Strony

16 lutego 2015

LACTACYD nie taki dobry...

W ostatnim poście pisałam o tym, co powinien zawierać  w sobie dobry płyn do higieny intymnej, a jakich składników w nim zawartych  powinniśmy się bezwzględnie wystrzegać. 

Po jego publikacji stwierdziłam, że warto byłoby przeanalizować skład pierwszego - lepszego produktu, jaki tylko wpadnie w moje ręce. Swój naturalny kosmetyk zostawiłam jednak w spokoju - na jego debiut przyjdzie jeszcze pora. Zamiast tego postanowiłam wziąć pod lupę jeden ze znanych większości kosmetyków, a mianowicie - emulsję marki LACTACYD, której to idiotyczne reklamy katują mnie od jakiegoś czasu.


Spójrzcie w jaki sposób reklamuje go producent:

"Bardzo łagodna, nie zawierająca mydła emulsja. Specjalna formuła zawiera kwas mlekowy, który pomaga utrzymać naturalną równowagę pH pochwy i chroni jej błonę śluzową przed podrażnieniami."

Przeanalizujmy dogłębnie skład owego kosmetyku i przekonajmy się, czy warto w ogóle wierzyć zapewnieniom producenta. 


Oto, co zawiera w sobie emulsja do higieny intymnej FEMINA:

  • AQUA (woda).
  • MAGNESIUM LAURETH SULFATE i SODIUM LAURETH SULFATE (sole siarczanów alkoholi tłuszczowych) - obniżają stężenie estrogenów, oraz wzmagają niekorzystne objawy menopauzy. Wcierane w piersi i narządy płciowe mogą indukować nowotwory i uszkadzać spermatogenezę oraz owogenezę.
  • COCAMIDOPROPYL BETAINE (kokamidopropylobetaina) - substancja bardzo łagodna dla skóry i błon śluzowych pod warunkiem, że występuje samodzielnie. W połączeniu z Sodium Lauryl Sulfate powoduje przesuszenie skóry, łupież, wypryski na skórze owłosionej i alergiczne zapalenie skóry. W tym płynie występuje niestety SLS. Możecie się zatem domyślić, jakie są tego skutki.
  • DISODIUM LAURETH SULFOSUCCINATE - detergent z tej samej grupy co SLS. Jest wprawdzie słabszy, ale nadal szkodliwy. 
  • PROPYLENE GLYCOL oraz jego pochodne: PEG-7 GLYCERYL COCOATE, PEG-55 PROPYLENE GLYCOL OLEATE, GLYCERYL LAURATE - do ich produkcji których używa się mocno szkodliwego gazu Ethylenoxid, który uchodzi za substancję rakotwórczą i uszkadzającą strukturę genetyczną komórek. Są one toksyczne w razie spożycia (uszkadzają wątrobę, układ nerwowy i nerki). Stosowane na skórę wysuszają naskórek i podrażniają gruczoły łojowe, wywołując stan zapalny i wysięki wokół gruczołów. Uszkadzają również powłoczki włosów, a w razie dostania się do oczu wywołują zapalenie spojówek.
  • PHENOXYETHANOL (fenoksyetanol) - wywołuje wypryski i pokrzywkę na skórze. Jest szkodliwy w przypadku wdychania, połknięcia, czy wchłonięcia przez skórę. Może także doprowadzić do uszkodzeń w obrębie układu rozrodczego i niekorzystnie wpływać na rozwijające się w nas dziecko. Toksyczny fenoksyetanol może zaburzać również pracę mózgu i układu nerwowego, dlatego też w Japonii jest on całkowicie zakazany.
  • PARFUM - chemiczne substancje zapachowe wchłaniane przez skórę i odkładające się w organizmie. One także mogą powodować raka. 
  • LACTOSE (laktoza) - nietoksyczna substancja pochodzenia zwierzęcego odpowiedzialna za utrzymanie odpowiedniego nawilżenie skóry. 
  • LACTIS PROTEINUM (proteiny mleczne) - posiadają właściwości regenerujące. Przyśpieszają procesy odnowy skóry i zapobiegają jej starzeniu.
  • COCAMIDE MEA (monoetanoloamid kwasów tłuszczowych z oleju kokosowego) - substancja rakotwórcza, która działała drażniąco na błony śluzowe i skórę w pachwinach. U osób wrażliwych wywołuje świąd i pokrzywkę 
  • LAURETH-10 (alkohol laurylowy oksyetylenowany 10 molami tlenku etylenu) kolejna szkodliwa substancja mogąca zwiększyć potencjał drażniący SLS-ów.
  • LACTIC ACID (kwas mlekowy) - przywraca fizjologiczne pH i wzmacnia naturalną florę bakteryjną.
  • GLYCOL DISTEARATE (distearynian glikolu etylenowego- może zapychać skorę i powodować powstawanie zaskórników.
  • 5-BROMO-5-NITRO-1,3-DIOXANE (bronidox) - pochodna rakotwórczego formaldehydu.
  • SODIUM CHLORIDE (chlorek sodu czyli pospolita sól) - substancja polerująca, ścierająca i redukująca nieprzyjemny zapach. Może wysuszać skórę i działać na nią drażniąco.
  • METHYLISOTHIAZOLINONE i METHYL CHLORO-LSOTHIAZOLINONE - podrażniają skórę i wywołują alergie. Badania na zwierzętach wykazały, że mogą uszkodzić komórki w układzie nerwowym. Ich stosowanie zostało zakazane w Japonii i Kanadzie.

Czy dalej ktoś zgodzi się z producentem, że produkt ten jest niezwykle delikatny i nadaje się do higieny wrażliwych okolic intymnych? Myślę, że nikt z Was nie ma już złudzeń. Dziwi mnie jednak fakt, że produkt ten jest polecany przez Polskie Towarzystwo Ginekologiczne.

Jak dla mnie płyn ten to skupisko jedynie rakotwórczych konserwantów i próżno w nim szukać dobroczynnych składników. Owszem - emulsja faktycznie zawiera naturalny kwas mlekowy, ale w składzie widnieje on na 12 miejscu na 23 dostępne składniki.

15 lutego 2015

Szkodliwe preparaty do higieny intymnej

Strefa okolic intymnych wymaga właściwej pielęgnacji. Niestety większość dostępnych na rynku preparatów może nie służyć naszemu zdrowiu ze względu na różnego rodzaju toksyczne substancje zawarte w ich składzie. Warto zatem przeanalizować, co zawiera dany kosmetyk i nie wierzyć zapewnieniom producentów, którzy twierdza, że ich produkty są hypoalergiczne i bezpieczne dla zdrowia. 

Do niedawna namiętnie kupowałam płyny do higieny intymnej bez zagłębiania się w ich skład. Bazowałam głównie na produktach marki Ziaja, a moim numerem jeden ostatecznie został produkt Intima Ochrona przeciwgrzybicza Macierzanka. Po 2 latach stosowania zrezygnowałam z niego ze względu na fakt, iż posiadał w sobie Sodium Lauryl Sulfate (laurylosiarczan sodu, w skrócie SLS) czyli silny detergent stosowany powszechnie w przemyśle do odtłuszczania i czyszczenia urządzeń np. silników). 

SLS w produktach kosmetycznych stosuje się w celu uzyskania piany. Bardzo często powoduje on przesuszenie skóry, gdyż pozbawia ją naturalnej bariery lipidowej. Dodatkowo zaburza wydzielanie łoju i potu, wywołuje podrażnienia, wysypkę i świąd, oraz zapalenie spojówek (w przypadku dostania się do oczu). SLS uszkadza układ genetyczny i łatwo kumuluje się w organizmie, a jego wcieranie w piersi, jak i w narządy rodne może zaburzać płodność i przyczyniać się do powstawania nowotworów. Powinny się go wystrzegać szczególnie kobiety w ciąży i w okresie laktacji oraz małe dzieci.

Co powinien zawierać dobry płyn?

  • Kwas mlekowy - jest odpowiedzialny za utrzymanie odpowiedniego pH,
  • Alantoina - nawilża i regeneruje skórę,
  • Babka lancetowata - łagodzi podrażnienia, zaczerwienienia i pieczenie,
  • Betaina - silnie nawilża skórę,
  • Kora dębu - pomaga na stany zapalne, infekcje oraz mikrourazy,
  • Nagietek - działa jako środek przeciwzapalny i bakteriobójczy,
  • Pantenol - łagodzi podrażnienia,
  • Rumianek - działa przeciwzapalnie, przeciwbakteryjnie i przyspiesza gojenie ran.

Na co powinniśmy uważać?

Sodium Lauryl Sulfate to niejedyny detergent, jaki możemy spotkać w płynach do higieny intymnej. Powinniśmy wystrzegać się także:

  • Ammonium Lauryl Sulfate (ALS)
  • Ammonium Laureth Sulfate (ALES)
  • Hydrogen Sulfate
  • Magnesium Laureth Sulfate (MLS)
  • N-Dodecyl Sulfate Sodium
  • Sodium Coceth Sulfate
  • Sodium Coco Sulfate (SCS)
  • Sodium Cocoyl Sarcosinate
  • Sodium Dodecyl Sulfate (SDS lub Nads)
  • Sodium Dodecanesulfate
  • Sodium Laurilsulfate
  • Sodium Lauryl Sulfoacetate
  • Sodium Myreth Sulfate (SMS)
  • Sodium Olefin Sulfonate
  • Sodium Pareth Sulfate
  • Sodium Monododecyl Sulfate
  • Sodium Monolauryl Sulfate
  • Sodium Salt
  • Sulfuric Acid Monododecyl Ester Sodium Salt

Płyny do higieny intymnej mogą zawierać także parabeny, o których obszernie pisałam w poprzednich postach. Tych substancji powinniśmy wystrzegać się przede wszystkim, gdyż należą do substancji rakotwórczych, a ich wcieranie w okolice intymne z pewnością nie przyniesie nam nic dobrego.

8 lutego 2015

Dlaczego nie kupuję kosmetyków AVON?

Nie cierpię produktów marki AVON. Niby taka szanująca się firma, a pakuje do swoich kosmetyków szkodliwe cholerstwa wywołujące raka i inne nieprzyjemne dolegliwości. 

Kilka lat temu miałam o tej marce jednak inne zdanie. Byłam konsultantką AVON i oczywiście wierzyłam we wszystko to, co zostało opublikowane w katalogach. Mało tego - przekonywałam swoje klientki, że zakupione przez nie kosmetyki okażą się najlepszymi z najlepszych.

Moja naiwność nie znała granic. Teraz, gdy już wiem, co zawierają w sobie kosmetyki AVON - omijam je szerokim łukiem. Swoją antypatią próbuję również zarazić swoją mamitę. Jak na razie bezskutecznie.

Aby udowodnić swoją tezę i pokazać Wam co AVON upycha do swoich kosmetyków, postanowiłam wziąć pod lupę dezodorant oraz balsam z serii LUCK, które moja mama niedawno zakupiła. 

Spójrzcie co zawierają w sobie te właśnie kosmetyki i co mogą powodować.


Zacznijmy od balsamu. Oto jego niechlubny skład:

  • AQUA (woda) - logiczne :) 
  • MINERAL OIL (parafina / olej mineralny) - u osób posiadających wrażliwą skórę substancja ta może prowadzić do rozwoju trądziku i zmian o charakterze zapalnym i ropnym. Przyśpiesza także procesy starzenia się skóry i blokuje wchłanianie składników aktywnych w głąb naskórka. 
  • GLYCERIN (gliceryna) - przyciąga cząsteczki wody z otoczenia i w kremie gromadzi je na powierzchni skóry. Taki efekt uzyskuje się jednak tylko wtedy, gdy wilgotność powietrza nie jest mniejsza niż 65%. W innym przypadku gliceryna pobiera wodę z dolnych warstw skóry i czyli silnie ją wysusza. 
  • STEARIC ACID (kwas stearynowy) - to naturalny kwas tłuszczowy otrzymywany z oleju kokosowego.
  • GLYCERYL STEARATE (stearynian glicerolu) - może sprzyjać powstawaniu zaskórników. Nie działa szkodliwie, ale u osób wrażliwych może wywołać podrażnienie.
  • DIMETHICONE (dimetikon) - silikon, który może wywoływać alergie i powodować wypryski. 
  • PETROLATUM (wazelina) - kolejny produkt destylacji ropy naftowej. Posiada takie same właściwości jak olej mineralny.
  • CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLICERYDE (trójgliceryd kaprylowo - kaprynowy) - substancja natłuszczająca, wygładzająca, zapewniająca prawidłową ochronę. Sprawia, że skóra jest miękka, elastyczna i gładka. Niestety u osób z cerą trądzikową może powodować nasilenie problemu.
  • PHENOXYETHANOL (fenoksyetanol) - może wywoływać wypryski i pokrzywkę na skórze. Jest szkodliwy w przypadku wdychania, połknięcia czy wchłonięcia przez skórę. Działa także toksycznie na układ nerwowy.
  • CETYL ALCOHOL (alkohol cetylowy) kolejna substancja, która powoduje powstawanie zaskórników. 
  • METHYLPARABEN - o parabenach pisałam obszernie w poprzednich postach.
  • CARBOMER (karbomer) - wywołuje stan zapalny, a po dostaniu się do oczu łzawienie i zapalenie spojówek.
  • POTASSIUM HYDROXIDE (wodorotlenek potasu) może powodować podrażnienia skóry, uszkodzenia płytki paznokci oraz powodować powstawanie wysypek i oparzeń skóry. 
  • DISODIUM EDTA (kwas etylenodwuaminoczterooctowy) - w dużych stężeniach drażni skórę i błony śluzowe. U chorych na dychawicę oskrzelową i ciężkie alergie może spowodować wystąpienie ataku astmy oraz zaostrzenie objawów. 
  • BENZYL ALCOHOL (alkohol benzylowy) - środek o działaniu lekko znieczulającym. W wysokich dawkach może podrażniać skórę.
  • BENZYL SALICYTATE (salicylan benzylu) - znajduje się na liście potencjalnych alergenów.

I jeszcze substancje zapachowe:

  • PARFUM - trudno jednoznacznie stwierdzić, co znajduje się pod tym terminem. Dowiedziono jednak, że substancje zapachowe pochodzenia chemicznego odkładają się w organizmie i mogą powodować raka. Działają one podobnie jak hormony, a w wysokich dawkach mogą uszkadzać komórki wątroby. 

Jakby tego było mało, w balsamie znajdują się jeszcze inne substancje zapachowe tj.:

  • LINALOOL (linalon) - składnik kompozycji zapachowej imitujący zapach konwalii. 
  • CITRONELLOL (cytronellon) - imituje zapach róży i geranium. 
  • HEXYL CINNAMAL CINNAMAL - (aldehyd cynamonowy) - przypomina woń jaśminu.
  • LIMONENE (limonen) - imituje zapach skórki cytrynowej.

Wszystkie z nich mogą wywoływać reakcje alergiczne, podrażnić skórę i oczy oraz przyczyniać się do powstawania łuszczycy.


W dezodorancie znajdziemy natomiast:

  • ALCOHOL DENAT. (alkohol denaturyzowany) - może wywołać pieczenie i zaczerwienienie skóry.
  • ISOBUTANE (izobutan) - wdychany w nadmiarze może podrażniać oczy i błony śluzowe oraz powodować zawroty głowy.
  • PROPANE (propan) - posiada podobne działanie do parafiny.
  • BUTANE (butan) - jego częste i bezpośrednie wdychanie może powodować euforie lub senność, a także zaburzenia rytmu serca.
  • BENZYL ALCOHOL (alkohol benzylowy) - kolejna pochodna ropy naftowej lub smoły węglowej. W wysokich dawkach może podrażniać skórę.

I jeszcze składniki kompozycji zapachowych, sklasyfikowane jako potencjalne alergeny:

  • BENZYL SALICYTATE (salicylan benzylu) - nadaje kosmetykom kwiatowy zapach.
  • CITRONELLOL (cytronellon) imituje zapach róży i geranium.
  • HEXYL CINNAMAL (aldehyd heksylocynamonowy) imituje zapach jaśminu.
  • LIMONENE i PARFUM - opisane zostały przy balsamie.


2 lutego 2015

Parabeny - co o nich sądzę?

Dziś kilka słów o złośliwych parabenach. Tym z Was, którzy nie posiadają tendencji do zaczytywania się w etykiety kosmetyków, termin ten zapewne nic nie powie. Dociekliwi wiedza jednak czym są parabeny i dlaczego powinniśmy wystrzegać się ich jak ognia.

Na początek jednak trochę teorii:

Parabeny to konserwanty, które wchodzą w skład 85% kosmetyków. Znajdziemy je m.in. w balsamach, żelach pod prysznic, peelingach, dezodorantach, antyperspirantach, a nawet w kosmetykach kolorowych takich jak szminki czy cienie do powiek. Coraz więcej firm stosuje je także w produktach spożywczych tj.: soki owocowe, ciasta, dżemy i mrożonki. Do ich głównych zadań należy niedopuszczanie do powstawania pleśni i blokowanie rozwoju drobnoustrojów. Dzięki nim kosmetyki mogą spokojnie przeleżeć na sklepowych półkach nawet kilkanaście miesięcy.


O tym, że parabeny uchodzą za substancje rakotwórcze wiedziano już na początku lat 90-tych. Amerykańska Agencja Żywności i Leków wykazała, iż człowiek ważący 60 kg, wchłania około 76 mg parabenów dziennie, z czego aż 50 mg pochodzi z kosmetyków. Jakie są więc tego skutki? Coraz więcej naukowców skłania się ku tezie, że wszelkie zmiany nowotworowe tworzące się w ciele człowieka są powodowane przez parabeny. Grupą najbardziej narażoną na zachorowania są oczywiście kobiety. Badacze z USA i Wielkiej Brytanii zaobserwowali, że u wielu pacjentek guzy nowotworowe w obrębie klatki piersiowej zawierają parabeny. Substancje te bardzo szybko przenikają bowiem przez skórę w pachwinach za pośrednictwem antyperspirantów i dezodorantów. Parabeny nie są wydalane z organizmu, ale kumulują się w tkankach przez wiele lat. Możecie się tylko domyślać, jaki jest tego skutek. Oprócz działania rakotwórczego, substancje te uszkadzają naszą „dobrą” florę bakteryjną, a to prowadzi do stanów zapalnych skóry o ciężkim przebiegu w tym rumienia i pokrzywki. Parabenów powinny bezwzględnie wystrzegać się dzieci oraz kobiety będące w ciąży i karmiące matki. Zagrożeni są również mężczyźni, gdyż substancja ta działa na nich feminizująco.

Na co zwracać uwagę przy zakupie kosmetyków?

Jak już wcześniej wspominałam, parabeny można spotkać prawie w każdym kosmetyku. Jedynym sposobem na to, by się ich ustrzec jest dokładne sprawdzanie etykiet przed zakupem kosmetyków tradycyjnych, bądź też kupowanie jedynie certyfikowanych kosmetyków naturalnych.


Parabeny możemy spotkać pod następującymi nazwami:

  • Methylparaben
  • Ethylparaben
  • Isopropylparaben
  • Propylparaben
  • Butylparaben
  • Benzylparaben
  • Glutaraldehyde
  • Hexamidine-Diisethionate
  • Phenol
  • Phenyl Mercuric Acetate
  • Phenyl Mercuric Borate
  • Benzetonium Chloride

Jak widać - lista złośliwych parabenów jest dość obszerna. Firmy kosmetyczne stosują je zamiennie i tym samym chcą uśpić czujność konsumentów. Nie dajmy się jednak zwieść. Unikajmy substancji, które są zidentyfikowane jako niebezpieczne i dbajmy o nasze zdrowie, które mamy przecież tylko jedno :)

Mam nadzieje, że zachęcę Was do refleksji i będziecie zwracać uwagę na to, czy kosmetyk który wcieracie w swoja skórę nie jest toksyczną bombą.