świetnie napisany post, aż miło się czytało. Do tego ciekawy i przydatny dla początkujących blogerów. Co prawda bloga prowadzę od ponad roku, jednak od nie tak dawna dostaję jakieś propozycje. Mi na szczęście nie zdarzyło się dostać tak śmiesznej jak pisanie recenzji na podstawie próbek. Ale to prawda, większość firm myśli, że napisanie takiego posta to hop siup, do tego wystarczy go testować dwa dni i gotowe. Może dzięki takim wpisom jak ten ludzie zmienią swoje myślenie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mnie właśnie to irytuję , że wiele osób myśli że blogerkom, które poważnie podchodzą do swojego Bloga są traktowane z góry i oceniane, że wszystko im łatwo przychodzi. Ja muszę się nieźle napracować aby dostać ciuchy z zagranicy i przychodzi mi to tak hop siup. Absolutnie szanuję swoich sponsorów bo i oni szanują mnie. Zdarzyło mi się parę żałosnych propozycjii współpracy podobnych do Twojej z tymi próbkami. No na prawdę az szkoda gadać!. Wyobraź sobie Kochana, że jedna Firma z Ubraniami zaproponowała mi współpracę. Chcieli abym codziennie przez 30 dni wstawiała 5 zdjęć ubrań na pintereście, a oni łaskawie dadzą mi za to 5 dolarów, no śmiech na sali hahah :) Buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jestem w blogosferze niecałe dwa lata, samych współprac miałam niewiele, najwięcej recenzji napisałam o kosmetykach, które sama kupiłam. Masz rację, że blogerzy są cały czas niedoceniani :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że kiedyś się to zmieni. W końcu blog to o wiele lepsza forma promocji danego produktu, niż np. reklamy w tv.

      Usuń
    2. Dokładnie no ja tv nie oglądam z braku czasu a jeśli już to przy reklamach daję na inny program :)
      Mnie to strasznie drażni że tak niektórych traktują.. ale niektóre dziewczyny same są winne tego...

      Usuń
  7. Oj tak niestety nas Blogerki, traktuje się często z góry... Nie docenia się pracy włożonej w nasze recenzje. I często spotyka się określenie, że dostajemy coś za darmo... Często łatwiej było by coś kupić niż trudzić się z recenzją ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny tekst. Nie piszę o kosmetykach, ale Twoje porady można przenieść na każde inne pole - super!

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie było kilka takich dlatego typowe współprace mogę policzyć na jednej ręce, większość sama kupiłam, wygrałam lub dostałam na spotkaniu blogerek (ale tego do współpracy nie zaliczam)
    Natomiast pamiętam jak dziś napisał do mnie gość oferując mi .. tadammmmm 20zł za mój merytoryczny wpis w zamian za zrobienie aktualizacji i wklejenie linku w moim wpisie do jego strony... Gość jak mu zrobiłam obliczenia (trochę po złości zawyżone :D ) zwątpił. Policzyłam wszystko.. czas na zdjęcia, koszt produktu który sama kupiłam, koszt elementów dekoracyjnych, czas na pisanie tekstu + wycena za jeden link... Nawet nie odpisał już :P
    Inna sytuacja to jak miałam recenzje produktu który sama kupiłam, Pani poprosiła mnie o wklejenie linku do producenta z którym oni mieli umowę w zamian za nowości wysokopółkowych kosmetyków oczywiście zgodziłam się (ale mój blog miał wtedy raptem 3-4 miesiące?) Podałam dane, zaktualizowałam wpis i co? Paczki jak nie było tak nie ma a od tego czasu...oczywiście na początku tego roku zorientowałam się tzn przypomniałam sobie bo dyskutowałam z dziewczynami o współpracy i usunęłam link.. i Pani jak bumerang wróciła tym razem proponując pieniądze ale stwierdziłam że mam ją gdzies i się nie odezwałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachowanie takich osób o jakich wspomniałaś jest bardzo żenujące. Wszystko by chcieli, ale jak przychodzi do zapłaty to udają, ze tematu nie było. Brak mi słów :/

      Usuń
  10. Irytujące jest także wysyłanie produktów które firma chce. Ja rozumiem jakąś nowosć czy coś w tym stylu ale niech to bedzie przynajmniej dopasowane do osoby testującej a nie na zasadzie masz i się ciesz :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to :) Kiedyś dostałam krem 50+ a wspominałam, że mam dopiero 30 :D

      Usuń
  11. A ja uważam że taki młyny obraz dostawania wszystkiego za darmo tworzą właśnie blogerzy . Na każdym kroku pokazują miliony paczek które dostali. Albo wchodzę na bloga gdzie sa kiepskie zdjecia, kiepskie treści a pod Bayerem współpraca kilkanaście firm. To ja nie wiem o co chodzi. Swoją droga to jedna z firm zaproponowała mi ostatnio ze wyśle mi żel pod prysznic jeśli zapłacę za przesyłkę kurierską ... haha... jak się okazało przesyłka była droższa niż sam produkt . Podziękowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się tak może wydawać, że dostajemy coś za darmo, ale tak naprawdę musimy włożyć sporo pracy, aby daną rzecz przedstawić na blogu. Masz jednak rację, że istnieją blogi, które nie przykładają się do tego, aby w jak najlepszy sposób przedstawić dany produkt. Chodzi mi oczywiście o tekst i zdjęcia, które nie sprawiałyby wrażenia, że zostały zrobione na zasadzie "byle było".

      Usuń
  12. Swietnie napisany post. Prowadzę bloga pol roku i jeszcze nie miałam okazji nawiązać współpracy z żadna firma , ale kto wie moze na przyszłość przydadzą mi sie Twoje rady :)
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz