Stosujesz popularne podpaski i tampony? Pieczenie, swędzenie i upławy to najmniejsze zło, jakie może Cię spotkać. Sprawdź koniecznie, na co się jeszcze narażasz!

Zastanawiałyście się drogie Panie, dlaczego artykuły stosowane podczas „tych właśnie dni” nie zawierają na swoich opakowaniach składów? Dlaczego intensywnie pachną, choć producenci nie wspomnieli ani słowem o szkodliwych substancjach zapachowych użytych do ich produkcji? I w końcu - po co tak naprawdę pompuje się środki zapachowe do podpasek i tamponów? Czy koncernom zależy na komforcie pań stosujących ich wyroby, czy też chodzi o coś zupełnie innego? Na te i inne pytania postaram się odpowiedzieć w dzisiejszym wpisie.


Jako nastolatka nie miałam zbyt dużego wyboru w artykułach pomocnych w przetrwaniu miesiączki. Miałam do wyboru jedynie podpaski i tampony. Po kilku testach ostatecznie zdecydowałam się na te pierwsze i to właśnie je stosuję aż po dziś dzień. Zdaje sobie sprawę, że podpaski maja swoich zwolenników, jak i przeciwników. Tak samo dotyczy przecież tamponów. Nie na miejscu jest jednak przyrównywanie kobiet stosujących podpaski do ciemnogrodu, brudasów i śmierdzieli (na takie m.in. określenia natrafiłam na popularnym forum). 

Na rynku mamy kilka wiodących producentów podpasek oraz tamponów. Podejrzewam, że to właśnie po nie wiele z nas sięga najchętniej. Czy są one jednak bezpieczne i czy możemy stosować je bez obaw?

Zapewne uważacie, że w bawełnie z jakiej produkuje się podpaski i tampony nie może znaleźć się nic toksycznego. Jeśli tak, to nie jesteście wyjątkiem. Ja również do niedawna sądziłam, że podpaski i tampony są całkowicie bezpieczne pod warunkiem, że korzysta się z nich w sposób prawidłowy. Wierzyłam też, że jedyna zła rzecz jaka mogła mi się przydarzyć, to Zespół Wstrząsu Toksycznego (TSS). Poważny błąd…

Produkcja podpasek i tamponów szkodliwa nie tylko dla człowieka

Pestycydy, dioksyny, barwniki - to właśnie te substancje zawierają w sobie popularne na rynku podpaski i tampony. Jak się tam jednak znalazły? 

Odpowiedź stanowi bawełna, z której produkuje się wyżej wspomniane artykuły higieniczne. W związku z tym, iż nie jest ona pochodzenia ekologicznego, producentom nie zależy na tym, aby trzymać ją z dala od drażniących środków chemicznych stosowanych w rolnictwie. „Choć światowy areał upraw bawełny to tylko 3% wszystkich gruntów ornych na świecie, zużywa on aż 25 % wszystkich środków do walki z insektami, herbicydów, defoliantów i nawozów sztucznych. Źródło: [KLIK] Wszystkie te chemikalia możemy potem odnaleźć w stosowanych przez nas podpaskach i tamponach.


Produkcja bawełny na wyroby higieniczne stanowi poważne zagrożenie nie tylko dla osób je stosujących, ale też dla samego środowiska oraz osób pracujących na plantacjach. Uprawa konwencjonalnej bawełny może prowadzić do wyjałowienia gleby w okolicach upraw, utraty bioróżnorodności danego regionu, zatrucia wody, a także pustynnienia gleby.” Źródło: [KLIK] Uprawa tej rośliny przyczynia się również do wielu chorób pracowników oraz zamieszkującej okolice plantacji ludności.

Do produkcji podpasek i tamponów stosuje się również syntetyczny jedwab pozyskany wcześniej z celulozy, a dokładniej z drzewa i miazgi papierowej. Aby uzyskać pożądany kolor masy (czyli śnieżnobiały), wybiela się ją wielokrotnie za pomocą czystego, taniego chloru. Podczas tego procesu uwalniają się dioksyny, czyli toksyczne substancje o działaniu rakotwórczym. Osłabiają one organizm i prowadzą do niepłodności oraz nieodwracalnego uszkodzenia płodów u zwierząt. Zdaniem producentów wybielanie chlorem to element konieczny, bowiem uzyskana z celulozy masa posiada szary odcień. Mnie nie przeszkadzałoby jednak, gdyby podpaski posiadały inny kolor niż biały. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że biel większości z nas kojarzy się ze sterylnością i być może właśnie dlatego producenci dążą do uzyskania takiego, a nie innego odcienia. Nasuwa się jednak pytanie - skoro ubrania czyszczone wybielaczami bazującymi na chlorze ulegają po kilku praniach zniszczeniu, to w jaki sposób chlorowana bawełna użyta do produkcji podpasek i tamponów wpływa na nasz organizm? Odpowiedź jest chyba oczywista…


Plastik na przeciekanie utrudnia oddychanie!

Oprócz w/w substancji, do produkcji podpasek oraz tamponów stosuje się także polimery, w tym polietylen i polipropylen, nazywane potocznie plastikiem. Przyjemna w dotyku powłoczka tamponu lub podpaski w formie siateczki to nic innego jak właśnie plastik. Mimo komfortu jaki zapewnia, w połączeniu z krwią stanowi on doskonałą pożywkę dla rozwoju bakterii gronkowca złocistego i paciorkowca, które przyczyniają się do powstania brzydkiego zapachu oraz infekcji i alergii. Oprócz tego mogą one doprowadzić także do wystąpienia Zespołu Wstrząsu Toksycznego (toxic shock syndrome) zagrażającego życiu. 

Glifosat w bawełnie - bezpieczny, a może rakotwórczy?

Nazwa glifosat niewiele Wam powie, ale Roundup na pewno większość z Was już kojarzy. To nazwa handlowa nieselektywnego herbicydu zawierającego jako substancję czynną glifosat, produkowany od 1974 roku przez koncern Monsanto. Źródło: [KLIK] Roundup dostępny jest w różnych stężeniach, a jego głównym zadaniem jest niszczenie chwastów. Stosuje się go również na plantacjach bawełny. Ze względu na to, że rozpuszcza się w wodzie i długo utrzymuje w środowisku, stanowi poważne zagrożenie dla wód i organizmów w nich żyjących oraz zwierząt gospodarskich.

Postanowiłam wspomnieć o tej substancji, ponieważ w ostatnim czasie zrobiło się o niej dość głośno. O glifosacie i jego szkodliwym działaniu na organizm człowieka świat dowiedział się za sprawą badań wykonanych na Uniwersytecie w La w Argentynie. Okazało się, że występuje on nie tylko w podpaskach i tamponach, ale i w wacikach, gazie opatrunkowej oraz chusteczkach higienicznych. Pracownicy laboratorium odkryli go aż w 85% badanych próbek bazujących na bawełnie GMO. Ponadto w 62% próbkach znaleziono kwas aminometylofosforowy (metabolit glifosatu), który jest aż 1000 razy bardziej toksyczny od samego glifosatu.

Dlaczego glifosat jest tak bardzo szkodliwy? Badania wykazały, że powoduje on wady wrodzone u żab i kurzych zarodków. Zalicza się do nich uszkodzenia rdzenia kręgowego i nerek, zahamowanie rozwoju mózgu oraz deformacje czaszki. Monsanto - producent środka Roundup nie zgodził się oczywiście z tą opinią. 


Badania toksykologiczne prowadziła również Międzynarodowa Agencja Badan nad Rakiem ONZ należąca do Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). W 2011 roku opublikowała ona raport, w którym uznała Roundap za środek „prawdopodobnie rakotwórczy dla ludzi”. Przedstawiciel Koalicji na rzecz Zdrowia i Środowiska HEAL stwierdził także, że może on powodować stłuszczeniowe zapalenie wątroby. Innego zdania jest natomiast Europejski Urząd Bezpieczeństwa Żywności (EFSA, organ doradczy Komisji Europejskiej) który przyznał, że jest on całkowicie bezpieczny i nie ma powodów do obaw. 

Ze względu na podzielone zdania, Komisja Europejska zwróciła się do Europejskiej Agencji Chemikaliów (ECHA) o opublikowanie ostatecznej opinii na temat szkodliwości Roundapu. Wydała również tymczasową zgodę na stosowanie tego herbicydu do końca 2017 roku, pomimo ewidentnego braku zgody ze strony państw członkowskich. W międzyczasie okazało się, że 8 z 24 firm ubiegających się o zezwolenia, w tym Monsanto, przedstawiło specyfikacje dla glifosatu, które nie były poparte oceną toksykologiczną. Innymi słowy, zaprezentowane dane dotyczyły substancji różniących się od tych, które w rzeczywistości przedsiębiorstwa te zamierzają sprzedawać” Żródło: [KLIK] Gdyby nie zaistniałe fakty, Komisja Europejska przedłużyłaby wygasłą w lipcu 2016 roku umowę na stosowanie glifosatu o kolejne 15 lat. 

Europejska Agencja Chemiczna (ECHA) w marcu tego roku przyznała, iż glifosat jest substancją groźną dla oczu i długofalowo szkodliwą dla życia morskiego, jednak nie ma wystarczających naukowych dowodów na to, że jest ona rakotwórcza. Decyzja została wydana mimo, iż ECHA miała czas na badania do końca tego roku. Całkiem szybko im to poszło, nie uważacie? Swoją drogą, ciekawe kto i ile wyłożył ze swojej kieszeni aby zapadła taka, a nie inna decyzja. Na szczęście w tym czasie (dokładnie od 25 stycznia) aż 38 europejskich organizacji ochrony zdrowia i środowiska (w tym Greanpeace), rozpoczęło zbieranie podpisów pod inicjatywą obywatelską w sprawie zakazu stosowania glifosatuUnijne organizacje ochrony zdrowia i środowiska domagają się powołania specjalnej komisji, która zbada czy producent glifosatu nie manipulował raportami dotyczącymi szkodliwości tej substancji. Jest to następstwem tzw. afery Monsanto Papers, która wybuchła, kiedy w marcu sędzia amerykańskiego sądu federalnego ujawnił wewnętrzną korespondencją firmy oraz e-maile, jakie koncern wymieniał z urzędnikami państwowymi. Z dokumentów wynikało, że koncern zatrudniał tzw. ghostwriterów (anonimowych autorów) do napisania raportu naukowego o szkodliwości glifosatu dla zdrowia. Raport ten później został podpisany jedynie przez niezależnych naukowców.” Źródło: [KLIK]

Unijne organizacje mają rok na zebranie minimum 1 mln podpisów popierających tą inicjatywę. Dla utrudnienia, muszą ją podpisać mieszkańcy co najmniej siedmiu z 28 krajów Uni Europejskiej. Absurd absurdy pogania… Unia ma ewidentny problem, natomiast w Kalifornii od 7 lipca glifosat widnieje już na liście substancji rakotwórczych. Monsanto oczywiście się z tym nie zgadza i zamierza pisać odwołania. Nowy raport toksykologa dr Petera Clausinga ujawnił natomiast, że władze UE naruszyły własne zasady i odrzuciły dowody na to, że glifosat jest rakotwórczy, żeby dojść do wniosku iż ta substancja chemiczna nie wywołuje raka.” Źródło: [KLIK]


Odbiegając od tematu - glifosat został odnaleziony także w szczepionkach dla małych dzieci. Raport na ten temat przedstawiła Organizacja Moms Across America. Według niej popularne szczepionki na krztusiec, grypę, zapalenie wątroby typu B, pneumokoki oraz odrę, świnkę i różyczkę zawierały w sobie spore dawki tej właśnie substancji. Więcej informacji na ten temat znajdziecie tutaj: [KLIK]

Szkodliwe substancje zapachowe w podpaskach i tamponach. Po co się je dodaje?

Mogło by się wydawać, że producenci podpasek i tamponów stosują środki zapachowe, by nadać swoim wyrobom przyjemną dla nosa woń. W rzeczywistości robią to jednak po to, aby ukryć zapach wszystkich chemicznych substancji użytych podczas produkcji bawełny. Te chemikalia w kontakcie z błoną śluzową również mogą wywołać nieprzyjemne dolegliwości jak odparzenia, uczulenia oraz alergie. Jest ona bowiem bardzo delikatna i półprzepuszczalna, dlatego też wszystkie toksyny użyte do produkcji tamponów i podpasek przedostają się bez trudu w głąb naszego organizmu. Artykuły do higieny intymnej perfumuje się jeszcze z jednego ważnego względu. Chemia ma za zadanie „ukrycie” bakterii, które osiadają na nich podczas etapu pakowania. Niestety wręcz powszechnemu przekonaniu podpaski i tampony nie są czyste ani sterylne. Producenci nie poddają ich bowiem procesowi dezynfekcji, gdyż ten mógłby spowodować pogorszenie ich właściwości chłonnych.

Najgorsze jest jednak to, że producenci nie mają obowiązku udostępniania na opakowaniach szczegółowych informacji o tym, z jakiej bawełny wykonano dany produkt oraz jakimi substancjami został on spryskany. Liczę jednak na to, że kiedyś się to zmieni. W tej kwestii wciąż brakuje jednak odpowiednich regulacji prawnych, które ukróciły by nieuczciwe postępowanie koncernów. Chociaż z drugiej strony - gdyby nagle tego od nich zażądano możliwe, że mijały by się z prawdą jak wcześniej wspomniana firma Monsanto. 

Eko alternatywa

Po zapoznaniu się ze wszystkimi faktami dotyczącymi szkodliwości artykułów do higieny intymnej zaczęłam się zastanawiać nad tym, czy istnieje jakaś alternatywa dla klasycznych podpasek i tamponów. Okazuje się, że jest ich kilka:

  • Podpaski i tampony z organicznej bawełny
  • Podpaski i tampony wielokrotnego użytku 
  • Kubeczki menstruacyjne
  • Gąbeczki menstruacyjne 

Ze wszystkich wyżej wymienionych artykułów, byłabym skłonna przetestować (jedynie) podpaski z organicznej bawełny. Pozostałe produkty nie do końca do mnie przemawiają. O ile komfort stosowania przyjemnej w dotyku materiałowej podpaski wielokrotnego użytku brzmi zachęcająco, to jej pranie już niekoniecznie. Kubek i gąbeczka odpadły natomiast już na samym wstępie. Nie darzę tamponów sympatią, więc tym bardziej nie przekonuje mnie idea wkładania sobie takich przedmiotów.

A Wy dziewczyny?
Po jakie produkty sięgacie najchętniej i co sądzicie o tej całej podpaskowo - tamponowej „aferze”?

70 komentarzy:

  1. Mozesz polecic jakies firmy, ltore peosuktuje te ekologiczna bawelne? Od jakiegos czasu szukam czegos zastepczego dla tych chemikaliow, ktore nam serwuja.
    Dodatkowo zapraszam do mnie, opublikowalam podobny artykul na temat rakotwoeczych substancji w plynach intymnych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aktualnie jestem na etapie poszukiwań. Początkowo zastanawiałam się nad podpaskami od Organyc, ale z nimi też była afera bo wykryto w nich jakieś śladowe ilości glifosatu. Podejrzewam jednak, że teraz mogą być już OK bo firmie z pewnością zależy na tym, aby naprawić nadszarpnięty wizerunek. Ostatnio widziałam też na blogu jednej z koleżanek produkty GINGER, które Rossmann wprowadza do drogerii z początkiem września. Myślę, że na nie zdecyduję się jako pierwsze. Wiadomo - nie ma to jak stacjonarne zakupy. Jak już znajdę swój ukochany zamiennik tradycyjnych podpasek to z pewnością zrobię o nim wpis :)

      Usuń
  2. Szczerze to nigdy nie zastanawiałam się nad składem tego typu rzeczy. Informacje, które przedstawiłaś są niepokojące. Warto wziąć je pod uwagę przy kolejnych zakupach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się nad tym nie zastanawiałam przez jakąś część swojego życia. Lepiej jednak późno zacząć wprowadzać zmiany, niż wcale :)

      Usuń
  3. Podpasek nie stosuje juz kilka dobrych lat, w porownani z tamponami sa jeszcze mnie ekologiczne. Najlepszym w tej kwesti bylby chyba kubeczek, o gabeczkach nigdy nie slyszalam, ale na razie sie waham. Pees tez kiedy mialam opory przed tamponami, a teraz nigdy bym nie siiegnela po pkdpaske. Wystarczy tylko zapoznac sie z ulotka. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja stosuję tylko i wyłącznie podpaski firmy belle,te najzwyklejsze. Zmagałam się często z infekcjami i tylko one nie podrażniały moich okolic intymnych. Tamponów nie znoszę, są niehigieniczne i prowadzą do wielu chorób...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też stosowałam przez jakiś czas podpaski od Belle ale mi nie podpasowały :/

      Usuń
  5. Informacje niepokojące. Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad kupnem kubeczka menstruacyjnego. Chyba właśnie te informacje spowodowały, że czas na jego zakup...

    OdpowiedzUsuń
  6. To tłumaczy powstawanie różnego rodzaju infekcji podczas Tych dni.. Od zawsze uważałam ,że im mniej na oko plastikowa i mniej pachnaca itp typ zdrowsza..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety obecnie większość producentów znanych podpasek i tamponów perfumuje swoje wyroby :/

      Usuń
  7. nie zauważyłam jakichś problemów u siebie podczas tych dni
    w ogóle jeśli chodzi o te podpaski zapachowe to wg mnie to bez sensu, bo to tylko daje jeszcze większy smród za przeproszeniem.
    kiedyś też myślałam, że tampony to zło i takie tam, ale się odważyłam i dużo wygodniej jest z nimi i czyściej (niestety przy podpaskach trudno się nie wybrudzić) - tamponów idealnych jeszcze nie znalazłam, zwłaszcza, że niektóre mi po prostu wypadają - nie wiem jak to się dzieje i dlaczego (może i za płytko je "montuje", ale czasami inaczej się nie da jak Sahara na horyzoncie ;)
    Mimo wszystko nie wyobrażam sobie korzystania z tamponów i jednocześnie podpasek lub wkładek - czuję się wtedy bezpieczniej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem takiego zdania. Ze wszystkich podpasek pod względem "smrodku" najgorsze są te od Always (wszystkie!).

      Usuń
  8. Nie, no nic nie przekona mnie do podpasek wielokrotnego użytku ani kubeczków - NIE< STANOWCZE NIE - ja dorastałam w czasach kiedy to nie był wybór tylko koneiczność, nawet wata. fu - nigdy więcej. Nie mam żadnych problemów na szczęście - oprócz przygody z Always - okropieństwo. Nie wiem co tam jest ale to było żrące wręcz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie Always to porażka ale niestety, zdarza mi się po nie sięgać. Aktualnie szukam dla nich bezpieczniejszej alternatywy. Mam nadzieję, że trafię w końcu na godne polecenia podpaski, które nie będą zawierały w sobie żadnych toksycznych substancji, nie będą się rozrywały i nie cuchnęły w połączeniu z krwią menstruacyjną.

      Usuń
  9. Jeśli mam być szczera, nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Nic na tym świecie nie jest idealne, a ja cieszę się, że mamy podpaski i tampony w odróżnieniu od kobiet dawniej, kiedy miały tylko watę i szmatki. Nigdy nic mi się nie stało od stosowania podpaski czy tamponu. Denerwuje mnie za to organizacja WC. Bardzo często umywalki są na zewnątrz. Ja zawsze myję dokładnie ręce przed i po aplikacji tamponu, natomiast w miejscach, gdzie umywalki są poza kabiną, po umyciu rąk muszę dotykać klamki i zamka w toalecie - jest tam najwięcej bakterii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze szukam otwartych kabin i staram się zamknąć w nich w taki sposób, aby bez problemu otworzyć zamek łokciem :)

      Usuń
  10. Bardzo ciekawy wpis:) Słyszałam o tej aferze. Sama jestem bardzo wrażliwa na podpaski i każdego miesiąca mam problem z odparzeniami i pieczeniem skóry. Za tamponami nie przepada, stosuję tylko okazjonalnie np. na plaży czy basenie. Denerwuje mnie, że producenci na siłę perfumują podpaski. Staram się kupować te nieperfumowane w wersji soft a nie dry./

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś większość podpasek była nieperfumowana a te pachnące były uważane za towar z wyższej półki. Teraz jest na odwrót.

      Usuń
  11. Ciekawy artykuł. Nie sądzę, żeby podpaski wielokrotnego użytku były higieniczne, nie przekonują mnie. Chyba najlepsza opcja to te z bawełny ekologicznej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dlaczego podpaska wielorazowa jest mniej higieniczna do jednorazowej? ;)

      Usuń
  12. Szczerze mówiąc do tej pory jakoś się nie zastanawiałam nad "szkodliwością" podpasek. Sama używam tych drogeryjnych. Z organicznej bawełny byłyby chyba rzeczywiście najlepsze bo ja również się nigdy nie przekonam do kubeczków itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że podpaski z organicznej bawełny są najlepszą alternatywą dla tych drogeryjnych.

      Usuń
  13. Ja zazwyczaj stosuję klasyczne podpaski... Bez zapachu. Unikam wszystkich przereklamowanych marek, nie ufam im. Na szczęście nigdy nie miałam jakiś dolegliwości z tym związanych ale o kilku przypadkach słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Od bardzo długiego czasu używam alwaysów i nigdy nie miałam żadnych nieprzyjemnych "niespodzianek" z tym związanych, ale może czas na zmiany. Chciałabym podpaski bardziej oddychające. Tyle, że tego wszystkiego jest sporo i nawet nie wiem od czego zacząć.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo fajny i ciekawy artykuł. Czytałam go z Ciekawością :) Zapraszam też do mnie: https://web.facebook.com/Malgosiaphotography/

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajnie że o tym piszesz, bo osobiście nigdy nie analizowałam składów tych produktów. Nie zastanawiałam się nad tym jakoś szczególnie. A widać że niesłusznie w takim razie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja jako nastolatka miałam do wyboru tylko watę ,albo pierwsze prototypy podpasek na poczatku miesiączkowania ,fajny artykuł.

    OdpowiedzUsuń
  18. Witam serdecznie od roku stosuje podpaski firmy Tiande
    Doskonala alternatywa dla syntetycznych produktow po wiecej inf zapraszam na priv ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nigdy nie zastanawiałam się z czego wykonane są podpaski czy tampony, choć zdarzały mi się nieprzyjemne sytuacje po ich stosowaniu, nie zdawałam sobie sprawy z ich szkodliwego działania. W te dni stawiam zawsze na podpaski. Chyba nigdy nie zdecydowałabym się na kubeczek czy gąbeczkę, postawiłabym raczej na podpaski z organicznej bawełny.

    OdpowiedzUsuń
  20. Czy któraś z Was ma doświadczenie w stosowaniu podpasek Ginger, NatraCare, Masmi, Vuokkoset lub też Organyc? Które najbezpieczniejsze?
    (opisy można znaleźć na www.drogeria-ekologiczna.pl)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja się tym zainteresowałam prawie rok temu i nawet zażyczyłam od chłopaka podpasek wielokrotnego użytku na święta, ale głupio mu było mi je kupić :D niemniej jednak stosujemy naturalne kosmetyki, więc szczególnie o okolice intymne powinnyśmy zadbać!

    OdpowiedzUsuń
  22. szczerze mówiąc, nie miałam pojęcia o tym... i jestem zszokowana. Ba! Jestem wręcz przerażona. Nigdy nie skupiałam się na tej kwestii i teraz widzę, jakim wielkim błędem była taka ignorancja.
    Dobrze, że powstają takie posty jak Twój.

    OdpowiedzUsuń
  23. Od pol roku uzywam kubeczka i podpasek/wkladek wielorazowych ... nie zamienilabym tego na jednorazowki juz nigdy! Niesamowity komfort noszenia :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Testowałam wielorazowe, ale one się niestety przesuwają i słabo do pracy w takiej iść. Obecnie staram się przekonać do kubeczka. U mnie na blogu opisałam podpaski. Jeśli kogoś interesuje to trafi :) ogólnie jestem przerażona jak nas trują i mam wrażenie, że jest to totalnie celowe działanie :(

    OdpowiedzUsuń
  25. przez długi czas używałam kubeczków. Za każdym razem (czyli kiedy zaczyna się nowa miesiączka) po prostu go wygotowywałam (kubeczki są zrobione z silikonu medycznego). To było jedno z bardziej "szokujących" doświadczeń dla mnie: 1) skończyły mi się bolesne skurcze w czasie okresu, 2) nie było tego zapaszku, do którego jesteśmy przyzwyczajone, 3) płynu w kubeczku jest bardzo mało. Wady: na początku musiałam się trochę nagimnastykować, żeby nauczyć się wkładać i wyjmować kubeczek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja coraz częściej myślę o tym, by się w niego zaopatrzyć.

      Usuń
  26. Cholera, gdybyś o tym nie napisała, to bym nie zastanowił się nawet przez chwilę...

    OdpowiedzUsuń
  27. Też słyszałam o szkodliwości podpasek i ostatnio będąc w sklepie ze zdrową żywnością chciałam nawet zakupić organiczne, ale nie było:(

    OdpowiedzUsuń
  28. Twój wpis dał mi wiele do myślenia i przy następnych zakupach dwa razy się zastanowię zanim wezmę pierwsze lepsze podpaski z brzegu.

    OdpowiedzUsuń
  29. Szczerze to raczej nie zrezygnuje z podpasek. Tamponów nie cierpię, a jeśli chodzi o zapach to zawsze wydawało mi się, że są perfumowane, po to by zabić "smrodek" tych dni. Jednak ostatnio przed przyjściem znajomych siedziałam przy laptopie i czułam zapach podpaski (lub był to zmiksowany smrodek, sama nie wiem) i zastanawiałam się, czy nikt ze znajomych nie wyczuje. Chyba jedyne co zmienię, jeśli mowa o podpaskach, to wybiorę takie bez zapachu. Koniecznie muszę poszukać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak poszukiwania? Udało się znaleźć bezpieczniejszą alternatywę dla tradycyjnych podpasek?

      Usuń
  30. hmmm, prawdopodobnie większość kobiet w tym ja nie zrezygnuje z podpasek. Możliwe że jesli w markecie obok siebie będą eko i normalne to wybiorę eko. Ale przede wszystkim cena odstraszy kobiety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ceny faktycznie bywają czasem porażające. Myślę jednak, że za kilka lat będziemy mogli zakupić bezpieczne produkty w przyzwoitej cenie. A przynajmniej mam taką nadzieję :)

      Usuń
    2. Jak już pisały poprzedniczki, A jaką masz pewność, że to Eko? Bierzesz coś, co jest droższe i opatrzone "logiem" zdrowego, a jak nie ma składu to możesz kupić ten sam syf tylko 5xdrożej.

      Usuń
    3. Zawsze staram się kupować produkty ze składem. Wtedy mam pewność, że są bezpieczne.

      Usuń
  31. Yyy nie słyszałem o tym wszystkim że taka poważna sprawa. Jak którejś dziewczynie stanie się krzywda albo jakieś problemy to przecież w świetle prawa można podać do sądu oraz odszkodowanie oczekiwać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można iść do sądu, ale walka z takimi wielkimi koncernami to jak walka z wiatrakami. Z tego co pamiętam, w ubiegłym roku pewna kobieta wytoczyła proces koncernowi Johnson & Johnson. Przez blisko 50 lat stosowała ich puder i doprowadziło to do powstania u niej raka jajników. Niestety zmarła zanim doczekała się rozstrzygnięcia sporu.

      Usuń
  32. Ja nie traktuję tego w kategorii afery. Nie jestem zdziwiona, że jest tyle niebezpiecznych związków w produktach do higieny intymnej. Fajna jest teraz moda na to, by wszystko było naturalne, bo to zdrowe, bo ekologiczne. Niestety jednak i te produkty naturalne często są chwytem marketingowym a nawet oszustwem. Mają podrabiane loga lub tylko 1 naturalny składnik. I koncerny mogą to sprzedawać pod szyldem eko, bo nikt tego nie sprawdza, nie ma żadnej instytucji w Polsce, która by dopuszczała produkty na rynek. To nie leki, że trzeba je kontrolować. Ba, powiem Wam nawet, że suplementy diety też nie są weryfikowane, bo to nie leki i nie żywność. Więc często jest w nich sam syf.... Na czymś trzeba kasy zbijać. Dlatego nie wybieram bezrefleksyjnie produktów "eko" czy "bio", które są 10 razy droższe od normalnych. Dlaczego są droższe? Powinny być tańsze, bo są stworzone z tego co dała natura i nie wymagają nie wiadomo jakiej technologii, by je syntetycznie wytworzyć? Nie nabierajmy się na produkty, które mają w swojej nazwie słowo "naturalny", "eko", "bio". Bardzo często to ściema

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego warto analizować składy. Moda na "eko" jest teraz bardzo popularna i jak sama zauważyłaś, wiele firm oszukuje swoich klientów.

      Usuń
  33. Myślałam, że jak tu wejdę, to przeczytam kolejny artykuł nastolatki, która nawet nie do końca jest świadoma tego o czym pisze.
    Bardzo się zdziwiłam i zaskoczyłam. Ciekawy artykuł, opatrzony wiedzą i argumentami. Naprawdę stosuję tampony od około 9 lat, nie miałam pojęcia o tym, co znajduje się w środku. Jestem w szoku. Jednak nie widzę dla siebie alternatywy :(. Dla mnie podpaski są niewygodne i mało chłonne i często przeciekają. Przy moich obfitych menstruacjach musiałabym wymieniać podpaskę co 20-30 minut. Tym bardziej nie przekonuje mnie podpaska wielokrotnego użytku. Jedyne czego bym spróbowała, to kubeczek menstruacyjny. Chociaż też cholera wie, z czego jest zrobiony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś wyczytałam, że takie kubeczki wytwarza się z materiału, który jest stosowany również do produkcji smoczków dla dzieci. Nie wiem jednak, czy wszystkie firmy się do tego stosują i na ile ten materiał jest bezpieczny.

      Usuń
    2. https://www.masmi.com.pl/project/kubeczek-menstruacyjny-rozmiar-m/
      w kwestii składu najlepiej szukać u źródła, a Masmi Polska niedawno uruchomiło nową stronę www więc można tam znaleźć dużo informacji o produktach eko i z bawełny organicznej
      pozdrawiam

      Usuń
  34. W życiu nie spotkałam się z czymś tak bezsensownym. Nigdy nie spotkałam się z jakimikolwiek dolegliwościami przy stosowaniu oprócz uczuleń. Wszyscy tego stosują i żyją, a jest to przy dzisiejszym trybie życia najwygodniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  35. A mnie zastanawia jedno. Skoro podpaski i tampony "powinno się" wymieniać co kilka godzin (co po przeczytaniu twojego wpisu dało mi do myślenia, czy nie chodzi o coś więcej niż kwestię higieniczną), to większość producentów pieluch jednorazowych chwali się nieprzeciekaniem przez 12h. Na pieluchach również brakuje składu, też mają w sobie różne żele czy siateczki pomagające utrzymać zawartość. A dzieci są na te chemikalia narażone przez pierwsze kilka lat swojego życia. Aż strach pomyśleć, jakie skutki to przyniesie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety skutki odczujemy dopiero po kilku latach. Pieluszki mogą zaserwować dzieciom jedynie podrażnienia, a co stanie się za nimi gdy będą już dorosłe? Możemy się tylko domyślać i trzymać kciuki, by nie było to nic poważnego :/

      Usuń
  36. Po przeczytaniu zastanawiam się, czy ta sama zasada dotyczy wkładek higienicznych???
    Sama muszę je stosować prawie na co dzień, więc o wiele częściej niż same podpaski. Moja mama także je stosuje codziennie, a ma wiele problemów z infekcjami od wielu lat ;c
    PS. nie mam na myśli żadnej konkretnej firmy. ot takie z drogierii czy z supermarketu ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o wkładki, to niestety jest tak samo jak z podpaskami :/

      Usuń
  37. A mi się wydaje, że trochę przesadzacie. Ja kupuję podpaski Intimelle z Natury za ok. 5zł, na których jest znak "tekstylia godne zaufania". Są podobno przebadane na obecność szkodliwych substancji. Może zamiast szukać organicznej bawełny warto zobaczyć co mamy pod ręką i przy okazji za normalną cenę. Bo podpaski z nadrukiem BIO będą pewnie 10xdroższe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niekoniecznie 10x :) tu masz link do podpasek z organicznej bawełny firmy Masmi
      https://www.masmi.com.pl/project/klasyczne-podpaski-o-anatomicznym-ksztalcie-100-bawelny-organicznej-16-sztuk/
      koszt za sztukę wychodzi około 1.20zł

      Usuń
  38. Ja stosuję i tampony - https://www.myob.pl/ i podpaski (różnych marek). Nigdy nie miałam żadnych problemów, ani z jednymi ani z drugimi. Myślę że to też kwestia organizmu i skóry. Moja nie jest skłonna do podrażnień, no a w te dni - dbam o higienę szczególnie i myślę, że to głównie dzięki temu - zawsze wszystko jest w porządku.

    OdpowiedzUsuń
  39. Japierdziu! Dziewczyny, stwórzcie własne podpaski. Z czystych materiałów. Jak nie ma gdzie kupić zdrowej podpaski to się spiknijcie i wyprodukujcie takowe. Pozdrawiam szanowną płeć piękniejszą.

    OdpowiedzUsuń
  40. Hejho, bardzo polecam kubeczek, czysto i wygodnie. No i nie dokladasz się do tej okrutnej ilości śmieci.

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja przetestowalam kilka produktów organicznych. Mieszkam w uk gdzie są dostępne produkty naturacare i są świetne. W Polsce w rossmanie udało mi się kupić tampony ginger organic. Roznica jest dla mnie tak ogromna, że nigdy już nie wrócę do nieorganicznych.

    OdpowiedzUsuń
  42. Ja używam od 4 lat podpasek i wkaldek, które są bawełniane i mają zawarta "nasiadówke" z firmy tianDe (www.tindepolska.pl - tutaj kupuje je) Mega dawka ziół, dzięki którym też wspomogłam sobie przy stanach zapalnych no i również ból brzucha przy okresie się mniejszył. Najważniejsze, nie odparzaja wręcz wspomagają nasze okolice intymne. Polecam z czystego serca ��

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2018 Toksyczna kosmetyczka